[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.5

Regaty Velux 5 Oceans: Gutek nie odpuszcza

Polski żeglarz Zbigniew Gutkowski wciąż nie przestaje zadziwiać - dzięki swym nieprzeciętnym umiejętnościom, ogromnej determinacji i niezłomnej wierze w końcowy sukces wciąż liczy się w walce o końcowe zwycięstwo w legendarnych regatach Velux 5 Oceans.
Zbigniew Gutkowski na swoim jachcie Operon Racing krótko po starcie do 3. etapu regat Velux 5 Oceans. (fot. Ainhoa Sanchez/w-w-i.com)
Brak sprawnego autopilota oznaczał ogromne komplikacje oraz bezpośrednie zagrożenie dla jachtu i zawodnika. Samoster wyłączał się w najmniej oczekiwanych sytuacjach, powodując niekontrolowane zwroty przez rufę, co przy silnym wietrze i ogromnej fali, jaka występuje w tym rejonie świata groziło w najlepszym razie utratą masztu, a w najgorszym wywrotką.

Po kilku dniach i licznych próbach usunięcia awarii Zbigniew Gutkowski opanował sytuację na tyle, że był w stanie przewidzieć, przy jakim kursie i kiedy mogą występować problemy, co pozwoliło mu znów myśleć o nawiązaniu walki z rywalami, którzy w międzyczasie go wyprzedzali, bez przeszkód żeglując do celu.

Pierwszego stycznia polski jacht znów płynął na drugiej pozycji. Później, w trakcie silnego sztormu, który wszystkim zawodnikom dał się poważnie we znaki, gdy Gutek żeglował bardzo blisko Dereka Hatfielda (Active House), jeszcze dwukrotnie zamieniali się miejscami, ale przewagi wynosiły zaledwie po kilka mil. Od 9 stycznia Operon Racing nie dał się już wyprzedzić i zaczynał szybko odrabiać straty do Brada Van Liewa na Le Pingouin, który miał wtedy kilkaset mil przewagi.

"Gutek" zastosował w trakcie podejścia do Nowej Zelandii wyjątkową strategię i zdecydował się wykorzystać układ meteorologiczny pozwalający na podejście do Wellington od południa, czym zaskoczył komisję regatową. Decyzja okazała się dobra i Gutek dopłynął do mety niecałą dobę za zdobywcą pierwszego miejsca, Amerykaninem Bradem Van Liewem, po wspaniałej i do samego końca pełnej emocji rywalizacji, z przewagą ponad 190 mil nad Kanadyjczykiem Derekiem Hatfieldem.

REKLAMA

Podczas rozpoczętego 6 lutego trzeciego etapu regat żeglarze zmierzają już prosto w stronę Oceanu Południowego. Pierwsza trójka - Brad Van Liew, Derek Hatfield i Zbigniew "Gutek" Gutkowski pozostaje w strefie silniejszych wiatrów, czwarty jacht, prowadzony przez Chrisa Stanmore-Majora, chwilowo płynie wolniej.

"Żeby wpaść w rytm normalnego funkcjonowania na jachcie potrzebuję jeszcze czasu - powiedział Gutkowski dziś rano. - Mam nadzieję, że jeszcze doba i się przyzwyczaję. Na Operonie póki co wszystko dobrze. W nocy musiałem jeszcze raz stanąć do wiatru, bo znowu złapałem jakieś glony, pełno tu tego pływa, tak samo jak drzew. Tutaj, na akwenie pomiędzy Nową Zelandią, Hawajami i Wyspą Wielkanocną jest ich naprawdę sporo w wodzie, trzeba uważać. Teoretycznie im dalej od brzegu tym bezpieczniej" - dodał.

Brad Van Liew w porannej rozmowie mówił, że w przeciągu pierwszych godzin wszyscy zawodnicy widzieli się nawzajem, co było wyjątkowe. "Pierwsza noc była naprawdę super. Byłem bardzo blisko Gutka, a jak zaszło słońce, byliśmy w stanie normalnie ze sobą rozmawiać. W pewnym momencie stanąłem bez wiatru, a Gutek musiał mnie ominąć, bo byliśmy tak blisko, że mogliśmy się zderzyć. Jak dotąd płyniemy prawie wszyscy razem, dobry wyścig. Mam nadzieję, że jeżeli wiatr będzie nam sprzyjał, ten etap będzie również szybki.

Chris Stanmore-Major na chwilę przed startem miał problem z żaglem. Naprawa małego foka okazała się źle wykonana i żagiel się podarł, więc pierwsze godziny Spartan musiał płynąć na foku sztormowym. Wczoraj żeglarz wszedł na maszt, odciął podarty żagiel i spędził resztę dnia pod pokładem naprawiając go.

"Teraz wiatr zelżał, nie ma dużej fali, więc wszedłem znów na maszt żeby założyć foka i mogę już płynąć normalnie. To ważny żagiel - trinquette - używam go kiedy wieje około 40 węzłów wiatru, więc na Oceanie Południowym naprawdę się przydaje".

Regaty Velux 5 Oceans, wokółziemski wyścig samotników z przystankami w pięciu portach etapowych, są największym indywidualnym wyzwaniem w żeglarstwie, wymagającym wyjątkowej odporności na stres. Jego pięć etapów składa się na maraton dookoła kuli ziemskiej o długości 30 tysięcy mil morskich. Regaty, organizowane co cztery lata od 1982 r., były początkiem kariery dla kilku najlepszych żeglarzy świata.

W tym roku żeglarze wystartowali z La Rochelle we Francji 17 października 2010. Do Kapsztadu (7500 Mm) dopłynęli po około miesiącu. Start drugiego etapu do Wellington w Nowej Zelandii miał miejsce 16 grudnia 2010 (7000 Mm). Trzeci etap ruszył 6 lutego 2011 do Punta del Este w Urugwaju (5800 Mm), skąd 27 marca wypłyną do Charleston w USA (5700 Mm). W piątym etapie (start 14 maja) powrócą do francuskiego La Rochelle (3600 Mm) i tym samym wokółziemska pętla licząca ok. 30 000 mil morskich zostanie zamknięta.

Men's Health jest patronem medialnym startu Zbigniewa "Gutka" Gutkowskiego w tegorocznych regatach Velux 5 Oceans.

Aktualną sytuację w regatach Velux 5 Oceans można śledzić na oficjalnej stronie wyścigu: www.velux5oceans.com.

MH

STRONA 2 z 2

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij