REKLAMA

Krótki dzień, długie leżakowanie. Te piwa pijemy zimą

Za oknem plucha i coraz niższe temperatury? To znak, że przyszedł czas na piwa mocne, bardziej esencjonalne, rozgrzewające. Rozpoczynamy sezon na imperialne stouty, portery i koźlaki. Choć lagery czy popularne pszeniczne także mają swoich wiernych odbiorców.

Piwo zimą Amber
Zimą chętniej sięgamy po piwa ciemne, bardziej treściwe, esencjonalne, o głębokim smaku i aromacie, z wyższą zawartością alkoholu. Większą popularnością zaczynają cieszyć się takie style, jak porter bałtycki, imperial stout, barley wine czy koźlak. Swoich wiernych fanów mają też mocniejsze lagery o wyższej zawartości ekstraktów. To także sezon na eksperymenty, piwa z nietypowymi dodatkami, także w postaci soków owocowych, długo leżakowane.

REKLAMA

100 litrów piwa na głowę, które wypijamy średnio w ciągu roku, to głównie lagery. Jak Żywe, najbardziej znane piwo Browaru Amber, jedno z najbardziej utytułowanych w Polsce. Żywe to piwo dolnej fermentacji, warzone tradycyjnymi metodami, leżakowane w niskich temperaturach, niepasteryzowane. Jego czas przydatności to zaledwie 35 dni.

Jeszcze mocniejszy jest Koźlak. Piwo, o charakterystycznej rubinowej barwie i esencjonalnym karmelowo-chmielowym smaku. Wyraźne smaki słodowe są dobrze zbalansowane z goryczką. W piwie można wyczuć zapach ciemnego pieczywa, a w smaku delikatną śliwkę i rodzynki.

Najlżejszy jest Pszeniczniak, który doskonale komponuje się z rybami, a tych nie może przecież zabraknąć na świątecznym stole. To piwo, w którym klasyczne nuty bananów i goździków przenikają się z delikatnie chmielową goryczką. Warzony metodą górnej fermentacji. Naturalnie mętny.

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA