[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.3

Rytm dobowy a skuteczność w życiu [Badania]

Kiedy najlepiej zabrać się do projektu, kiedy zrobić burzę mózgów, kiedy zmienić pracę i naprawiać związek? Nie szukaj odpowiedzi w szklanej kuli. Na te wszystkie pytania daje odpowiedź statystyka.

rytm dobowy, kariera,produktywność
Czy wiecie, że w waszym mieście jest taki szpital, w którym istnieje trzykrotnie większe prawdopodobieństwo niż w innych szpitalach, że pacjent otrzyma śmiertelną dawkę środka znieczulającego, i jeszcze większe, że umrze w ciągu czterdziestu ośmiu godzin po operacji? Masz o 1/4 większą szansę na to, że przepiszą Ci niewłaściwy antybiotyk. Co gorsza, ryzyko niebezpiecznych infekcji jest wyższe z takich prozaicznych powodów, jak ten, że personel myje ręce o 10% rzadziej?

Gdzie jest ten szpital? Ciekawa sprawa, bo ten szpital nie istnieje w konkretnym miejscu, tylko w czasie. Wszystko to dzieje się w placówkach medycznych popołudniami, jeśli porówna się je z rankami. Powiem więcej: popołudniami nie tylko lekarze popełniają więcej błędów – to samo dotyczy egzaminatorów, sędziów, pilotów, kapitanów statków, czyli ludzi, od których może zależeć nasz los. Czasem życie.

ZOBACZ TEŻ: Co zabija facetów?

Wszyscy wiemy, że funkcjonujemy w jakichś rytmach dobowych, tygodniowych, rocznych, że przeżywamy wzrosty i spadki formy. Rzadko jednak udaje nam się zaobserwować jakąś prawidłowość, bo sami dla siebie stanowimy kiepski obiekt badań. Brakuje nam odpowiedniego dystansu. Dopiero dane statystyczne pokazują nam z całą jasnością, jakie to ma przełożenie na sukces bądź porażkę różnych życiowych przedsięwzięć, albo zwyczajnie na nasz dobrostan.

Daniel H. Pink w swojej książce „Kiedy” zawarł wnioski, płynące z przeanalizowania setek badań z dziedziny ekonomii, medycyny, antropologii, endokrynologii, chronobiologii czy psychologii społecznej. W ten sposób powstał oryginalny poradnik dotyczący wyczucia czasu, odpowiadający nie na pytanie „Jak?”, tylko na pytanie „Kiedy?”.

Kiedy robić to czy tamto, a kiedy absolutnie się wstrzymać. Kiedy zacząć, kiedy skończyć, a kiedy odpocząć. Ale najważniejsze, to jak wykorzystać tę wiedzę, Najważniejsze jest, aby ustalić własny chronotyp. aby podnieść naszą wydajność, zdrowie, relacje z ludźmi i zmniejszyć ryzyko różnych przedsięwzięć.

Ukryte schematy

Badacze, analizując naszą aktywność, ustalili pewien wzorzec, który sprawdza się dla większości z nas. W ciągu 16 godzin czuwania nasz potencjał umysłowy zmienia się w regularny, przewidywalny sposób. W pewnych porach dnia jesteśmy bystrzejsi, bardziej kreatywni, szybsi niż w innych. Co więcej, te różnice są znaczne i mogą wynosić nawet 20%.

To istotne, jeśli chodzi na przykład o porę, w jakiej zdajemy ważny egzamin, którego wynik może przesądzić o naszej karierze, prawda? Można powiedzieć, że na efektywność szarych komórek wpływa czujność i poziom energii. Rosną one od rana i osiągają swój szczyt około południa, a potem słabną. Po południu jesteśmy mniej zdyscyplinowani intelektualnie, co oznacza, że myślimy mniej logicznie, ulegamy stereotypom (stereotypy to droga na skróty leniwego umysłu), ale też nasze myśli są swobodniejsze i stajemy się bardziej kreatywni.

Czyli, jak widać, idealna pora na wykonanie zadania jest różna w zależności od rodzaju zadania. Jeśli mamy do czynienia z problemem wymagającym logicznego myślenia, koncentracji, dyscypliny, silnej woli, to lepiej zaplanować je sobie na porę przedpołudniową (najpóźniej do 13.00). Natomiast wszelkie zadania wymagające kreatywności – typu burze mózgów, urządzanie mieszkania itp. – lepiej organizować popołudniami. Bo, warto wiedzieć, krzywa naszego nastroju ma dwa szczyty w ciągu dnia – jeden około południa (wtedy towarzyszy szczytowi intelektualnemu), a drugi ok. 20. To dlatego wieczorem tak dobrze nam się imprezuje. Surowi strażnicy naszej logiki oraz impulsów dawno poszli spać, ale za to nastrój (i poziom energii) mamy doskonałe.

ZOBACZ TEŻ: Pułapki statystyk medycznych

Skowronki, sowy i inne ptaki

Myślicie pewnie, że ludzie dzielą się na sowy i skowronki, tak mniej więcej pół na pół. Ale prawda jest taka, że większość z nas to „ptaki trzeciego rodzaju”, czyli coś pośrodku. Na to, czy jesteśmy rannym ptaszkiem czy sową, mają wpływ m.in. geny. Ale wiek też ma znaczenie. Jako dzieci jesteśmy zwykle skowronkami, o czym doskonale wiedzą młodzi rodzice. Później, już jako nastolatki, zmieniamy się w sowy.

To m.in. dlatego tak wielu nastolatków nienawidzi szkoły z całego serca. Szkoła średnia bowiem jest zupełnie niedopasowana do rytmu dobowego nastolatka. Ale później, mniej więcej od dwudziestego roku życia, znowu wracamy do skowronkowatości. Większość z nas jest w miarę przystosowana do świata, ale to nie dotyczy zatwardziałych sów, czyli ok. 20-25% populacji. Zatwardziałe sowy wolno dochodzą do siebie w ciągu dnia, biorą się do intensywnej pracy znacznie później, a szczyt formy następuje u nich w godzinach wieczornych.

REKLAMA

REKLAMA

Optymalizacja

Większość z nas nie ma niestety kontroli nad swoim rozkładem dnia. Co zatem można zrobić, żeby chociaż w pewnym stopniu poprawić swoje funkcjonowanie? Przede wszystkim pomocna już jest sama świadomość, że podejmujesz działanie w porze, która nie jest dla Ciebie optymalna, bo pozwala Ci to wziąć poprawkę na swój chronotyp. Nie walcz z falą, tylko daj jej się ponieść. Wykorzystuj swoje fazy najwyższej formy na zadania ważne i miej świadomość, że w fazie „zjazdowej” musisz być ostrożny.

Jeśli jesteś sową zmuszoną do zwiększonej czujności rano, musisz przygotować się znacznie staranniej niż pozostałe skowronki, ale powinieneś to zrobić poprzedniego dnia wieczorem w szczycie swojej formy. Jeśli jesteś skowronkiem, nie marnuj swojego przedpołudniowego potencjału na zadania łatwe i monotonne.

Zajmij się czymś, co wymaga wysiłku intelektualnego, a odpowiadać na maile możesz po 15, kiedy Twoja forma spada. Miej też świadomość, że spadek formy dotyczy nie tylko Ciebie. W miarę możliwości staraj się umawiać na ważne spotkania przed południem. Wchodź pierwszy na egzaminy. Umawiaj się do lekarza na wcześniejsze godziny. W ten sposób zwiększasz swoje szanse na pozytywny wynik przedsięwzięcia.

Przerwy

Firma Desk Top, produkująca oprogramowanie śledzące wydajność, zauważyła, że cechą wspólną najbardziej efektywnych pracowników jest umiejętność robienia sobie regeneracyjnych przerw. Według nich złota proporcja między pracą a odpoczynkiem wynosi 52:17. Czyli pracujemy intensywnie przez 52 minuty, a przez kolejne 17 robimy mózgowi „wakacje”. Inne badania pokazują, że 5 minut spaceru co godzinę pozwala uniknąć popołudniowego „zjazdu”. Pink pisze, że jest jeszcze za mało badań potwierdzających ten wzorzec, ale warto pamiętać, że przerwy pozwalają na bardziej efektywne wykorzystanie swojej energii oraz uniknięcie typowych błędów spowodowanych zmęczeniem „strażników logiki”. W ramce obok piszemy, jak organizować sobie przerwę, żeby naprawdę miała sens.

REKLAMA

Kiedy zacząć?

Kiedyś ktoś powiedział, że nieważne, jak się zaczyna, ważne, jak się kończy. Ale nie miał racji. Dobry start może przesądzić o sukcesie bądź porażce całego przedsięwzięcia. Czasem start nie zależy od nas: dotyczy to np. miejsca urodzenia (chyba nie trzeba tego tłumaczyć). Ale bywa, że nawet przychodząc na świat w bogatym kraju, w dobrej rodzinie, trafiamy na zły czas w sensie ekonomicznym.

Badacze z Uniwersytetu Yale odkryli, że młodzi ludzie wchodzący na rynek pracy w czasach kryzysu byli w pewnym sensie „upośledzeni” w porównaniu do identycznie wykształconych rówieśników zaczynających pracę w czasach prosperity. Lata mijały, kryzysy przychodziły i mijały, następowały czasy hossy, ale ci, którzy zaczęli gorzej, statystycznie mniej zarabiali i osiągali słabszą pozycję od tych drugich.

Co z tym zrobić? Przede wszystkim pamiętać o tym i jeśli mamy szczęście, zaczynając karierę w dobrych ekonomicznie czasach, to pilnujmy „dobrego początku”. Wykorzystujmy tę falę. Nie zadowalajmy się byle czym, tylko mierzmy wysoko. A jeśli już źle zaczęliśmy? Uświadomijmy sobie to i zamiast trwać w sytuacji, która stanowi konsekwencję „złego początku”, zacznijmy jeszcze raz.

Do nowego otwarcia najlepiej służą ludziom tzw. punkty orientacji w czasie – czyli społecznie ważne, „otwierające” kalendarzowe daty (Nowy Rok, pierwszy dzień wiosny) albo daty indywidualne (okrągłe urodziny, rocznice itp.). Te punkty są istotne psychologicznie, bo wyzwalają nową motywacyjną energię. Symbolicznie odcinamy się od starego „ja”, zamykamy bilans i rozpoczynamy nowy etap jako nowa, ulepszona wersja nas samych.

Badacze mówią, że punkty orientacji w czasie odrywają naszą uwagę od codziennych drobnostek, sprawiając, że uzyskujemy rozleglejszy obraz swojego życia i dzięki temu potrafi my wyraźniej dostrzec swoje cele. Nie lekceważmy ich siły. Nie śmiejmy się z noworocznych postanowień – one działają.

To jest prawidłowość, którą można wykorzystać również w relacjach osobistych. Właśnie dlatego obchodzi się rocznice ślubu. Pewnie myślałeś, że chodzi o to, aby przyłapać Cię na tym, że zapomniałeś o rocznicy. Nie. Po prostu Twoja żona intuicyjnie wie, że rocznica to „nowe otwarcie”. Zostawiamy za sobą stare i odrywamy się na chwilę od codzienności, żeby uzyskać szerszy obraz i przypomnieć sobie, o co nam chodzi, po czym wracamy na właściwy tor.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij