REKLAMA

Polar Grit X to najładniejszy Polar od czasów V800

Trochę niespodziewanie, bo kto w czasach powszechnej izolacji by o tym pomyślał, firma Polar zaprezentowała wczoraj swój najnowszy sportowy zegarek, outdoorowy model Grit X. I, trzeba przyznać, to nie tylko najbardziej napakowany funkcjami obecnie sprzęt w portfolio marki, ale też zdecydowanie najładniejszy.

Zegarek sportowy Polar Grit X, fot. Polar
Polar Grit X to, o ile dobrze wnioskuję po informacji prasowej i zdjęciach oraz testach dostępnych w internecie (niestety jeszcze nie widziałem go na żywo), to model Vantage V na sterydach. Wygląda mocniej, bardziej męsko, jest masywniejszy, wytrzymalszy - słowem: ma zdecydowanie ciekawszy design. I aż szkoda, że musieliśmy na niego czekać tak długo. Nie oznacza to jednak, że seria Vantage mi się nie podoba - Grit X po prostu wydaje się po prostu ze wszech miar ciekawszy.

Grit X został wyceniony na 10 zł mniej niż Vantage V (w standardowej wersji), czyli 1939 zł, co jest ciekawe same w sobie, i może się pochwalić niemal wszystkimi tymi samymi funkcjami (brakuje Recovery Pro i testu ortostatycznego), a nawet kilkoma więcej.

REKLAMA

Nowości? Zegarek waży zaledwie 64 gramy, czyli tyle co nic. W trybie treningowym może wytrzymać nawet 100 godzin (standard to 40 h, ale w trybie oszczędzania baterii ten czas można znacząco wydłużyć). Dodatkowo zegarek - jak czytamy na stronie producenta - "przeszedł testy" MIL-STD-810G, sprawdzające odporność na ekstremalne temperatury, wstrząsy i wilgoć. Czyli drań jest nie do zdarcia, można wnioskować.

Zegarek otrzymał również funkcję Hill Splitter, która ogarnia wzniesienia i spadki terenu, co w bieganiu po górach, bieganiu na nartach czy downhillu na rowerze może się bardzo przydać. Ciekawe, jak ta funkcja wypada w praktyce, bo trzeba też otwarcie przyznać, że nie wszystkie nowości Polara okazują się na dłuższą metę sensowne. Gdy już o tym mowa, wątpliwości można mieć co do funkcji FuelWise, która ma powiadamiać użytkownika, kiedy pora się nawodnić czy przyjąć węgle. Brzmi fajnie i może być tzw. game changerem, ale równie dobrze może okazać się sporym niewypałem. Cóż, bez konkretnego testu trudno powiedzieć.

Zegarek sportowy Polar Grit X, fot. Polar

Polar Grit X korzysta dodatkowo z dobrodziejstw platformy Komoot, co oznacza import tras, nawigację, a także prognozę pogody na nadgarstku. Fajne - tej funkcjonalności od razu należy przybić piątkę.

Poza tym, jak już się rzekło, Grit X to po prostu kolejny zegarek Polara, bardzo podobny do modelu Vantage V z całym dobrodziejstwem inwentarza. I ma szansę stać się najlepszym multisportowym sprzętem na rynku. W czym duża również zasługa apki Polar Flow i serwisu desktopowego o tej samej nazwie.

Dajcie znać, co Wy o nim myślicie. Skusicie się czy wybierzecie zegarek mniej sportowy, ale bardziej smart?

Komentarze

 (3)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA