REKLAMA

Kobe Bryant nie żyje.

Kobe Bryant, legendarny koszykarz NBA, zginął w w niedzielę rano w katastrofie śmigłowca niedaleko Los Angeles.

Kobe Bryant zginął w katastrofie helikoptera plavevski / Shutterstock.com
Gwiazda NBA, Kobe Bryant, zginął w niedzielę rano lokalnego czasu w katastrofie swojego prywatnego helikoptera w Calabasas, kilkadziesiąt kilometrów od Los Angeles. 41-latek był gwiazdą Los Angeles Lakers. W tym zespole spędził 20 lat swojej kariery. Kobe brał udział w meczach NBA All-Star 18 razy.

Razem z koszykarzem na pokładzie śmigłowca znajdowało się jeszcze 8 osoby, w tym jego trzynastoletnia córka Gianna. Przyczyna katastrofy jest na razie nieznana, wiadomo tylko, że KObe wystartował o 9.06 czasu lokalnego z Wayne Airport Orange County, a katastrofa zdarzyła sie przed godziną 9:47, kiedy to do służb ratunkowych dotarła pierwsza informacja o zdarzeniu. 

REKLAMA

Kobe od lat korzystał z helikopterów. Kobe przeszedł na sportową emeryturę w 2016 roku. W swojej karierze pięciokrotnie zdobył z Lakersami mistrzostwo NBA, dwa razy zdobył tytuł MVP. 

Kobe pozostawił żonę Vanessę i trzy córki: Biankę, Natalię oraz najmłodszą Capri, która urodziła się w lecie zeszłego roku. 

Helikopter sportowca

Helikopter, który rozbił się na wzgórzach niedaleko Los Angeles to najprawdopodobniej prywatna maszyna Kobego. Jak podaje CNN, Federal Aviation Administration potwierdziła, że numer boczny rozbitego śmigłowca zgadza się z numerem tego, który należał do koszykarza od lat, i którym gwiazdor NBA czasami latał na mecze Lakersów.

Helikopter Sikorski S76HaydenSoloviev
Helikopter Bryanta to Sikorsky S-76, taki, jak na zdjęciu (zdjęcie ilustracyjne) fot. HaydenSoloviev [CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)]

Ludzie z otoczenia sportowca wyjaśniali w 2010 roku, że Kobe traktował helikopter jak narzędzie pracy - podobnie jak szyte na wymiar buty czy strój. Skracając czas podróży koszykarz mógł wyjść na boisko w pełni sił, w o wiele lepszej formie niż wówczas, gdyby wcześniej dwie godziny spędził w samochodzie.

ZOBACZ TEŻ: Jak przeżyć katastrofę lotniczą.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA