[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Yakuza 6 [Recenzja]

Z wizytą w Japonii.

recenzja fot. Wydawca / Producent
Pamiętam doskonale moją pierwszą i jedyną wizytę w Tokio, którą streścić można w zasadzie jednym, za to rozbudowanym zdaniem: świat jakby znajomy, a jednak zupełnie egzotyczny; podrasowany do granic możliwości, czasami nawet karykaturalny, ale pociągający jak cholera; pełen sprzeczności i rozpraszaczy uwagi; zaskakujący i jednocześnie tętniący życiem, wyraźnie sugerujący pewną głębię, której poznanie wymaga zapewne ogromnej cierpliwości i umiejętności otwarcia się na nowe, niby bardzo podobne, a jednak zupełnie inne niż znamy.

I dokładnie tak samo mógłbym mówić o "Yakuzie 6: The Song of Life", grze tak odmiennej od tego, w co tzw. zachodniemu graczowi przychodzi, użyjmy w końcu tego słowa, pykać na co dzień. W fabule "Yakuzy" można w miarę połapać się bez znajomości poprzednich odsłon, choć to zadanie trudne. Smok Dojimy wychodzi z więzienia i pierwsze, co zamierza zrobić, to spotkać się ze swoją przybraną córką. Ta jednak jest w śpiączce – przed wypadkiem urodziła jeszcze syna, więc całość, rzecz jasna, komplikuje się, rozciąga, podaje jeden za drugim zwroty akcji itd.

Właśnie, w fabule można się połapać, ale znów jest to coś, co wydaje się znajome, a jednak jest trochę obce. Bo niby telenowela, a jednak całość wypada niesamowicie dojrzale i mądrze. Cut-scenki momentami potrafią dać do myślenia i trzeba od razu wyraźnie zaznaczyć, że takie zdanie w kontekście gier wideo nie pada zbyt często. Wielkie wow.

Przy tym wszystkim "Yakuza 6" to po prostu bijatyka w otwartym świecie wypełnionym aktywnościami pobocznymi podkręconymi do absurdu. Karaoke? Proszę bardzo. Gry Segi na automacie? To możliwe. Wizyta w siłowni? Redakcja MH lubi to. Same potyczki (brak broni palnej) dają sporo frajdy. Układanie kombosów jest przyjemne, tak jak wykorzystanie elementów otoczenia, by poradzić sobie z wrogami. 

Oczywiście kolejne starcia okazują się coraz bardziej wymagające, co oznacza, że gracz tym chętniej zbiera punkty doświadczenia niezbędne do rozwoju postaci. A te zapewniają aktywności poboczne właśnie. W którymś momencie można nawet zapomnieć się w tym pełnym atrakcji świecie. Na jednym barku do ucha szepcze chęć dalszego śledzenia tej dziwnej, wciągającej historii, na drugim wszelkie atraktany wyraźnie nawołują do pełnego zaangażowania w czystą, niepohamowaną zabawę. I przyznam, że o ile wkurza mnie zazwyczaj to pchanie gracza w misje poboczne i bzdurne aktywności, o tyle w "Yakuzie 6" ich urok jest na tyle silny, a całość jest naprawdę – powtórzę się – tak egzotyczna, że po prostu chce się to wszystko poznawać, chłonie się to z otwartymi szeroko oczyma i rozdziawioną szczęką.

Pomaga temu naprawdę niezła grafika z bardzo dobrze odwzorowanym klimatem Tokio. Aż przyjemnie się po tym świecie chodzi – uwaga, uwaga – bo pojazdami tego świata zwiedzić nie sposób. A nie mówiłem, że jest znajomo, a jednak zupełnie inaczej? No, właśnie. "Yakuza 6" nie jest grą wybitną, ale jest grą więcej niż bardzo dobrą. Poznać nawet nie wypada. Trzeba.

REKLAMA

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij