Czy już niedługo wszyscy będą płacić okiem? Wywiad z prezesem PayEye

PayEye to wrocławski start-up założony przez Daniela Jarząba i Radosława Rudę w 2018 roku. Firma stworzyła pełny i niezależny ekosystem płatniczy, na który składają się terminal eyePOS, aplikacja mobilna oraz innowacyjne algorytmy przetwarzające tęczówkę oka i twarz na wzorzec biometryczny. O kulisach tego wyjątkowego biznesu opowiada prezes zarządu PayEye, Daniel Jarząb.

PayEye fot. materiały prasowe

MH: Płatność za pomocą oka była dotąd kojarzona jedynie z filmami science-fiction. Skąd pomysł, by wprowadzić ją w życie?

Daniel Jarząb: Zaczęło się tak naprawdę od błahej sytuacji. Kilka lat temu poszliśmy na obiad z moim przyjacielem, dziś również wspólnikiem, Radkiem Rudą. W pewnym momencie, gdy poprosiliśmy o rachunek, zorientowaliśmy się, że żaden z nas nie ma przy sobie pieniędzy. Na szczęście mój portfel leżał w zaparkowanym nieopodal samochodzie, więc obyło się bez większych komplikacji, ale cała ta sytuacja mocno nas sfrustrowała. „Mamy XXI wiek, a wciąż nie można pójść do knajpy bez portfela w kieszeni” – powiedziałem do Radka. Wówczas jeszcze nie było u nas Apple Pay, więc nie mogliśmy zapłacić telefonem.

Cała ta sytuacja zmotywowała nas do zgłębienia tematu płatności biometrycznych. Pewnego dnia natknęliśmy się na artykuł na temat chińskiej firmy z branży FinTech (Financial Technology – red.) – Alipay – która w 2017 roku dokonała pierwszej transakcji biometrycznej w historii. Materiał ten zainspirował nas do tego stopnia, że zaczęliśmy badać rynki.

Szybko okazało się, że podobnych firm, pracujących nad płatnościami biometrycznymi, jest na świecie zaledwie kilka. Obaj uznaliśmy więc, że to świetny pomysł na biznes.

Chcieliśmy być pierwsi na świecie

Ale dlaczego akurat oko?

Rozważaliśmy różne możliwości. Analizowaliśmy biometrię twarzy, odcisków palców, układu naczyń krwionośnych i ręki. Bardzo mocno zgłębiliśmy też biometrię oka. Po kilku miesiącach intensywnych badań i rozmów doszliśmy do wniosku, że postawimy właśnie na nie. Po pierwsze dlatego, że poznaliśmy odpowiednich ludzi, którzy mają ogromną wiedzę na temat tęczówki oka, a po drugie, nikt wcześniej tego nie zrobił. Chcieliśmy być pierwsi na świecie.

Opatentowana przez Was technologia działa na wyobraźnię. Czy nie boicie się, że ludzie będą wobec niej nieufni?

Gdy Henry Ford powiedział, że każda rodzina będzie miała kiedyś samochód, to też nikt nie chciał w to uwierzyć. Ludzie nie znali samochodów i bali się ich. Kiedy Bill Gates stwierdził, że któregoś dnia w każdym domu będzie stał komputer, ludzie też nie potrafili sobie tego wyobrazić. „Przecież taki sprzęt mają tylko w NASA” – argumentowali.

Nowe technologie budzą obawy właściwie od zawsze. Ludzie stawiają opór, bo boją się nieznanego. Dobrze wiemy, że każda technologia potrzebuje czasu, ale – patrząc na rozwój świata – jesteśmy spokojni. Chińczycy pokochali płatności biometryczne i jesteśmy przekonani, że w innych krajach będzie podobnie. To tylko kwestia czasu.

PayEyefot. materiały prasowe
Prezes zarządu PayEye, Daniel Jarząb

Znacie dokładne liczby?

Analizujemy wszystkie rynki, a zwłaszcza ten, który rozwija się najszybciej , czyli chiński. Obecnie z płatności za pomocą biometrii korzysta tam ponad miliard osób dziennie. Jeśli chodzi o miejsca, w których można zapłacić w ten sposób, jest ich tam na tę chwilę ponad 80 milionów. Według naszych danych, statystyczny Chińczyk ma w kieszeni dwa telefony, a i tak woli płacić za pomocą biometrii.

No dobra, ale czy płatność spojrzeniem jest w ogóle bezpieczna? Jak wygląda kwestia przechowywania danych?

Nasza technologia jest w 100% bezpieczna. PayEye nie skanuje odcisku tęczówki, tylko generuje z niej specjalny kod, który staje się następnie unikatowym tokenem. Jakiś czas temu dołożyliśmy jeszcze biometrię twarzy, tworząc tym samym, jako pierwsi na świecie, rozwiązanie z podwójną weryfikacją.

Co bardzo istotne, nie przechowujemy żadnych zdjęć na serwerach. Przetwarzamy tęczówkę oka i twarz w token w czasie rzeczywistym. To właśnie uzyskany payeye kod (wzorzec biometryczny – red.) służy nam do identyfikacji użytkownika. Nie ma on daty ważności i można go usunąć, a następnie stworzyć od nowa w dowolnym momencie.

Ludzie szukają prostych rozwiązań,
a nasze właśnie takie jest

Większość nowych telefonów oferuje możliwość płatności za pomocą twarzy. Dlaczego uważacie, że ludziom to nie wystarczy?

Człowiek to z natury istota wygodna. Dzięki naszej technologii nie trzeba grzebać w kieszeni czy torebce przy kasie. Ustawiasz twarz przed terminalem i płacisz za zakupy dosłownie jednym spojrzeniem. Ludzie szukają prostych rozwiązań, a nasze właśnie takie jest.

Kolejnym argumentem „za” jest bezpieczeństwo. Dzięki naszemu rozwiązaniu nikt nie ukradnie Ci portfela czy telefonu. Nie musisz zabierać niczego do sklepu.

Nasz rekordowy na skalę światową – pod względem wielkości – program pilotażowy utwierdził nas w przekonaniu, że ludzie bardzo szybko przekonują się do płatności spojrzeniem. Jest szybsza i wygodniejsza.

PayEyefot. materiały prasowe
Terminal eyePOS 3.0

Co trzeba zrobić, by zacząć płacić okiem i czy każdy może korzystać z tej technologii?

Z naszej technologii może korzystać każdy, kto ma smartfona. Wystarczy pobrać darmową aplikację, założyć konto, zrobić selfie i podpiąć kartę. To wszystko. Założenie konta w PayEye trwa niespełna minutę, a rekordziści robią to nawet w 20-25 sekund.

Zaraz po rejestracji można zacząć płacić spojrzeniem we wszystkich miejscach, w których znajdują się nasze terminale eyePOS.

A ile kosztuje korzystanie z PayEye?

Nic. PayEye jest zupełnie darmowe. Ba, nawet możemy dzięki niemu sporo zaoszczędzić. Większość naszych partnerów oferuje specjalne zniżki dla osób płacących spojrzeniem. Wszystkie miejsca oferujące rabaty dla użytkowników PayEye są dostępne na naszej stronie internetowej i w aplikacji.

Gdzie można znaleźć Wasze terminale?

Zaczęliśmy rozwijać naszą infrastrukturę we Wrocławiu. Do końca roku planujemy wprowadzić terminale do ok. 300 miejsc w stolicy Dolnego Śląska. Podobnie, jak w przypadku rabatów, wszystkie lokalizacje znajdziecie na stronie lub w aplikacji.

W przyszłym roku planujemy wypuścić nową wersję terminala, eyePOS 3.0. Będzie to urządzenie multifunkcyjne. Oznacza to, że obsłuży nie tylko płatność spojrzeniem, ale też tradycyjną kartą i NFC. W 2023 roku planujemy rozmieścić 10 000 takich urządzeń na terenie całej Polski. I to będzie dopiero początek.

PayEyefot. materiały prasowe
Targi Gitex Technology Week w Dubaju. Od lewej: Krystian Kulczycki (wiceprezes zarządu), Radosław Ruda (współzałożyciel, członek zarządu), Daniel Jarząb (współzałożyciel, prezes zarządu).

Czy PayEye ma ambicje na podbój zagranicznych rynków?

Planujemy wyjść poza granice Polski już w przyszłym roku. Pierwszym krajem, w którym będzie można zapłacić za pomocą PayEye, będą Zjednoczone Emiraty Arabskie. Mamy biuro w Dubaju i to właśnie tam chcemy najpierw wprowadzić nasze terminale. Przygotowujemy się też do debiutu w jednym z krajów Europy, ale jeszcze nie zdradzę o jakie państwo chodzi.

...PayEye będzie wiodącą technologią płatności biometrycznych na całym świecie

Dzięki zastosowaniu fuzji biometrii oka i twarzy możemy rozwijać nasz projekt również w branży e-commerce. Pierwszym krajem, do którego chcemy wprowadzić to rozwiązanie, jest USA.

Mamy nadzieję, że za 10 lat nasze terminale biometryczne będą dostępne wszędzie. Liczymy też na to, że inne firmy, np. Visa czy Mastercard, zaczną wspierać naszą technologię.

Głęboko wierzymy też w to, że któregoś dnia PayeEye będzie wiodącą technologią płatności biometrycznych na całym świecie.

Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by zauważyć, że biometria oka ma potencjał nie tylko w płatnościach. Czy w przyszłości planujecie wykorzystać swoją technologię do innych celów?

Stworzony przez nas moduł biometryczny można wykorzystać w każdym miejscu, w którym identyfikacja człowieka odgrywa istotną rolę. Z powodzeniem sprawdzi się on np. w paczkomatach, na lotniskach, stadionach, w kinach czy komunikacji miejskiej.

Dzisiaj skupiamy się głównie na płatnościach, ponieważ są dla nas najbardziej skalowalne. Wierzymy, że to właśnie ta dziedzina pozwoli nam szybko zdobyć masę krytyczną, dzięki której firma osiągnie odpowiednie parametry finansowe.

W kolejnych etapach będziemy również rozwijać naszą technologię identyfikacji u partnerów, u których kontrola dostępu bądź identyfikacja jest po prostu kluczowa.

Co jest obecnie największą przeszkodą dla Waszego rozwoju?

Mamy przed sobą sporo wyzwań. Na pewno jednym z największych jest budowa infrastruktury urządzeń biometrycznych. To proces, który jest bardzo czasochłonny. Mamy nadzieję, że inni producenci terminali płatniczych zaczną korzystać z naszej technologii i tym samym pomogą nam go przyspieszyć.  

Oczywiście dużym wyzwaniem jest też edukacja społeczeństwa. Tłumaczenie ludziom, że nie mają się czego obawiać. Że PayEye nie ukradnie ich tożsamości, ani nie wykorzysta jej w żaden sposób.

PayEyefot. materiały prasowe

Domyślam się, że nieobcy jest Wam też globalny kryzys na rynku dostaw.

Oczywiście, że tak. Przez problemy z dostawami komponentów jesteśmy spóźnieni o jakieś 10-12 miesięcy. Gdyby nie pandemia, to bylibyśmy już zdecydowanie dalej. Na szczęście nie tylko my mamy ten problem i rynek to rozumie. Kryzys dotyka całą branżę technologiczną, więc można powiedzieć, że wszyscy stoimy na tej samej linii.

A czy Polska jest dobrym krajem dla młodych firm technologicznych?

I tak, i nie. Płatności zbliżeniowe – czyli obszar, którym się zajmujemy –  są u nas wyjątkowo rozwinięte. Polska jest w tej dziedzinie światowym liderem. Najwięksi gracze, tacy jak wspomniani wcześniej Visa i Mastercard, testują nowe rozwiązania właśnie u nas. Wybraliśmy Polskę, jako nasz pierwszy rynek, głównie z tego powodu. Uważamy, że płatności biometryczne mają w naszym kraju szansę na szybką adaptację.

...polski paszport wzbudza zaufanie
w branży technologicznej

Na plus jest również fakt, że polski paszport wzbudza zaufanie w branży technologicznej. Ludzie wiedzą, że mamy super inżynierów, naukowców i programistów.

Minusem są na pewno ograniczone możliwości pozyskania kapitału na rozwój. Nasz biznes jest bardzo kapitałochłonny. Mamy na pokładzie już niemal 100 osób i już teraz koszty prowadzenia projektu są ogromne. Gdybyśmy byli w Doline Krzemowej, dynamika rozwoju i pozyskiwania inwestorów byłaby zdecydowanie większa. Rozmowy z inwestorami w naszym regionie nie dają tak szybkich efektów jak w Stanach Zjednoczonych. Pozyskiwanie nowych funduszy w Polsce jest niewątpliwie trudniejsze, dlatego PayEye powoli wychodzi w tym obszarze za granicę. Przenieśliśmy centralę do Amsterdamu, mamy biuro w Dubaju i już myślimy o otwarciu kolejnego punktu w USA. Jesteśmy gotowi, by rozwijać nasz projekt na całym świecie, ale do tego są potrzebne ogromne pieniądze i duzi partnerzy. Mogę zdradzić, że pracujemy i nad jednym, i nad drugim.

Jak wygląda według Ciebie przyszłość biometrii? Czy to, co widzimy dzisiaj to dopiero początek?

Rynek biometrii jest wciąż dziewiczy. To ogromny ocean możliwości, którym dopiero zaczęliśmy płynąć. Wiemy, że biometria w płatnościach, i nie tylko, będzie niedługo tak rozwinięta jak technologia NFC. Będziemy ją spotykać przy wejściach na stadiony, na lotniskach i we wszystkich miejscach, które wymagają weryfikacji tożsamości.

Z naszych obserwacji wynika, że ludzie coraz częściej szukają prostych, szybkich i bezpiecznych rozwiązań. I tego nie da się zatrzymać. Rozwiązania biometryczne są odpowiedzią na te potrzeby, dlatego za jakiś czas będą dostępne niemal wszędzie.


Rozmawiał Michał Stefaniuk.

Zobacz również: