VW Grand California [Test kampera]

Przechodzisz przez próg i czujesz się jak w domu. A najlepsze jest to, że możesz z tym domem przenieść się w zasadzie w dowolne miejsce. Kamper to szansa na jedyne w swoim rodzaju życie i podróżowanie.

VW Grand California VW Grand California
Trudno powiedzieć dokładnie, ile mieszkań w życiu zaliczyłem. Na pewno dom rodzinny, jeden i drugi, po drodze jednak były czasy studenckie, a wtedy, wiadomo, człowiek mimowolnie specjalizuje się w nieruchomościach. Było tego dużo, i to na tyle, że ze wszystkich wspomnień już teraz powstało jedno zbiorcze, które najpewniej za kilka lat zupełnie wygaśnie.

REKLAMA

Jednego mieszkania, i to wcale nie dlatego, że historia świeża, nie zapomnę nigdy, bo to miłość od pierwszego wejrzenia; gdy otworzyłem przesuwne drzwi, z boku wysunął się podświetlony schodek, a ja przekroczyłem próg. I wszedłem do przestronnego wnętrza, sprytnie łączącego w sobie hol, kuchnię, salon, sypialnię i garderobę, pomieszczenie gospodarcze i łazienkę. A! I kabinę, bo przecież – łatwo zorientować się choćby po zdjęciach – przez cały czas mówię o kamperze.

VW Grand CaliforniaVW Grand California

W VW Grand California spędziłem wraz z narzeczoną równo tydzień. Jeździliśmy nim po autostradach, drogach szybkiego ruchu, klasycznych krajówkach, gminnych i dojazdówkach. Mieszkaliśmy na kempingu, na dziko w lesie, na parkingu pod redakcją i pod domem, który za dwadzieścia kilka lat będzie nasz. I dlatego z marszu potrafi ę odpowiedzieć na trzy najważniejsze pytania. Mieszka się w VW Grand California wybornie. Jeździ się nim równie dobrze. Tak, będę tęsknił – i to bardzo. A teraz uściślę.

Grand California jest zbudowana na bazie Volkswagena Craftera, spokojnie więc pomieści na pokładzie rodzinę. Do dyspozycji są dwa obracane fotele, tylna kanapa (w rozmiarze w sam raz dla dwóch bąbelków, ewentualnie dla rodzica z dzieckiem), jedno łóżko o wymiarach 1950 x 1400 mm z materacem o grubości 80 mm (wygodne!) z tyłu pojazdu oraz drugie nad kabiną i salonem. Na wyposażeniu jest oczywiście część kuchenna z naprawdę sporą (70 litrów!) lodówką z zamrażalnikiem, kuchenka gazowa (dwa palniki) oraz niewielkich rozmiarów zlewozmywak.

Są też wysuwane blaty, sprytne szafki, schowki, półeczki, nastrojowe oświetlenie, składany stolik, rolety i moskitiery w oknach, wi-fi , łazienka z umywalką, toaletą, prysznicem i lustrem (oraz szafkami, oczywiście), bagażnik na rowery na tylnych drzwiach (uwaga, łatwo walnąć głową!); jest więc wszystko. Całość jest zaskakująco dobrze przemyślana, bardzo wygodna i po prostu przyjemna w użytkowaniu – nawet jeśli jakieś rozwiązanie początkowo wydaje się, powiedzmy, dziwne, z czasem łatwo się do niego przekonać i oddać Californii to, co kalifornijskie.

VW Grand CaliforniaVW Grand California
Kompaktowa kuchnia zachęca do przygotowania w terenie czegoś więcej niż kiełbasa (wegańska!) z ogniska.

Aha, wewnątrz, obok drzwi do łazienki, znajduje się jeszcze panel – centrum dowodzenia wszechświatem. Na boku auta znajduje się wysuwana markiza, a w tylnych drzwiach składany stolik i dwa krzesła – co oznacza, że ta sprytna kawalerka na kółkach ma również mobilny taras. VW Grand California może pochwalić się w standardzie silnikiem 2.0 TDI (117 KM) oraz automatem z ośmioma przełożeniami.

Plus, jasna sprawa, toną systemów bezpieczeństwa. W praktyce oznacza to po prostu naprawdę dobre właściwości jezdne – nie ma się do czego przyczepić; jest dobrze. Warto jednak pamiętać o wysokości auta (żeby później, jak ja, w pośpiechu przed wjazdem pod niewysoki wiadukt na gwałt jej nie googlować), która powoduje, że podczas silnego wiatru trzeba mocniej zaciskać dłonie na kierownicy. Spalanie? Bardziej niż znośne.

Jeszcze jedno – wszystkie te sprytne schowki i szafki potrafi ą mocno o sobie przypomnieć podczas jazdy po nierównych nawierzchniach – czasami robi się naprawdę głośno. Końcówkę lata w Grand Californii będę pamiętał długo, bo był to – nie popadając w zbyt duże wzruszenie – piękny czas. To pojazd, który świetnie spełnia swoje zadanie i powoduje, że chce się ruszyć w trasę, ale jednocześnie donikąd się nie spieszyć. To właśnie droga, taki slow life w kamperze, okazuje się istotniejsze niż finalna, jak to się mówi, destynacja. Bardzo polecam – jeśli wciąż jesteś przed zakupem swojego „M”, rozważ i taką opcję.

Plusy i minusy

Schowki wszędzie

Twoja dziewczyna będzie zachwycona – VW Grand California ma tyle schowków, że pomieści wszystko i jeszcze zostanie sporo miejsca. Pakując się na wyjazd, od razu pomyślałem, że we własnym egzemplarzu po prostu wyposażyłbym całość tak, aby nigdy nie musieć się pakować. I zawsze być gotowym do drogi.

Prąd, woda, gaz WiFi

Prąd i wodę można podłączyć na kempingu ze źródła zewnętrznego. Gaz to dwie butle umieszczone wewnątrz auta. Kamper ma pokładową baterię, która umożliwia samowystarczalność. Arka Noego to nie jest, ale kilka nocy na dziko spokojnie można przeżyć w pełnym komforcie. Aha, prysznic znajduje się nie tylko wewnątrz auta – można też podłączyć go na zewnątrz. Tylko wówczas myjemy się w misce, panowie. Inaczej jest nieekologicznie.

2 + 2

VW Grand California to auto dla dwójki dorosłych. Na pokładzie zmieszczą się jeszcze dzieciaki, również w liczbie dwa. Tylko wówczas będzie trochę ciaśniej, trochę mniej komfortowo. Trochę szkoda, że w pojeździe o takich gabarytach nie mogą podróżować swobodnie dwie pary. Zwłaszcza że lodówka spokojnie przyjmie kilka butelek wina więcej.

Zobacz również:
Zbuduj mięśnie i zrelaksuj ciało oraz umysł, łącząc trening siłowy z elementami jogi. Tak trenują w Navy SEALs. 
ZOBACZ WIĘCEJ
REKLAMA