[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

The Outer Worlds - w kosmosie kłamstwo popłaca [Recenzja]

Wyobraź sobie taki scenariusz. Jest XXIII wiek. Ludzkość z powodzeniem kolonizuje wszechświat, obejmując swoim panowaniem kolejne systemy gwiezdne. Postanawiasz przyłączyć się do tej wielkiej, kosmicznej przygody, i na pokładzie statku o wdzięcznej nazwie Nadzieja ruszasz na podbój Arkadii, czyli właśnie tytułowych Zewnętrznych Światów.

gry, The Outer Worlds
Cała ta eskpada to ambitny projekt kilku megakorporacji, które na obrzeżach galaktyki chcą stworzyć raj na nie-Ziemi. Niestety, jak to w życiu, nic nie idzie zgodnie z planem. Napędy Nadziei szwankują, a Twoja hibernacyjna drzemka wydłuża się do 70 lat. Co więcej, po przebudzeniu okazuje się, że korporacyjny sen o Arkadii zmienił się w biurokratyczny koszmar. Nie wygląda to kolorowo, prawda? A to dopiero początek Twoich kłopotów…

ZOBACZ: Gry wideo - 5 korzyści zdrowotnych

REKLAMA

Tak właśnie wygląda zarys fabuły nowej gry RPG od Obsidian Entertainment, twórców m.in. takich hitów jak Fallout: New Vegas czy Pillars of Eternity. Mamy więc do czynienia ze specami w swoim fachu. Zwłaszcza ten pierwszy tytuł będzie dla nas ważnym punktem odniesienia, bo The Outer Worlds już na etapie produkcji często określane było po prostu „Fallout’em w kosmosie”. A to dla prawdziwych fanów postnuklearnego uniwersum naprawdę wysoko postawiona poprzeczka. Jak poradził sobie z tym wyzwaniem Obsidian?

Nie owijając w bawełnę – w The Outer Worlds gra się tak, jak w Fallout’a. Pomimo nieco innego „drzewka” rozwoju postaci czy braku ikonicznego systemu celowania V.A.T.S., same wrażenie z rozgrywki są bardzo podobne. Oprócz kwestii mechanicznych, ma na to wpływ również podobne podejście do budowy fabuły, oparte na niejednoznacznych wyborach moralnych i lawirowaniu pomiędzy zwalczającymi się frakcjami.

Sam świat, choć wizualnie zdecydowanie odmienny od szaroburych Pustkowi, również wydaje się znajomy. Wszechobecny czarny humor, świetnie napisani bohaterowie i retrofuturystyczny sznyt (z ukłonem w stronę znanej z Bioshocka estetyki w stylu Art Deco) to zdecydowanie mocne strony tej produkcji. Na szczególną uwagę zasługuje również możliwość rozwiązywania questów na wiele różnych sposobów.

PRZECZYTAJ: Czy strzelanki powodują agresję?

W większości sytuacji możemy dowolnie wybierać pomiędzy rozwiązaniem siłowym, załatwieniem sprawy po cichu czy np. zastraszeniem naszego oponenta lub wyłganiem się z części powierzonego zadania. To właśnie wpływ umiejętności związanych z retoryką na dostępność opcji dialogowych jest dla mnie najfajniejszą stroną The Outer Worlds. Dawno już w żadnej grze nie kłamało mi się tak często i z taką przyjemnością.

Już pewnie domyślacie się, że The Outer Worlds przypadło nam do gustu. Czy to jednak gra bez wad? Na pewno nie. Przede wszystkim, na opisane powyżej zalety można jednocześnie spojrzeć przez pryzmat braku oryginalności. Tak, wszystko działa sprawnie, bo opiera się zazwyczaj na sprawdzonych i znanych graczom rozwiązaniach. Nic nas tu jednak nie zaskoczy. Również w sferze graficznej można mieć mieszane uczucia. W grze dzieje się dużo, a barwny design świata potrafi zachwycić.

Z drugiej jednak strony pod kątem technologicznym warstwa wizualna sprawia wrażenie nieco przestarzałej. Małym oszustwem, choć sprytnie ukrytym, jest również podzielenie świata na szereg mniejszych (i większych) map. W tym sensie The Outer Worlds jest takim niby-sanboxem, co paradoksalnie w naszej ocenie wypada na korzyść. Brak tu co prawda poczucia wolności i immersji znanych choćby z Wiedźmina 3 czy RDR 2, ale zyskujemy za to 100% zagęszczenia akcji i treści na metr kwadratowy.

Niby coś za coś, ale kiedy w tygodniu mamy pół godzinki na wieczorem na grę, The Outer Worlds wydaje się naprawdę dobrym rozwiązaniem. Dlatego zdecydowanie polecamy ten tytuł wszystkim miłośnikom RPGów w starym stylu, jak również tym, którzy chcieliby spróbować tego gatunku w nieco bardziej skondensowanej formie (przejście gry powinno zająć ok. 30-40h).

Zalety:

 minus Sprawdzony gameplay
 minus Kolorowy świat
 minus Swoboda w rozwiązywaniu questów
 minus Świetne dialogi i spora doza humoru

Wady:

 minus Brak oryginalności
 minus Grafika nieco trąci myszką

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij