Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Testujemy pulsometr Polar H10 [Test sprzętu]

Moje serce zabiło szybciej, gdy dowiedziałem się o premierze nowego nadajnika na klatkę piersiową marki Polar. Jako sportowcowi amatorowi raczej nie pasuje mi bowiem trend, według którego klasyczne nadajniki ustępują miejsca pulsometrom odczytującym tętno z nadgarstka. Na szczęście H10 skutecznie się mu opiera.

trening crossfit, test polar fot. Shutterstock
Z pulsometru korzystam nie tylko w trakcie treningów kardio, ale też podczas crossfitowych WOD-ów i bokserskich sparingów. Nadajnik na klatkę piersiową to wówczas jedyne wyjście. Dlaczego? To proste.

Sportowy zegarek pod bokserskim bandażem i mankietem rękawicy zmieścić nie sposób. Przy intensywnym treningu funkcjonalnym też pojawiają się problemy – podczas rwania kettlem łatwo o zniszczenia (wiem, sprawdziłem). Polar H10 ma tu pole do popisu.

I daje prawdziwy koncert możliwości. O tym, że bez problemu paruje się ze wszystkimi zegarkami Polar, a także innymi urządzeniami poprzez Bluetooth nawet nie muszę wspominać. Że gwarantuje genialną dokładność pomiaru, też raczej nie, bo do tego producent nas przyzwyczaił (choć trzeba przyznać, że w bezpośrednim porównaniu modelu H7 i H10 ten drugi wypada jeszcze lepiej).

Największa bomba to wbudowana pamięć, która pozwala zapisać przebieg ostatniego treningu. W praktyce wypada to naprawdę dobrze. W dedykowanej aplikacji Polar Beat wystarczy uruchomić opcję zapisu, aby spokojnie zostawić smartfon w szafce, a na treningową salę wyjść uzbrojonym jedynie w nadajnik i może bidon z wodą.

Po powrocie H10 zsynchronizuje zapisane dane z telefonem. Wow. Zwłaszcza że nie trzeba smartfonu o końcu treningu informować – wystarczy odpiąć nadajnik z paska, aby urządzenie zrozumiało, że czas na odpoczynek.

Co jeszcze? Ze swoim kontem użytkownika w aplikacji Polar Beat można sparować również zegarek. Wystarczy szybka synchronizacja urządzenia z kalendarzem Polar Flow i wyniki sesji treningowej zarejestrowanej przy użyciu aplikacji będą dostępne także w dzienniku zegarka. Dzięki temu wszystkie urządzenia na koniec dnia dysponują takim samym zestawem informacji.

trening crossfit, test polar fot. Producent
Aha, po cichu miałem również nadzieję, że wbudowana pamięć będzie łatać dziury w odczycie tętna. Czasami zdarza się, że na bokserskiej sali od treningowej torby odejdę trochę dalej – wówczas zegarek przez chwilę myśli, że moje serce przestało bić. Na szczęście, gdy wracam bliżej, okazuje się, że jeszcze trochę życia i ćwiczeń przede mną.

W analizowanym po sesji zapisie pozostają jednak luki, których wypełnić się nie da. A to dlatego, ponieważ transmisja Bluetooth Smart działa w trybie jeden do jeden, co oznacza, że nadajnik może połączyć się wyłącznie z jednym urządzeniem naraz. Trzeba wybrać jeden z trzech trybów: zapis na żywo w smartfonie, zapis w pamięci nadajnika (z podglądem live na ekranie telefonu) albo połączenie z zegarkiem i zapis treningu w zegarku.

Zapis w zegarku z ewentualnym późniejszym dopisaniem brakujących danych nie jest w tej chwili możliwy. Kto wie, być może to tylko kwestia aktualizacji softu. Inna sprawa, że mogę być jedyną osobą, która na taką drobnostkę zwróciła uwagę – przecież generalnie z pulsometru korzysta się, mając zegarek na ręce. Inna sprawa, że zasięg Bluetooth umożliwia pewną dowolność w tej kwestii. I całe szczęście.

Dzięki analogowej transmisji 5 kHz Polar H10 umożliwia pomiar pracy serca podczas pływania.

trening crossfit, test polar fot. Producent
Zmiany dotknęły też pasek. Ulepszono elektrody i zapięcie, a także wyposażono go w silikonowe wypustki, które zapobiegają przesuwaniu się paska podczas treningów.

Czuć różnicę i to wyraźnie – wykonałem dzień po dniu identyczne treningi z poprzednim modelem nadajnika (i dedykowanym mu paskiem) oraz H10 z nowym. Tak, nowe zdecydowanie wygrywa.

Również rozmiarem – nadajnik Polar H10 jest odrobinę mniejszy od poprzednika, bardziej „płaski”. Jest zatem mniej widoczny pod treningową koszulką. Za taką dyskrecję również należy się punkt.

Producent zapewnia, że na jednej baterii nadajnik może działać nawet 400 godzin. Do takiego wyniku jeszcze trochę mi brakuje, ale jestem pewien, że do niego dobiję. Bo to naprawdę świetny produkt.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij