Test popularnych termosów

„Termos to olśniewający wynalazek. Napełniamy go każdego ranka wrzącą czekoladą i wypijamy wściekle gorącą w południe. Nie jest tak źle”.

Termosy fot. Max Pflegel/MPP

Takimi słowami opisał 13 lutego 1911 roku supernowoczesny na tamte czasy gadżet w dzienniku wyprawy na biegun południowy wielki norweski odkrywca Roald Amundsen. Po 110 latach ekipa badawcza MH, w nieco mniej ekstremalnych niż Amundsen warunkach, także podjęła się przetestowania tego cudu techniki. Sprawdziliśmy jakość wykonania, wygodę obsługi, pewność chwytu, łatwość czyszczenia i zdolność utrzymywania temperatury. Wszystkie wypadły świetnie, ale mamy swojego faworyta.

REKLAMA

1. Termite – Warhead Hammertone

  • cena: 129,90 zł
  • skalnik.pl

Termos o nietypowej pojemności – mieści 900 ml, czyli niecałe cztery szklanki płynu. Wykonany ze stali pokrytej antykorozyjną powłoką, nie brudzi się, ale jest dość śliski, co nieco utrudnia pewny chwyt, kiedy masz na sobie rękawice. Korek one-twist umożliwia korzystanie z termosu przez jeden obrót korka bez konieczności całkowitego odkręcania: pozwala to dłużej utrzymać temperaturę wewnątrz, a także ułatwia szybkie obsłużenie go jedną ręką. Duży plus za dwa kubki skręcone razem, dzięki którym możesz jednocześnie z towarzyszem cieszyć się gorącym napojem. A był gorący (>70 °C ) po ponad 6 godzinach w lodówce.

2. Esbit – Vacuum Flask

  • cena: 129,99 zł
  • 8a.pl

Litrowy termos od Esbit jest niższy i bardziej pękaty od pozostałych. Taki kształt sprawia, że łatwo wcisnąć go, nawet w poprzek, do wypchanego plecaka. Wykonany z pomalowanej proszkowo stali ma chropowatą fakturę, co zapewnia dobry chwyt. Dwa wymienne korki – push i tradycyjny – umożliwiają wybór zamknięcia. Dwa kubeczki to plus, jednak przy odkręcaniu mniejszy czasem wypada.

3. Primus – Trailbreak Ex

  • cena: 219 zł
  • hunt-fish.eu

Ten litrowy termos do zimowych ekspedycji powleczono silikonową warstwą zewnętrzną, która nie wyziębia zmarzniętych dłoni przy bezpośrednim kontakcie oraz ułatwia chwyt w rękawicach. Niestety, przyklejają się też do niej wszelkie kłaczki. Primus jest wyposażony w dwa korki: klasyczny oraz ClickClose, umożliwiający picie bezpośrednio z termosu (jak z butelki). Szeroki wlew ułatwia napełnianie i czyszczenie termosu, a ergonomiczny, lekko stożkowaty kształt – transport w torbie czy w plecaku. Metalowa zakrętka spełnia funkcję tradycyjnego kubka.

4. Thermos – Mountain FFX (zwycięzca testu)

  • cena: 220,08 zł
  • thermos.pl

W naszym teście najdłużej utrzymał wysoką temperaturę napoju – po 15 godzinach w lodówce woda wewnątrz miała wciąż ponad 60 °C. Mieści 900 ml płynu, jest zgrabny, leciutki i poręczny. Elementy silikonowe pełnią funkcje ochronne oraz antypoślizgowe, ale można je zdjąć, by obniżyć masę termosu (do 360 g). Świetny. Kompletna oferta części wymiennych to tylko wisienka na torcie.

5. Stanley – Legendary Classic

  • cena: 230 zł
  • leduvel.pl

Największy i najcięższy z testowanych przez nas termosów może nie nadaje się na profesjonalne górskie ekspedycje, jednak na weekendowy wypad za miasto będzie świetny. Mieści litr płynu, bardzo solidnie trzyma temperaturę, ma wygodny uchwyt do przenoszenia oraz nalewania napoju i niemal pancerną konstrukcję: naprawdę nie da się zrobić w nim choćby wgniecenia. Duży przepływowy korek łatwo się myje, a szeroki wlew pozwala dokładnie wyczyścić także wnętrze termosu. Zakrętka, tradycyjnie, pełni również rolę kubka, którego podwójne ścianki nie nagrzewają się, zapewniając komfort użytkowania. Klasyczny, niezmienny od lat wygląd sprawia, że ten termos jest nie tylko praktycznym, ale też stylowym elementem wycieczkowego ekwipunku. Można go myć w zmywarce.

Zobacz również:
Dobrze, jeśli ciężki trening przynosi widoczne efekty.  Ale czasem dajesz z siebie wszystko, by sprawdzić,  co to „wszystko” naprawdę znaczy. Tak jak w tym naprawdę trudnym finisherze.   
ZOBACZ WIĘCEJ
REKLAMA