Test słuchawek Soundcore Q35

Owszem, są słuchawki, które lepiej grają, mocniej wygłuszają, są wygodniejsze, czy dłużej pracują na jednym ładowaniu. Czy jednak są takie, które osiągają bardzo dobry wynik w każdej z tych kategorii, a do tego kosztują tak niewiele? Może i tak, ale ja się z takimi jeszcze nie spotkałem.   

Słuchawki Soundcore Q35 Max Pflegel/MPP
Fot. Max Pflegel

Q35 to topowy model słuchawek nausznych firmy Soundcore. A jednocześnie w momencie pisania recenzji (koniec lutego 2022) kosztują 589 zł, czyli znacznie poniżej kwot, które zwykli żądać od nas za swoje produkty najbardziej prestiżowi producenci słuchawek nausznych z systemem aktywnej redukcji szumów ANC. 

REKLAMA

Zaraz więc pojawiła się w mojej głowie wątpliwość: cudów przecież nie ma. Czy w takiej cenie można dostać produkt naprawdę wysokiej jakości? Dlatego otwierając po raz pierwszy opakowanie z Q35 byłem bardzo ciekaw, czy biorąc je do ręki będę miał wrażenie, że to rzeczywiście produkt z górnej półki. Krótko: miałem. Więcej - po 3 miesiącach używania mam nadal. 

Jakość wykonania

Q35 wykonano z materiałów wysokiej jakości. Ich plastikowo-aluminiowa konstrukcja jest dobrze spasowana i podczas wyginania trzeszczy tylko delikatnie. Plastik jest bardzo przyjemny w dotyku, podobnie jak mięciutka sztuczna skóra, z której wykonano nauszniki oraz górną część pałąka. Słuchawki w niebieskim kolorze prezentują się fantastycznie - uwagę przyciąga zwłaszcza oksydowane aluminium. 

W zestawie znajduje się także sztywne, zamszowe etui na słuchawki. Ono również sprawia świetne wrażenie - zamek chodzi płynnie, nawet taki detal jak plastik na jego uchwycie dobrze gra z całością. Generalnie nigdzie nie ma wrażenia taniości i wydaje mi się, trzeba być bardzo wybrednym użytkownikiem, aby kręcić nosem na jakość wykonania. 

Zwłaszcza że idzie z nim parze pierwszorzędny design. Q35 są smukłe, nieprzesadnie duże, po prostu miło się na nie patrzy. I to nie tylko moja opinia - słuchawki w 2021 roku nagrodzono prestiżowym wyróżnieniem Red Dot, nazywanym Oscarem Designu.      

Wygoda użytkowania

Dla mnie to jest najważniejsza cecha słuchawek, bardziej nawet istotna od jakości dźwięku. Używam ich bowiem głównie podczas pracy, aby odizolować się od otoczenia, a zatem spędzam w nich codziennie wiele godzin. 

I w tej kategorii przyznaję słuchawkom najwyższą notę. Nauszniki nie są zbyt małe i nie uciskają nigdzie ucha (chociaż oczywiście posiadacze bardziej okazałych organów zbierających dźwięki mogą mieć w tej kwestii odmienne zdanie). Do tego, o czym pisałem wyżej, wykonano je z bardzo przyjemnej w dotyku sztucznej skóry. Dzięki niej nawet przy długim odsłuchu nie odczuwam wyraźnie zwiększonego pocenia w okolicy ucha. 

Słuchawki Soundcore Q35Max Pflegel/MPP
Sztuczna skóra nauszników jest miękka i miła w dotyku. Fot. Max Pflegel

 

Słuchawki pewnie siedzą na głowie (lekką niestabilność czuć jedynie przy bardzo gwałtownych ruchach), a jednocześnie nie uciskają jej zbyt mocno nawet po dłuższym czasie. Na dodatek są lekkie - ważą zaledwie 270 g (realne wskazanie wagi kuchennej), dzięki czemu ich noszenie nie staje się z czasem uciążliwe.  

Na spory plus zaliczam także duże, wyraźnie wyczuwalne pod palcami fizyczne przyciski do obsługi słuchawek. Nie umieszczono ich zbyt blisko siebie, więc nie ma ryzyka naciśnięcia niewłaściwego. Bardzo wygodnym rozwiązaniem jest przełączanie ANC w tryb transparentny. Żeby to zrobić nie trzeba nawet szukać żadnego przycisku - wystarczy przyłożyć dłoń do obudowy prawej słuchawki.

Słuchawki Soundcore Q35Max Pflegel/MPP
Spore przyciski fizyczne pozwalają wygodnie sterować słuchawkami. Fot. Max Pflegel

 

Warto zauważyć także, że obie słuchawki są ruchome i można je przekręcić, dzięki czemu po przesunięciu na szyję nie uciskają podbródka. 

Jakość dźwięku

Tutaj odpowiem trochę jak firmowy informatyk, któremu zgłasza się usterkę - u mnie działa. I od razu poczynię pewne zastrzeżenie: nie jestem audiofilem, tylko przeciętnym konsumentem muzyki. Myślę, że dokładnie takim, jak większość potencjalnych nabywców słuchawek Soundcore Q35. Dlatego o pomoc w bardziej precyzyjnym scharakteryzowaniu brzmienia zwróciłem się do redakcyjnego kolegi Piotra Pflegla, którego ucho jest zdolne do wychwytywania większej ilości szczegółów niż moje. 

"Soundcore Life Q35 brzmią bardzo dobrze i większość użytkowników będzie z pewnością miała z nich wielką uciechę. Gdybym miał nazwać ich brzmienie, określiłbym je jako bardzo ciepłe, z mocnym zaakcentowaniem basu, który jest może ciut za mocno wyeksponowany. Ale to kwestia gustu, oczywiście.

Nie, bas nie jest pływający i zakrywający wszystko inne, ale wyraźnie słychać, że inżynierowie zrobili głęboki ukłon w stronę wielbicieli niskich tonów. Na szczęście środek jest też wyraźny. Jeśli miałbym się do czegoś czepić, to byłaby to góra. Utrata szczegółowości słyszalna jest w kobiecych wokalach, ale na szczęście tylko tam.

W Paraguay, moim ulubionym kawałku Iggy Popa, na samym początku, gdy chłopaki śpiewają a capella, bez problemu można usłyszeć cichutkie tkanie metronomu w tle. Nie słychać go co prawda tak wyraźnie, jak w moich ulubionych Sennheiserach HD599, ale z kolei ten model nie potrafi wygenerować tak miękkiego, a jednocześnie nie dudniącego, ciepłego basu. 

Na moje ucho nieco zbyt wąska jest scena, dźwięki są upchnięte w sam środek głowy. To jest jednak naprawdę drobny szczegół, a ucho się do tej charakterystyki szybko adaptuje.

Reasumując: to bardzo dobrze grające słuchawki, uniwersalne, dobrze wyważone, które nie zawodzą w żadnym z gatunków muzyki" - brzmiał werdykt.

Słuchawki Soundcore Q35Max Pflegel/MPP
Q35 są wygodne nawet przez kilka godzin używania. Fot. Max Pflegel

System redukcji hałasu ANC 

Sprzęt wyposażono w 3 tryby redukcji hałasu: do używania wewnątrz pomieszczeń, na dworze oraz w czasie przemieszczania się różnymi środkami transportu. Bawiłem się wielokrotnie tymi ustawieniami w różnych konfiguracjach i moje drewniane ucho nie jest w stanie wychwycić pomiędzy nimi wyraźnej różnicy. Za najbardziej uniwersalny tryb uznałem ten od transportu i używam go przez cały czas.    

I dopiero w przypadku ANC trafiłem na pierwszą wyraźną wadę tych słuchawek. Jeśli chodzi o system redukcji hałasu to na rynku są wyraźnie skuteczniejsi zawodnicy. Mam bezpośrednie porównanie z modelem Bose 700, które używałem kiedyś przez dłuższy czas i tam system redukcji hałasu był wyraźnie mocniejszy. I tak, mam oczywiście świadomość, że to gracze z zupełnie innych półek cenowych, jednak różnicę tę wypada odnotować. 

A teraz konkrety: czy jest się czym przejmować? Jeśli używasz słuchawek z ANC głównie do pracy biurowej, absolutnie nie. System redukcji szumów odetnie Cię skutecznie nawet w całkiem gwarnym biurze typu open space. Oczywiście potrzebna jest do tego również muzyka, samo założenie słuchawek nie sprawi, że zupełnie przestaniesz słyszeć własną klawiaturę, czy rozmawiającego obok kolegę. 

Q35 spełnią swoją rolę również w pociągu, samochodzie, czy autobusie. W tramwaju bywa różnie, sporo zależy od stanu torowiska, więc we Wrocławiu momentami szału nie było. To jednak bardzo nie przeszkadzało, ponieważ dźwięk z zewnątrz dokuczliwy był jedynie właśnie momentami.

Gdybym jednak słuchawek z ANC potrzebował głównie z powodu częstych podróży lotniczych, żeby odizolować się od nieustannego, głośnego dźwięku pracy silnika, mocno rozważyłbym już inwestycję w model z wydajniejszym ANC. We wszystkich pozostałych zastosowaniach Q35 powinny spełnić oczekiwania większości użytkowników. 

Aha, warto jeszcze dodać, że pasywna redukcja dźwięków też jest dość słaba. Dlatego bez włączonego ANC w słuchawkach będziesz wyraźnie słyszał otoczenie.  

Słuchawki Soundcore Q35Max Pflegel/MPP
Pełen zestaw Q35. Fot. Max Pflegel

Żywotność baterii i pozostałe funkcje

Dużym plusem słuchawek jest bardzo długi czas pracy na jednym ładowaniu. Producent deklaruje aż 40 h i specjalnie nie przesadza. Nie sprawdziłem tego oczywiście longiem, ale dwa razy podsumowywałem liczbę przesłuchanych godzin i jeśli nie kropnąłem się w obliczeniach, uzyskałem około 35 h pracy z włączonym ANC. Na dodatek sprzęt ma funkcję szybkiego doładowania, więc - jeśli się zagapisz - 5 minut na kablu da Ci do 4 h odsłuchu. 

Nie miałem też najmniejszych powodów do narzekań na jakość połączeń telefonicznych. Mikrofon nie jest przesadnie wrażliwy na podmuchy wiatru i żaden z rozmówców nigdy nie sygnalizował mi, że ma problemy ze zrozumieniem, oczywiście poza warunkami atmosferycznymi, które w ewidentny sposób nie sprzyjały rozmowie.     

Warto też podkreślić, że Bluetooth 5.0 w Q35 działa wzorowo. Słuchawki zawsze łączyły się błyskawicznie, a zasięg połączenia sięga około 15 m. Q35 są w stanie połączyć się z dwoma urządzeniami na raz, mogą skorzystać też z połączenia NFC.  

Aplikacja mobilna

To kolejny z plusów. Zawiera bowiem korektor dźwięku, który zawiera 22 predefiniowane tryby pracy, dopasowane nie tylko do różnych rodzajów muzyki, ale nawet do sposobu odtwarzania (dla małych głośników), czy dla słowa mówionego.

Wszystkim, którzy lubią samodzielnie bawić się suwakami, daje też możliwość utworzenia własnych trybów, dopasowanych do indywidualnych upodobań. 

W aplikacji znajdziesz też zestaw dźwięków mających ułatwiać zasypianie. Niektóre są dość oczywiste, jak odgłosy lasu, deszcz, czym szum wiatru, ale są też wybory dość zaskakujące, np. odgłosy wentylatora od klimatyzacji.    

Małe, a cieszy

Bardzo fajnym patentem jest to, że słuchawki same przerywają odtwarzanie po ściągnięciu z głowy. Działa to z niewielkim opóźnieniem i jest zaskakująco użyteczne na co dzień. Jeśli słuchasz głównie muzyki, pewnie nie będziesz zachwycony tym rozwiązaniem tak bardzo jak ja. To jednak rewelacyjna cecha dla wszystkich, którzy odtwarzają podcasty oraz audiobooki i muszą albo fizycznie wyłączyć odtwarzanie, albo potem szukać momentu, w którym słuchanie przerwali. Niby tylko drobiazg, ale sprawia, że moja sympatia do Q35 szybko wzrosła.   

I od razu dla równowagi w sumie drobna, ale w praktyce jednak dość irytująca wada. Słuchawki mają problemy ze sterowaniem głośności przy pomocy telefonu. Czasem działa, czasem nie. I nie do końca wychwytuję schemat, w ramach którego to się zmienia. Kiedy Q35 przestają reagować, trzeba rozłączyć połączenie Bluetooth i nawiązać je z powrotem. Wtedy znowu można zwiększać i zmniejszać głośność przy pomocy przycisków na telefonie. Niby problem niewielki, bo są przecież dedykowane przyciski na obudowie słuchawek, na dodatek całkiem wygodne, jednak  korzystanie z telefonu, który mam tuż pod ręką na biurku (gdy pracuję), albo w kieszeni (kiedy spaceruję), jest jeszcze wygodniejsze. Mam nadzieję, że jakaś aktualizacja softu może ten błąd w przyszłości wyeliminować.  

Słuchawki Soundcore Q35Max Pflegel/MPP
Komplet kabli zawiera również przejściówkę samolotową. Fot. Max Pflegel

Słuchawki Soundcore Q35 - test. Podsumowanie

Plusy:

  1. Rewelacyjny stosunek jakości do ceny.
  2. Bardzo dobry dźwięk. 
  3. Długi czas pracy na jednym ładowaniu.
  4. Wygodne w użytkowaniu nawet przez wiele godzin odsłuchu.
  5. Dobrze zaprojektowane fizyczne przyciski do sterowania.
  6. Same przerywają odtwarzanie po ściągnięciu z głowy. 
  7. Okablowanie razem z przejściówką samolotową. 
  8. Estetyczne etui. 

Minusy:

  1. Redukcja szumów może być za słaba dla niektórych użytkowników. 
  2. Problemy ze sterowaniem głośnością przy pomocy telefonu.

Słuchawki do testu dostarczyła firma Soundcore. 

Cena: 589 zł (luty 2022). 

REKLAMA