[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.5

Test Powerdot Uno. Czy elektrostymulacja w wersji kieszonkowej to hit?

Kiedyś gwiazda telezakupów i powód do ironicznego uśmiechu, dziś gigantyczny trend i dotrzymana obietnica lepszych osiągów w każdym sporcie. Sprawdzam elektrostymulację mięśni w wersji kieszonkowej.

powerdot uno fot. Producent (Powerdot Uno)
Pierwsza myśl, gdy wyciągasz PowerDot Uno z pudełka? Oto fitnessowy sprzęt spotyka świetny design, nareszcie! Ten zachwyt trwa – najpierw, gdy instalujesz apkę (w języku polskim), a następnie, gdy uruchamiasz urządzenie, czyli niewielkich rozmiarów jednostkę, do której należy podłączyć rozgałęziony na dwa kabelek. Jeszcze tylko zgodnie z instrukcją założyć w odpowiednich miejscach elektrody (których trwałość producent określa na około 25 sesji), połączyć całość, uruchomić aplikację, wcisnąć przycisk – i do dzieła.

Gdy Ty siedzisz wygodnie na krześle (w pracy, przy konsoli czy książce), PowerDot odwala za Ciebie, a właściwie za Twoje mięśnie, całą robotę. Stymulując je w różnym stopniu do pracy, gwarantuje określone efekty. W aplikacji programów można znaleźć siedem, i są to m.in. aktywna i przedłużona regeneracja, masaż, a także budowanie siły i wytrzymałości. Testowałem ten sprzęt na każdy możliwy sposób, a zacząłem oczywiście od wzmacniania mięśni brzucha.

Podłączenie elektrostymulatora, wybór planu, a następnie zabawa mocą impulsów jest prosta (oczywiście wiedza, czym w ogóle elektrostymulacja jest i jak działa, jest przydatna – sprawdź tutaj) i satysfakcjonująca. Niecałe pół godziny może dać mięśniom brzucha takiego kopa, że następnego dnia lepiej nie słuchać tych lepszych dowcipów. Inna sprawa, że przy budowaniu mięśni PowerDot raczej się nie sprawdzi. Musiałbyś albo zainwestować w iks zestawów, żeby „okleić” całe ciało, albo poświęcić na pojedynczy trening naprawdę sporo czasu (pomnóż 0,5 godziny przez liczbę grup mięśniowych). PowerDot Uno rozwija jednak skrzydła, gdy mowa o potreningowej regeneracji i masażu obolałych mięśni. Wówczas już po kilku pierwszych próbach nigdy nie zapomina się spakować go do treningowej torby.

Zestaw elektrod w eleganckim etui mieści się w większej kieszeni. Potreningową regenerację możesz sobie zapewnić, nawet siedząc nad tabelkami dla szefa. newlevelsport.pl, 999 zł

REKLAMA

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij