Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Steep: ostatnie podrygi zimy [nasza recenzja]

Nasz redaktor wybrał się na wirtualne szusowanie, aby godnie pożegnać zimę. Sprawdź, jak będzie wspominał tę zabawę.

Steep fot. Wydawcy i Producenci
Raczej marny ze mnie snowboardzista (łącznie kilka godzin na stoku). Narty? Tylko biegowe. Paralotnia – jako obserwator sprawdzam się świetnie. Wingsuit uważam natomiast za czyste szaleństwo. Skąd te wyznania? Aby jasno powiedzieć, że próg wejścia w "Steep" miałem dosyć wysoki.

Jednak zima to zima, a góry są piękne i majestatyczne. Odpaliłem więc najnowszą produkcję Ubisoftu z pewnym kredytem zaufania i grałem aż do znudzenia. Czyli stosunkowo krótko, choć – przyznaję – kilka razy się zachwyciłem. W końcu widoki są piękne, grafika dopieszczona, czuć prędkość. Tylko szybko staje się to wszystko bardzo nużące.

Odblokowywanie kolejnych tras w otwartym świecie, upgrade sprzętu czy zdobywanie punktów po chwili namysłu przestaje być tak bardzo sexy, jak może wydawać się na początku. Po kilku godzinach gry zamieniło się w moim wypadku w żmudną robotę, do której najchętniej zatrudniłbym kogoś innego.

Gdyby "Steep" sprowadzić do aktywności pobocznych w jakiejś większej grze, wszystko by się zgadzało. Umówmy się: fajnie byłoby w "Watch Dogs 2" na przykład wyskoczyć Markusem z gorącego San Francisco do zimnego Salt Lake City i tam poświrować trochę na paralotni. Miła odskocznia – tak, główna rozrywka – zdecydowanie nie.

Najbardziej wkurzał mnie jednak w "Steep" otwarty świat i próba zarysowania jakiejś fabuły. Chciałbym, żeby była to gra, którą mogę odpalić na kwadrans po całym dniu w redakcji i po prostu poczuć trochę adrenaliny. Haczyk polega na tym, że nawet najmniejsza jej dawka wymaga sporo starań. Trochę szkoda.

Zimowa produkcja Ubisoftu na pewno trafi do pasjonatów amatorów sportów zimowych, którym budżet, odległość od gór i umiejętności nie pozwalają każdego roku wybierać się na ośnieżone szczyty.

Zwolennicy surfingu i kajakarstwa nie mają tu tego szukać – to oczywiste, jednak do tej grupy należy chyba dopisać również tych, którzy w jeździe na snowboardzie czy nartach są więcej niż dobrzy, a także szczęściarzy, którzy wiedzą, jak naprawdę wygląda lot na paralotni. To zła wiadomość dla "Steep". I dla nas też.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij