Ze snajperką przez Francję [recenzja Sniper Elite 5]

Sniper Elite 5 w końcu ujrzał światło dzienne. Postanowiłem sprawdzić, czy warto było czekać ponad pół dekady.

Recenzja Sniper Elite 5 fot. materiały prasowe Rebellion

  1. Fabuła
  2. Rozgrywka
  3. Co nowego?
  4. Multiplayer
  5. Długość kampanii
  6. Czy warto?

Z serią Sniper Elite jest trochę jak z filmami Patryka Vegi: niby każdy wie, jaki trzymają poziom, ale i tak na premierę napierają tłumy. Osobiście nie należę do grona sadomasochistów oglądających „dzieła" polskiego reżysera, jednak gry o nieustraszonym snajperze z UK zawsze wciągały mnie na długie godziny. To prawda, że daleko im do perfekcji, ale miałem przy nich większą frajdę niż przy niejednym wysokobudżetowym tytule.

REKLAMA

Czy z piątą częścią było podobnie? Zapraszam do lektury. 

Sniper Elite 5 – fabuła

Zacznijmy od szczerej opinii – fabuła Sniper Elite 5 jest angażująca niczym ulotka Aspiryny. Każdy, kto kiedykolwiek miał styczność z serią wie jednak, że nie o nią tutaj chodzi. Oczywiście twórcy starają się budować narrację wokół każdej misji, ale jest to raczej kiepskiej jakości tło, a nie intrygujący fundament.

Jednak, chcąc uniknąć oskarżeń o ignorancję, opiszę po krótce, o co w tej nowej historii właściwie chodzi.

A więc jest maj 1944 roku. Gdy siły Osi tracą grunt pod nogami, a aliancka inwazja na Europę wisi w powietrzu, Karl Fairburne (główny bohater gry) zostaje wysłany na Wał Atlantycki, by osłabić struktury nazistów.

Gra rozpoczyna się u wybrzeży okupowanej Francji. Fairburne kontaktuje się z lokalnym ruchem oporu, który pomaga mu odkryć tajny projekt Niemców – Operację Kraken. Fairburne musi powstrzymać plany nazistów i wyeliminować twórcę Krakena – Abelarda Möllera.

Podczas gry odwiedzamy autentyczne lokacje, jak np. Mont Saint Michel (moja ulubiona) czy St Nazaire. I to tyle.

Recenzja Sniper Elite 5fot. materiały prasowe Rebellion

Sniper Elite 5 – rozgrywka

Skoro już wiesz, o co chodzi w Sniper Elite 5, przejdę do konkretów związanych z gameplayem.

Jeśli oczekiwałeś jakiegoś przełomu, to niestety muszę Cię rozczarować. W Sniper Elite 5 rozgrywka wygląda dokładnie tak samo, jak w czwartej części.

Każda misja rozpoczyna się od standardowego wyboru broni i wyposażenia. Początkowy arsenał jest dosyć ubogi, ale z biegiem gry – i progresem postaci – otrzymujemy dostęp do coraz to lepszych „zabawek".

Po wyborze sprzętu i obejrzeniu krótkiego przerywnika, Fairburne ląduje w jednej z historycznych lokacji, w której roi się od nazistów. Podobnie, jak w poprzednich częściach, w Sniper Elite 5 możemy sami ustalić kolejność i sposób działania. Na mapie widnieją nie tylko cele główne, ale też opcjonalne, których realizacja podnosi nasz stopień doświadczenia.

Tak jak napisałem wyżej, gameplay w Sniper Elite 5 jest identyczny, jak w poprzedniej części, czyt. wciąż oznaczamy wrogów lornetką (lub karabinem), skradamy się pomiędzy patrolami, kampimy w kryjówkach i rozwalamy głowy z dużych odległości. Po zaliczeniu wszystkich celów ewakuujemy się we wskazanym miejscu i cyk – misja zakończona sukcesem. 

Powyższe elementy potrafią sprawić sporo frajdy i satysfakcji (szczególnie strzelanie z dużych odległości), ale ciężko nie odnieść wrażenia, że serii przydałoby się trochę świeżego powietrza. Sniper Elite 5 to właściwie Sniper Elite 4, tylko że z nowymi, jeszcze większymi lokacjami. Wcielanie się w Fairburne'a wciąż bawi, ale zwolennicy postępu mogą odczuwać lekkie mdłości.

Recenzja Sniper Elite 5fot. materiały prasowe Rebellion

Sniper Elite 5 – co nowego?

Oczywiście nie można powiedzieć, że cała gra została stworzona metodą „kopiuj i wklej". Nowości nie ma co prawda zbyt wiele, ale wypada o nich wspomnieć. W Sniper Elite 5 pojawił się „Tryb inwazji", który – podobnie, jak misje kampanii – można ogrywać w trybie kooperacji. Jego idea jest prosta jak drut – lądujemy na jednej z wybranych map i staramy się odeprzeć kolejne fale wściekłych nazistów. Cała zabawa bywa naprawdę wymagająca i potrafi dostarczyć sporo adrenaliny. 

W grze rozbudowano także system modyfikacji broni. Możemy ulepszać giwery nie tylko przed rozpoczęciem misji, ale też w jej trakcie, znajdując specjalny stół warsztatowy. Sniper Elite 5 daje możliwość modyfikacji takich elementów, jak luneta, kolba czy magazynek. Nowe części nie tylko ładnie wyglądają, ale też dodają namacalnych profitów podczas walki. 

Recenzja Sniper Elite 5fot. materiały prasowe Rebellion

Sniper Elite 5 – multiplayer

W Sniper Elite 5 nie mogło zabraknąć trybu multiplayer, który po raz pierwszy pojawił się w części trzeciej. W nowej odsłonie jest on jeszcze bardziej rozbudowany, co na pewno docenią entuzjaści gry sieciowej. Sniper Elite 5 multiplayer oferuje następujące warianty:

  • Bez przejścia – gracze są podzieleni na dwie drużyny i toczą walkę z dużej odległości. W połowie gry zamieniają się stronami
  • Gra dowolna – klasyczny deathmatch, w którym każdy gracz jest zdany wyłącznie na siebie
  • Gra oddziałowa – gracze dzielą się na 4 drużyny składające się z max. 4 osób
  • Deathmatch drużynowy – do rywalizacji stają 2 zespoły składające się z max. 8 graczy

Metoda punktacji sieciowych potyczek jest ustalana przez graczy w ustawieniach serwera. Pod uwagę mogą być brane zabójstwa (wygrywa gracz/drużyna z największą liczbą zabójstw), dystans (wygrywa najdłuższy łączny dystans morderczych strzałów) lub punkty doświadczenia (gracze otrzymują je za zabójstwa i asysty).

Trzeba przyznać, że tryb multiplayer w Sniper Elite 5 działa świetnie i mam wrażenie, że wiele osób może kupić grę właśnie dla niego. Osobiście preferuję kampienie w wersji solo, ale testowanie rozgrywki drużynowej sprawiło mi niemałą frajdę. 

Recenzja Sniper Elite 5fot. materiały prasowe Rebellion

Sniper Elite 5 – długość kampanii

Zrealizowanie głównych celów kampanii Sniper Elite 5 zajmuje nieco ponad 12 godzin. Jeśli jednak chcesz być prawilnym wyzwolicielem okupowanej Francji i wykonać wszystkie zadania poboczne, Twoja rozgrywka wydłuży się do co najmniej 20 godzin. Biorąc pod uwagę premierową cenę tytułu, uważam, że to uczciwy deal.

PS Oczywiście sporo zależy od stylu Twojej gry. Sniper Elite 5 należy do tych produkcji, które przechodzi się raczej powoli. Przy dobrej „wkrętce" można spędzić kilka godzin tylko w jednej lokalizacji.

Recenzja Sniper Elite 5fot. materiały prasowe Rebellion

Sniper Elite 5 – czy warto?

Jeśli tak jak ja lubisz gry z II wojną światową w tle, rozwalanie czaszek z dużej odległości i taktyczne eliminowanie wrogów, Sniper Elite 5 pewnie przypadnie Ci do gustu. Musisz jednak pamiętać, że gameplay – choć satysfakcjonujący – jest do bólu powtarzalny i z czasem da się odczuć znużenie. Osobiście bawiłem się dobrze, jak przy każdym Sniperze, ale myślę, że gdyby nie rozsądne dawkowanie seansów z grą, straciłbym zapał po trzech misjach.

Najwięcej do zarzucenia mam zdecydowanie warstwie technicznej. Gra nie zaliczyła pod tym względem niemal żadnego progresu. Modele postaci wołają o pomstę do nieba, niektóre animacje wzbudzają litość, a inteligencja przeciwników... cóż, czasami się wyłącza.

Seria Sniper Elite zdecydowanie potrzebuje technicznego odświeżenia i mam nadzieję, że doczekamy się go w szóstej części. O ile powstanie.

Ocena końcowa: 6/10

  • Twórcy: Rebellion
  • Dostępne platformy: Xbox One, Xbox Series X|S, PlayStation 4 & 5, PC

Grę do testów dostarczyła nam firma Cenega. 

REKLAMA