Użytkownicy smartwatchy uważają się za zdrowszych i (prawdopodobnie) są zdrowsi

Aż 57% ankietowanych internautów uznało swój stan zdrowia za co najmniej zadowalający. Odsetek ten zdecydowanie wzrasta, gdy weźmie się pod uwagę tylko tych badanych, którzy na co dzień korzystają ze smartwatcha albo sportowego zegarka. Uf, jak dobrze, że należę do tej grupy.

Smartwatch zdrowie fot. shutterstock.com

To odrobinę dziwny zbieg okoliczności, ale dosłownie chwilę przed tym, jak na moim biurku wylądował raport badawczy pt. Zdrowie polskich internautów wykonany przez SW Research na zlecenie marki Samsung, z ciekawości sprawdziłem, od kiedy korzystam ze sportowego zegarka.

Byłem trochę zaskoczony, bo wydawało mi się, że kolejne generacje sportowych zegarków towarzyszą mi w zasadzie od zawsze. Okazało się jednak, że swoje pierwsze treningi zarejestrowałem na początku 2015 roku. To oznacza, że zbieram dane na temat moich ćwiczeń, a od kiedy technologia na to pozwala również na temat mojego stanu zdrowia, snu, diety, nawodnienia, zasobów organizmu itp. już ponad siedem lat. W tym czasie zaliczyłem co najmniej 1597 sesje treningowe (co najmniej, bo na łamach MH testujemy sporo sportowych zegarków i smartwatchy; któryś ze sprzętów mógł mi więc albo umknąć, albo - co gorsza - mogłem zaliczyć treningową sesję bez jej zarejestrowania!). To razem 55 dni, 10 godzin i 23 minuty czystego treningu. To także 4815,7 km (nie tak znowu wiele, ale jednak częściej odwiedzam bokserski gym i crossfitowy box, niż wybiegam bądź wyjeżdżam na szlak). Pozwoliło mi to spalić podczas samych tylko sesji treningowych 916781 kcal, czyli 3567 Big Maców (jakoś nie widzę tego po swojej talii).

Te liczby zrobiły na mnie wrażenie, tym bardziej że wcześniej podobnego zestawienia po prostu nigdy nie szukałem. Korzystam ze swojego (i testowych) zegarka sportowego bądź smartwatcha na co dzień, bardziej zwracając uwagę na podsumowania poszczególnych treningów, codziennej aktywoności, jakościu snu, ewentualnie zestawiając ze sobą kolejne tygodnie czy miesiące. Nie zmienia to jednak faktu, że robię to regularnie, a zbierane dane pozwalają mi nie tylko lepiej programować treningi, ale też w ogóle wiele mówią mi na temat mojego stanu zdrowia. Jestem do tych informacji na tyle przywiązany, że moje dwa szwajcarskie zegarki od długiego czasu może i wciąż błyszczą, ale za to wyjątkowo rzadko na przegubie.

Okazuje się, że w Polsce takich maniaków monitorowania zdrowia czy treningu jest coraz więcej. A także dlatego, że według przywołanego na samym początku badania ci, którzy ze smartwatchy czy sportowych zegarków korzystają, czują się zdecydowanie zdrowsi niż ci, którzy tej akurat technologii (jeszcze?) nie cenią. Szczegółowe dane sprowadzają się do trzech głównych wniosków:

  • 57% badanych ocenia swój stan zdrowia jako zadowalający, jednak tylko 34% z nich sprawdza regularnie kolejne podstawowe parametry swojego ciała;
  • użytkownicy smartwatchy zdecydowanie lepiej oceniają swoje zdrowie niż ci, którzy z nich nie korzystają;
  • korzystanie ze smartwatchy, sportowych zegarków czy apek w smartfonie pozytywnie wpływa na świadome (to słowo w opracowaniu raportu zdaje się być niemal podkreślone) dbanie o siebie, tj. na dietę, odpoczynek, aktywność fizyczną i profilaktykę zdrowotną.

W sumie nie musiałem przeglądać każdej ze 130 stron raportu SW Research, by zorientować się, że to szczegółowe w gruncie rzeczy badanie pokrywa się z moim osobistym doświadczeniem i moimi obserwacjami. Od kiedy monitoruję nie tylko swoje treningi, ale też sen, codzienną aktywność, regularnie obserwuję swoje tętno, poziom natlenowania krwi, wagę, dbam o odpowiednie nawodnienie itd., czuję się po prostu... lepiej. I ma to odzwierciedlenie w wynikach moich badań oraz w wynikach sportowych. Nie ćwicząc i nie regenerując się na tzw. czuja, wszystko po prostu wychodzi mi lepiej, a mój ogólny, codzienny, nazwijmy go, well-being jest na więcej niż zadowalającym poziomie. Korzystanie ze sportowego zegarka łamane przez smartwatch zmieniło moje życie i to zmieniło je na plus.

Podobnie sprawa wygląda, gdy obserwuję moich znajomych. Ci, którzy nagle zaczęli dbać o to, by zamykać kręgi, robić dziesięć tysięcy kroków dziennie, wchodzić łącznie na dziesiąte piętro po schodach, spać po 7-8 godzin dziennie (i to spać solidnie, a nie byle jak), pić więcej wody, liczyć albo przynajmniej szacować kaloryczność swoich posiłków, otóż ci wszyscy są osobami zdecydowanie bardziej energicznymi, bardziej pogodnymi, pełnymi zapału. Powiedziałbym jeszcze, że wyglądającymi lepiej, ale jednak ugryzę się w język, bo po pierwsze słowo to zakłada oczywiście drugą stronę, do której się porównuje, a po drugie nie chciałbym jednak oceniać niczyjego wyglądu. Może tak: wyglądającymi lepiej, od kiedy z takich sprzętów zaczęli korzystać.

Ta prosta w gruncie rzeczy obserwacja pokrywa się z wynikami badania SW Research na zlecenie marki Samsung.

Posiadacze smartwatchy częściej oceniają swoją dietę jako zdrową (81%) w porównaniu z tymi, którzy z tego rodzaju technologii nie korzystają (62%). Ci pierwsi cześciej też zwracają uwagę na kaloryczność swoich posiłków (39%) od tych drugich (19%).

Smartwatchowcy bardziej dbają też o higienę snu, np. częściej wietrzą sypialnię, albo nie jedzą tuż przed snem.

Ci, którzy korzystają z monitorowania aktywności, trenują częściej i uznają częściej trening za istotną część swojego życia.

Przyzwyczajeni do monitorowania wszystkiego posiadacze smartwatchy częściej też monitorują parametry swojego ciała. Prawdopodobnie, choć z niejasnych dla mnie przyczyn to akurat pytanie w badaniu nie padło, częściej robią też profilaktyczne badania.

OK, mam jedną wątpliwość

A w zasadzie dwie. Nawet moja historia dowodzi, że dylemat jajko czy kura i tutaj ma swoje zastosowanie. Czy użytkownicy smartwatchy monitorują swoje zdrowie, bo mają smartwatch, czy też mają smartwatch, by monitorować swoje zdrowie? Brzmi może głupio, ale jest to według mnie jednak zasadne pytanie.

I drugie, w badaniu mowa jest o strukturze demograficznej badanych internautów, ale ta jest raczej niewystarczająca. Mamy tu podział na płci, wiek i miejsce zamieszkania. Najbardziej brakuje tu danych dotyczących zarobków. Te, wiadomo, na dbanie o zdrowie, dietę, uprawianie sportu i posiadanie smartwatchy mają więcej niż spory wpływ.

Nośmy sportowe zegarki...

Powyższe nie zmienia jednego: zegarek sportowy albo smartwatch naprawdę potrafi zmienić w życiu wiele na lepsze. Monitorowanie snu, aktywności, wspomniane zamykanie kręgów; wszystko, co motywuje do większej aktywności, lepszej diety, zdrowszego snu i w ogóle życia, warte jest swoich pieniędzy. No i sportowe zegarki już dawno zeszły z półki premium, za solidne modele można zapłacić w tej chwili niewielkie (zwłaszcza biorąc pod uwagę inflację) pieniądze. Myślę, że warto poczuć się zdrowym. No i być zdrowym. To ostatnie wiem.

Omówienie badania znajdziesz tutaj.

REKLAMA