Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Serial Cleaner: Czysta rozrywka [nasza recenzja]

Drzwi się otwierają, stoi w nich pan Wolf, który rozwiązuje problemy. Wszyscy znamy tę scenę z "Pulp Fiction". Twórcy z krakowskiego studia iFun4All najwyraźniej też, bo o specjaliście od "rozwiązywania problemów" zrobili właśnie grę.

Serial Cleaner fot. Wydawcy i Producenci
I dali jej przewrotny tytuł – "Serial Cleaner". Nie jest to może najbardziej wyszukana gra słów, ale spełnia swoje zadanie znakomicie, bo od razu daje graczom do zrozumienia, z czym będą mieli do czynienia. A będzie to rozrywka w najczystszej postaci.

Która w największym skrócie polega na sprzątaniu ciał po krwawej robocie. Biegałem więc między strzegącymi miejsca zbrodni gliniarzami, zbierając ciała i pakując je do wozu. Kolekcjonowałem narzędzia mordu. Odkurzaczem zbierałem mogącą posłużyć za dowód w sądzie krew.

Sprzątałem redakcję gazety, sprzątałem port, sprzątałem bokserską salę. Wrzucałem zwłoki prosto w paszczę Obcego na Nostromo. Oglądałem telewizję, słuchałem radia i czytałem prasę. Rozmawiałem z matką, jeździłem swoim kombi. Ot codzienność w życiu czyściciela.

Każdy dzień to nowe wyzwanie, nowe miejsce zbrodni, które trzeba ogarnąć. Poziomy są zróżnicowane, napięcie i trudność budowane są stopniowo, można więc spokojnie poznać mechanikę gry i dać porwać się coraz trudniejszym zleceniom. W teorii każda plansza jest banalnie prosta, w praktyce jednak czasami jeden poziom to nawet kilka, nawet kilkanaście podejść.

Najbardziej daje się tu we znaki pewność siebie i rozluźnienie przy ostatnim elemencie wymagającym posprzątania. Ile to razy czułem, że jestem już w domu, więc zapominałem o ostrożności i ładowałem się prosto w ręce gliniarza. Który mimo pączków wcinanych na potęgę potrafił za każdym razem mnie dogonić i spałować.

Cóż, następnym razem będę mądrzejszy, mówiłem sobie w takich chwilach. I znów przez głupi błąd zamiast do domu trafiałem w to samo miejsce z tym samym zadaniem stojącym przede mną. No, może nie do końca takim samym, bo ułożenie zwłok i gadżetów na planszy za każdym razem się zmieniało.

Gadżetów, właśnie – w kolejnych poziomach "Serial Cleanera" ukryte są taśmy filmowe, których zebranie skutkuje odblokowaniem specjalnych plansz. Sprzątanie po ksenomorfie na Nostromo jest tylko jedną z nich. Nie będę pozostałych zdradzał. Jeśli nie będziesz grzebał w sieci, zafundujesz sobie przyjemną niespodziankę.

Fajnie jest też pomiędzy poziomami. Czyściciel ląduje po każdej akcji w domu, w którym jak to w domu oddaje się rozrywkom. Telewizja, prasa, radio, mama – możliwości interakcji nie jest może wiele, natomiast każda jest ciekawa i powoduje, że jednak klikasz ten przycisk na padzie czy klawiaturze.

 

Serial Cleaner fot. Wydawcy i Producenci
Bo w dymkach pojawia się info o Smokin’ Joe, który po 15 rundach wygrywa z Wiadomo Kim. Albo mama proponuje kanapki. W prasie natomiast pojawiaj się informacje o seryjnych mordercach, z Zodiakiem na czele. To bawi, to odpręża, to działa.

Można by oczywiście chwilę ponarzekać na inteligencję przeciwników, bo przecież nawet gdy są tuż za nami, głupieją, gdy schowamy się w zwykłej beczce. Znikające zwłoki też nie robią na nich wrażenia. Można by, tylko po co. "Serial Cleaner" jest prostą grą i tą prostotą zdecydowanie wygrywa.

W dodatku wygląda obłędnie – rysunek robi ogromne wrażenie, jest wystylizowany na medal, a muza nie męczy uszu nawet przy dwudziestej próbie na tej samej planszy. Tej grze po prostu niczego nie brakuje. No, może kolejnych zleceń, na które zdecydowanie czekam. Mocna ósemka w dziesięciostopniowej skali.

Ocena: 8/10

Gra: "Serial Cleaner"

Studio: iFun4All

Wydawca: Techland Wydawnictwo

Platformy: PC, PS4, Xbox One

Cena za pudełkową wersję PC: 59,90 zł

Premiera: 11 lipca

Egzemplarz gry otrzymaliśmy bezpłatnie

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij