Safety first! Słuchawki sportowe Shokz Openrun Pro - test

Safety first! Słuchawki sportowe Shokz Openrun Pro - testSłuchawki podające nutę przez przewodnictwo kostne pozwalają głośno i wyraźnie słyszeć również całe otoczenie. To rozwiązanie praktycznie nie ma wad, ma za to jedną szczególną zaletę.

Shokz, słuchawki Fot. Producent

Uwielbiam słuchać muzyki podczas treningu, bo to pozwala mi jeszcze bardziej odciąć się od tzw. rzeczywistości i codzienności i jeszcze mocniej skupić się na kolejnym powtórzeniu, serii, okrążeniu, rundzie. Muzyką wygłuszam zazwyczaj cały zewnętrzny świat, by zostać samemu ze swoim treningiem i myślami. To taka moja forma medytacji; totalny zajazd w siłowni, na bokserskim worku, na ścieżce w parku, by głowa na chwilę chociaż złapała ten właściwy luz.

REKLAMA

Odpowiednio dobrana muzyka potrafi też, rzecz jasna, do treningu dodatkowo natchnąć i popchnąć. Solówki Tony'ego Iommi'ego zawsze pozwalają mi na trochę więcej, tak jak i soundtrack z serialu "Euforia", z kolei biegając przy bluesie odrobinę łatwiej znaleźć mi ten odpowiedni rytm, który każe stawiać nogę za nogą, a nie skupiać się na walce o przetrwanie gdzieś blisko tętna maksymalnego.

Shokz, słuchawkiFot. Producent

Problem w tym, że o ile słuchawki dokanałowe (najlepiej z ANC) świetnie sprawdzają się w klasycznej siłowni, o tyle podczas treningu na świeżym powietrzu taka odcinka oznaczać może nawet głupi wypadek. Pół biedy bieg w pustym parku o wczesnym poranku. Gorzej, gdy nie słysząc w ogóle albo niemal w ogóle otoczenia, wybierzemy się na bieg po lesie, ulicy, a tym bardziej gdy zdecydujemy się na jazdę rowerem po drogach publicznych, a nawet po mieście. To już jest po prostu niebezpieczne i pachnie tragedią. Jasne, uda się raz, uda się sto razy, ale to przecież moment i odrobina nieuwagi mogą zdecydować o tym, że zamiast w lepszej formie skończymy z kontuzją albo nawet w szpitalu (bądź kostnicy, sorry).

Widziałem asów, którzy z zagadnieniem radzili sobie, wożąc przypięty do roweru głośniczek bluetooth, ale to rozwiązanie na poziomie otwartej szyby w starej becie, w bagażniku której znajduje się jeszcze solidnych rozmiarów pierdząca tuba. Trudno to nawet skomentować, choć na usta cisną się przecież konkretne słowa.

I tu wkraczają na scenę jak John Wayne do saloonu słuchawki Shokz Openrun Pro, które grają lepiej niż bardzo dobrze, a przy okazji pozwalają słyszeć dosłownie wszystko z zewnątrz, bo wykorzystując przewodnictwo kostne w ogóle nie zamykają uszu.

Shokz, słuchawkiFot. Producent

Raport z testu słuchawek sportowych Shokz Openrun Pro

Przyznam: byłem sceptyczny, bo - jak wspomniałem - na treningu wolę się jednak odciąć od rzeczywistości niż się dodatkowo na nią otwierać. Oznacza to jednak, że podczas biegu po nowych ścieżkach, ulicy, a także podczas jazdy rowerem (jakiejkolwiek!) z muzyki po prostu zawsze świadomie rezygnowałem. I zawsze trochę mi jej brakowało (a w zasadzie to ogromnie). Dzięki Shokz Openrun Pro to się zmieniło - i to wcale oczywiście nie było dla mnie żadne zaskoczenie. To co innego mnie zdziwiło.

Bo że będę mógł w końcu podczas jazdy rowerem słuchać ulubionych kawałków, wiedziałem, zanim założyłem na głowę tę lekką konstrukcję składającą się z dwóch słuchawek połączonych pałąkiem. Ale że przy okazji słyszeć będę tak wyraźnie naturę, a w zasadzie jej miks z muzyką, który tworzyć zacznie zupełnie nową całość i jakość, to już o tym, przyznam, nie pomyślałem. Odkryłem więc dzięki słuchawkom z przewodnictwem kostnym zupełnie inny rodzaj doświadczenia i jest to rzecz, pod której wrażeniem jestem do tej pory. Na tyle, że przed wyjściem na rower zastanawiam się teraz, co dobrze będzie na przykład ze śpiewem ptaków korespondowało i dlaczego jest to akurat jazz i muzyka country.

Żeby nie było jednak tak kolorowo i sielankowo, trzeba uczciwie przyznać, że zanim się z miasta wyjedzie, to zamiast idealnego miksu mózg częstuje się często okropną kakofonią, gdy słuchawki grają na maksa. Bo gdy trochę się je ściszy, to mimo nawet odpowiedniego ich założenia i umiejscowienia, one po prostu nie dają rady w starciu z odłosem przetaczającego się tramwaju, ruszającego z przystanku autobusu czy z dźwiękami klaksonu, a już najbardziej nie dają rady z połączeniem tych wszystkich rzeczy i dodatkowo innymi odgłosami miasta.

Bardzo wyraźnie słychać za to podcasty i to aż tak, jakby Shokz Openrun Pro były do tego stworzone. Równie dobrze słuchawki radzą sobie z rozmowami telefonicznymi - tutaj otwarte ucho to dodatkowy plus, bo słysząc wyraźnie otoczenie, mimowolnie nie krzyczy się do rozmówcy.

No, dobra, wszystko świetnie, ale pora na odpowiedź na jedno bardzo, ale to bardzo ważne pytanie: jak Shokz Openrun Pro grają?

Świetnie, ale. I to ale wynika z samej, powiedzmy, ich natury. Po pierwsze, to nie są słuchawki audiofilskie. Po drugie, to są słuchawki sportowe. Po trzecie, to są słuchawki sportowe, które wykorzystują przewodnictwo kostne, by z pominięciem błony bębenkowej dotrzeć bezpośrednio do ucha wewnętrznego. Pełna świadomość otoczenia oznacza wszelkie - dobre i złe - tego konsekwencje.

Co prawda konstrukcja słuchawek z każdą kolejną generacją jest coraz mniejsza, lżejsza i po prostu lepsza, bo zapewnia za każdym razem coraz to lepsze brzmienie i coraz mocniejsze basy, trzeba jednak wciąż o powyższym po prostu pamiętać. Osobiście zalecam słuchać w Shokz Openrun Pro tej muzyki, którą już znamy. Bo w tym wypadku, gdy kilka dźwięków umknie, pamięć swoje dogra.

Shokz, słuchawkiFot. Producent

Słuchawki sportowe Shokz Openrun Pro - podsumowanie testu

Bardzo krótko: to nie są najlepiej grające na świecie słuchawki sportowe. Ale są to najlepiej chyba grające na świecie słuchawki sportowe, które pozwalają zachować pełną świadomość otoczenia, co oznacza, że sporty na świeżym powietrzu w towarzystwie ulubionej muzy stają się nagle dużo bezpieczniejsze.

Plusy:

  • bezpieczeństwo,
  • odporność na pot (IP-55),
  • bateria (10 godzin grania i rozmów),
  • szybkie ładowanie (1 godzina od baterii zupełnie rozładowanej do 100%, 5 minut ładowania zapewnia 1,5 godziny grania),
  • wygoda użytkowania,
  • fizyczne przyciski,
  • etui w zestawie.

Minusy:

  • trzeba pamiętać, że nie będą grać jak słuchawki z ANC,
  • trochę problematyczny pałąk, który nie zawsze ułatwia dobre ułożenie słuchawek,
  • konstrukcja słuchawek potrafi pogryźć się z okularami czy rowerowym kaskiem
  • pierwsze próby dopasowania wszystkiego mogą być frustrujące (za piątym i dziesiątym razem jest już lepiej).

Ocena testera:

Design 9/10

Brzmienie 8/10

Wygoda 9/10

Cena 8/10

Słuchawki można znaleźć na stronie shokz.pl w cenie 949 zł.

Tester

Piotr Makowski - w Men's Health od końca 2010 roku, a od ponad 5 lat redaktor naczelny. Podczas treningu słucha głównie tej muzyki, której trochę wstydzi się na swoich playlistach i na pewno nie ma jej na winylach. A także, oczywiście, Black Sabbath i Led Zeppelin.

REKLAMA