REKLAMA

Returnal to gra, która wciąga i odpycha. I jest to świetne

Returnal przypomina każdą inną dynamiczną strzelankę w klimatach science fiction. Tymczasem jest tą grą, która przed odbiorcą stawia największe wyzwanie, jednocześnie zachęcając i zniechęcając go do kolejnych godzin z padem w rękach.

Returnal Returnal

Najlepiej podejść do Returnal, jak najmniej o tej grze wiedząc. I nie chodzi tu nawet o fabułę, ale o sam fakt, czym ona w ogóle jest. Najlepiej nie czytać recenzji (również tej; uprzejmie proszę korektora nie usuwać tego małego redakcyjnego sabotażu, wyjaśnię innym razem), nie oglądać gameplay'u, odpuścić przeglądanie komentarzy graczy.

I zaryzykować.

Bo istnieją naprawdę spore szanse, że Returnal wciągnie Cię jak cholera. Z drugiej strony jest więcej niż pewne, że ta gra Cię od siebie odrzuci. A z trzeciej... że będzie Cię przyciągać i odpychać jednocześnie. I w tym właśnie - w mojej skromnej opinii, rzecz jasna - tkwi jej największa siła. Returnal okazuje się niesamowicie przemyślanym projektem, który z graczem robi, co chce, kiedy chce i jak chce.

Powinieneś jednak przekonać się o tym samemu, bo na podstawie filmików z gry albo spisanych wrażeń graczy wyrobisz sobie opinię, którą później, już podczas gry, będziesz chciał za wszelką cenę zweryfikować. Tymczasem w wypadku Returnal świetnie jest sprawdzić na własnej skórcze, czy jest to gra właśnie dla Ciebie. A jeśli nawet początkowo okaże się, że może jednak niekonicznie, to dać jej szansę. Chociaż Returnal, jestem tego pewien, do tego akurat Cię zmusi.

ReturnalReturnal

 

Returnal przede wszystkim intryguje fabułą

Coś zmusza astronautkę Selene do próby wylądowania na planecie Atropos, próby oczywiście nieudanej. Jej statek się rozbija, ale Selene uchodzi z życiem. Opuszcza zniszczoną maszynę, oddala się odrobinę od wraku, aby po chwili umrzeć i przeżyć nieudane lądowanie jeszcze raz. A później jeszcze raz i znów. I tak - mogłoby się wydawać - bez końca.

Selene prawidła rządzące tym "światem" zaczyna rozumieć stosunkowo szybko. Wie, że wpadła w swoistą pętlę, cykl, który kończy się i zaczyna wraz z kolejną śmiercią. Z każdym takim cyklem dowiaduje się jednak o Atropos coraz więcej. Tak jak i o sobie samej. Problem polega na tym, że planeta nieustannie, z każdym kolejnym zgonem i powtórnym narodzeniem się, zmienia się, a Selene odnajduje ciała samej siebie oraz nagrania-wpisy do dziennika, których sama dokonała. Jakby tego wszystkiego było mało, w tym dziwnym świecie, który coraz bardziej zaczyna przypominać senny majak, pojawia się jej dom. W końcu Selene nie znalazła się na Atropos zupełnie przypadkowo, jak można było sądzić jeszcze chwilę wcześniej. Zaintrygowany?

ReturnalReturnal

 

Returnal przytłacza gameplay'em

Po lądowaniu Selene ginie stosunkowo szybko. Powstaje w tym samym miejscu, aby dostrzec, że świat nie wygląda już tak samo, ale wciąż jest tak samo groźny. Nie sprzyja jej środowisko, nie sprzyjają jej obce i wrogie formy życia, nie sprzyja jej fakt, że każda śmierć oznacza grę niemal od zera (podobnie sprawa wygląda, gdy wyłączy się grę/konsolę; aby nie utracić bieżących postępów, należy sprzęt wprowadzić w tryb uśpienia). I nie sprzyjają jej w końcu bossowie na końcu kolejnych etapów, tutaj nazywanych nieprzypadkowo biomami.

Selene co prawda wyposażona jest niemal od początku w pistolet, po chwili zdobywa też cięższą giwerę, prawda jest jednak taka, że to w zasadzie żadna broń na stwory, które nie zadają pytań, tylko od razu walą pełną salwą. Selene musi być czujna, szybka (co zapewnia tzw. zryw, czyli bardzo szybki skok/unik) i zdecydowana. Poradzić sobie w tak niesprzyjającym środowisku nie jest łatwo, bo zabić Selene chce dosłownie wszystko, a zwłaszcza wszystko to, co się rusza. Zgony następują więc początkowo bardzo często, niemal co chwilę. Po jakimś czasie gracz jednak zaczyna rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, uczy się na swoich błędach, uczy się tego świata i tej gry. Gry, która nie prowadzi go w ogóle za rękę, tylko rzuca mu wyzwanie.

Właśnie dlatego Returnal przytłacza. Ale do czasu. Po chwili ten gameplay intryguje coraz mocniej, zacieśniając swoje więzi z opowiadaną historią, co początkowo mogłoby się wydawać niemożliwe. Dlatego powyższy śródtytuł powinien jednak brzmieć jak ten poniżej.

ReturnalReturnal

 

Returnal przyciąga i odpycha

Przyciąga i odpycha. Przyciąga i odpycha. Przyciąga i odpycha.

Tak, nie tylko Selene trafia w dziwny cykl życia i śmierci. Także gracz, zaintrygowany fabułą, ale zniechęcony kolejnymi zgonami wynikającymi z naprawdę wysokiego poziomu trudności, na zmianę do Returnal wraca i rzuca padem. Ta historia, poprowadzona w zasadzie po mistrzowsku, nie pozwala się od gry oderwać.

A przecież nie jest to gra filmowa, która pozwala oglądać tzw. cut scenki, tłumaczące to, co dzieje się na ekranie, jedną po drugiej. Tu narracja poprowadzona jest szczątkowo, Selene (gracz) poznaje ją wraz ze światem przedstawionym, oczytując ślady po obcej cywilizacji, czy wysłuchując nagrań swoich innych wcieleń. Są też w tej grze sceny w rodzinnym domu Selene, poprowadzone inaczej niż cała reszta gry, pozwalające się wczuć jeszcze bardziej w sytuację bohaterki. Tylko czy aby na pewno?

Częste zgony, wysoki poziom trudności, zasoby, które z graczem albo zostają po śmierci, albo nie, czy też pasożyty, które niektóre zdolności Selene wzmacniają, zawsze jednak osłabiając inne, co oznacza, że w mgnieniu oka podjąć trzeba decyzję, czy podjąć ryzyko - wszystko to powoduje, że Returnal frustruje jak cholera, ale powoduje też ogrom satysfakcji w miarę postępów. Dlatego też powyższy śródtytuł powinien brzmieć jak ten poniżej.

ReturnalReturnal

Returnal potrafi zawładnąć graczem

Historia w Returnal wciąga od razu, ale nie odkrywa szybko wszystkich swoich kart. Gameplay Returnal na początku przytłacza. Gra jest trudna, wymaga skupienia, potrafi wkurzyć łatwą śmiercią i obowiązkiem zaczynania co chwilę wszystkiego od nowa. Ale to połączenie story i gameplay'u działa na siebie - i w efekcie na gracza - jak przyciągające się siły. Zwłaszcza że i jedno, i drugie z każdym kolejnym cyklem, z każdym kolejnym poziomem są coraz ciekawsze.

Całość okazuje się maksymalnie przemyślana, nic nie jest tu pozostawione przypadkowi.

A przy tym Returnal wygląda świetnie. Atropos jest niesamowicie klimatyczne, wręcz zachwyca koncepcją wizualną. Gra działa płynnie w 60 klatkach na sekundę w rozdzielczości 4K, w zasadzie bez żadnych błędów. Całość ładuje się też błyskawicznie.

Twórcy wycisnęli maksa z kontrolera DualSense - można aż poczuć krople deszczu uderzające w skafander Selene, co początkowo wywołuje małe zdziwienie, a po chwili ogromne wrażenie. Robotę robi też opór adaptacyjnych triggerów. Przycisk L2, który odpowiada za celowanie, pod mocniejszym (sporo!) naporem pozwala błyskawicznie użyć alternatywnego ataku. Po dłuższej sesji z Returnal można poczuć to fizyczne zmęczenie, co tylko podbija wrażenia z gry.

No i to udźwiękowienie. Można tylko robić achy i ochy nad dźwiękiem - Returnal w pełni wykorzystuje technologię 3D Audio, co oznacza, że w słuchawkach gra się po prostu fenomenalnie. Słychać każdy szmer, ruch wrogich istot, rozbijające się o kombinezon krople, no i tę świetną ścieżkę dźwiękową.
Dzięki Returnal można poczuć, czym jest nowa generacja konsol. I posmakować trochę tego, czym za jakiś czas na pewno będzie. Postęp jest tu przecież nieuchronny.

ReturnalReturnal

 

Plusy:

 minus  Fenomenalne połączenie fabuły i gameplay'u
 minus  Warstwa techniczna
 minus  Wykorzystanie możliwości kontrolera DualSense oraz dźwięku 3D Audio
 minus  POMYSŁ

Minusy:

minus Brak wersji kinowej do wyboru (oryginalna ścieżka dźwiękowa + napisy)
minus Bardzo wysoki próg wejścia

Ocena: 9/10

  • Platformy: PlayStation 5
  • Producent: Housemarque
  • Wydawca: Sony Interactive Entertainment
  • Premiera: 30 kwietnia 2021

Zastrzeżenie: Recenzencką kopię gry otrzymaliśmy bezpłatnie od polskiego oddziału PlayStation.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA