Recenzja zegarka Garmin epix: epicki sprzęt

Garmin epix to sportowy zegarek ze świetnym wyświetlaczem, którego nie trzeba codziennie ładować. Naprawdę niewiele więcej byłoby trzeba, by uznać go za sprzęt niemal idealny. Ten dostarcza jednak znacznie więcej argumentów.

Garmin epix Motor Presse Polska/PiotrPflegel

W świecie, w którym wszystko jest turbo, pro i ultra, należy co najmniej docenić fakt, że tym razem nazwa sprzętu w pełni odpowiada jego wykonaniu i funkcjonalności. Garmin epix na swój tytuł zdecydowanie zasługuje - to naprawdę epicki sprzęt. Powtórzę się: tego sportowego zegarka ze świetnym wyświetlaczem nie trzeba codziennie ładować - i to już wystarczyłoby, żeby uznać go za hit w swojej kategorii produktowej. Epix idzie jednak dalej - to klasowy gadżet, który spełni wszelkie wymagania zarówno niedzielnego biegacza, jak i profesjonalnego sportowca. Przy tym od razu trzeba też zaznaczyć, że nie jest to zegarek bez wad - epix nie zawsze dotrzymuje złożonych obietnic.

REKLAMA

Przewiń do przodu:

1. Garmin epix - najważniejsze cechy sportowego zegarka.

2. Raport z testu zegarka Garmin epix.

3. Garmin epix - to bardziej smartwatch czy zegarek sportowy?

4. Ocena testera zegarka Garmin epix.

Garmin epixMotor Presse Polska/PiotrPflegel

Garmin epix - najważniejsze cechy sportowego zegarka

Od tego po prostu trzeba zacząć, bo to sytuacja więcej niż warta odnotowania. Zegarek Garmin epix wyposażono w zawsze włączony wyświetlacz AMOLED o średnicy 1,3 cala i rozdzielczości 416 na 416 pikseli. I nie byłoby to nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że jest to ten sam zegarek, którego nie trzeba ładować codziennie, a nawet co drugi dzień.

W trybie zegarka z ciągle włączonym ekranem epix działa do 6 dni na pojedynczym ładowaniu i jest to wynik zachwycający. Według zapewnień producenta epix z działającymi wszystkimi systemami satelitarnymi, pomiarem tętna z nadgarstka, odtwarzaną z poziomu zegarka muzyką oraz stale włączonym ekranem działać powinien nawet 9 godzin. I to jest już wynik bardziej niż zachwycający, bo oznacza tyle, że nawet bardzo aktywny sportowo użytkownik wciąż nie będzie musiał pamiętać o ładowaniu częściej niż co kilka dni. Ultramaratończyk oczywiście pokręci tutaj nosem, choć i dla niego przewidziano specjalnie tryb GPS zapewniający swobodne omijanie gniazdek elektrycznych przez 75 godzin. No i trzeba odnotować, że w trybie wycieczki zegarek z działającym GPS-em działać może do 14 dni.

ZOBACZ TEŻ: Suunto 5 peak - recenzja

Najkrócej: Wow. Do tej pory przecież staliśmy najczęściej przed wyborem: słabszy wyświetlacz i lepiej działająca bateria albo zachwycający ekran i konieczność częstego ładowania. Epix ten dylemat przecina jak gordyjski węzeł. To po prostu klasowy zegarek sportowy (o funkcjonalności Fenix-a 7) z wyświetlaczem, który robi ogromne wrażenie za każdym razem, gdy się na niego patrzy. To naprawdę game changer; tego nie da się odzobaczyć - powrót do zegarka o dużo niższej jasności, niższym kontraście i niższej rozdzielczości ekranu jest wyjątkowo trudny, a dla wielu okaże się wręcz niemożliwy. Oto najprostsze porównanie: to jak z telewizora 4K wrócić nagle do czasów kineskopowego telewizora i kaset VHS; no, mniej więcej.

A przecież Garmin epix to zdecdyowanie więcej niż błyskotka, która świetnie prezentuje się na przegubie. Zegarek ma tonę funkcji, a ich liczba potrafi wręcz przytłoczyć. Dotychczasowi użytkownicy urządzeń Garmin szybko poczują się tu jak u siebie, jednak ci, którzy do tej pory korzystali ze sprzętów konkurencji, mogą poczuć się na tyle zagubieni, że w desperackim akcie zajrzą nawet do obszernej instrukcji obsługi. Epix funkcjnonalnościa odpowiada bowiem topowemu zegarkowi Garmin z serii Fenix.

ZOBACZ PRZEGLĄD FUNKCJI ZEGARKA GARMIN EPIX 

A to oznacza (między innymi) pomiar tętna z nadgarstka, pulsykometr, monitorowanie oddechu i pomiar stresu, snu i zasobów energetycznych organizmu, edytowalne profile sportowe, sugestie treningowe, trenera Garmin Coach, stopery HIIT, monitorowanie aktywności (kroki, piętra w górę) oraz liczby spalonych kalorii, prognozę pogody, wskazania godzin wschodu i zachodu Słońca, kompas, barometr, wysokościomierz, mapy, alerty burzowe, alerty dotyczące za niskiego i zbyt wysokiego tętna, a także powiadomienia z telefonu, płatności zegarkiem, sterowaniem muzyki z telefonu, muzyką w zegarku...

Garmin epixMotor Presse Polska/PiotrPflegel

est tego naprawdę ogrom, a gdy doda się jeszcze możliwość pełnej personalizacji tarczy zegarka i dodatkowe aplikacje, świetną apkę towarzyszącą Garmin Connect (co ważne dostępną nie tylko na smartfon, ale też na tablet i w wersji desktopowej przydatnej zwłaszcza profesjonalnym sportowcom), a nawet odznaki wyzwań czy coś tak z pozoru niepotrzebnego jak możliwość ręcznego wprowadzenia do pamięci nazwy sprzętu (np. roweru czy biegowych butów), z którego aktualnie się korzysta, aby móc śledzić kilometraż... Otóż jeśli dodać to wszystko, okazuje się nagle, że do czynienia mamy ze sprzętem kompletnym, zegarkiem sportowym doskonałym, przemyślanym w stu procentach, pozbawionym wad.

I tak właśnie by było, gdyby trochę na złość recenzentom i użytkownikom Garmin epix co najmniej kilka razy nie dowoził swoich obietnic.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Huawei Watch GT3 - jak się sprawdza?

Raport z testu zegarka Garmin epix

Epix zachwycił mnie podczas pierwszego uruchomienia (można powtarzać do znudzenia: ten ekran!), ale trochę wkurzył sekundę później, podczas pierwszej synchronizacji z aplikacją. Sparowałem go z apką Garmin Connect według instrukcji, ale połączenie i tak okazało się niepełne; zegarkiem z poziomu aplikacji mogłem sterować, personalizować go i podglądać w sumie w czasie rzeczywistym kolejne zmiany, które ten rejestrował, nie byłem w stanie jednak zgrać do apki rezultatu treningu.

Pomogło dopiero nie-wiem-w-sumie-co-ale-to-wygooglałem-i-okazało-się-że-nie-ja-jeden-miałem-taki-problem-więc-zrobiłem-jak-zalecano. Na szczęście powtórne połączenie okazało się już zupełnie stabilne i przez kolejnych pięć tygodni (bo tyle spędziłem z Garminem epix) nie pojawił się żaden błąd, żaden problem, a zegarek łączył się z telefonem bez najemniejszego kłopotu i bez moich interwencji, nawet jeśli, powiedzmy, na jakiś czas oba urządzenia od siebie separowałem.

Garmin epix świetnie sprawdza się na co dzień. To znów - będę powtarzał do znudzenia - spora zaleta wyświetlacza, ale też designu zegarka w ogóle. Epix jest sporych rozmiarów, bo jego koperta ma wymiary 47 na 47 mm z grubością wynoszącą 14,5 mm. To oczywiście sporo, ale zegarek prezentuje się świetnie nawet na odrobinę mniej dorodnym przegubie. Wykonany jest pierwsza klasa. Czuć tu jakość materiałów (testowana wersja to szary tytan z powłoką DLC i szafirowe szkło). Design jest męski, oszczędny, ale pełen detalu. Trochę szkoda, że ten detal ginie w czerni - w naturalnym świetle trzeba się dobrze przyjrzeć, by dostrzec na przykład wygrawerowane funkcje przypisane kolejnym przyciskom na tytanowej ramce. Samemu szkłu przydałaby się może powłoka zmniejszająca liczbę zostawianych na nim odcisków palców - zegarek trzeba często przecierać, bo do czynienia mamy tu z ekranem dotykowym. Sam dotyk działa świetnie; jest responsywny i precyzyjny, do niczego nie można się tu przyczepić.

(Właśnie, drobna uwaga. Komentując kolejne funkcje zegarka Garmin epix, od razu będę wskazywał braki, niedociągnięcia czy wspomniane wcześniej niespełnione obietnice. Nie będę poświęcał im osobnego akapitu).

W trakcie codziennego użytkowania docenić można każdą z przewidzianych przez producenta funkcję. Powiadomienia z telefonu działają wzorowo, a gdy trzeba, można szybko je wyłączyć. Tak jak i funkcje dotykowe (zupełnie albo tylko podczas treningu). Epix ma też tryb nocny, ręcznie można wyłączyć również wyświetlacz.

Garmin epixMotor Presse Polska/PiotrPflegel

Spory problem miałem z ustawieniem odpowiadającej mi tarczy. Choć możliwości jest naprawdę dużo, trudno było mi wybrać taką, która naprawdę by mi się podobała - i myślę, że taki problem może mieć sporo użytkowników, bo przeważają zdecydowanie tarcze napchane, pstrokate; coś jest nie tak również z możliwymi do wyboru kolorami; całość jest zbyt intensywna i mocno do siebie niepasująca. Dodatkowe tarcze (a także kompatybilne aplikacje) wgrać można do zegarka epix, korzystając z aplikacji ConnectIQ - przy czym nie jest to rozwiązanie ani intuicyjne, ani zawsze darmowe, ani proste. W ogóle fakt korzystania z dodatkowej apki, umożliwiającej korzystanie z dodatkowych apek jest w mojej ocenie raczej absurdalne. Tu łatwo się pogubić, to nie powinno tak wyglądać.

To jednak detal, wkurzający, owszem, ale jednak detal. Bo już wygląd tarcz treningowych (czy ja już mówiłem o tym świetnie działajacym wyświetlaczu?!) jest wzorowy. Informacje są czytelne i właściwie podane. Wystarczy rzut oka na zegarek, by poznać tempo, tętno, zorientować się na mapie. I to bez względu na to, z jakimi warunkami oświetleniowymi mamy do czynienia - ekran epixa pozostaje czytelny zawsze.

ZOBACZ TEŻ: Polar Grit X Pro - najtwardszy w drużynie

Podczas biegu czy jazdy na rowerze zegarek w ogóle spisuje się bez zarzutu. Zapisywany ślad jest bardzo dokładny, a jeśli już uparcie wypatrzymy jakieś odchylenia od rzeczywistej ścieżki, to są to odczyty nieprawidłowe w stopniu minimalnym, zdecydowanie bez wpływu na całość. Zegarek należy pochwalić za szybkość łapania sygnału GPS - to zawsze kwestia sekundy, może kilku. Bardzo dobrze epix radzi też sobie z pomiarem tętna z nadgarstka - jeśli mu w tym nie przeszkadzamy. Spokojny bieg, jazda na rowerze czy trening oporowy z masą ciała nie sprawiają mu najmniejszych problemów, ale solidne interwały albo podkręcające gwałtownie tętno spore ciężary wprawiają go w zakłopotanie.

Umówmy się jednak - tutaj cudów nie będzie, odczyt tętna z nadgarstka jak chwalony by przez producentów czy użytkowników nie był, nigdy nie będzie tak dokładny jak pomiar z pasa na piersi. W ogóle myślę, że zegarki pozycjonowane na sprzęty do użytku bardziej niż casualowego powinny na powrót zewnętrzne czujniki tętna mieć zawsze w zestawie z wyraźną sugestią w instrukcji obsługi, żeby korzystać z nich podczas każdego treningu, a odczytowi z nadgarstka zostawić pomiary na kanapie, podczas snu czy spaceru.

Bardzo fajnie działa kilka zaskakujących treningowych funkcji. Podczas treningu na ergometrze wioślarskim Garmin epix liczy na przykład pociągnięcia wiosłem. Niby bajer i mało istotna informacja, wystarczy jednak w apce Connect uzupełnić wyświetlony na ergometrze dystans, by ta przeliczyła podstawowe dane i wyświetliła na przykład średnią prędkość czy tempo na 500 metrów.

Super wypadają stopery dla treningów HIIT; wybór spomiędzy sesji AMRAP, EMOM czy tabata sprawę naprawdę ułatwia. Nie dość, że "przyjemniej" jest poczas samego treningu, to później też łatwiej do niego wrócić i porównać z innymi.

Taką samą zaletę można odnaleźć w treningu siłowym. Epix odmierza czas serii, liczy powtórzenia i wskazuje czas odpoczynku. Nie trzeba dzięki temu dokonywać już w pamięci tych karkołomnych obliczeń, skutkujących najczęściej tym, że odpoczynek między seriami nie trwa tyle samo. Garmin rozpoznaje też podstawowe ćwiczenia, ułatwiając później analizę sesji i znów porównywanie ich z innymi w czasie - to naprawdę ułatwia prowadzenie dzienniczka treningowego, bo w apce można też edytować ciężar. I nawet jeśli rozpoznawanie ruchów nie jest może idealne, a i zegarek może pomylić się w odliczaniu powtórzeń, tak każdą informację można szybko i łatwo skorygować (powtórzenia na przykład w trakcie przerwy między seriami).

Garmin epixMotor Presse Polska/PiotrPflegel

Z drugiej strony trochę wkurza liczba profili sportowych. Nie ma na przykład profilu dedykowanego boksowi - i choć mogę zamiast z niego skorzystać z treningu Kardio, to finalnie trochę brakuje mi ładnej ikonki, pod którą ukrywałaby się moja ulubiona dyscyplina sportu.

Z rzeczy, które trochę wkurzają, wymienię jeszcze dwie. Płatność zegarkiem za pomocą Garmin Pay jest niewygodna. Przed każdą próbą należy wybrać portfel z kartą za pomocą podręcznego menu i wpisać czterocyforwy numer PIN, aktywny przez następną chwilę. Nie jest to specjalnie wygodne, a do płacenia na przykład takim Apple Watchem epix-owi bardzo daleko. Może istnieje jakiś inny sposób, ale ja go nie znalazłem również w instrukcji - przyznam jednak, że bardzo głęboko nie szukałem; po prostu już szybciej człowiek sięgnie po telefon czy prawdziwy portel. Płatności Garminem dokonałem ostatecznie może ze dwa razy, gdy wracając z biegania po parku, decydowałem się na tramwaj (nagły deszcz, nie lenistwo).

Rozumiem też, że Spotify jest najpopularniejszą platformą streamującą muzykę, a ConnectIQ umożliwia mi pobranie na epix-a na przykład Deezera, ale co z tego, skoro od kilku lat korzystam z Apple Music, a wcześniej z Tidala? Muzyki do pamięci telefonu wgrywać przecież nie będę - dla takich jak ja pozostaje jedynie sterowanie apką z poziomu zegarka, które działa, i to tyle.

Kosę mam jeszcze z pułapem tlenowym, który Garmin epix określa na podstawie kilku biegów, a następnie podczas kolejnych wypadów na ścieżkę go aktualizuje. Od zegarka o ciągotach sportowych wymagałbym jednak czegoś więcej, bo takie narzędzie nie jest ani wiarygodne, ani dokładne. Minimum, czyli możliwość wprowadzenia tych danych z palca, oczywiście w apce towarzyszącej istnieje, przydałyby się jednak jeszcze sprawnościowe testy. Że takie rozwiązania, całkiem zresztą precyzyjne, porównywalne do laboratoryjnych badań, są możliwe, to już wiemy. Fajnie w tak niemal idealnym sprzęcie byłoby móc z nich skorzystać.

Więcej narzekać nie zamierzam.

Garmin epix - to bardziej smartwatch czy zegarek sportowy?

Przed odpowiedzią na tak postawione pytanie należałoby chyba zdefiniować, czym jest smartwatch, a czym zegarek sportowy. A taka definicja mocno wynikałaby z tego, kto się jej dopuszcza. Skoro więc zaszczyt ten przypada jako recenzentowi sprzętu mi, powiem tylko, że Garmin epix to z pewnością sprzęt wyjątkowo funkcjonalny, ale jednak gros swoich funkcji kieruje w stronę sportu. To sportowy smartwatch - uznajmy.

Ocena testera zegarka Garmin epix

Od dawna jako fan sportowych zegarków z zazdrością spoglądałem na użytkowników urządzeń typu smart, głównie ze względu na świetnie wyglądające wyświetlacze. Moja zazdrość mijała zawsze, gdy tylko udawało mi się wyłapać ich nerwowe, poszukujące gniazdka spojrzenia. W głębi duszy marzyłem jednak o sportowym zegarku, który nie będzie korzystał z systemu od zewnętrznego dewelopera (na przykład z Google wear OS), tylko własnej, maksymalnie nastawionej na sport platformy. Słowem: marzyłem o sportowym zegarku z wyświetlaczem ostrym i jasnym jak brzytwa. Czy marzyłem skrycie o zegarku Garmin epix? Tak, w sumie trochę tak.

To fenomenalny sprzęt, który może ma trochę wad, a może bardziej niedociągnięć. Wszystkie można mu jednak tak łatwo wybaczyć, wszystkie też stosunkowo łatwo, poprzez kolejne aplikacje, można przecież naprawić. Trzeba jednak pamiętać, że wynikają one nie z niedbalstwa - podstawowe i ponadpodstawowe funkcje zegarka Garmin epix działają świetnie. Epix troszeczkę potyka się tam, gdzie sam ustanawia wysokie, a okazuje się, że zbyt wysokie progi. Ponosi go ambicja i to w tych miejscach, których nie eksplorują inni, delikatnie błądzi. Ale - będę nadal górnolotny - wciąż poszukuje. To i tak ta dużo lepsza opcja.

Design: 10/10

Funkcjonalność: 10/10

Cena (to musiało nastąpić...): 8/10

Garmin epix swoje kosztuje. Jego najtańszy wariant (i tak świetny) wyceniono na 899,99 euro. Testowany egzemplarz z szafirowym szkłem oraz tytanową ramką kosztuje już 999,99 euro. To nie jest mało, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że podczas zakupów zalecam od razu do koszyka wrzucić pas z czujnikiem tętna HRM-Pro za kolejnych 129,99 euro. Choć dobra wiadomość jest taka, że epix bez problemu łączy się z czujnikami innych producentów. Pytanie, czy Garmin epix jest wart takich pieniędzy, pozostawię otwarte. Po 5 tygodniach użytkowania wciąż nie potrafię na nie odpowiedzieć.

REKLAMA