[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Polar Vantage V [test sprzętu]

Czy zegarek sportowy może zastąpić personalnego trenera? Sprawdzam na przykładzie topowego modelu marki Polar – multisportowego zegarka Vantage V.

Polar Vantage V recenzja Polar Vantage V może zastąpić profesjonalnego trenera. Fot. Producent

Odpowiem od razu: sam zegarek nie, ale to, co ten sprzęt wraz z dedykowaną aplikacją potrafi, przyprawia o zawrót głowy. Jednak po kolei.

Z nowym sprzętem marki Polar spędziłem równo cztery miesiące, w trakcie których zaliczyłem 70 jednostek treningowych. Korzystając z Polar Vantage V, biegałem po parku, biegałem na nartach (klasykiem), jeździłem na rowerze, boksowałem, wykonywałem treningi siłowe, crossfitowe, metaboliczne; znalazło się też miejsce dla pilatesa, jogi czy klasycznego rozciągania statycznego.

Przez mniej więcej sto dwadzieścia dni zegarek zdejmowałem z nadgarstka tylko po to, aby naładować baterię, bo Polar Vantage V towarzyszył mi również w trakcie snu. Słowem: przyłożyłem się do tego testu (i tekstu) naprawdę solidnie, starając się sprawdzić sprzęt pod każdym możliwym kątem. Na liście aktywności brakuje w sumie tylko pływania – sorry, nie lubię basenu, pływam tylko w wodach otwartych. Dlatego jeśli w kolejnych akapitach nie znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania dotyczące nowego zegarka Polar, dawaj znać w komentarzach. Chętnie udzielę odpowiedzi.

Polar Vantage V – najważniejsze cechy

  • GPS i GLONASS
  • Pomiar tętna z nadgarstka
  • Do 40 godzin pracy (w trybie treningowym z włączonym GPS i pomiarem tętna z nadgarstka)
  • Wodoodporność w klasie WR30
  • Monitorowanie aktywności wraz z całodobowym pomiarem tętna
  • Monitorowanie snu
  • Odczyt mocy biegowej bezpośrednio z zegarka
  • Funkcja Training Load Pro

 

Tak prezentuje się Polar Vantage V

Polar Vantage V ma kopertę o wymiarach 46 x 46 x 13 mm, całość waży 66 g. Wyświetlacz ze szkłem Gorilla Glass ma średnicę 30 mm i rozdzielczość 240 x 240 pikseli. Ramka wokół wyświetlacza ma szerokość ok. 5 mm.

To trochę dużo w erze wojujących rynek bezbramkowych smartfonów, na szczęście jednak producent dosyć twórczo tę ramkę wykorzystał, proponując użytkownikom wyraźną 60-sekundową podziałkę z wyraźniejszymi zaznaczeniami na pełnych godzinach oraz wybijającym się na pierwszy plan wskaźnikiem na godzinie trzeciej (czyli tam, gdzie znajduje się główny, również czerwony, funkcyjny przycisk zegarka). Rozwiązanie to okazuje się bardziej niż pomocne, zwłaszcza że spora część informacji na zegarku wyświetla się po okręgu – najczęściej już rzut oka wystarczy, aby uzyskać info, której aktualnie wymagamy.

Zegarek rozebrany na renderze na części

Sam design zegarka jest bardzo ciekawy, Polar Vantage V może się podobać. W serii Vantage (do której zalicza się również niższy model, Vantage M) zrezygnowano jednak z charakterystycznej dla poprzedniej serii kanciastości. Nowe zegarki Polar, czyli następcy modeli M400 (i M430) oraz V800 mają już klasycznie okrągłe tarcze.

Jest trochę mniej oryginalnie, za to w pełni funkcjonalnie. Odrobinę szkoda, bo fajnie było tak łatwo rozpoznawać fanów marki na sportowych imprezach. Polar Vantage V nie rzuca się już tak bardzo w oczy i ma to oczywiście swoje plusy – zdecydowanie lepiej prezentuje się na co dzień i jest przy tym bardziej dyskretny, gdy przedramię zasłania mankiet casualowej koszuli, a nie sportowy longsleeve.

Polar Vantage V dzięki kopercie ze stali nierdzewnej i szkłu Gorilla Glass sprawdzi się również w trudnych warunkach. Fot. Producent

Polar Vantage V dostępny jest w trzech kolorach: czarnym, pomarańczowym i białym. To znaczy, tak naprawdę, mówimy tu o kolorze dekla i paska, bo większa część koperty wykonana jest ze stali nierdzewnej. Testowałem zegarek biały, który – przyznam – bardziej pasował mojej narzeczonej. Bez problemu można jednak wymienić pasek, z czego bardzo chętnie skorzystałem. Zdecydowałem się na kolor czarny – drobna zmiana, a zegarek jak nowy. Polar Vantage V można więc w ten raczej podstawowy sposób bez problemu personalizować (połowa paska ze sprzączką to koszt 109 zł, podczas gdy druga połowa w rozmiarze M/L to 79 zł). Co prawda biały dekiel wciąż jest widoczny, ale tylko gdy się lepiej przyjrzeć. Po chwili nie zwraca się na tę różnicę kolorów w ogóle uwagi.

ZOBACZ TEŻ: Inteligentne wagi - która lepsza?

Podczas wymiany paska zauważyłem jeszcze jedną rzecz, która wcześniej w ogóle nie przyszłaby mi do głowy. Porównując kolor stali nierdzewnej na kopercie z kolorem sprzączki, zorientowałem się, że odcienie stali na kopercie białej i czarnej wersji zegarka wyraźnie się różnią. Ten drugi wariant jest po prostu ciemniejszy. To rzecz, której nie dostrzegłem, zarówno przyglądając się najpierw renderom, jak i następnie zdjęciom modelu Vantage V.

Nawet teraz, gdy na stronie producenta porównuję wszystkie trzy warianty (pomarańcz robi robotę!), ta różnica nie wydaje się duża. W rzeczywistości jest jednak całkiem wyraźna. Ot, taka ciekawostka, która jednak może mieć znaczenie przy ewentualnym kupnie. Przejdźmy jednak dalej.

REKLAMA

REKLAMA

Wyświetlacz zegarka Polar Vantage V

240 x 240 pikseli na kolorowym, stale włączonym wyświetlaczu o średnicy 30 mm – tyle proponuje model Vantage V. Dużo i mało jednocześnie.

Dużo, bo dokładnie tyle wystarczy w trybie treningowym. Wszystko jest wyraźne, podane w zaskakująco czytelny sposób. Treningowe tarcze można poprzez aplikację Flow (zarówno desktopową, jak i mobilną) dopasować dokładnie pod siebie i swoje preferencje. To bardzo fajne rozwiązanie, warto pogrzebać. O ile zdefiniowane przez producenta takie profile sportowe, jak bieganie czy jazda na rowerze, nie wymagają w ogóle ingerencji użytkownika, tak przy CrossFicie czy boksie warto pobawić się samemu.

Polar Vantage V to design i funkcjonalność. Fot. Producent

Mało, gdy przychodzi choćby do powiadomień z telefonu. Tutaj po prostu brakuje większego wyświetlacza, który naraz wskazywałby więcej informacji. Szkoda też, że kolejnych tarcz w trybie zegarka nie można konfigurować według własnych potrzeb. Do wyboru jest kilka ekranów związanych bezpośrednio z funkcjami Polar Vantage V.

I tak jako na tarczę główną, przy której blokuję ekran, wybrałem tę z datą i bieżącym tętnem. Korzystając z dwóch skrajnych przycisków po prawej stronie koperty albo przesuwając odblokowany ekran na boki, dotrzeć można do tarczy wskazującej ostatni trening (prowadzącej do treningowego dziennika), tarczy z zarejestrowanym czasem snu z ostatniej nocy (dodaną ją w lutowej aktualizacji), tarczę z datą i logotypem Polar (zupełnie zbędną, bo właściwa data wyświetla się na każdej innej), z dobową aktywnością oraz statusem obciążenia kardio. W opcjach zegarka można też wybrać pomiędzy tarczą cyfrową i analogową. Polecam tę pierwszą; przy drugiej tęskno do większej rozdzielczości ekranu.

Należy też zaznaczyć, że wyświetlacz jest dotykowy. Obowiązujący trend w zegarkach sportowych nie pozostawia producentom wyboru – szkoda, bo to według mnie wciąż zbędny bajer. Z dotyku praktycznie nie korzystam. Powoduje on więcej problemów, niż daje pożytku. O ile w trybie treningowym funkcja ta jest domyślnie wyłączona (i bardzo dobrze!), o tyle w trybie zegarka trzeba posiłkować się dostępną od jakiegoś czasu blokadą ekranu, jeśli losowe zmiany tarczy uważa się za niepożądane. Przed aktualizacją dotyk był więcej niż uciążliwy, ponieważ zegarek pod wpływem mankietu potrafił sam przełączyć wybraną przez użytkownika tarczę.

Teraz można, używając dłużej przycisku odpowiedzialnego za jej podświetlenie, zablokować ekran. To rozwiązuje jeden problem, ale rodzi kolejny – blokowanie i odblokowanie ekranu swoje trwa (według moich obliczeń dokładnie trzy sekundy, które umila nam animacja zamykającej się i otwierającej kłódki). Fajnie, tylko po co. Zanim uda się odblokować ekran i odczytać spływające z telefonu powiadomienia, trzy razy wyciągnie się ten ostatni z kieszeni. Element tak jak i powiadomienia w ogóle zdecydowanie do poprawki w kolejnych aktualizacjach.

Podsumowując, dotyk taki jak w modelu Polar V800 (stuknięcie w ekran zapisujące dane okrążenie) był w mojej opinii wystarczający i zdecydowanie bardziej sensowny. Na marginesie dodam też, że bardzo brakuje mi funkcji, która w trybie sportowym po zbliżeniu zegarka do nadajnika na klatce piersiowej na chwilę wskazywałaby aktualną godzinę.

SPRAWDŹ: Elektrosytumulacja mięśni, czyli trening bez wysiłku. Czy to działa?

REKLAMA

Największe zalety zegarka Polar Vantage V

  • Dokładne pomiary odległości, prędkości, wysokości, przewyższeń itd.
  • Tętno z nadgarstka – bez zastrzeżeń, choć i tak podczas treningu warto korzystać z nadajnika Polar H10 (bardziej niezawodnej metody pomiaru wciąż chyba nie ma)
  • Fenomenalna aplikacja Polar Flow, która z powodzeniem potrafi zastąpić trenera
  • Design, wygoda i intuicyjność użytkowania
  • Pomiar mocy biegowej z zegarka
  • Funkcja Training Load Pro to prawdziwy game changer

 

ZOBACZ TEŻ: Co oferują inne zegarki z funkcjami smart

REKLAMA

REKLAMA

Polar Vantage V – raport z testu

Jak zaznaczyłem we wstępie, z modelem Vantage V spędziłem sporo czasu. Początki były trudne – bazowemu software’owi wiele brakowało. Za przykład niech posłuży to, że stoper i minutnik sprzęt zyskał dopiero po kilku tygodniach od jesiennej premiery, a funkcję powrót do startu i powiadomienia z telefonu dopiero w lutym. Wciąż za to brakuje takich smaczków jak tzw. Fitness Test, którego zadaniem jest oszacować pułap tlenowy (VO2max), a która to funkcja dostępna była w modelach poprzedniej generacji (i wciąż jest dostępna w drugiej aplikacji Polar, tj. Beat. Kolejne aktualizacje softu powinny zegarek Vantage V (oraz Vanatage M) regularnie karmić nowymi funkcjami. Trochę jednak szkoda, że użytkownicy muszą jeszcze trochę poczekać na to, co oferował im zegarek poprzedniej generacji.

Analiza danych po treningu to czysta przyjemność. Fot. Producent

Czasami po prostu widać, że to wciąż „work in progress” , tak jak wtedy, gdy apka na ekranie odpowiedzialnym za monitorowanie snu informowała, że „[…] sen był dobry. Udało Ci się spać odpowiednio długo i bez przebudzeń. Chociaż długie przebudzenia pogorszyły jakość snu […]”. Hm, to jak z tymi przebudzeniami? Na szczęście kolejne aktualizacje takie kwiatki skutecznie wyczyściły. Teraz jest lepiej niż dobrze.

Przy tym wszystkim zegarek Polar Vantage V ma w sobie to coś, co od początku kazało wybaczać mu jakiekolwiek niedociągnięcia czy software’owe braki. Jako treningowy sprzęt spisuje się bowiem znakomicie, w zasadzie bez zastrzeżeń. Nawet jeśli funkcje smart wciąż są po prostu OK, a nie świetne, tak te związane z pomiarami w trakcie treningu są najwyższej próby. Vantage V jest fenomenalnym zegarkiem multisportowym dla naprawdę zaawansowanych użytkowników. Im więcej wiesz na starcie, tym więcej wyciśniesz z tego sprzętu w trakcie treningów, a zwłaszcza chwilę po, gdy analizować będziesz masę przydatnych danych.

Posłużę się dwoma przykładami: treningiem bokserskim i biegowym. Na treningu bokserskim zegarka, rzecz jasna, nie mam na sobie. Ten spoczywa obok treningowej torby, na klatce piersiowej mam za to nadajnik Polar H10 (o tym, dlaczego przy zakupie koniecznie należy zdecydować się na opcję z nadajnikiem, napiszę później). Choć sam nadajnik jest w stanie zapamiętać treningową sesję, i tak zawsze wybieram opcję z zegarkiem w pobliżu. Między rundami na worku, na tarczach u trenera czy podczas sparingu lubię szybko rzucić okiem na aktualne tętno i obserwować, jak spada (im szybciej, tym lepiej, jasna sprawa). Wyświetlacz Vantage V jest pod tym względem świetny.

Tętno wyświetla się liczbowo, ale na górnej połowie (albo dolnej – można ustawić sobie bowiem tę tarczę tak, jak się chce) okręgu całość wyświetlają się również kolejne strefy tętna oznaczone kolorem: szary – pierwsza, błękitny – druga, zielony – trzecia, pomarańczowy – czwarta i czerwony – piąta. Wskaźnik po tych strefach wędruje, będąc bardzo dokładnym i „poszerzając” tę strefę, w której aktualnie znajduje się użytkownik. To oznacza, że już rzut oka wystarczy, żeby ogarnąć sytuację. Bomba. Aha, zegarek i nadajnik naprawdę nie muszą być ze sobą w bezpośrednim sąsiedztwie. Bywało, że biegałem po całej sali treningowej, a całość i tak się rejestrowała.

REKLAMA

Już po treningu, po synchronizacji zegarka z aplikacją Flow (na iOS i Androida), apka prosi nas o ocenę trudności sesji w skali od 1 do 10, gdzie 10 to wysiłek maksymalny. Można też na szybko ocenić trening odpowiednią minką i napisać szybką notatkę (polecam opisywać wszystkie treningi, okazuje się to bowiem bardzo pomocne w dłuższym okresie). Po tych dwóch, trzech czynnościach mamy dostęp do Podsumowania treningu.

W przypadku treningu bokserskiego dysponujemy takimi danymi jak czas trwania, minimalne, średnie i maksymalne tętno, liczba spalonych kcal, % spalania tkanki tłuszczowej (radzę podchodzić z dystansem), rezultat treningu wraz z opisem, Training Load Pro, o którym dalej, wykres ze strefami treningowymi oraz tabela z czasem spędzonym w kolejnych strefach treningowych. Plus ewentualne okrążenia.

Tak wygląda dziennik treningowy w apce Flow. Fot. Producent

W wypadku biegania zegarek rejestruje oczywiście (i wskazuje!) więcej danych. Dopisać należałoby dystans, średnie i maksymalne tempo, średnią i maksymalną kadencję oraz (zupełna nowość) średnią i maksymalną moc (mierzoną bezpośrednio z zegarka, a nie dodatkowego urządzenia). Jest jeszcze Running Index, informujący o efektywności biegu, funkcja Training Load Pro rozszerzona jest o obciążenie mięśni. Są jeszcze wykresy ze strefami treningowymi oraz mapka trasy z okrążeniami. Sporo, prawda?

A najlepsze jest to, że wszystkie takie dane można ze sobą elegancko zestawić i porównać, żeby wyciągnąć odpowiednie wnioski. Pod tym względem zegarek Polar Vantage V z powodzeniem może zastąpić nawet zdecydowanie kumatego trenera (oczywiście pod warunkiem że użytkownik sam co nieco o treningu w ujęciu krótko i długofalowym wie – polecamy kolejne numery Men’s Health). Do takich bardziej skomplikowanych operacji apka na smartfona to już za mało – wersja desktopowa z kolei nadaje się do nich idealnie. Istna kopalnia treningowych informacji (i więcej, bo i programy treningowe, opcje społecznościowe… - ale o tym kiedy indziej, dziś meritum to zegarek Polar Vantage V).

Przy tym wszystkim warto zaznaczyć kilka rzeczy. Pierwsza, pomiary Vantage V są niezwykle dokładne. Zbadaliśmy temat raczej dogłębnie, wszystko się tu zgadza. Dwa, odczyt tętna z nadgarstka jest bez zastrzeżeń przy treningach kardio, ale np. przy CrossFicie zegarek potrafi wariować. Co oznacza, że – trzy – pasek z nadajnikiem jest konieczny i decydując się na zakup, powinno się brać pełen zestaw. Zwłaszcza że do zaliczenia testu ortostatycznego i poziomu fitness (w przyszłości) nadajnik jest konieczny.

REKLAMA

REKLAMA

Training Load Pro, czyli game changer

Oprócz mocy biegowej mierzonej bezpośrednio przez zegarek, Polar Vantage V ma jeszcze jedną nowinkę, która zamienia go w profesjonalnego trenera, czyli funkcję Training Load Pro. Zegarek, który informuje Cię o tym, jak treningi wpływają na Twój organizm, dzięki czemu wiesz, czy trenujesz za mało, wystarczająco czy za dużo? Tak, to działa.

Obciążenie i tolerancja, czyli Twój osobisty trener. Fot. Producent

Wymaga też oczywiście trochę zachodu – po pierwsze, trenować trzeba dużo, żeby to miało sens, a po drugie, koniecznie należy regularnie przeprowadzać test ortostatyczny. Training Load Pro wskazuje obciążenie kardio, obciążenie mięśni (dzięki mierzonej mocy biegowej), odczuwalne zmęczenie oraz ocenę użytkownika. Dzięki wykresowi łatwo sprawdzić, jak dana sesja treningowa wpływa na obciążenie (algorytm bierze pod uwagę również aktywność w ciągu dnia i sen) oraz jak to się ma do naszej tolerancji. Efekt to jasno podana informacja, czy aktualnie notujemy progres formy, regres, czy też jesteśmy w fazie utrzymania albo przeciążenia związanego z ryzykiem złapania kontuzji czy infekcji.

To świetna sprawa, która ułatwia planowanie treningów (w krótszym i dłuższym okresie), a także cholernie motywuje do kolejnych ciężkich sesji. Czyli działa jak porządny trener. Naprawdę świetne rozwiązanie.

Polar Vantage V – podsumowanie

Szukasz zegarka multisportowego i trenujesz bardziej niż okazjonalnie? To sprzęt dla Ciebie. Potrzebujesz smartwatcha monitorującego aktywność? Będziesz zawiedziony. Polar Vantage V to sprzęt dla naprawdę aktywnych facetów – pod tym względem sprawdza się znakomicie, a wraz z kolejnymi aktualizacjami będzie sprawował się jeszcze lepiej.

Plusy:

 minus  dokładność pomiarów
 minus  łatwość odczytu
 minus  niezawodna synchronizacja z serwisem
 minus  długość działania (do 40 godzin!) na jednym ładowaniu
 minus  design
 minus  genialna aplikacja Polar Flow

Minusy:

 minus  takie sobie działanie powiadomień z telefonu
 minus  mało płynne przełączanie się pomiędzy kolejnymi ekranami
 minus  zbyt obszerna ramka wokół wyświetlacza
 minus  dotykowy ekran to zbędny bajer

PS. Tak jak wspominałem – jeśli masz pytanie, dawaj znać w komentarzu. Spróbuję odpowiedzieć. I dwa - będę ten test aktualizował wraz z kolejnymi zmianami softu.

GDYBYŚ CHCIAŁ KUPIĆ - Tu znajdziesz Polar Vantage V w dobrej cenie.

Komentarze

 (13)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij