REKLAMA

Piaggio MP3 500 HPE Sport to patent na korki i masę frajdy

Na tydzień zamieniłem samochód na maksiskuter Piaggio MP3, żeby choć na chwilę przestać przejmować się czerwonym kolorem w mapach Google'a. Wiatr, radość z jazdy i zaskakującą wręcz funkcjonalność sprzętu dostałem w gratisie. 

Test Piaggio MP3 Men's Health
Inaczej pamiętam skutery, które mijały mnie na wąskich włoskich uliczkach podczas urlopu (tego w ubiegłym roku, w tym najdalej zapuściłem się do Olsztyna). Malutkie, głośne jak cholera (albo jak ich właściciele), potrafiące przecisnąć się jak mysz przez najmniejszą nawet szczelinę.

Tymczasem Piaggio MP3 HPE to kawał dzika; dla laika, jakim jestem, bardziej motocykl niż skuter. Ogromne wrażenie robi od pierwszego momentu nie tylko swoimi gabarytami i fascynującymi trzema kółkami, ale i pojemnością. Właśnie tym trzem kółkom zawdzięczam fakt, że mogłem wozić się nim przez tydzień po Wrocławiu - dzięki nim wystarczy prawo jazdy kat. B, czyli na samochód. Win win.

REKLAMA

Podczas pierwszego spotkania ten spory rozmiar w połączeniu z niemałą mocą (aż 44 KM) skręcił odrobinę moją pewność siebie, dlatego pierwszą jazdę określiłbym mianem raczej zapoznawczej. Wystarczy jednak chwila, żeby na Piaggio MP3 HPE poczuć się pewnie.

Test Piaggio MP3Men's Health
Dzięki trzem kołom Piaggio MP3 HPE można prowadzić, mając tylko prawko kat. B. Fot. Jacek Hanusz

Trzy koła ułatwiają jazdę, gwarantują też sporą przyczepność. Elektroniczna blokada pochylenia ułatwia z kolei ruszanie czy zatrzymywanie się w korku. Jeden ruch kciukiem na właściwym przełączniku, a maksiskuter trzyma uparcie pion (szkoda, że w taki przełącznik natura nie wyposażyła człowieka). Co oznacza, że po pierwszym kwadransie już chce się mocno szaleć.

Piaggio wyposażone jest w ABS i ASR (kontrola stabilności), co oznacza bezpieczeństwo na wysokim poziomie – i to wszystko czuć natychmiast. Maksiskuter prowadzi się łatwo, bardzo przyjemnie. Dodając ostro gazu, można mocno się rozpędzić i poczuć tę radość, o której koledzy motocykliści tyle opowiadają.

Piaggio jest zwinny, co niezwykle ułatwia jazdę po mieście. Jasne, trzeba się przełamać, żeby zacząć śmigać między stojącymi w korku autami, ale gdy już się tego dokona, czasy przejazdu z punktu A do punktu B drastycznie się skracają (trasę redakcja – dom pokonywałem w trakcie testu dwa razy szybciej niż zazwyczaj autem). Dużo łatwiej wygląda też kwestia parkowania – Piaggio nie potrzebuje dużo miejsca i wjechać nim w trudniej dostępne przestrzenie zdecydowanie łatwiej. Tutaj przydaje się też hamulec ręczny i blokada zawieszenia – dwie sekundy i można iść dalej, nawet bez wystawiania nóżki.

Test Piaggio MP3Men's Health
Klasyczne zegary i elektroniczny wyświetlacz są wyraźne nawet w ostrym słońcu. Fot. Jacek Hanusz

No i całość, w końcu to włoska robota, wygląda bardziej niż zacnie, zwracając na ulicy na siebie uwagę nie tylko posiadaniem trzech kół.

Przy tych wszystkich zaletach Piaggio MP3 HPE ma jeszcze jedną, którą początkowo – trochę przestraszony – uznałem za wadę. Maksiskuter jest po prostu maksi. A to oznacza, po pierwsze, ogromną wygodę, a po drugie, sporych rozmiarów schowki. W tym pod siedzeniem (podświetlany!) bez problemu zmieszczą się dwa kaski albo spore zakupy czy torba z rzeczami na trening (i to ta większa, z bokserskimi rękawicami w środku). Z przodu jest jeszcze jeden schowek, do którego bez problemu wciskałem nerkę i smartfon.

Test Piaggio MP3Men's Health
W schowku bez problemu zmieści się kask i sporych rozmiarów plecak (co jest w środku, nie zdradzę). Fot. Jacek Hanusz

I tylko cena – wersja Sport to wydatek rzędu 41 900 zł – powoduje, że nie biegnę z plikiem banknotów (to musiałby być solidny plik) wystawionym przed siebie, krzycząc: „Shut up and take my money!”. Co nie oznacza, że gdzieś tam na horyzoncie skuter jako wiosenno-letnio-jesienne (podgrzewane manetki, osłona z kocem, przyczepność!) zastępstwo samochodu nie będzie mi majaczył.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA