[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Najlepsze strzelanki na Androida

Czasy, kiedy granie było możliwe tylko na konsoli lub PC dawno minęły. Dziś dobrze pograć można choćby na tabletach, które nie dość, że są lekkie i bez problemu mieszczą się w plecaku, to jeszcze potrafią sprostać nawet tym bardziej wymagającym produkcjom. Zobaczcie, w co warto postrzelać jeszcze tego lata.

W rękach gracza Huawei MediaPad M5 lite zamienia się na chwilę w naprawdę precyzyjną broń. Na zdjęciu Hitman Sniper
Do naszej redakcji zawitał nowy tablet z obozu Huawei, a konkretnie model Huawei MediaPad M5 lite. Uznaliśmy, że to doskonała okazja, żeby sprawdzić, jak sobie poradzi jako przenośna maszyna do grania.

Zanim przejdziemy do naszego TOP 5 strzelanek, warto pochylić się nad specyfikacją techniczną testowanego sprzętu, bo wybraliśmy go nieprzypadkowo.

Tablet uzbrojony jest w ośmiordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 659 i 3 GB pamięci RAM. To bardzo przyzwoity wynik, jak na urządzenie mobilne w tej cenie.

Jednak wybraliśmy go nie tylko dlatego. Huawei MediaPad M5 lite przekonał nas również swoimi gabarytami. Tablet waży niecałe 0,5 kg, jest zwarty, sztywny i solidny. Wyposażony jest w ekran Full HD o przekątnej 10,1 cala (16:10) i rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli. Skoro mamy testować shootery, to rozmiar ma bardzo duże znaczenie.

W grach bardzo ważna jest też jakość dźwięku. Huawei MediaPad M5 lite ma wbudowane cztery głośniki firmy Harman/Kardon, które zapewniają wielowarstwowy, przestrzenny dźwięk 3D. Z pewnością przyda się podczas skradania przez kręte korytarze.

Powyższe dane są imponujące, ale jak uczy doświadczenie, specyfikacja techniczna nie zawsze przekłada się na rzeczywistą wydajność. Sprawdziliśmy to.

Into the dead 2

1. Into the dead 2

Pierwszą pozycją na naszej liście jest gra, która powinna przypaść do gustu nie tylko fanom The Walking Dead.

Cała historia zaczyna się od wypadku. Jako kierowca tira cudem unikamy czołówki z innym autem, żeby chwilę później stracić panowanie po zderzeniu z zombiakiem.

Sytuacja wygląda dosyć groźnie, ale, a jakżeby inaczej, udaje nam się z niej wyjść bez szwanku. Po wydostaniu się z płonącej ciężarówki okazuje się, że wylądowaliśmy tuż obok stada wygłodniałych ludożerców.

I tak oto zaczyna się przygoda. Nasz główny cel to powrót do domu, oddalonego od miejsca wypadku o dobrych kilka mil.

Morderczy tor przeszkód

Droga została podzielona na etapy, w których chodzi z grubsza o to samo - trzeba przebiec z punktu A do punktu B i nie dać się pożreć żywcem. Brzmi banalnie? W rzeczywistości takie nie jest.

Na starcie każdego z etapów mamy przy sobie zaledwie kilka pocisków i nie rzadko jesteśmy zmuszeni do opróżnienia magazynku już po pierwszych kilkuset metrach. Co prawda wraz z postępem gry możemy doposażyć się w bardziej skuteczne i pojemniejsze pukawki, ale wcale nie jest nam wtedy prościej. Wręcz przeciwnie. Każdy kolejny poziom wymaga od nas co raz większego skupienia - umarli wyrastają z ziemi jak grzyby po deszczu i robią wszystko, żebyśmy nie mogli biec dalej. Ta gra to taki tor przeszkód w wersji zombie.

Jest klimat

Jeśli ktoś szuka gry z nieziemsko szczegółową grafiką albo masą świetlnych efektów, to będzie lekko rozczarowany. Into the dead 2 wyróznia się czymś zupełnie innym.

To spójny, trzymający w napięciu, postapokaliptyczny horror, którego mroczny klimat strasznie wciąga.  Nastrój buduje tutaj m.in. doskonała oprawa audio, która podkreśla atmosferę wszechobecnej zagłady.

W tym miejscu grzechem byłoby się nie zatrzymać i nie pochwalić głośników, w które wyposażony jest Huawei MediaPad M5 lite. Into the dead 2 była pierwszą grą, którą sprawdziłem na nowym tablecie. Po uruchomieniu aplikacji uderzyła mnie fala głośnego i przestrzennego dźwięku, co muszę przyznać, było dla mnie prawdziwym zaskoczeniem. Zawsze sceptycznie podchodziłem do głośników w urządzeniach mobilnych. Kilka razy miałem okazję sprawdzić, jak brzmią inne tablety z tej samej półki i jakość dźwięku pozostawiała wiele do życzenia. Z Huawei MediaPad M5 lite jest inaczej. Czysty dźwięk pochodzący z 4 głośników Harman/Kardon (rozmieszczonych po 2 na każdym boku) potęguje doznania gry już od pierwszych sekund rozgrywki. Spodziewałem się, że będę musiał założyć słuchawki, ale okazało się to zbędne.

Plusy: 

 minus wciągający klimat zagłady zombie

 minus oprawa audio-wizualna

 minus spójna i prosta historia

Minusy:

 minus Z czasem może zacząć się nudzić. Wtedy odstawiamy tablet na dwie godziny, wracamy i biegniemy dalej.

Hitman Sniper

2. Hitman sniper

W grze wcielamy się w postać Agenta 47, czyli łysego gościa w garniturze, który słynie z tego, że trafia w cel raz a porządnie.

Nie jest to jednak kolejna część skradanki, w której możemy w dowolny sposób eksplorować mapy.

W Hitman Sniper siedzimy cały czas w ukryciu i wypatrujemy nasze ofiary przez karabin snajperski. Dosłownie wypatrujemy, bo zanim cel zlikwiujemy, to musimy go najpierw namierzyć.

Sokole oko

Udało nam się odnaleźć ofiarę. Co dalej?
Musimy wybrać odpowiedni moment do strzału, czytaj: zero świadków, ciało ofiary trudne do przypadkowego odkrycia. 

Przykładowo, czekamy aż nasz cel wejdzie w jakieś ustronne miejsce, gdzieś, gdzie nie ma ludzi. Idealnie, jeśli obok znajduje się basen, bo strzał w odpowiednim momencie sprawi, że ofiara wpadnie do wody i na jakiś czas zniknie z pola widzenia.

W Hitmanie Sniper liczą się umiejętność obserwacji i precyzja. Dokładnie sprawdzamy, co robi nasza ofiara, śledzimy jej każdy ruch, a kiedy zauważymy, że jest chwilowo sama, mamy dosłownie kilka sekund żeby oddać jeden, dobrze wymierzony strzał.

Zabójcza broń

To gra, której nie docenimy bez odpowiedniego sprzętu. Osobiście nie wyobrażam sobie strzelania ze snajperki na telefonie. Hitman wymaga od gracza czujnego oka, więc potrzebny jest ekran większy, o wysokiej rozdzielczości. Tutaj znów trzeba pochwalić tablet Huawei MediaPad M5 lite za jego 10-calowy wyświetlacz o rozdzielczości Full HD. Obraz jest ostry, przez co możemy docenić detale świata gry, ale - co najważniejsze - celowanie z Huawei jest piekielnie przyjemne.

Żeby wymierzyć soczystego headshota nie musimy wykręcać palców, ani przystawiać nosa do ekranu. Tablet, dzięki swoim optymalnym rozmiarom i klasycznym proporcjom dobrze leży w dłoniach, dzięki czemu celowanie ze snajperki staje się dziecinnie proste. W rękach gracza Huawei MediaPad M5 lite zamienia się na chwilę w naprawdę precyzyjną broń.

Plusy:

 minus ładna, szczegółowo dopracowana grafika

 minus filmowy klimat

Minusy:

 minus Brak zróżnicowanych lokacji. Przez całą grę siedzimy schowani gdzieś na wzgórzu obserwując wielką, kilkupiętrową willę położoną przy górskim jeziorze. Co prawda lokacja jest szczegółowo dopracowana i klimatem przypomina filmy z Jamesem Bondem, jednak na dłuższą metę jest to nieco nużące i przydałoby się jakieś urozmaicenie.

Critical Ops

3. Critical Ops

Graliście w kultowego Counter Strike'a? Jeśli tak, to odpalając Critical Ops poczujecie się jak w domu.

Gra jest na tyle podobna do CS-a, że można spokojnie ją nazwać jego mobilnym odpowiednikiem.

Niezła jatka

Do wyboru mamy 4 tryby gry: DEATHMATCH, GRA O BROŃ, ROZBRAJANIE i, dostępny dopiero od pewnego poziomu, tryb RANKED DEFUSE. W każdym z nich można stanąć po jednej z dwóch stron barykady, czytaj: możesz być terrorystą lub policyjnym komandosem.

Podczas gry zdobywamy środki, które możemy później przeznaczyć na zakup nowej broni i ekwpinku. A trzeba przyznać, że w Critical Ops jest w czym wybierać: do dyspozycji mamy pistolety zwykłe, maszynowe, karabiny automatyczne, strzelby i karabiny snajperskie. Wyposażyć też możemy się w kamizelkę kuloodporną, hełm i różnego rodzaju granaty.

Dla sportu

Graficznie Critical Ops może nie powala, ale za to zapewnia doskonałą grywalność. Areny, na których toczymy bitwy są całkiem spore i pozwalają na przyjęcie rozmaitych taktyk. Możemy zakraść się do przeciwnika od boku, próbować przejść przez główną linię ognia lub zakampić w jakimś zaułku i cierpliwie wyczekiwać na swoje ofiary.

W jednym meczu może brać udział nawet do 20 graczy. Masz kumpli z zacięciem do e-sportu? Gra daje możliwość utworzenia swojego klanu i rywalizacji z innymi ekipami.

Żeby móc grać w Critical Ops potrzebny jest stały dostęp do sieci. Jeśli lubisz internetową rywalizację nie tylko w domu, ale i poza nim, to wybierz model Huawei MediaPad M5 lite z LTE (jest tylko o 100 zł droższy), który pozwoli Ci cieszyć się rozgrywką gdziekolwiek będziesz. W przypadku tej wersji tabletu powiedzonko, "tam dom mój, gdzie nie muszę się logować do wifi" traci aktualność. Cały świat zamienia się w jeden wielki pokój rozrywki online.

Plusy:

 minus Grywalność i jeszcze raz grywalność

 minus szeroki arsenał broni

Minusy:

 minus brak kampanii dla pojedynczego gracza

 minus leciwy silnik graficzny

World War Heroes

4. World War Heroes

Multiplayer osadzony w czasach II wojny? Nie tylko brzmi dobrze, ale takie w rzeczywistości jest. Zresztą, tematyka drugowojenna w grach ma się ostatnio całkiem nieźle. Nowy, ciepło przyjęty CoD, czy gromnie zapowiadany Battlefield V tylko potwierdzają, że pójście w stronę historii ma sens.

World War Heroes reprezentuje ten nurt godnie i śmiało można powiedzieć, że jest jednym z najbardziej klimatycznych multiplayerów na mobilnym rynku.

Inspiracja klasykiem?

Z wyglądu World War Heroes przypomina trochę kultowe Medal of Honor Allied Assault. Co prawda tekstury są nieco ładniejsze, ale czuć za to ten sam surowy i gęsty klimat wojny, przez który zagrywało się kiedyś w MOH'a wiele godzin.

Lekcja historii

Sama rozgrywka to klasyczny multiplayer, w którym wcielamy się w jedną z dwóch stron konfliktu. Do wyboru mamy cztery rodzaje deathmatchu, Tryb bomby, HARDCORE oraz tryb własny (możliwość utworzenie gry ze znajomymi na własnych zasadach). Walki możemy toczyć w jednej z 9 historycznych lokalizacji. Mapy są zróżnicowane, a w ich skład wchodzą takie lokacje jak Stalingrad, czy legendarna plaża "Omaha" Beach w Normandii (kolejne skojarzenie z MOH'em).

Plusy:

 minus surowy klimat wojny

 minus historyczne lokalizacje

 minus aż 9 map

 minus możliwość stworzenia własnej gry

Minusy:

 minus brak kampanii single player (tak, to multi, ale według mnie singiel przyniósłby World War Heroes rzesze nowych fanów)

Modern Combat 5

5. Modern Combat 5

To chyba najbardziej wymagająca w całym zestawieniu gra pod względem sprzętowym.

Czy wysokie wymagania przekuwają się w adekwatną do nich jakość? W tym przypadku zdecydowanie tak.

Z rozmachem

Widać to już na samym początku rozgrywki. Grę zaczynamy, nurkując w zatopionych ruinach Wenecji, która została opanowana przez bezwzględnych terrorystów.

Modern Combat 5 w wielu miejscach przypomina superprodukcję filmową rodem z Holywood. Nagłe eksplozje, latające odłamki wysadzanych obiektów i sprawnie wkomponowane elementy slow motion nadają akcji zabójczego tempa i dramatyzmu.

Ciężko się tutaj nudzić, bo oprócz zaciętych walk i całkiem sensownych zwrotów akcji mamy np. okazję polatać dronem, czy pobawić się automatycznym działkiem z helikoptera.

Gra, oprócz singlowej kampanii, oferuje też rozbudowany multiplayer. System rozwoju postaci, kilka trybów gry, pokaźny arsenał broni i ciekawe mapy - to kwintesencja trybu wieloosobowego w Modern Combat 5.

Huawei dał radę

Żeby w pełni cieszyć się rozmachem, jaki oferuje Modern Combat 5, potrzeba odpowiedniego sprzętu, który tą grę udźwignie. I tutaj wielki plus dla Huawei  MediaPad M5 lite. Tablet radzi sobie z tą zaawansowaną i wymagającą zwłaszcza graficznie grą doskonale - wszystko chodzi płynnie i nawet najbardziej dynamiczne momenty rozgrywki nie robią na nim żadnego wrażenia.

Plusy:

 minus filmowość rozgrywki

 minus momenty specjalne, np. możliwość sterowanie dronem

 minus dopracowane lokalizacje

 minus kampania single player

Minusy:

 - ciężko się tutaj do czegoś przyczepić

Nie tylko do grania

Gry grami, ale przecież nie samą grą człowiek żyje. Czasami warto obejrzeć jakiś film, sprawdzić, co nowego w reddicie, odebrać maila, napisać czy posłuchać muzyki. Z tymi wszystkimi zadaniami Huawei MediaPad M5 lite radzi sobie znakomicie. Co wcale nie dziwi, bo to właśnie gry są najbardziej wymagającymi aplikacjami dla urządzeń mobilnych. Stara zasada komputerowa sprawdza się i w urządzeniach mobilnych – jak na czymś się da grać w najnowsze gry, to da się na tym robić wszystko.

Zobacz, co jeszcze potrafi:

  • Huawei MediaPad M5 Lite został wyposażony w port USB-C, ośmiordzeniowy procesor HiSilicon KIRIN 659, 3 GB pamięci RAM, system operacyjny Android Oreo oraz oprogramowanie EMUI 8.
  • Pamięć wbudowana ma pojemność  32 GB a dzięki slotowi na karty microSD można ją rozbudować nawet o dodatkowe 256 GB. Miejsca więc Ci nie zabraknie.
  • Nie zabraknie Ci też prądu. Bateria o pojemności 7 500 mAh wystarcza na długo – nigdy nie musieliśmy jej doładowywać podczas gry, a graliśmy naprawdę intensywnie.
  • Oczywiście ma też dwa aparaty, oba mają po 8 MP rozdzielczości

Zaskakująco praktycznym dodatkiem jest pióro M Pen lite – mimo tego, że żyjemy z pisania i klawiatury niemal przyrosły nam do palców, zrobienie szybkiej ręcznej notatki piórem na ekranie i wysłanie jej np. redaktorowi naczelnemu jest o wiele wygodniejsze niż wpisywanie tekstu na klawiaturze ekranowej.

Na koniec dodamy jeszcze tylko, że Huawei MediaPad M5 Lite został wyposażony w czytnik linii papilarnych, więc wszystkie Twoje dane przechowywane w tablecie są bezpieczne – nikt nie podpatrzy Twojego hasła ani kodu.

Artykuł powstał we współpracy z marką Huawei.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij