Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.9

Najlepsze gry 2017 roku

Możemy poczuć zadowolenie. To był dobry rok dla graczy. Gier dobrych, bardzo dobrych i świetnych łatwo naliczyć nawet kilkadziesiąt. Ograniczmy się jednak do tych ostatnich, skracając zestawienie do dziesięciu pozycji.

Najlepsze gry 2017 roku Najlepsze gry 2017 roku

Na początku uwaga. Nasz ranking opiera się tylko na grach, które w ostatnim roku na łamach MH recenzowaliśmy. To dlatego nie znajdziecie w nim np. „The Legend of Zelda: Breath of the Wild” (a szkoda). Znajdziecie natomiast „Life is Strange: Before the Storm” – recenzja jest w przygotowaniu i znajdziecie ją w lutowym numerze Men’s Health. Przejdźmy do rzeczy.


Najlepsze gry 2017 roku 

Miejsce 10: Assassin’s Creed Origins

Asasynowi dobrze zrobiła przerwa. To najlepsza odsłona od lat, jeśli nie w ogóle. Gracz trafia do starożytnego Egiptu, gdzie jako Bayek obserwuje start bractwa tytułowych zabójców. Mniej więcej, rzecz jasna. W tle historia, ogromny otwarty świat, masa zadań z wątku głównego i pobocznych. Fabuła trzyma się kupy, całość jest więcej niż satysfakcjonująca. Trochę trudno mimo wszystko polubić głównego bohatera, średnio też wypadają czasami dialogi. Za to pomysł z orlicą Senu, którą możemy wypuścić na zwiad, aby oznaczyć wrogów, ostatecznie okazuje się bardzo trafny. Poprawiony system walki powinien doczekać się jeszcze kilku usprawnień, ale to detal, bo i tak już teraz jest bardzo dobrze. Miłośnicy serii będą zachwyceni, zwłaszcza gdy zdadzą sobie sprawę z tego, że Ubisoft wysłuchał w końcu ich próśb. Miłośnicy „Wiedźmina 3” również poczują się prawie jak w domu (swoją drogą przyjemnie w grach wielkich studiów widzieć wyraźne inspirowanie się rodzimym produktem). Elementy RPG w „Assassin’s Creed Origins” również nie zawodzą. Bardzo dobra gra na kilkadziesiąt godzin.

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Wydawca PL: Ubisoft
Testowane wersje: PS4 Pro, Xbox One X

Najlepsze gry 2017 roku Najlepsze gry 2017 roku

Miejsce 9: For Honor

Wirtualne MMA na sterydach – tak oceniliśmy „For Honor” w naszej recenzji. Wyobraźcie sobie naprzeciwko siebie Wikinga, Samuraja czy średniowiecznego rycerza – kto wygra? No właśnie, o tym jest „For Honor”. Tryb fabularny okrojono tu w zasadzie do samouczka (chociaż jakaś tam historia za nim stoi, zarysowana zresztą we wprowadzającym filmiku po prostu rewelacyjnie), decydując się na położenie nacisku na multi. I ten tryb sieciowy w „For Honor” rządzi. Pojedynki jeden na jeden są genialne, cholernie stresujące i satysfakcjonujące jednocześnie. Jednak to tryb bitwy rozwala system. Sam środek potyczki i Ty, który biegniesz z ciężkim orężem na przeciwnika. Tutaj wszystko może się zdarzyć – wkradająca się pewna przypadkowość powoduje, że łatwo poczuć się naprawdę jak podczas ogromnie ważnego starcia. Cała plansza roi się przecież od żołnierzy, przez co o losie gracza zdecydować może nawet przypadkowo zadany cios. Miód. Sam system walki to rzecz fenomenalna, serio. I aż szkoda, że Ubisoft nie zdecydował się wprowadzić analogicznych rozwiązań np. w później wydanym „Assassin’s Creed Origins”. Jest pole do rozwoju – fabuła!. Tak czy siak, świetna produkcja. I pierwsza nowa marka w zestawieniu.

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Wydawca PL: Ubisoft
Testowana wersja: PS4 Pro

Najlepsze gry 2017 roku Najlepsze gry 2017 roku

Miejsce 8: Prey

Nawet gdyby okroić „Prey” do pierwszych trzydziestu minut, i tak okazałaby się to gra co najmniej świetna. Początkowy trik, czyli pozwolić graczowi spojrzeć na otoczenie, jakby to był pierwszy raz po wybudzeniu ze snu (dobrego snu, po którym następuje zły), robi robotę, mimo że to przecież stara i oklepana zagrywka. Naprawdę nie szkodzi: nasza rola jest niejasna, wszystko, co zdawaliśmy się wiedzieć, przestaje mieć umocowanie w rzeczywistości, świat (czy aby na pewno świat?) jest trochę innym miejscem, niż nam się wydawało. „Prey” fabularnie zgniata inne produkcje, zwłaszcza że ta narracja poprowadzona jest w stary, oldskulowy sposób. Bethesda dała radę. Naprawdę trudno się oderwać, zwłaszcza że tzw. Mimy są upierdliwe, straszne i potrafiące upodobnić się do otoczenia. Wyobraź sobie, że podnosisz kubek, który tak naprawdę kubkiem nie jest i po chwili próbuje Cię wykończyć. Właśnie. Aha, w recenzji zachwycaliśmy się nawet czcionkami – zawodowe zboczenie. W każdym razie pozycja obowiązkowa. Nie grałeś? Zagraj.

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Wydawca PL: Cenega
Testowana wersja: PS4 Pro

Najlepsze gry 2017 roku Najlepsze gry 2017 roku

Miejsce 7: Hellblade: Senua’s Sacrifice

 Po odpaleniu nie zorientujesz się, że masz do czynienia z tzw. indykiem, a nie grą AAA. Grafika na najwyższym poziomie, gameplay na najwyższym poziomie, story na najwyższym poziomie. „Hellblade” zawstydza pod tym względem niektóre gry z gigantycznym budżetem. Zwłaszcza że… ale o tym za sekundę. Nordycki świat umarłych, do którego wkracza główna bohaterka, Senua. Cel? Odnaleźć i odzyskać ukochanego. Żeby to się jednak udało, jako Senua nie musisz wygrać tylko z bogami, musisz pokonać głównie swoje lęki. Senua ma schizofrenię. Tak, dobrze czytasz: schizofrenię. Deweloperzy z Ninja Theory postanowili zrobić coś więcej niż grę. Oczywiście wciąż rozwiązujesz tutaj łatwe raczej łamigłówki, walczysz ze zjawami i bogami (odciski na kciuku od pada gwarantowane), jednak to klimat i przekaz są tutaj najważniejsze. Senua co chwilę doświadcza czegoś dziwnego, słyszy głosy, rozmawia sama ze sobą, a Ty chłoniesz każdą taką sekundę. Grając ze słuchawkami na głowie (jedynie rozsądne rozwiązanie), dasz się porwać tej historii bez reszty. A po wszystkim będziesz jeszcze zastanawiał się nad rzeczami, do których gry wideo raczej nie skłaniają. Należą się wielkie ukłony.

Platformy: PC, PS4
Wydawca PL: brak
Testowana wersja: PS4 Pro

Najlepsze gry 2017 roku Najlepsze gry 2017 roku

Miejsce 6: FIFA 18

Kolejna „FIFA” jest jeszcze lepsza. Ile razy pisaliśmy, ile razy czytaliśmy to zdanie. Tylko co z tego, skoro jest prawdziwe? W recenzji pisaliśmy: „A co się tak w ogóle zmieniło? „FIFA 18” jest o wiele bardziej taktyczna niż poprzednia odsłona. Akcje można budować spokojnie, a ustawienia taktyczne i wybrana mentalność gry mają znaczenie. Wreszcie czuć, kiedy dajesz sygnał do ataku całą drużyną, a kiedy stawiasz autobus w bramce, broniąc się przed atakami silniejszego zespołu. Trudniej jest też strzelać z dystansu (zwłaszcza po łatce), ponieważ obrońcy przeciwnej drużyny ustawiają się naprawdę dobrze. To samo dotyczy Twoich piłkarzy. Kiedy schodzisz skrzydłowym do środka, jego miejsce na boku boiska momentalnie zajmuje napastnik, do którego można wypuścić na obieg futbolówkę. W tej edycji naprawdę można bardzo fajnie grać skrzydłami, a boczni obrońcy, tak jak w prawdziwym futbolu, mogą zrobić sporą różnicę w trakcie spotkania. Co jest, podkreślę, elementem w nowej „FIFIE”, który podoba mi się najbardziej. O wiele lepiej też czuć piłkę, dzięki czemu drybling jest bardziej precyzyjny. Żeby sprawnie wyminąć przeciwnika, nie trzeba operować sztuczkami: wystarczy dobrze wyczuć balans piłkarza. Dużo ciekawszy niż poprzednio jest też tryb fabularny, który zawitał do serii rok temu i skradł wówczas moje serce.

Jest więc lepiej, ciekawiej, bardziej dynamicznie”. Podtrzymujemy. Piłkarski król.

Platformy: PC, PS4, Xbox One (jedynie słuszne wersje)
Wydawca PL: Electronic Arts
Testowane wersje: PS4 Pro, Xbox One X

Najlepsze gry 2017 roku Najlepsze gry 2017 roku

Miejsce 5: Wolfenstein: The New Collossus

„The New Order” było genialne. Otrzymało od nas solidne 10/10. Zachwytom nie było końca. Świetna strzelanka, niesamowita historia, fenomenalne aktorstwo i końcówka, która powodowała, że nawet najwięksi twardziele ukrywać musieli przed samymi sobą wzruszenie. Gościom, którzy stoją za napisaniem postaci BJ Blazkowicza na nowo, należy się naszym skromnym zdaniem medal. Ale, ale – mówimy o „The New Colossus”, bezpośredniej kontynuacji. Na którą w redakcji czekaliśmy i o którą w równym stopniu w redakcji drżeliśmy. Czekaliśmy słusznie, a czy drżeliśmy również słusznie – wciąż się wahamy. Bo wszystko się zgadza. Strzela się jeszcze lepiej, zwłaszcza że BJ nauczył się operować dwiema różnymi giwerami jednocześnie. Historia też trzyma poziom, choć trochę nagły koniec może zaskoczyć. Z drugiej strony nie jest podana tak dobrze jak poprzednio. Trochę brakuje tych momentów ciszy, w których BJ odsłaniał swoje wrażliwe oblicze. I szkoda też tego ciężaru gatunkowego, który powodował, że przy napisach końcowych zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że oto do czynienia mamy z jedną z dojrzalszych gier ostatnich lat. Tęsknić można również, skoro już tak wyliczamy, starć z bossami. Humor wylewa się za to hektolitrami. I jest jeden rozdział tej opowieści, poważny i ciężki, w którym BJ odwiedza rodzinne strony. Choćby dla tych kilku scen naprawdę warto. I dla całej gry też, zdecydowanie. 

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Wydawca PL: Cenega
Testowana wersja: PS4 Pro

Najlepsze gry 2017 roku Najlepsze gry 2017 roku

Miejsce 4: Gran Turismo Sport

Symulator jazdy pełną gębą. Dopracowany w najmniejszym szczególe pozwala poczuć się jak za kierownicą supersamochodu. Grywalny na padzie, jednak pełni emocji dostarcza po podłączeniu do konsoli kierownicy. Łatwo wówczas zapomnieć o wszystkich pomocach, oznaczeniach zakrętów itd., bo po prostu czuje się tę prędkość. Na start otrzymujemy około 150 aut, ale już teraz twórcy – wraz z ostatnią łatką – dorzucają dodatkową zawartość. Każdy samochód modelował – według zapewnień artystów z Polyphony Digital – jeden człowiek, a złożony proces, który rozpoczynał skan laserowy, trwał nawet pół roku na auto. Skala przedsięwzięcia robi więc wrażenie. Widać tę dbałość o detale, zwłaszcza gdy w galerii przegląda się fury, majstruje przy nich, ustawia w prawdziwym kadrze i cyka taką „fotkę z wakacji”. Spodobała nam się również nauka jazdy, zachowań na torze, specjalne zadania, dzięki którym trochę lepszymi kierowcami czujemy się również w tzw. prawdziwym życiu. Ogromny plus za świetnie skonstruowane menu, które w bardzo prosty i intuicyjny sposób potrafi pogrupować masę zawartości.

Platformy: PS4
Wydawca PL: Sony Interactive Entertainment
Testowana wersja: PS4 Pro

Najlepsze gry 2017 roku Najlepsze gry 2017 roku

Miejsce 3: Life is Strange: Before the Storm

Pierwsze „Life is Strange” rozbiło mi głowę, zdecydowanie plasując się w czubie (nomen omen) najlepszych gier, w jakie grałem kiedykolwiek. Historia nastolatki z amerykańskiej szkoły, w dodatku obdarzonej zdolnością cofania czasu…No nie brzmiało to dobrze w opisie, a jednak okazało się wyjątkowo dojrzałą historią z genialnym finałem i końcowym wyborem, o który do dziś sprzeczam się z narzeczoną. Kontynuacja „Life is Strange” to prequel. Wydarzenia, których jesteśmy świadkami, mają miejsce kilka lat, zanim Max Caufield wróciła do Blackwell, aby solidnie tam namieszać. Obserwujemy je oczyma jej przyjaciółki, Chloe Price. To dziewczyna trochę na zakręcie, która wciąż nie potrafi pogodzić się ze stratą ojca i nowym wybrankiem swojej matki. Nie potrafi też odnaleźć się w tej rzeczywistości, więc, jak to nastolatka, po prostu buntuje się na każdy możliwy sposób. I rozpoczyna przyjaźń ze szkolną gwiazdą, Rachel Amber, o której w oryginale tyle słyszeliśmy, ale z przyczyn, powiedzmy, obiektywnych nigdy jej nie zobaczyliśmy. I tak leci ten trzyodcinkowy serial, w którym podejmujemy decyzje, eksplorujemy otoczenie i po prostu chłoniemy opowieść. Prościzna, podana za to w sposób, który przywraca wiarę w to, że gry są jeszcze w stanie opowiadać ciekawie i mądrze o naprawdę trudnych sprawach. No i ogromny plus za soundtrack, który mam w słuchawkach już od tygodni i nie zamierzam się z nim rozstawać długo. Album brytyjskiego zespołu Daughter pod znamiennym tytułem „Music from Before the Storm” warto odpalić na Tidalu albo Spotify. Aha, jedyny minus gry: brak polskich napisów. 

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Wydawca PL: brak
Testowana wersja: Xbox One X

Najlepsze gry 2017 roku Najlepsze gry 2017 roku

Miejsce 2: Call of Duty WWII

Można było mieć wątpliwości, czy powrót do korzeni, czyli do realiów drugiej wojny światowej, twórcom COD-a się uda. Zagrożeń po drodze sporo, tymczasem wszelkie strachy okazały się zupełnie niepotrzebne. Otrzymaliśmy bowiem jedną z lepszych odsłon w historii. To naprawdę fajnie poprowadzona – i nie tak krótka, jak mogłoby się wydawać drugowojenna historia, w której przyjaźń, braterstwo, odwaga i poczucie słusznej walki ze złem grają pierwsze skrzypce. Nie ma tu misji pobocznych, nie ma zarządzania ekwipunkiem, nie ma nic, co odciągnąć mogłoby choć na chwilę uwagę od istoty sprawy. Tym samym „Call of Duty: WWII” jest grą w starym stylu, ubraną w nowe, bardzo ładne szaty (na Xboksie One X nowy „COD” wygląda obłędnie, nawet jeśli można czasami pomyśleć, że oto czas na nowy silnik graficzny). Można nawet powiedzieć, że to nie reboot serii, tylko odważny remaster gry, którą doskonale już znamy, z małą liczbą znajdziek i oldskulową apteczką na czele. Przy tym wszystkim „COD” ma kilka takich scen, które wbijają w fotel. Przed premierą nowego „Wolfensteina” i „Call of Duty WWII” nie powiedziałbym, że to ta druga gra będzie mogła podobać się bardziej. A jednak.

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Wydawca PL: CDP
Testowane wersje: PS4 Pro, Xbox One X

Najlepsze gry 2017 roku Najlepsze gry 2017 roku

Miejsce 1: Horizon Zero Dawn

Jak to dobrze, że na pierwszym miejscu znalazła się nowa marka, nowa gra, a nie jakaś tam – z całym szacunkiem – kontynuacja. W dodatku gra potężna, przemyślana, pełna zawartości, ze świetnym pomysłem na wykonanie, postaciami pełną gębą, z przepiękną grafiką i genialnymi „potworami”. „Horizon Zero Dawn”, gra akcji z elementami RPG, tak naprawdę jest w tym rankingu samotnym liderem, produkcją, która pozostałe zostawiła daleko w tyle. Zupełnie zasłużenie. Jest dopracowana na maksa, za co należą się dodatkowe ukłony – to w końcu nie jest kolejna wariacja na temat, tylko zupełnie nowy produkt. Bez wad, brawo, panie i Panowie z Guerrilla Games.

Daleka przyszłość, klimaty postapokaliptyczne. Ludzkość w głębokiej defensywie cofnęła się w rozwoju do czasów plemiennych. Światem rządzą mechaniczne bestie przypominające kształtem dinozaury. Straszące gdzieniegdzie ruiny drapaczy chmur i wraki samochodów są ludziom tak obce, że nazwano je na nowo. Tak pisaliśmy w recenzji tej świetnej produkcji – do przeczytania tutaj. 

„Generalnie, gdy myślę o "Horizon Zero Dawn", to mam wrażenie, że oto spotyka się "Wiedźmin 3" z "Mad Maksem" i nowymi odsłonami "Tomb Raidera". Ta gra nie jest rewolucyjna, co nie przeszkadza jej być – jak już wspomniałem – bardzo dobrą łamane przez świetną. […]

Jeszcze przed premierą mówiło się, że "Horizon" ma być teraz dla Sony i Playstation tym, czym jeszcze niedawno była seria "Uncharted". Czy to możliwe? Myślę, że tak. Nawet bardzo prawdopodobne, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że genialna to była dopiero druga odsłona przygód Nathana Drake’a.

Oby Guerrilla Games też udało się następnym razem wskoczyć jeszcze wyżej. Wówczas zwyczajnie rozwalą system. Oklaski”. Podtrzymujemy. 

Platformy: PS4
Wydawca PL: Sony Interactive Entertainment

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij