REKLAMA

Marvel's Spider-Man: Miles Morales długo będzie dzierżył tytuł najlepszej gry na PS5

Marvel's Spider-Man: Miles Morales to pierwsza ekskluzywna gra na konsolę nowej generacji (tak, wiem, że zadebiutuje również na PS4). To pokaz możliwości PlayStation 5 i superbohaterska rozrywka na najwyższym poziomie.

Spider-Man, gry Marvel's Spider-Man: Miles Morales

Raz na jakiś czas zdarza mi się gamingowa refleksja (to albo fałszywa skromność, albo rodzaj pokory - sam zdecydujesz po dalszej lekturze). Jak ta, by wszystkie gry Ubisoftu (no, prawie wszystkie) połączyć w jedną i uzyskać produkt niemal doskonały. Przykład: For Honor ma świetny system walki, ale w zasadzie pozbawiona jest narracji. Tej pod dostatkiem znajdziemy w Assassin's Creed, w której to grze leży z kolei walka. Trochę luzu z Watch Dogs, prolog i zakończenie z Far Cry - i mamy grę, w której wszystko się spina, a na pewno więcej niż w każdej z nich osobno.

Albo: po co w każdej kolejnej części danej serii gier z otwartym światem miasta czy świat właśnie kreować na nowo. Wystarczy przecież je odświeżyć, moc nowego sprzętu przerzucić na detal zamiast coraz rozleglejsze tereny, wypełnić te tereny ludźmi, którzy rzeczywiście "żyją", aktywnościami, po prostu nową treścią. Wolałbym dostawać szybciej kolejne odsłony niektórych gier, za każdym razem coraz bardziej dopieszczone, niż produkcje nowe, ale nowe w tym sensie, że dostajemy zaledwie nowiuśki setting, może jedną, dwie odświeżone mechaniki, podczas gdy cała reszta, łącznie z fabułą, do złudzenia przypomina to, w co już graliśmy (znów piję do Asasyna).

Spider-Man, gryMarvel's Spider-Man: Miles Morales

Przygody Milesa Moralesa to taki Marvel's Spider-Man 1,5

Ta druga opisana sytuacja ma właśnie miejsce (nie, nie jest to moja zasługa - to był po prostu może trochę przydługi wstęp). Oto dwa lata (z haczykiem) po premierze świetnego Marvel's Spider-Man na PS4 otrzymujemy bezpośrednią kontynuacją przygód Człowieka-Pająka (w zasadzie Pająka-Człowieka, będąc ścisłym).

Dwójka rozwija wątek Milesa Moralesa, czyli "tego drugiego" Spider-Mana. Po krótkim wstępie i efektownej rozwałce dowiadujemy się, że Peter Parker udaje się na zasłużony urlop. Miasto pod opiekę obejmuje Miles. A będzie miał co robić, bo w Nowym Jorku dzieje się dużo. Największy problem stanowią dwie zwalczające się grupy: militarna jednostka firmy Roxxon, odpowiedzialnej za dostarczenie miastu czystej energii, oraz bojówki tzw. Undergroundu, które nie do końca wierzą w czyste nomen omen intencje przedstawicieli korporacji. W środku tych wydarzeń oczywiście ląduje Miles.

Nie wszystko, co początkowo wydaje mu się oczywiste, takie się okaże, a sam Miles będzie miał po drodze chwile zwątpienia w siebie, swoje możliwości i ludzi dookoła. Ten 17-latek na własnym, pajęczym kostiumie przekona się, że świat jest jeszcze bardziej skomplikowany, a ludzie nie są albo dobrzy, albo źli, każdy ma bowiem swoje motywacje.

Marvel's Spider-Man: Miles Morales nie jest pełnoprawnym sequelem. Twórcy mówili o tym od razu. Nie jest też zaledwie dodatkiem, sporym DLC do jedynki. To spin-off, i to solidnych rozmiarów, zapewniający całkiem długą rozgrywkę, z bardzo interesującym wątkiem głównym i sporą liczbą aktywności pobocznych.

To właśnie gra, która nie tworzy świata na nowo, tylko wypełnia go nową treścią, nową opowieścią, jednocześnie całość mocno wygładzając i poprawiając od strony technicznej. To ostatnie to oczywiście niedopowiedzenie, bo Miles Morales jest przecież grą na nową generację (chociaż zostanie również wydany na PlayStation 4), wykorzystującą w pełni moc nowej konsoli.

Twórcy przygotowali dwa tryby gry. Pierwszy z nich cechuje się rozdzielczością do 4K wraz z wyświetlaniem 30 klatek na sekundę, ray traycingiem i lepszymi efektami graficznymi. Drugi tryb - stawiający na wydajność - to również obraz do 4K, tym razem jednak z 60 FPS-ami. I o ile ten drugi robi wrażenie podczas pojedynków i zachwyca w trakcie bujania się na pajęczej sieci, tak ten pierwszy po prostu zwala z nóg. Spider-Man: Miles Morales jest grą przepiękną, koniec kropka.

Nowy Jork jest bogaty w detale, po ulicach poruszają się dosłownie tłumy, a zachodzące słońce odbijające się w oknach wieżowców, w dodatku rozproszone przez płatki padającego śniegu, zwyczajnie powoduje opad tzw. kopary. W dodatku całość jest wyjątkowo płynna. Można śmiało zapomnieć o spadkach w wyświetlaniu liczby klatek na sekundę, bez względu na wybrany tryb. W ogóle sama gra na PS5 uruchamia się błyskawicznie. Po wybraniu właściwego save'a nie zdążysz powiedzieć "Placek z jagodami", a już będziesz w środku rozgrywki. Podobnie rzecz ma się z szybką podróżą.

Mgnienie oka i Miles już znajduje się w przeciwległej części miasta. Porażka podczas potyczki? Tu również powrót do gry trwa tyle co nic. I uwierz mi, to robi wrażenie, zwłaszcza że po chwili się o tym zapomina i ten nowy stan rzeczy przyjmuje się za oczywisty. Wystarczy jednak przesiadka z powrotem na konsolę poprzedniej generacji, by nagle zorientować się, że wczytywanie gry trwa ze trzy Gołoty.

Spider-Man, gryMarvel's Spider-Man: Miles Morales

Sam Miles Morales to taki Spider-Man Drugi

Miles od początku czuje, że nie jest pełnoprawnym Spider-Manem. Dodatkowo rzeczywistość w sposób brutalny stale mu o tym przypomina. Przez większą część rozgrywki można mieć wrażenie, że bohater walczy nie z kolejnymi przeciwnikami, a z samym sobą (aż chciałoby się powiedzieć, że z wewnętrznymi demonami, to byłoby jednak grubą przesadą). W grze trudno też powiedzieć na pewno, kto jest jego głównym wrogiem (znów, czy aby nie on sam?) - oczywiście wszystko po jakimś czasie się wyjaśnia, ładnie zazębia przy satysfakcjonującym finale.

Fabuła w Spider-Manie: Miles Morales bywa przewidywalna, momentami widz-gracz doskonale wie, co wydarzy się za sekundę, ale scenariusz napisany jest tak sprawnie, że ta wiedza spływa na niego dokładnie sekundę przed kolejnymi wydarzeniami właśnie, a to wzmacnia tylko satysfakcję z uczestnictwa w wydarzeniach. Historia jest fajna, wciągająca, zajmuje wieczór, dwa albo nawet trzy w zależności od tego, ile czasu poświęci się na wątki poboczne.

Twórcy przygotowali wewnętrzną apkę w grze, która prowadzi Milesa do kolejnych misji dodatkowych, a część z nich jest naprawdę ciekawa i dobrze skonstruowana. Oprócz tego w całym Nowym Jorku ukryte są kolejne znajdźki, wyzwania ukryte przez Parkera (i nie tylko), a także wydarzenia, powiedzmy, losowe, jak przestępstwa w toku.

Warto się nimi zająć, bo za każdą taką robótkę Miles otrzymuje konkretną walutę, dzięki której może rozwijać swoje gadżety czy kupować nowe kostiumy - szkoda tylko, że w którymś momencie gracz może zdać sobie sprawę z tego, że ma więcej kasy, niż jest w stanie przejeść, ponieważ gadżetów do rozwijania aż tak dużo w sumie nie ma, a z kostiumów to ten domyślny i tak robi największą robotę.

Pojedynki w nowym Spider-Manie są fenomenalne. Świetnie wypadają walki z dużą liczbą przeciwników. Kombosy składa się świetnie, są bardzo płynne, intuicujne, można też pokusić się o sporą finezję w zadawaniu kolejnych ciosów. Efektownie wypadają nokauty, a jeszcze ciekawiej ciosy z wykorzystaniem specjalnych zdolności Milesa. Walki z bossami to już w ogóle cymes. Wszystko jest tu dopracowane na maksa, a otoczenie z tą feerią barw aż wbija w fotel czy kanapę, w zależności od tego, na czym się aktualnie siedzi. Nie chcę w żaden sposób spojlerować, zwłaszcza że słowa akurat tego elementu nie oddadzą. To trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy.

Gorzej za to wypadają elementy skradankowe. Jest ich mniej niż w poprzedniku, są też - wydaje mi się - dużo łatwiejsze, mimo że "plansze" są całkiem słusznych rozmiarów.

Marvel's Spider-Man: Miles Morales - podsumowanie

Aha, jeszcze jedno. Dzięki temu, że gra korzysta z dobrodziejstwa poprzedniczki, całość powstała wyraźnie szybciej, dzięki czemu jest (a w zasadzie dzięki czemu może być) bardzo aktualna. W grze raz czy dwa mignie Ci maseczka czy apel związany ze sprawami równościowymi. Dla mnie to świetna sprawa.

Plusy:

 minus  Warstwa "techniczna"
 minus  Fabuła
 minus  Zadania główne i poboczne
 minus  Odpowiednia długość gry

Minusy:

minus Historia momentami może wydawać się zbyt przewidywalna

Zastrzeżenie: Marvel's Spider-Man: Miles Morales ogrywałem na PlayStation 5 podłączonym do telewizora Panasonic DX750 z soundbarem Sony HT-ZF9 wraz z tylnymi głośnikami.

Recenzencką kopię Marvel's Spider-Man: Miles Morales otrzymaliśmy bezpłatnie od polskiego oddziału PlayStation.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA