[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.7

Jak trenują e-sportowcy, zdradza xPeke, gwiazda League of Legends

Granie już dawno przestało być zabawą dla małych chłopców, a stało się profesjonalną dyscypliną sportu. I można na niej zarobić setki tysięcy dolarów. Enrique "xPeke" Cedeño, gwiazda League of Legends, tłumaczy,jak trenują zawodnicy, którzy są w światowej czołówce.

IEM Katowice fot. Materiały prasowe
"Ciągle mnie dziwi, że ludzie robią sobie ze mną zdjęcia albo czekają w kolejce, aby po prostu się przywitać. Ale to trwa już 4 lata" - mówi Enrique Cedeño.

Jesteśmy na Intel Extreme Masters w Katowicach. I to, co dzieje się za każdym razem, gdy pojawia się xPeke, to prawdziwe szaleństwo. Najpierw otwiera imprezę i wnosi puchar. Potem rozdaje setki autografów. W końcu mierzy ze szczęśliwcami, którzy wygrali w konkursie Gilette. Wszyscy dostają manto.

"Większość po prostu się wystraszyła. Dlatego nie należy bać się tego, z kim się rywalizuje" - mówi. Jednak trudno im się dziwić. Cedeño ma status gwiazdy. Nic dziwnego, że Gilette uczyniło go jednym ze swoich ambasadorów. Zaraz obok takich tuz jak Neymar czy Robert Lewandowski.

Ale na swoją pozycję pracował przez długie lata. Na YouTube’ie do teraz można znaleźć filmiki z jego starych przygotowań. Ponure mieszkanie w jednym ze szwedzkich bloków. Stara kuchnia, zasłonięte okna. Pięciu chłopaków i komputery. A nie jest to weekend, który gimnazjaliści spędzają bez rodziców, tylko baza dorosłych gości szykujących się do turnieju.

"W trakcie sezonu trenujesz od 5 do 10 godzin dziennie – tłumaczy xPeke. – Budzisz się, jesz śniadanie i grasz. Na więcej nie ma praktycznie czasu". Ponieważ wszyscy dotarli na szczyt, traktują swoje zajęcie śmiertelnie poważnie. "Nawet gdy kładziesz się spać, ciągle myślisz o tym, czy wystarczająco dużo ćwiczyłeś albo co mógłbyś zrobić lepiej".

Jaki zatem powinien być gracz idealny? Przede wszystkim musi kochać to, co robi. Bo inaczej nie będzie w stanie spędzić kilkunastu godzin przed komputerem. I musi być zdeterminowany. Na pytanie, co trzeba poświecić, aby zajść tak wysoko, Hiszpan odpowiada bez wahania: "Wszystko. Ja rzuciłem studia, bo w pewnym momencie nie dało się tego połączyć z grą".

REKLAMA

REKLAMA

IEM Katowice fot. Materiały prasowe
Jego rodzice byli przeciwni. Ale go wspierali, bo gdy podejmował tę decyzję, wygrywał już turnieje. "Zresztą i tak bym postawił na swoim – oznajmia. – Ale nie polecam tego innym. Najpierw sprawdź, na co cię stać. Jeśli ciągle się rozwijasz, ale czujesz, że nie tak szybko jakbyś mógł, spróbuj".

Poza tym musisz umieć być częścią drużyny. Wielu zawodników przestaje się rozwijać, bo nie potrafią współpracować. I wyskocz czasami na siłownię. "Mam swoje ulubione ćwiczenia, lubię pracę z ciężarami – zdradza xPeke. – W niektórych ekipach dostajesz dodatkową premię, jeśli się ruszasz".

Szczyt formy, jak we wszystkich sportach, przychodzi wcześniej. "Można go osiągnąć nawet w wieku 16 lat – mówi Enrique. – Z jednej strony jesteś już w stanie myśleć o grze na poważnie, z drugiej –masz siłę, żeby grać 20 godzin dziennie i ciągle chcesz więcej".

W tym roku xPeke będzie obchodził 25 urodziny. Ale w rozmowie ma się wrażenie, że to dojrzały, opanowany facet. Być może dlatego, że jest już nie tylko graczem, ale i trenerem. Założył własną drużynę. Być może dlatego, że kariera e-sportowca jest tak samo krótka jak innych profesjonalnych zawodników.

REKLAMA

IEM Katowice fot. Materiały prasowe
"Jeśli dalej będę to lubił, mogę grać przez kolejne 10 lat – przyznaje. – Ale wydaje mi się, że w pewnym momencie się znudzę. Wtedy przestanę". Co dalej? "Zastanawiałem się nad tym wiele razy, ale jeszcze nic nie przyszło mi do głowy. Lubię gotować, może zostanę kucharzem? Pytanie czy będę dobry?".

I to chyba najczęstsze pytanie, które sobie stawia. Bo kocha rywalizację. Chociaż zazwyczaj ukrywa tę nieustającą walkę ze samym sobą i innymi pod miłą powierzchownością. 

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij