Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Injustice 2: Nie takie łatwe zadanie [nasza recenzja]

Superbohaterowie nie mają lekko. Najpierw bronią świata przed łotrami, a gdy tych zabraknie, muszą ich wybrać spośród siebie, bo fantastyczna rzeczywistość nie znosi próżni. I bardzo dobrze!

Injustice 2 fot. Wydawcy i Producenci
Najlepsi kontra najlepsi

Nigdy nie zapomnę momentu, gdy z kumplami, w erze gdy połączenie z internetem wymagało jeszcze wysłuchania melodii generowanej przez modem, założyliśmy wewnętrzną sieć i odkryliśmy możliwość rozgrywania pojedynków jeden na jeden.

Konflikty z podwórka przenieśliśmy w świat wirtualny, co scaliło nasze koleżeństwo, stanowiąc kontrargument w dyskusji o fali przemocy, którą rzekomo generują gry. Czasy się zmieniły, sieć zastąpił światłowód. Nie zmieniło się jednak moje (i kumpli) zamiłowanie do bijatyk.

W poprzednie "Injustice" zagrywałem się do upadłego, dlatego względem nowej odsłony miałem spore oczekiwania. Które – na szczęście – w 100% zostały zaspokojone. Multi jak to multi – gra się wybornie nawet z rywalami, którzy kółko, krzyżyk i kwadrat wciskają kierowani jedynie instynktem. Kombosy wychodzą miodne, satysfakcji z wygranej i frustracji wynikającej z porażek nie sposób nawet ocenić.

"Injustice 2" kupiło mnie jednak wątkiem fabularnym. To nie jest zwykły samouczek, który ma za zadanie przygotować nas do walk ze znajomymi, a porządnie rozpisana historia. Tak, to brzmi absurdalnie, jednak chwilę po odpaleniu fabuły absurdalne być przestaje.

Bo to historia ze świata superbohaterów, która trzyma się kupy i która w całkiem zgrabny sposób prowadzi nas za rękę od jednego mordobicia do drugiego aż do wielkiego finału. I piszę to wszystko z niejakim trudem, bo na palcach obu dłoni mam odciski od kompulsywnego wciskania przycisków na padzie – niech to będzie najlepsza recenzja.

Nasza ocena: 8/10.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij