Hammer Blade 5G – twarda sztuka

Hammer Blade 5G to telefon – narzędzie. Już na pierwszy rzut oka widać, że jego zadaniem nie jest leżeć i pachnieć, tylko pracować. Nie rzucaliśmy nim o ziemię, ale kilka razy nam upadł. Nie wrzucaliśmy go do rzeki, ale przypadkiem wsunął nam się do naczynia z wodą. Zniósł tę serię niefortunnych przypadków bardzo dzielnie. I nie przestawał pracować.

Hammer 5g MPP

Jeszcze kilka lat temu każdy nowy model telefonu przynosił coś naprawdę nowego. Coraz większa rozdzielczość zdjęć, coraz większe wyświetlacze, szybsza łączność, wyraźnie lepszy procesor, dłuższa żywotność baterii… Zmiany były naprawdę zauważalne już na pierwszy rzut oka, dlatego telefony budziły wielkie emocje.

REKLAMA
Od jakiegoś czasu smartfony jakby dotarły do końca ewolucji. Ekranu nie da się już powiększyć, bo telefon przestanie się mieścić w kieszeni, szybsze procesory niewiele już wnoszą, bo zwykły użytkownik i tak nie zauważy różnicy w wydajności.

Zresztą wzrost wydajności procesorów jest błyskawicznie konsumowany przez niechlujnie pisane aplikacje, które zużywają o wiele za dużo zasobów. Nawet najszybszy procesor zaczyna się szybko dławić na odpalonych w tle 20 aplikacjach. Najlepsze na świecie wyświetlacze są tak naprawdę niewiele lepsze od tych zaledwie średnich. W końcu nikt rozsądny nie będzie przecież oglądał np. wyjątkowo starannie nakręconego filmu 1917 na ekranie smartfonu, nawet tego z najlepszym na świecie, najdoskonalszym ekranem.

Co zatem się liczy?

Moim zdaniem obecnie o tym, czy telefon się sprawdzi, decydują przede wszystkim takie cechy, jak:

  • czytelność wyświetlacza w pełnym słońcu
  • czas pracy na baterii
  • pojemność pamięci (i możliwość rozbudowy)
  • jakość aparatu (przydają się przynajmniej dwa obiektywy z tyłu)
  • możliwość podpięcia słuchawek
  • stabilność działania
  • odporność mechaniczna
  • wygląd

Hammer Blade 5G - jak się sprawdza?

Jak zatem sprawdza się Hammer Blade 5G w świetle moich wymagań? Zobaczmy zatem po kolei.

Hammer Blade 5G – wyświetlacz

W telefonie zastosowano wyświetlacz IPS o rozdzielczości 2340x1080 pikseli. Większa od typowej rozdzielczości Full HD początkowo trochę mnie irytowała, bo przy wyświetlaniu filmów z YT na pełnym ekranie z boków zostawały czarne paski, ale szybko się do tego przyzwyczaiłem. Zaletą takiego rozwiązania jest jeszcze to, że ten zapas pikseli po bpokach sprawia, że oko kamery przedniej, która nie koliduje z filmem w trybie pełnoekranowym. Na wielki plus zasługuje to, że ekran w Hammer Blade 5G jest wyjątkowo jasny. Nawet w słoneczny dzień wszystko było doskonale widoczne i czytelne.

Obraz jest czytelny nawet w ostrym świetle.

Podobnie łatwo było zrobić zdjęcie w świetle lampy LED o mocy 300 W i ustawionej na 100%. Kolejna zaleta to powłoka jaką zastosowano. Szkło Gorilla Glass 5 widywałem już wiele razy, jednak w tym egzemplarzu było ono wyjątkowo odporne na „palcowanie”. Nie wiem, czy to efekt nowości, czy w czasie testowania mój płaszcz lipidowy był wyjątkowo cienki, ale zauważyłem, że palce nie zostawiają prawie w ogóle śladów.

Ten telefon bardziej przypomina narzędzie niż gadżet. Nic dziwnego.
W końcu "hammer" to młot.

Kolory też są w porządku – na moje oko są neutralne i przy ustawieniu fabrycznym nie mają tendencji do faworyzowania ani niebieskiego ani żółtego.

Można wybrać tryb podświetlenia nocnego, który zażółca obraz, bo podobno eliminacja niebieskiego światła ułatwia później zasypianie, chociaż eksperyment opisany w piśmie Sleep Health poddaje w wątpliwość skuteczność nocnego trybu. Ja nie przepadam za takim zafarbem, więc nie korzystałem z trybu nocnego. Ale jeśli ktoś lubi, to można go włączyć, można też ustawić harmonogram włączania.  

Hammer Blade 5G – bateria

Sprawdzanie wydajności baterii to najbardziej uciążliwa część testów. Producent chwali się, że bateria o imponującej pojemności 5000 mAh wystarczy na dwa dni używania i jestem skłonny w to uwierzyć. Często po całym dniu średnio intensywnego używania (telefon, www, Messenger, trochę YT, jakiś audiobook, wieczorem bateria miała jeszcze 70%). Nie zabierałem go w daleką podróż, więc nie wiem, jak szybko rozładowuje się, gdy cały czas musi szukać bazy. Naładowany i pozostawiony w szufladzie wciąż miał w sobie zapas energii nawet po kilku dniach.

Bateria ładuje się szybko nie tylko za pomocą dostarczonej ładowarki, ale również leżącego u mnie na stałe na biurku chargera z technologią szybkiego ładowania. Naładowanie od zera do pełna zajęło jej nieco ponad dwie godziny.

Testy testami, ale mogę powiedzieć, że zwyczajnie nigdy nie zabrakło mi w nim energii, gdy potrzebowałem. Odruchowo podłączam telefon do ładowania przy łóżku gdy idę spać i taki zwyczaj wystarczył, żeby nie mieć kłopotów.

Gumowane bumpery na rogach ułatwiają też postawienie telefonu - nie osuwa się nawet na gładkich powierzchniach.


Ciekawą opcją jest możliwość skorzystania z zapasu energii w Hammerze, żeby podładować inne urządzenie, np. słuchawki BT albo drugi telefon. Nie jest to jakieś superszybkie ładowanie, bo w 10 minut przybyło zaledwie 2%, ale zdecydowanie lepiej mieć taką możliwość niż jej nie mieć.

Hammer Blade 5G – pamięć

To jednocześnie słaba i mocna strona tego telefonu. Mocna, bo pamięci jest teoretycznie 128 GB, w praktyce o kilka GB mniej, bo system też musiał się gdzieś zmieścić. Większości użytkowników to w zupełności wystarczy. Powiem szczerze, że nie udało mi się nawet dobić do połowy pojemności przez kilka miesięcy używania, chociaż zrobiłem sporo zdjęć, nagrałem sporo filmików i ściągnąłem kilka audiobooków.

Minusem jest to, że chociaż 128 GB to całkiem sporo, to jednak gdyby komuś zabrakło miejsca, nie może po prostu włożyć karty micro SD i dodać drugie tyle.   

Hammer Blade 5G – foto

Tutaj Hammer się zdecydowanie wyróżnia, bo wyposażono go w coś w rodzaju noktowizora. Ale zacznijmy od zwykłych aparatów. Obiektywy są cztery. Trzy z tyłu aparatu i jeden z przodu. Te z tyłu mają różne ogniskowe i przysłony. W samym środku jest ten szerokokątny, pierwszy od prawej to obiektyw wykorzystywany jako standardowy (na oko odpowiednik ogniskowej 50 mm, po wybraniu powiększenia służy także jako coś w rodzaju teleobiektywu). Zdjęcia robione Hammerem są ok. Nie jest to jakoś lustrzanki, ale aparat radzi sobie bardzo przyzwoicie nawet w trudnych warunkach oświetleniowych, tzn. zarówno w ostrym słońcu jak i półmroku a nawet w nocy jedynie przy sztucznym oświetleniu.

Ekran, chociaż glossy, nie męczy oczu refleksami.

Dostępne są tryby tematyczne wygładzające zmarszczki, podbijające kolory, rozmywające tło i wiele innych. Całkiem przyzwoicie działa też tryb PRO, w którym można samodzielnie ustawić parametry czułości, balansu bieli i ekspozycji, jednak jedynie w ograniczonym zakresie, w zasadzie więc lepiej zdać się na automat.

Hammer Blade 5G - przykładowe zdjęcia

Poniżej kilka zdjęć zrobionych w różnych warunkach oświetleniowych.

Jak widać procesor całkiem dobrze radzi sobie z wyciąganiem z cieni szczegółów nawet gdy zdjęcia są bardzo kontrastowe.

Na wrocławskim rynku fatalnie robi się zdjęcia, bo lampy rzucają nieprzyjemne pomarańczowe światło. Mimo to Hammer całkiem dobrze sobie poradził.

Kolejny przykład jak dobrze radzi sobie procesor obrazu w sytuacji, kiedy na zdjęciu są partie i bardzo jasne, i bardzo ciemne. 

Hammer Blade 5G - noktowizja

Prawdziwą wisienką na torcie jest jednak tryb noktowizji – w telefon wbudowano bowiem dwie diody podczerwieni, które pozwalają robić czarno-białe zdjęcia również w całkowitej ciemności. To rozwiązanie, którym Hammer się szczyci, a które jest moim zdaniem trochę bardziej gadżetem niż rzeczywiście przydatną funkcją. Nawet przy niewielkiej ilości światła zdjęcia zwykłym aparatem są wyraźniejsze, a w całkowitej ciemności można użyć lampy błyskowej.

Od lewej: z lampą błyskową, w słabym świetle ulicznych lamp, noktowizja

Jest jednak sytuacja, w której to się może przydać. Gdy idziesz w całkowitej ciemności, ale nie chcesz za bardzo rzucać się w oczy, możesz oświetlić sobie drogę podczerwienią. Można też w naprawdę ciemnych zakamarkach robić zdjęcia ludziom, którzy są przekonani, że zdjęcia w tych warunkach zrobić się nie da, więc dopóki nie błyska lampa błyskowa, zachowują się naturalnie, a niepozowane zdjęcia zawsze są ciekawsze.

Po lewej: zdjęcie w świetle odbitym od chmur. Po prawej: noktowizja.
W tym przypadku noktowizja ujawniła, co jest na tabliczce. A ja nie rzucałem się w oczy flashem.

Hammer Blade 5G – wideo

Tryb wideo jest podstawowy. Kamera w telefonie jest w stanie kręcić w maksymalnej rozdzielczości 1920x1080 px i robi to poprawnie. Nie ma się do czego przyczepić i nie ma się czym zachwycić. Brak rozdzielczości 4K mnie osobiście nie przeszkadza, a obraz generowany przez tę kamerę jest wystarczająco szczegółowy nawet na dużych ekranach. Bardziej doskwiera brak stabilizacji – tzn jest w trybie wideo ikonka stabilizacji, ale zmienia niewiele. Jeśli lubisz gładkie, nieco plastikowe ruchome ujęcia, będziesz się musiała zaopatrzyć w jakiś gimbal. 

Hammer Blade 5G - dźwięk 

Telefon ma tylko jedno złącze - USB C, więc jeśli masz jakieś ulubione słuchawki z wtyczką mini-jack 3,5 mm, to Ci się nie przydadzą. Nie mam żadnych słuchawek na USB C, więc nie byłem w stanie przetestować tego połączenia, ale mam kilka par słuchawek Bluetooth i wszystkie łączyły się bez najmniejszego problemu. Jabra, Xiaomi, Soundcore, jakieś noname'y - wszystkie były szybko wykrywane, parowały się i działały bez zarzutu. Rowadzenie rozmów, pauzowanie i przewijanie działało, ścianki działowe nie stanowiły najmniejszego problemu - we wszystkich zakamarkach mieszkania zasiąg był bardzo dobry.
 
Dźwięk z głośniaczka telefonu, mimo tego, że jest tylko jeden, umieszczony z tyłu, za mini grillem, jest wystarczający - do słuchania muzyki nadaje się średnio, ale nie spotkałem jeszcze smartfonu, z którego dałoby się z przyjemnością słuchać muzyki. Fizyki nie oszukasz. 

Hammer Blade 5G - soft

Na pokładzie testowanego telefonu jest Android w wersji 11, który sprawdza się bardzo dobrze. Zastosowany w nim procesor radzi sobie na tyle dobrze, że telefon nigdy nie dostał czkawki - nic mi nie przycięło, nawet na grach. Zaznaczę jednak, że nie gram w wymagające gry mobilne - testowałem na prościutkich zręcznościówkach, Angry Birds i Warplane inc. 

Aplikacje, których używam często, czyli przeglądarki internetowe, kalendarz, poczta, FB, IG, apka do taksówek, Tidal, Zoom i Prime Video - działały płynnie, bez żadnych zacięć. Ani razu nie musiałem go restartować, żeby przywrócić mu sprawność, nigdy się nie zawiesił, łapał zasięg bez problemu, nikt nie narzekał, że mnie źle słyszy i ja również dobrze słyszałem, w dowolnej konfiguracji ze słuchawkami i bez nich. GPS również był precyzyjny, wykrywał mnie dokładnie w tej części budynku, w której byłem, a w innych zdarzało się, że np. aplikacja do wzywania taksówek wysyłała kierowców na sąsiednią ulicę. Krótko mówiąc - telefon działa dokładnie tak, jak trzeba. Duży plus za to. 

Hammer Blade 5G - wytrzymałość

Hammer Blade 5G  ma certyfikat militarny MIL-STD-810G oraz IP69 i spełnia normy IK07. Które dokładnie testy z rozbudowanej specyfikacji testów MIL_STD-810G przeszedł, nie udało mi się znaleźć w specyfikacji technicznej. Norma IK07 oznacza, że urządzenie jest w stanie przetrwać upadek ubiektu o masie 0,5 kg z wysokości 40 cm. IP69 oznacza, że jest pyłoszczelny i odporny na zalanie silnym strumieniem wody pod ciśnieniem 80-100 bar i temperaturze do 80°C. 

Nie zrzucałem młotków na telefon, nie próbowałem go też ugotować, ale wrzuciłem parę razy do wody gniazdem USB w dół i nic się nie stało. Telefon w jakiś sposób wykrył, że znajduje się pod wodą i przestał reagować na dotyk, ale po wyjęciu działa dalej bez problemu.



Kilka razy również mi upadł, mniej więcej z wysokości kieszeni. Nie na beton wprawdzie, a na wykładzinę dywanową, na wykładzinę PCV i raz na ubitą ziemię. Nie tylko nic mu się nie stało, ale po tych upadkach nie został nawet najmniejszy ślad. 

Ekran jest sprytnie zabezpieczony - gumowana obudowa delikatnie wystaje poza jego krawędź w dwóch górnych narożnikach i na dole, tym razem na środku dolnej krawędzi. Dzięki temu korzysta się z niego wygodnie, bo nie ma rantów tam, gdzie mogłyby zahaczać o kciuk, a jednocześnie w momencie upadku, o ile nie upadnie na płask na coś wystającego (np. kamień) jest dokonale zabezpieczony. 

najlepszym dowodem na odporność telefonu jest to, że po kilku miesiącach testów, noszenia w kieszeni z kluczami, śrubkami i scyzorykiem, przejazdach po wertepach w skrzynce narzędziowej (stąd pomsył na zdjęcie z podręcznym kluczem nastawnym), kilku wizytach i właścicieli kudłatrych, ciekawskich psów i jeszcze kilku przygodach nadal wygląda jak nowy. I to jak wygląda!

Hammer Blade 5G - wygląd

No i to jest własnie największa zaleta tego telefonu - wygląd. On się po prostu wyróżnia. Właściciele innych telefonów, żeby uzyskać taki look muszą wydać kilka stówek na pancerne obudowy, Hammer Blade 5G wygląda na twardziela prosto po wyjęciu z pudełka. 

Wspominałem o psach, które go z zainteresowaniem wąchały i próbowały lizać? No to ludzie, a dokładniej ludzie płci męskiej, reagowali podobnie. Każdy, komu tylko go pokazywałem, chciał go dotknąć, potrzymać, zważyć w ręku. Bo ten telefon wygląda nie jak delikatny elektroniczny gadżet, ale jak narzędzie stworzone do pracy. Cięzkiej pracy. I taki właśnie jest - skuteczny, niezawodny, wytrzymały. Nie trzeba go delikatnie odkładać i nie trzeba chronić jak klejnottu. Można go zabrać ze sobą do roboty, na siłownię, na wycieczkę nad morze i w góry. W klubie położony na stoliku też nie przyniesie wstydu. To telefon, którego można po prostu uzywać. W końcu od tego jest. 

Hammer Blade 5G kosztuje obecnie 2499 zł. Kupić go można tutaj.

REKLAMA