[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ
8



OCEŃ
4.0

Far Cry 5 [nasza recenzja]

Świat wykreowany przez twórców ma jedną, bardzo ważną cechę: pochłania bez reszty.

far cry 5 fot. Wydawca / Producent
Ten prolog wgniata w fotel, w zasadzie mógłby funkcjonować jako osobna gra (krótka, prawda) i w tej roli sprawdziłby się znakomicie. Wstęp do „Far Cry 5” jest po prostu świetny, tętni emocjami, krwistymi postaciami, ukrywa w sobie pewną tajemnicę. Czuć ją wyraźnie, gdy śledząc akcję oczyma policyjnego nowicjusza, wkracza się do hrabstwa Hope County, żeby aresztować przywódcę religijnej sekty, Josepha Seeda, który, przyznajmy otwarcie, co najmniej ze swoim fanatyzmem odpłynął. Oczywiście z aresztowania nici (polecam przy pierwszym podejściu do gry nie podjąć żadnej akcji), sprawy błyskawicznie wymykają się spod kontroli, a Ty po prostu uciekasz przed siebie w las. Cięcie, bo po sekundzie z tego klimatu nie zostaje wiele.

Gra otwiera się na sporych rozmiarów świat (to właśnie hrabstwo Hope County) podzielony na trzy obszary „zarządzane” przez rodzinkę głównego Złego. Każdy ten obszar należy odbić, wykonując misje główne i poboczne, odbijając wrogie posterunki, niszcząc „złe” mienie, drogowe blokady itd. Swoboda ogromna – za każdą taką aktywność gracz zbiera punkty ruchu oporu, które pchają sprawę dalej. Kolejność, w jakiej będzie to robił, nie ma najmniejszego znaczenia.

Po drodze czekają go po prostu misje dla głównego wątku niezbędne, które, dodajmy, uruchamiają się automatycznie, nawet w trakcie trwania innego zadania (to co najwyżej średni pomysł). Narracja cierpi na tym ogromnie – po kilkunastu godzinach gry można zapomnieć o prologu, o poczuciu zagubienia i strachu, o tym wylewającym się z prologu klimacie. To już po prostu zupełnie inna zabawa.

REKLAMA

REKLAMA

far cry 5 fot. Wydawca / Producent
Tylko co z tego, skoro to zabawa przednia. Po Hope County podróżuje się quadem, autem (również ciężarowym), samolotem, helikopterem czy łodzią prześwietnie (model jazdy na dyszkę), do wrogów (zwierzęta oszczędzałem, jestem wege) strzela się wyśmienicie, wyzwania, za które zbiera się punkty, które można wymieniać na zdolności bohatera, podejmuje się z radością, tak jak penetruje skrytki prepperskie (fajne, proste i przyjemne łamigłówki zawsze spoko).

Tylko kształt misji pozostawia trochę do życzenia, bo brakuje tu momentów godnych zapamiętania (tak to jest z tymi otwartymi światami) i postaci (poza antagonistami), o których dałoby się cokolwiek interesującego powiedzieć. Wkrada się też czasami myśl, jak, do cholery, w USA możliwe jest, żeby jakiś fanatyk przejął kontrolę nad całym hrabstwem i nikt się nie połapał, że można zadzwonić po wsparcie, zamiast liczyć na małomównego (to eufemizm) bohatera, którym kierują niewiadome pobudki.

Po chwili pojawia się jednak myśl, że w Stanach to przecież wszystko jest możliwe, i po prostu gra się dalej. A gra się, jak już zostało wyraźnie powiedziane, po prostu świetnie. Pełna sprzeczności, bardzo dobra gra.

Mocna piątka dla piątej odsłony "Far Cry".

  • Far Cry 5
  • Wydawca PL: Ubisoft Polska
  • Platformy: PC, PS4, XONE (Testowano na PS4 PRO)

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij