[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

REKLAMA

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Fallout 4: nasza recenzja

Rzeczywistość przed i po apokalipsie tak naprawdę mocno się nie różni. W obu wypadkach jest nieprzyjazna, zawładnięta przez technologie i potrzebę przeżycia kolejnego dnia. Tak, tak, wciąż mówimy tylko o grach.

Fallout 4 fot. Producenci / Wydawcy
Świat, którego (już) nie ma

Walka o przetrwanie?

Jest rok 2077, budzisz się rano i idziesz do kuchni po filiżankę kawy. Spotykasz kuchennego robota, który streszcza Ci to i owo, chwilę rozmawiasz ze swoją żoną i bawisz się z dzieckiem. Wszystko wygląda jak podlane sosem science fiction lokacje z „Buntownika bez powodu”, no, może jest tu trochę jaśniej.

Do Twojego domu zagląda akwizytor, który informuje Cię, że w razie nuklearnego konfliktu możesz wraz z rodziną liczyć na schronienie. Całe szczęście, bo pierwsze bomby spadną już za chwilę. Problem w tym, że w krypcie zostajesz zamrożony i budzisz się dopiero po ponad 200 latach,

Twoje dziecko zostało porwane, a małżonka (bądź małżonek: masz wybór, jakiej płci postacią kierujesz) zostaje zamordowana. Jesteś jedynym ocalałym w schronie, nic z tego nie rozumiesz, więc wychodzisz na zewnątrz w poszukiwaniu odpowiedzi.

I tutaj zaczyna się problem, bo jako gracz czuję się w tym nowym, jakże niewspaniałym świecie bardzo zagubiony. Odnajduję swój dom, który jest teraz zupełnie niczyj, dowiaduję się, ile czasu upłynęło pod moją „nieobecność” i na usta cisną mi się tysiące pytań, wątpliwości, a wszystko to przesycone gigantyczną masą strachu.

Problem w tym, że mój bohater w żaden sposób tego nie podziela. Jakby nigdy nic idzie przed siebie, zbiera przedmioty, strzela do stworów, których istnienie nawet go nie dziwi. Ta fabuła idzie dalej.

Po drodze jest ciekawie, czasami nawet bardzo: poznajemy kolejne postaci, strzelamy i zbieramy więcej – i to wszystko jest bardzo grywalne, potrafi wciągnąć, mimo nie najlepszej grafiki, na długie godziny. Tylko nic nie jest w stanie zatrzeć tego pierwszego wrażenia, że coś tu fabularnie zostało źle rozegrane. Szkoda, bo oczekiwania były ogromne.

REKLAMA

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij