Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

F1 2017: zawrotna prędkość [nasza recenzja gry]

Fani motoryzacji nie mają na co narzekać. I nawet nie chodzi mi o zaskakującą liczbę tytułów adresowanych bezpośrednio do nich. Raczej o jakość – poziom jest niezwykle wysoki i bardzo wyrównany. Jak w Formule 1. Właśnie.

F1 2017 fot. Producenci / Wydawcy
Nowa gra Codemasters to istna perełka, majstersztyk, coś niesamowitego. Wciąga jak cholera, pięknie wygląda i, co najważniejsze, pozwala poczuć tę zawrotną prędkość bez patrzenia na licznik. Rozbudowany tryb kariery zabiera nawet nie godziny, tylko całe dni.

Po prostu tworzysz swoje wyścigowe alter ego, dołączasz do zespołu (od tego, który wybierzesz, zależą oczekiwania względem Twoich wyników – warto więc dwa razy się zastanowić), decydujesz się, z którym z prawdziwych kierowców chcesz być w teamie. A później jeździsz.

W treningach, w kwalifikacjach, w wyścigach. Sprawdzasz różne ustawienia bolidu, uczysz się toru, zapamiętujesz zakręty czy prędkość, z jaką możesz w nie wejść, żeby ukończyć wyścig bez żadnego draśnięcia (nawet lekko uszkodzony bolid prowadzi się dużo trudniej, a i o satysfakcjonującym wyniku po zderzeniu z bandą lepiej zapomnieć), słowem: robisz to wszystko, co robiłbyś w realu, gdybyś rzucił wszystko i pracę w korporacji zamienił na team F1. La dolce vita.

Od czasu do czasu jeździsz też klasycznymi bolidami, które na torach zachowują się zupełnie inaczej niż współczesne demony prędkości. Taka przesiadka to niezły fun, który przy okazji pozwala poczuć trochę ten postęp i technologiczny wyścig, który w F1 jest równie istotny, co ten na torze. Wielka sprawa.

Tak samo jak praca nad rozwojem bolidu. Zarobione w różny sposób punkty można wydać na różne usprawnienia, dzięki czemu nawet słabszym teamem możesz w sezonie trochę namieszać. A rozwojowe drzewko przypomina rozbudowane produkcje RPG. Fajnie!

Nasza ocena: 9/10.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij