Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Destiny 2 [nasza recenzja]

Dni są coraz krótsze, w dodatku coraz bardziej pochmurne. To idealna pora dla graczy, zwłaszcza że po chudych miesiącach nadszedł naprawdę syty czas, dla którego warto wykorzystać resztki urlopu. No to gramy.

Destiny 2 fot. Producenci / Wydawcy
Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj

Nie musisz, tak jak ja, znać oryginalnej "Destiny", żeby szybko połapać się, o co w tym wykreowanym przez studio Bungie świecie chodzi (choć teksty fanów w sieci czy filmiki na YT mogą okazać się pomocne – tak na wszelki wypadek). Zarys fabularny brzmi zupełnie znajomo. Ostatnie Miasto na Ziemi, Twój dom, którego jesteś tzw. Strażnikiem, zostaje napadnięty.

Inwazji dokonuje Czerwony Legion, zbrojne ramię tzw. Kombinatu. Jego dowódca, Ghaul, to wyjątkowo niesympatyczny typ: wielki, o szarej karnacji, z jakimś paskudztwem na twarzy, ubrany jak rzymski dowódca z filmu historycznego i podobnie jak on odmieniający słowo "podbój" przez wszystkie przypadki tym swoim nieprzyjemnym, głębokim i metalicznym głosem.

Gość ma siły i środki, żeby nieźle dać Ci się we znaki: inwazja dokonana, a Ty – osłabiony o moc nazywaną światłem, którą daje Ci Wybranie – wypadasz dosłownie z planszy. Żeby wrócić, rzecz jasna, silniejszym: odbudować stuktury, odzyskać moc, zebrać sojuszników i ruszyć do kontrataku. Klaaaasycznie. Ale i interesująco.

Bo "Destiny 2" to miks pierwszoosobowej strzelanki i RPG-a. Zanim więc poznasz choćby zalążek historii, musisz stworzyć swoją postać – do wyboru masz trzy klasy i sporo możliwości personalizacji. Od początkowego wyboru sporo zależy, warto więc poświęcić chwilę, żeby kierować się czymś więcej niż np. sympatią do czarowników (mój błąd).

 

Destiny 2 fot. Producenci / Wydawcy
Później ruszasz w kolejne lokacje (m.in. Ziemia i Tytan, księżyc Saturna), żeby zaliczać kolejne misje główne, misje poboczne, eksplorować piękne plansze, grać w trybie kooperacji, przeprowadzać rajdy, rywalizować w trybie PvP z innymi graczami.

"Destiny 2" jest pod tym względem grą bardzo dużą, dającą masę możliwości. I sporo satysfakcji, bo rozwój postaci czy ogarnianie nowego sprzętu zostały rozwiązane solidnie – aż chce się grać jeszcze chwilę (czyt. godzinę, dwie, może pięć), żeby zaliczyć jeszcze tylko jedno zadanie (jasne) i poprawić statystyki postaci. Naprawdę fajnie.

Sama fabuła – warto zaznaczyć, bo to już takie oczywiste nie jest – też trzyma się kupy, strzelanie jest pierwsza klasa (choć muszę stwierdzić, że przeciwnicy mogliby być bardziej ruchliwi), tryby sieciowe są po prostu świetne. Solo w "Destiny 2" gra się fajnie, jednak produkcja Bungie swoje skrzydła rozwija w multi. Odciski na moich palcach mówią same za siebie. Jest też wisienka na torcie, czyli ścieżka dźwiękowa.

Polski dubbing naprawdę daje radę – w trakcie gry w ogóle nie miałem ochoty grzebać w ustawieniach, żeby zamienić go na angielski (inna sprawa, że w mało mimo wszystko intuicyjnym menu takiej opcji w wersji na PS4 nie znalazłem). Muzyka z kolei to po prostu petarda. Już tych kilka dźwięków, które gracz słyszy, witając się z ekranem startowym, wbija w fotel.

Później jest chyba jeszcze lepiej. Dawno nie grałem w grę, której soundtrack tak dobrze budowałby klimat kolejnych starć czy eksploracji. Polecam więc albo wręcz rekomenduję grę na dobrych słuchawkach – wczuwka wzrasta proporcjonalnie.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij