REKLAMA

Crash Bandicoot N. Sane Trilogy [Recenzja]

Kupujesz dzieciakowi grę i oto rozpoczyna się wasz konflikt. Bo przecież miałeś tylko włożyć płytę do napędu, odpalić, sprawdzić ewentualnie, czy wszystko śmiga, no i może jak wygląda sterowanie w odświeżonej wersji Crasha, a jednak wsiąkasz, przyklejasz się do kanapy, prosisz o orzeźwiającego drinka (bezalkoholowego, rzecz jasna) i pykasz godzinę, dwie, trzy. Remake wszystkich trzech części Crasha wypada bowiem naprawdę świetnie.

Gry komputerowe, gry PS4
Później, gdy jednak na chwilę odrywasz wzrok od ekranu, a dłonie od pada, i widzisz wzrok zawiedzionego dziecka (to nieistotne, czy to Twój syn czy siostrzeniec), szybko orientujesz się, że przegiąłeś. Skruszony oddajesz władanie nad tym zabawnym stworem, ale to silniejsze od Ciebie.

I gdy pada z Twoich ust nieśmiertelna propozycja pt. „To może zagramy po życiu”, czujesz już, że oto jesteś co najmniej kilkanaście lat młodszy, siła nostalgii (halo, to przecież bezalkoholowy drink!) uderza ze zdwojoną mocą, a dzieciak jest wniebowzięty. I tak stajecie się najlepszymi kumplami.

REKLAMA

MH recenzuje: God of War

Tak, „Crash Bandicoot N. Sane Trilogy”, który w zeszłym roku trafił na PS4, a teraz zadomowił się również na PC-tach, Xboksie One oraz Nintento Switchu, łączy pokolenia. To od zawsze była po prostu świetna gra, a teraz w dodatku wygląda obłędnie. Gracz do dyspozycji dostaje od razu wszystkie trzy części i tylko od niego zależy, od której zacznie.

Polecamy jednak od jedynki, bo – o ile zapomniałeś – całość posiada coś na kształt fabuły, którą całkiem przyjemnie się poznaje. Oczywiście w tzw. międzyczasie, bo po drodze trzeba skakać, biegać, robić wirówkę, rozwalać skrzynie – normalka w takim świecie.

Całość daje niesamowitą frajdę, pozwala na chwilę oderwać się do spraw poważnych. Pasuje do upałów za oknem jak znalazł.Z plusów remake’a Crasha wymienić należałoby świetną oprawę, fenomenalną grywalność i udaną ścieżkę dźwiękową.

Minusów nie znaleźliśmy żadnych. No może poza tym, że podczas gry przychodzi w którymś momencie ten moment refleksji, że przecież nie jest się już dzieckiem albo chociaż młodzieńcem. W takim wypadku polecamy śrubowanie rekordów w kolejnych poziomach. Ten wehikuł czasu działa. Bawcie się co najmniej tak samo dobrze jak my.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA