REKLAMA

Profil szykana21

  • avatar
    zgłoś
    Od zera do supermana
    Cześć. Zastanawiam się od pewnego czasu, czy w przyrodzie możliwa jest sytuacja kiedy facet słaby staje się silnym, prawdziwym mężczyzną? Pytam czy znacie takie przypadki w waszym otoczeniu, kiedy wasz znajomy - którego stawialiście zawsze na ostatnim miejscu, przy którym wydawaliście się sobie boscy - przebił was/dorównał wam? Coś w stylu od zera do bohatera?
    szykana21, 2010-08-05 19:04:25
  • avatar
    zgłoś
    Od zera do supermana
    Poprawione. Pisząc nie uważałem na to jakich słów używam. Nie znam tutejszych norm kultury.Blog Hustla podoba mi się, choć nie jest to droga "od zera".Nie ukrywam, że sam siebie nisko oceniam i chciałbym coś w sobie nie zmienić, ale poprawić. Dzisiaj pierwszy od dawna bieg. Dziękuję za odpowiedzi, chciałem po prostu się upewnić ze ludzie mogą diametralnie zmienić się na lepsze. Zbyt krótko żyję by to ocenić
    szykana21, 2010-08-06 16:07:53
  • avatar
    zgłoś
    Upadek moralności społecznej
    Przykro mi to pisać, ale wcale nie jesteście elitą intelektualną lecz jedynie klasą średnią. Powtarzacie to, co ludzie mówią od tysięcy lat - tak jest! To nie są wasze przemyślenia. Przykre, ale prawdziwe.Np. to, że internet zdegenerował młodych ludzi. No pięknie, za komuny było lepij - a mało to szachrajstwa i obłudy wśród młodych? że niby wasi dziadkowie i ojcowie byli bez grzechu? Dobre sobie! Teraz człowiek, który na oczy nie widział Żyda obrażał Żydów. W II RP widział i też obrażał.Słuchajcie uważnie. Zawsze upada jakaś kultura. Zawsze większość to idioci. Zawsze.I nie pieprzcie mi tu za przeproszeniem, że kiedyś było lepiej - tak jest, byli gentelmeni którzy dyskutowali czy zgoda kobiety jest konieczna do zawarcia małżeństwa, a 80% społeczeństwa podpisywało się krzyżem. Piękne czasy.No, i te 80% społeczeństwa nie wiedziało, gdzie leży Nowy Jork.Wszystkiemu winny internet! I telewizja! A kiedy to internet stał się źródłem mądrości? Kiedy wyparł telewizję będącą źródłem mądrości? A może to telewizja pokonała mądre książki? Czytane dawniej przez 5% społeczeństwa, bo nie każdy kto umiał pisać i czytać lubił czytać książki.Jestem niemal pewien, że kiedy nowatorski samiec z plemienia odkrył użyteczność ognia był traktowany jak degenerat. Przez waszych odpowiedników.
    szykana21, 2010-09-19 18:38:21
  • avatar
    zgłoś
    Łysy koń
    Witam. Mój problem polega na tym, że w wieku 18 lat widać u mnie ubytki włosów.Zawsze miałem je słabe, a fryzjerzy pytali, czy nie przechodziłem jakiejś choroby.Naszła mnie myśl by je po prostu ogolić.Lepsze to chyba niż grzywka, która się zawija na wielkim czole.Ale tu naszły mnie wątpliwości. Jestem ektomorfikiem, osobą drobną. Nikt nie pomyli mnie z dresiarzem/Za to mogę wyglądać jak po chorobie nowotworowej. Sytuacja bez wyjścia? Jeśli dodać do tego okulary, to nie wyobrażam sobie siebie wyglądającego dobrze.Chciałbym dobrze wyglądać, a wydaje mi się że głupio wyglądają próby zakrycia łysiny, zwłaszcza że musiałbym co godzinę poprawiać włosy. Niestety, ratowanie tego co jest nie wchodzi w grę. Kaska jest towarem deficytowym, a ponadto wolałbym nie prosić o dofinansowanie rodziców. Czyli tak źle i tak niedobrze.Pozdrawiam
    szykana21, 2010-11-11 21:57:26
  • avatar
    zgłoś
    Łysy koń
    Łysieję na czole i mam delikatne zakola - ale delikatne, bo łysieję intensywnie na czole i dlatego nie ma kontrastu (półwyspu ). Jednak generalnie mam na tyle wysokie czoło, że cios z głowy oznacza połamane zęby i nos (dual combo). Zaczynam myśleć jak dresiarz.Niedawno powiedziałem przyjaciołom o moim pomyśle. Chcieli mnie ogolić, ale polecili soczewki. Ich zdaniem wyglądałbym dobrze bez okularów jako łysol. Z tym, że mnie nie stać na soczewki. A nie chciałbym czekać z kobietami do czasu aż się dorobię, bo królem dopalaczy raczej nie zostanę.Jestem pewien, że będę czuł się dobrze bez włosów. I często będę masował się po główce.
    szykana21, 2010-11-13 23:06:19
  • avatar
    zgłoś
    Co Cię wk***ia...?
    -Irytują mnie ludzie, których łatwo zdenerwować, którzy wkurzają się na rzeczy które mają znikomy wpływ na ich życie np. PiS. Nie rozumiem, jak można być zdenerwowanym z powodu sytuacji politycznej w kraju. Gdyby jak w Belgii groził nam rozpad i kilka miesięcy bez rządu to pewnie co niektórzy popełniliby samobójstwo.-Irytują mnie ludzie, którzy są skorzy do osądzania innych. Wiecie, tacy którzy z góry wiedzą który znajomy jest pusty, sami zaś są szczytem głębi i inteligencji. Przydałoby im się lustro intelektu, może wtedy dostrzegli by własną głupotę.-Irytują mnie ludzie, którzy próbując być twardymi, traktując innych szorstko. Rozumiem, że nie można wszystkich w koło głaskać ale żeby od razu pokazywać jacy to oni są świetni? Chodzi mi np. o ludzi, którzy wulgarnie i z pogardą odnoszą się do osób szukających na forum pomocy. -Irytuje mnie gdy facet nie wyobraża sobie dobrej zabawy bez alkoholu, niektórzy nie wyjdą na parkiet bez drina. Oczywiście we własnym mniemaniu są męscy i często ich odpowiedź na zarzut, że picie dla odwagi jest brakiem odwagi to "facet musi pić" - czyli nic innego jak wieśniackie "chłop musi se golnąć"-Irytują mnie samczyki alfiki, których cała męskość ogranicza się do nadęcia i chamstwa. Nie mylić z Samcem A lfa. Samczyk swoje poczucie wartości buduje na słabościach innych - zdrowiem cieszy się patrząc na inwalidów a dostatkiem gdy patrzy na biednych. Z automatu uważa się za inteligentniejszego, nawet jeśli jest zwykłym cwaniakiem.
    szykana21, 2011-02-06 22:28:25
  • avatar
    zgłoś
    Być twardym
    To proste. Musisz sobie wytłumaczyć, że nic ci nie grozi z powodu asertywności lecz z powodu uległości. Kiedy to pojmiesz nagle zaczniesz zachowywać się inaczej. Znajomi mogę być zaskoczeni, niektórzy zresztą będą się śmiać. Skreśl ich, wtedy poczują swój błąd i uszanują twoją ewolucję.Oczywiście musisz to pojąć - rozumem, sercem i penisem. I czym jeszcze chcesz, ważne żebyś nie mówił "i tak jestem ciotą". Pomyśl o aktywnym wypoczynku lub ćwiczeniach. Same biegi, rower mogą cię w dłuższej perspektywie wzmocnić fizycznie niepomiernie. I tak pewnie będzie, bo przejście od braku ruchu do umiarkowanego poziomu ruchu to ogromny skok dla organizmu.I jeszcze jedno - nalegam na słowo ewolucja. Jeśli skoczysz na głęboką wodę to nagłe zmiany nagle cofniesz. Stopniowo stawaj się tym, kim chcesz być. Proste, acz trudne.Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    szykana21, 2011-02-07 13:10:20
  • avatar
    zgłoś
    Studia
    Witam! Chciałbym wam opisać sytuację, w której się znalazłem. Nie oczekuję, że ktoś rozwiąże dylemat za mnie, choć rady są mile widziane - zależy mi szczególnie na wykazaniu wszystkich możliwych szans i zagrożeń, które przede mną stoją.Studiuję prawo dziennie na UŁ od października. Wybór okazał się skrajnie nietrafiony - nie interesuje mnie nic a nic. Wielu mówi, że na pierwszym roku tak jest ale nie wierzę by było lepiej. Widzę jak wszystko jest nieprzydatne - uczę się zasad adopcji w XV-wiecznej Polsce i łaciny (taki język, którego się nie używa). Mówią mi : nauczysz się na aplikacji albo w pracy. Drażni mnie to, bo wychodzi że kierunek jest pełny śmieciowej wiedzy a do zostania prawnikiem trzeba pracować w zawodzie, co jest coraz trudniejsze.... a ja nie jestem z rodziny prawniczej.Właśnie, czas na drugą część mojego wywodu. Jestem biedny. Nie przeszkadzałoby mi to, gdy nie fakt że moje studia są dużym obciążeniem finansowym dla rodziny. Za rok stracę stypendium socjalne, a to oznacza że będę musiał żyć bardzo biednie. I jak tu odkładać na aplikację albo prowadzić aktywne życie, np. zapisując się na siłownię? A w dodatku to moje biedne życie będzie okupione licznymi wyrzeczeniami rodziców, nie zarobię w weekendy dość kasy żeby nadrobić stratę stypendium socjalnego...Dlatego chcę rzucić prawo i zacząć studiować inny kierunek, najlepiej zaocznie. Wielu mi to odradza, robiąc z prawa mityczny kierunek dla herosów (w rzeczywistości poznałem tam już wiem tępaków, w tym pokemonów z nadprodukcją !!!!!!! i )))))) w pisaniu), mówią "każdy chce studiować prawo". Jest mi przykro, że dla wielu będę nieudacznikiem któremu się nie powiodło, a przecież rezygnuję przed pierwszą sesją (sic!).Nie wiem jeszcze co chcę studiować, ale wiem że prawo to nie to. Chciałbym równocześnie odciążyć rodziców ale równocześnie nie żyć jak pies, który musi zrezygnować z takich rzeczy jak siłownia czy kupowanie ciuchu częściej niż raz na 5 lat.Ktoś powie : "Zarup nieudaczniku! To jest Men's Health, forum ludzi sukcesu". Możliwości zarobkowe na studiach dziennych są mniejsze, a po stracie stypendium socjalnego ile musiałbym zarabiać? No właśnie. Pięciu stów od rodziców nie wyciągnę.Wracam czasem do domu i widzę, że żyje im się biednie... m.in. dlatego, że mają długi, niektóre głupio zaciągnięte, ale nie mogę powiedzieć, że mnie to nie obchodzi. W dodatku ciężko pracują... Czułbym się podle gdybym brał od nich zbyt wiele a równocześnie biorąc mało nie będzie mnie stać na moje plany, samorozwój itp.Dlatego chcę chwycić los w swoje ręce, ale straszą mnie tym, że zaoczni są gorsi a w ogóle to jak można rzucić prawo?Z góry dzięki za wypowiedzi...
    szykana21, 2011-11-17 03:59:18
  • avatar
    zgłoś
    Studia
    Rzucenie prawa na II roku to dwa lata w plecy.Kwestia dorabiania na studiach nie jest taka prosta - czy zarobiłbym 600-700 zł bo tyle musiałbym zarabiać na II roku, żeby nie obciążać nadmiernie rodziców... no chyba, że chcę żyć bardzo biednie a mi wcale w to nie graj. Wbrew pozorom nie ma tak wiele pracy na weekendy i musiałbym spędzać w niej 12 godzin. Jak to się ma do pogodzenia z nauką i samorozwojem? Pewnie mam to odkładać na mityczne "jak się dorobię"...A nie wystarczy mi, że zarobię na wytrzymanie do pierwszego - dla mnie to chore, żeby żyć skromnie, zaciskać pasa... a i tak nie wystarczy mi, żeby odkładać na aplikację i nadal będę uzależniony od rodziców. Jeśli coś się stanie w domu, to nawet pracując 12 godzin dziennie w weekendy będę musiał spasować.Wiem, że można wyżyć za 700 zł miesięcznie, ale polega to na tym, że nic się nie robi. Nauka i liczenie, że będzie lepiej, chyba nawet wbrew logice bo pracodawca nie zapłaci za dyplom. Doświadczenia nie będzie jak zdobywać, bo wymóg finansowy każe odrzucać bezpłatne praktyki i wakacyjne staże, jako niezapewniające dostatecznych dochodów. Trudno będzie mi rzucić dzień pracy w maku na rzecz darmowych praktyk w kancelarii, to samo z wakacyjnym stażem.Ktoś powie, że zdolny się wybije, ale nie stać mnie na sprawdzanie, co mogę jako przeciętny prawnik. Pewnie niewiele, ale obudzę się na III roku bo "od wtedy warto iść na praktyki, bo umie się coś więcej..." i trwać na prawie, bo za daleko doszedłem... a nie ma licencjatu z prawa.Myślałem już inaczej - I rok dziennie a od II roku zaocznie. Tak, powinienem to rozważyć!Kierunki politechniczne i zamawiane mnie nie interesują. Wstyd przyznać, ale mało we mnie typowo męskiej wiedzy i zdolności, a zamawiane kierunki są niepewne, bo musiałbym stale być w czołówce najlepszych. Co do tego, ile osób to dostaje, może ktoś uwierzy albo nie, ale na Politechnice Łódzkiej sięga to połowy studentów na roku Wiem, że jestem młody. Nie boję się popełnić błędu, mogę go naprawić później, ale lepiej jest ich nie popełniać. Wiecie, 3-4 lata w plecy, lub o zgrozo 5... jak tu zakładać rodzinę, usamodzielniać się... gdybym mieszkał z rodzicami w wieku 20 lat, nie byłoby to wielką ujmą, ale im bliżej 30-stki...Jestem dobry w mowie i jak zechcę - w piśmie, ale wymaga to ode mnie skupienia. Moim atutem jest zrozumienie ludzi, nawet nie widząc ich - kolega cenił mnie jako pośrednika w transakcjach internetowych, gdzie czasem trzeba było negocjować z człowiekiem, który nie wiedział czego chce...Dziękuję wam za odpowiedzi, każda była wartościowa.
    szykana21, 2011-11-17 19:00:41
  • avatar
    zgłoś
    Studia
    LilPeneros, typowe pieprzenie dla debili, którzy ledwo kończą gimnazjum. Wulgarne, "jak masz inne spojrzenie jak ja toś debil". Znałem takich, co edukacja przeszkadzała im w karierze od 12 roku życia. I nie obchodzi mnie co powiesz. Dla mnie to poziom gimnazjalny nie wiedzieć, że własna firma to więcej pracy a nie mniej! Mogę być dla ciebie głupkiem, ale co ja ci powiem - pewne studia dają możliwość uzyskania pewnych uprawnień zawodowych. Własna działalność gospodarcza to nie tylko sprzedawanie butów, można świadczyć np. usługi doradztwa podatkowego. I człowiek bez studiów się tym nie zajmie bo - zonk! - nie może. A rada, żeby robić to co ktoś inny jest najgłupsza na świecie - powinno się robić to co się potrafi najlepiej, bo co z tego że sprzedaż butów się opłaca, jak nie masz o tym pojęcia? Dzisiaj byłem na panelu dyskusyjnym "Sukces w biznesie". Wypowiadał się m.in. właściciel Getin Banku. I kogo ja mam słuchać, jakiegoś sieciowego mędrca co prawi mądrości ludowego? Zobaczcie co wypisują licealiści w tematach o pracy i zarobkach. "Ja po politechnice, to chcę 4000 na start". To jest właśnie mądrość ludowa... "A potem jakaś własna firma i lokować kapitał w raju podatkowym" Nikt z ludzi, których znam krzyczących o "pracy na swoim" i "studia to dno, zrobię uprawnienia na koparę" nie jest bogaty. Nikt, dosłownie nikt. Kończę jednak zajmowanie się twoim linkiem, i spodziewam się reakcji typu "nie ma dla ciebie nadziei". Powiedz jeszcze, że głosujesz na Korwina bo "mondze gada". Przeczytać książkę Korwina? Gdzie tam Nie mam zacięcia do prawa jako takiego, w sensie : nie podchodzi mi prawo związane z rozwodami, adopcją czy morderstwami, ale gdy dotyczy pieniędzy - nie wiem, mam motywację, mimo że jestem na pierwszym roku czytam już blogi związane z finansami z przyjemnością. Myślałem o zostaniu doradcą podatkowym. Nie trzeba kończyć prawa żeby startować na doradcę.Z ostatniej chwili :KREDYT STUDENCKI - zostałem... oszukany. Otóż, w banku powiedzieli mi, że należy mi się tylko 70% poręczenia od państwa podczas gdy należy mi się 100% i nie będę potrzebował żyranta. Wiem, że zadłużanie się w młodym wieku jest ryzykowne, ale mógłbym ewentualnie opłacić koszty aplikacyjne lub ezgamin na doradcę podatkowego, kurs językowy lub np. zostać w mieście studiowania na stażu dokładając do utrzymania z kredytu. Traktowałbym go jako kredyt inwestycyjny. Ale pewnie już za późno.Zaznaczam - nic nie mam do ludzi, którzy nie studiowali lub w ogóle tego nie zamierzają. Ale jak któryś dorabia do tego ideologię to dla mnie jest dnem. Na szczęście nie muszę niczego takim zazdrościć, bo oni napotykają na rozmaite trudności w postaci podatków, rządu, unii... i tak dalej. Ale odbiegłem od tematu, być może nadinterpretując - z góry przepraszam.
    szykana21, 2011-11-17 23:38:48
REKLAMA