[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Profil porshe

  • avatar
    zgłoś
    Siłownia czy bieganie?
    "Albo Wikipedia albo coś innego albo na serio mamy geniusza bo skoro tak to tez podziwiam"Na początku przepraszam za opóźnienie, ale na forum trzeba się teraz rejestrować i logować :/Generalnie to nie jest wikipedia i stanowczo odradzam korzystania z 'wiedzy' tam zawartej, pełnej luk, błędów, danych z 2006 roku (mocno nieaktualne) i 'światowego puntu widzenia' autorów. Jeśli chcecie się czegoś sensownego dowiedzieć, nie obejdzie się bez kilku nowych książek, najlepiej amerykańsko-angielskich (tam przeważnie zaprezentowane są dwa odmienne punkty widzenia i można samemu 'zdecydować', który z nich bliższy jest prawdy).Informacje podane pochodzą z wykładów/seminariów/ćwiczeń, które odbywam jako student medycyny. Jednak od razu zaznaczam, że jest to aktualny poziom wiedzy i być może za pół roku znowu wszystko odwrócą ogonem do przodu Zareagowałem na ten artykuł dlatego, że wiele było tutaj napisanych bzdur, w dodatku użytkownik 'Noob' zadziwił mnie swoją ignorancją Nie wiem, jak on sobie wyobraża istotę podnoszenia poziomu testosteronu (mięśnie go produkują, czy jak?) i na pewno się nie zgodzę z tezą, że bieganie nie podnosi poziomu testosteronu na stałe, a siłownia tak... jest to wierutna bzdura, podobnie jak latanie na miotle czy uczulenie na głupotę...Tak czy inaczej starałem się tylko naprowadzić i sprostować pewne kwestie dot. artykułu. Mam nadzieję, że wam pomogłem.
    porshe, 2009-05-22 02:39:39
  • avatar
    zgłoś
    Atak z powietrza, czyli wygraj z alergią
    "Leki antyhistaminowe również nie leczą przyczyn, czyli są jedynie objawowe, ale mają silniejsze i szersze działanie niż zwykłe krople do nosa. Tradycyjne leki tego typu, zwane dziś lekami pierwszej generacji, miały jednak poważną wadę - powodowały senność i ograniczały sprawność psychoruchową. Ta opinia o lekach przeciwalergicznych pokutuje do dziś. Ale to się zmieniło.Obecnie na rynku są już leki II generacji, które nie wywołują tych skutków ubocznych. Niektóre leki tej nowej generacji mogą być nawet stosowane przez kontrolerów lotów, a oni naprawdę nie mogą sobie pozwolić nawet na chwilową dekoncentrację."Kostowski, Farmakologia, 2 tomy. Odsyłam, bo ktoś tu troszkę nagiął fakty. To prawda, że po drugiej generacji jest o nieb lepiej niż po pierwszej (m.in można prowadzić samochód) ale brak skutków ubocznych to gruba przesada. Przypominam również, że w literaturze popularnej i opiniotwórczej obowiązuje zakaz namawiania do stosowania preparatów farmaceutycznych, szczególnie obarczonych interakcjami i 'małe opakowanie' nie zmienia tego zakazu w 'regułę'. Każde zastosowanie preparatu powinno być opatrzone klauzulą 'przed użyciem skontaktuj się ze swoim lekarzem lub (w wybranych krajach) farmaceutą'. Tutaj one nie padło, a raczej padło wręcz zaprzeczając tej klauzuli - skonsultuj się po zażyciu preparatu...Co do mechanizmu powstawania alergii - jak ktoś to kiedyś porządnie wyjaśni, to dostanie Nobla. Wyjaśnienie lakoniczne i w dużej mierze uproszczone. Co z hipotezą zbyt czystego otoczenia i badaniami, że więcej alergii jest w mieście a nie na wsi?
    porshe, 2009-05-22 02:54:09
  • avatar
    zgłoś
    Piwo
    dodam siebie:oczywiście czarny Guinnes (lany dostępny we Wro w klubie o tej samej nazwie, w środku aż się roi od anglików i irlandczyków - bardzo 'nastrojowe' towarzystwo, prawie jak na wyspach )Drugie - piwo ze Spiża (tu zależnie od humoru miodowe lub jasne mocne)Trzecie - na eskapady - Żywiec/Lech/TyskieAle lubię też:Amstel'aBavarięHollandię - choć to straszny sikacz jest Wszystkie do kupienia w kraju zielonego liścia w Europie... niektóre zdarzają się w Polsce właśnie w sieci CarrefourZ niemieckich generalnie dowolny Pilsner i jest git
    porshe, 2009-05-24 20:43:13
  • avatar
    zgłoś
    Sto godzin samotności
    no nie przesadzajmy. Rozumiem, że w założeniu nie mógł szanowny redaktor wziąć sobie nawet książki poczytać, bo było strasznie ciemno i nic nie było widać albo było to zabronione w regulaminie? Trochę to naciągane.Akurat sam sobie uświadomiłem, że tydzień z książką do egzaminu (z odwykiem od komputera, internetu, komórki i znajomych) nie jest wielką torturą. Szczególnie jeśli poświęca się trochę wysiłku na aktywność (np. pompki kilka razy dziennie na przemian z recytowaniem odpowiednich fragmentów z książki). Może i brzmi to jak psychoza, ale to jest prosty sposób na zabicie nudy i 'nie załamanie się' psychicznie - dać mózgowi inny bodziec niż tylko myślenie o zamknięciu i izolacji. Każdy w takich warunkach wariuje.Zajęcie może być prozaiczne - od powiększania ilości pompek aż po np. próbę założenia nogi za szyję Wysiłek umysłowy też jest prosty do zorganizowania.Bierzemy liczbę 100 i staramy się w jak najkrótszym czasie odejmować kolejno od niej 1, 2, 3, 4, 5...10, potem tylko liczby nieparzyste, potem tylko liczby podzielne przez 3. Zabawa 'murowana' na bite godziny, w dodatku szybciej prowadzi do frustracji, co powoduje wyładowawnie gniewu i spadek wydzielania tego 'złego' jak to określono w artykule kortyzolu. Szczególnie, jeśli ktoś nigdy dobry z matmy nie był.Ktoś kiedyś powiedział mądre zdanie:Człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi. I to jest klucz do 'przetrwania' w odosobnieniu - trzeba sobie wyznaczyć cel, choćby bzdurny czy też zbyt ambitny i sumiennie się go trzymać. A to, że strażnicy będą się dziwnie patrzeć... Przecież i tak NIC NIE POWIEDZĄ
    porshe, 2009-07-18 01:37:39
  • avatar
    zgłoś
    Kolano: staw do zadań specjalnych
    z dną moczanową w kolanie to ostro 'pojechaliście' ale reszta się zgadza. Szczególnie podobało mi się zwrócenie uwagi na STD i anginy. Generalnie niestety najważniejszej rady zabrakło:nigdy nie obciążaj stawów nadmiernie (np. poprzez bieganie, otyłość, noszenie ciężkich rzeczy w plecaku etc).Rozumiem, że pismo profilowane pod sport i zdrowy tryb życia nie może 'strzelić sobie w kolano' mówiąc czytelnikom przy biegali mniej lub wcale (generalnie zysk z biegania jest dużo większy niż posiadanie zdrowych kolan ale nadwagi), jednak trzeba być uczciwym.Kolana w bieganiu nie uszkadzają się tylko w wypadku, gdy spełnione są te trzy warunki1) osoba biegająca nie jest otyła, dokonała rozgrzewki, nie ma żadnych problemów z układem ruchu, jest zbudowana symetrycznie, nie ma na sobie dodatkowych obciążeń2) stosuje specjalnie przystosowane do biegania buty o podeszwie amortyzowanej3) biega po specjalnych, miekkich nawierzchniachJeśli wystąpią jakiekolwiek odchyły od powyższych warunków to praktycznie zawsze stwierdzano uszkodzenie kolan.Dlatego też często lepszym sposobem na ruch jest zachęta do pływania - wtedy stawy kolanowe i biodrowe 'nie zużywają się', ale mają też często problem z 'nadmierną ruchomością'.Tyle.
    porshe, 2009-09-29 19:23:21
  • avatar
    zgłoś
    Opryszczka: jak wygrać z wirusem
    no no, wypowiedź dr Piszo.Jest mała nieścisłość, o której nie wspominacie:HSV-1 dot. głównie błony śluzowej jamy ustnej i można się nim zakazić drogą kropelkową, ale może się również 'ukazać' na błonie śluzowej narządów płciowychHSV-2 sytuacja podobna, może być tu i tu, ale nie potwierdzono przeniesienia drogą kropelkową.Poza tym opryszczki nie łapie się przez 'kichnięcie' Droga kropelkowa oznacza iż wirus potrzebuje wektora (kropli wody), by móc zostać przetransportowanym na bliskie odległości. O ile w sytuacji grypy, kiedy kichamy 'nosem' wirus się rozsiewa, o tyle w przypadku wirusa opryszczki chodzi raczej o 'seplenienie' i tylko i wyłącznie wtedy, gdy wirus jest w fazie objawowej. Przy zakażeniu bezobjawowym nosiciel nie rozprzestrzenia choroby. Tyle celem wyjaśnienia.Aha, nie 90% populacji (tak to może w USA), tylko 45% (tu na miejscu, w Polsce).Istnieją sposoby całkowitej eliminacji wirusa (terapia antywirusowa), ale z ekonomicznego punktu widzenia się to nie opłaca (niska śmiertelność i powikłania choroby) a wątpię, by ktoś przez jedną krostę, która sama znika, chciał wydać ponad 25000 zł za tydzień kuracji.Szczepionka w trakcie badań klinicznych (jeśli wszystko pójdzie dobrze, będzie za 3 lata).
    porshe, 2009-10-01 22:53:48
  • avatar
    zgłoś
    Nie daj się oszukać w sklepie!
    CYTATDlatego do żywności dodaje się glutaminian sodu. Okazało się, że ta substancja ma zaskakującą właściwość - jest piątym smakiem. Dotychczas znaliśmy cztery smaki: słony, słodki, gorzki i kwaśny. Smak umami, czyli smak glutaminianu sodowego, wymyka się opisowi, ale ludzie go bardzo lubią. Lekarze podejrzewają go o powodowanie bólów głowy i tzw. syndrom chińskiej restauracji, ale Europejska Rada Informacji o Żywności twierdzi, że dodatek ten jest całkowicie bezpieczny. Warto jednak wiedzieć, co sprawia, że chińskie zupki tak bardzo Ci smakują.Za ten element wypowiedzi +10 do wiedzy.Tego smaku nie było jeszcze 4 lata temu (nie opisano go). Naszukałem się jak bury osioł po wszelkich medycznych książkach wzmianki o '5 smaku', bez którego nie mogłem zaliczyć pewnego kolokwium z durnego przedmiotu.A wy tą wiedzę podaliście 'na tacy' w prasie 'nie-branżowej'. Respect.
    porshe, 2009-10-08 22:35:00
  • avatar
    zgłoś
    Oczko w głowie
    CYTATDwoi Ci się w oczachPrzyczyna. Oczy są już zmęczone i każde z nich patrzy w nieco inną stronę, co powoduje rozdwojenie obrazu.Rozwiązanie. Weź ołówek, unieś go na wysokość oczu i skup ostrość na napisie z boku. Następnie powoli zbliżaj ołówek do twarzy, starając się nie stracić ostrnie prawda.odsyłam do fachowej literatury osiby z podobnym prolemm. Proszę tego nie lekceważyć....
    porshe, 2009-10-22 01:34:45
  • avatar
    zgłoś
    Czy można jeść tylko mięso i przeżyć?
    oj, w rzedruku ten artykuł u was traci.czytałem do pewnego momentu uważnie, potem już nie mogłem ścierpieć.1) w języku polskim nie istnieje słowo arterioskleroza. To jest słownictwo angielskie, nie rodzime. U nas mówimy wyłącznie miażdżyca2) szereg danych przedstawionych w artykule jest źle zaprezentowana (trudno się domyślić o której konkretnie rzeczy teraz rozmawiamy)Co do meritum artykułu:1) facet jest młody (ma, patrząc na te wyniki nie więcej niż 40 lat) - w tym wieku trudno oczekiwać 'cudów' w badaniach, jeśli rzeczywiście faszeruje się wyłącznie tabletkami i mięsem, przemycając warzywa chociażby w postaci ketchupu, napojów etc.Nie uprawia sportu, ale nie wiemy, jak wyglądała jego edukacja sportowa na studiach, w liceum czy podstawówce. Może ma świetną kondycję i dla niego nie jest wysiłkiem przejść codziennie 10 km?Innymi słowy za mało danych podanych2) Bohater uparcie twierdzi, że jest zdrowy (ma na to aż 38 stron badań). Sam się nigdy z takim opracowaniem nie spotkałem. Widziałem dwustronne, trzystronne, nigdy nie aż 38 stronne - brzmi to delikatnie mówiąc 'naciąganie'. Szereg parametrów (zapewne olbrzymia ilość) nie ma absolutnie żadnego znaczenia w dalszym życiu, te parametry zmieniają się dosłownie w ciągu 24h jeśli nie szybciej.Białko C-reaktywne. W polsce znane pod klasyczną nazwą CRP to nie jest sposób oznaczania choroby naczyń. To tzw. białko ostrej fazy. Gwałtwonie rośnie w przypadku np. skaleczenia się, opalania się, wysiłku fizycznym po dłuższej przerwie, słowem prawie zawsze. Nie natomiast w miażdżycy. Ewentualnie w świeżym zawale serca lub w chorobie niedokrwiennej serca, ale to wróżka potrafi powiedzieć skąd to zapalenie pochodzi bez dalszych badań.3) Mocz wysyłać na wolne rodniki? WYSYŁAĆ? Serdeczne gratulacje. W 30-minutowym moczu stężenie wolnych rodników spada o 90-99%...... bez komentarza. Również, że istnieje labolatorium, które takie badania z wysłanego moczu robi... to musi być jakaś super-marsjańska technologia, której nie poznałem. Ani ten mocz zakonserwowany, ani zmrożony...4) Witaminy zawarte są w pokarmach. Niekoniecznie tylko w owocach i warzywach. Taka wątróbka jest świetnym magazynem wszelkiej maści witamin.5) Spożywanie tłuszczów nienasyconych (głównie jednonienasyconych) to nie jest przyczyna 'ogólnego dobrego zdrowia'Generalnie - artykuł 'populistyczny' nie zaś naukowy. Rozpowszechniający w dalszym ciągu mity zamiast prawd. Człowiek i na ropie by pojechał (odpowiednio przetworzonej) i dobrym zestawie 'pigułek' suplementacyjnych. Radzę powtórzyć ten sam eksperyment za następne 15 lat. Wyniki będą zatrważające.
    porshe, 2009-10-27 18:16:36
  • avatar
    zgłoś
    Czy można jeść tylko mięso i przeżyć?
    wow, jaki odzew. Już spieszę z wyjaśnieniami.ad.1 - ja wiem, że pan słownik posiada, nawet do niego zagląda. Jednak większa część ludzi pojęcie arterioskleroza, choć oczywiście zupełnie błędnie, identyfikuje jako nową jednostkę chorobową. Jeśli mamy trafić do ludzi młodych, nieobytych z językiem medycznym albo angielskim, sugeruję jednak stosować bardziej jasne pojęcia, bo wprowadza to zamieszanie. Owszem, stwierdzenie 'nie istnieje' było troszkę na wyrost. Ale żeby było 'rozpowszechnione' to też nie.ad.2"podwyzszonym wyjściowym poziomem bialka C-reaktywnego " - nie można mieć podniesionego CRP samego z siebie. To tak, jakby napisać, że wyjściowo ten człowiek ma podwyższoną temperaturę fizjologicznie. Normy CRP są standaryzowane (to znaczy, że do pewnego poziomu zawsze jest prawidłowe, a powyżej pewnego poziomu zawsze nieprawidłowe i wskazuje na istnienie stanu zapalnego u całej populacji). Zawsze istnieje przyczyna. Jak starałem się wyjaśnić, CRP nie jest wykładnikiem WYŁĄCZNIE zapalenia naczyń. To może być zapalenie naczyń, jednak równie dobrze może to być w wyniku oparzenia ręki, lekkiej infekcji bez objawów klinicznych, skutek zażywania lekarstw czy właśnie diety. Szeroko na temat CRP wypowiadać się jednak nie mogę, gdyż nie leży to w moich kompetencjach. Opracowania, do których państwo dotarli, są oględnie mówiąc, doniesieniem naukowym. Nie zaś potwierdzoną w praktyce hipotezą. Dlatego też, nie powinno się takiego poglądu rozpowszechniać.Ad.3Raczej interesuje mnie, ile czasu minęło odkąd te fiolki zostały pobrane i przebadane. Podejrzewam, że firma nie dostarcza gotowych zestawów z podłożami i inkubatorami/lodówkami. Tym zajmuje się szpital, przychodnia, gdzie zostały pobrane. Generalnie jednak jest tak, że najbardziej wiarygodne wyniki są w momencie szybkiego testowania pobranych materiałów i każde ich przetworzenie te wyniki fałszuje. Dlatego też moje zdziwienie. U nas też materiał jest przewożony. Staramy się, by czas dostarczenia próbek do labolatorium nie przekraczał 30 minut nawet, gdy próbki te są odpowiednio zabezpieczone. Pojęcia nie mam natomiast, gdzie mieszka pacjent a gdzie jest labolatorium.Ad.4Proszę podać kilka przykładów, które witaminy i substancje odżywcze są lepiej przyswajane w formie 'do przetworzenia' niż 'gotowe do wchłonięcia, bo już przetworzone i zmagazynowane'. Przypominam, że jedząc mięso zdobywamy od razu oprócz zestawu aminokwasów przetworzone dokładnie te składniki, które potrzebne są organizmowi (nie musi więc ich najpierw trawić, następnie transportować, następnie przetwarzać, następnie magazynować). Jest tylko kilka substancji, które dostępne są bezpośrednio i wyłącznie w owocach i wawrzywach - z grupy 'szybkich' przeciwutleniaczy i witamin szybko metabolizowanych (bez rezerw własnych organizmu). Grupa ta jednak jest tak skąpa, a zapotrzebowanie na te dokładnie substancje tak niewielkie, że istnieje spore prawdopodobieństwo, że dostały się do organizmu inną drogą lub zostały zsyntetyzowane z chemicznych produktów 'z lodówki' - niekoniecznie mięsa.Ad.5np to: "Proces ich tworzenia można przyrównać do powstawania zanieczyszczeń w fabryce. Kiedy organizm spala dostarczane mu paliwo (kalorie), powstają uboczne produkty tego procesu (wolne rodniki). "wolne rodniki powstają głównie w wyniku oddychania tlenowego (proponuję 'Biochemię' Harpera jako źródło informacji). Również wolne rodniki nie są tylko 'złe'. Organizm wytwarza je, by zabić 'dziwne' bakterie albo nawet własne komórki w mechaniźmie szoku tlenowego. Jest to mechanizm obronny i całkowicie 'fizjologiczny'. W procesie spalania pokarmów powstaje energia i 'produkty przemiany materii', nie zaś oksydanty. Oksydanty natomiast mogą powstawać w wyniku spalania...papierosa. Wędrują z dymem tytoniowym do płuc i wtedy rzeczywiście mechanizm przypomina ten powyżej (dym z fabryki, którego jest zbyt dużo, by organizm mógł się przed nim obronić).albo to: "Moje arterie nie produkują w szalonym tempie blaszki miażdżycowej."O czym świadczy oczywiście podwyższony poziom LDL w tym wieku...Dla porównania, ja niepokoję się o pacjentów, którzy mają poziomy LDL zbliżone do 100 w wieku 50-60 lat, gdyż oznacza to, że miażdżyca w ich ciele jest naprawdę mocno zaawansowana. Każdy wzrost LDL będzie powodował kolejne zmiany w naczyniach, utratę ich elastyczności, co może doprowadzić zarówno do skutków dobrych (np tętniak aorty się 'zatka' i przestanie tętnić), ale również do złych - niestety częściej. Jeśli 40-latek ma poziom LDL 120, i jest to dajmy na to, od przedwczoraj, to nie ma się co przejmować. Ale jeśli ten poziom utrzymuje się u niego długo, a przy tym HDL jest niski (istotne są proporcje pomiędzy tymi parametrami) to nie byłbym aż tak super zadowolony z wyniku w tym wieku. Jednak miażdżyca nie objawia się wyłącznie takim obrazem klinicznym. Ja osobiście zbadałbym dokładniej wątrobę. Być może uległa już stłuszczeniu. W tym wieku jest to dość groźne. I tak, widziałem chorych, którzy mieli LDL 180 a nawet i 250. Oni byli w dobrym stanie klinicznym, natomiast fizjologicznie można było im naprawdę wiele zarzucić.ostatanie"Pozwolono mi rzucić okiem w przyszłość, która mnie czeka, w momencie, gdy mam jeszcze czas, by zdecydować jaką drogą ku niej zmierzać."Niwelowanie skutków złego odżywiania zajmie dużo czasu, pieniędzy i energii. Lepiej zapobiegać niż leczyć. I nie pozwolono rzucić okiem w przyszłość, tylko zrobiono badania w tym dokładnym momencie. Nikt nie daje gwarancji, że za dwa lata pacjent będzie zdrowy. Może do tego czasu jedna-jedyna w organizmie blaszka miażdżycowa pęknie i doprowadzi do ostrego niedokrwienia serca lub mózgu albo płuc...To nie jest tak, że jak się tylko człowiek zbada, to od razu kupuje sobie gwarancję na lata, że będzie zdrowy. W jego wieku każdy odchył od normy byłby groźny. Skoro unika wysiłku fizycznego to jego kondycja też nie jest najlepsza. Warto zrobić np. spirometrię i zobaczyć, czy nie ma pomniejszonej pojemności płuc. Życie kanapowe jest wygodne. Ale zdrowsze jest życie aktywne, przy zbilansowanej diecie. Co prawda cukrzycy nie stwierdzono, ale warto zrobić profil glikemiczny (może jego trzustka jest na skraju wytrzymałości? Przy takim obciążeniu węglowodanami....).
    porshe, 2009-10-28 22:23:38
1 2 3
STRONA 1 z 3
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij