REKLAMA

Profil korrrba

  • avatar
    zgłoś
    Toksyczna, chora miłość...
    Witam, jestem kobietą. Właściwie to chyba nie do końca pasuję do tego forum, ale postanowiłam napisać, pomyślałam, że dobrze będzie jak poznam męski punkt widzenia. Chociaż sporo mnie kosztuje pisanie tego posta do Was.... Uprzedzam, że to nie jest prowokacja, autentycznie mam taki problem :(Mam obecnie 28 lat, a mimo to nadal jestem dziewicą. Fakt, że nią jestem zapewne jest powiązany z sytuacją, w jaką się uwikłałam. Nie umiem siebie ocenić, bo to nie będzie obiektywne, na pewno bardzo dbam o siebie, staram się ładnie wyglądać, ubieram się kobieco, jestem szczupła. Wiele osób dziwi się, jestem sama. Jak zaczęłam pracować zakochałam się niemal obsesyjnie w pewnym kawalerze, który ma około 40 lat. To było jak grom z nieba, nigdy tak nie wpadłam po uszy. Jest przystojnym facetem, na dobrym stanowisku, ma spore powodzenie. Jest kawalerem, ale związał się z kobietą 10 lat starszą, która miała męża, trójkę dzieci, jednym słowem prawdopodobnie rozbił jej małżeństwo. Przez wiele lat tworzył z nią związek na odległość, a jakieś 2 lata temu ona przeniosła się dla niego do naszego miasta. Nie wiem dokładnie jak było, ale raczej często ją zdradzał. Zanim jeszcze zaczęłam pracować omal nie rozbił małżeństwa jednej ze współpracownic. Zostawała po godzinach, w końcu stanowcza postawa jej męża spowodowała, że się zwolniła z pracy niedługo jak ja się zatrudniłam. Krążą plotki, że on uprawiał seks nawet z petentkami w pracy, korzystał również z prostytutek. Jak doszłam do pracy najpierw długi czas nie nawiązywał kontaktu ze mną, obserwował mnie. W końcu zaczął mnie czarować, mamić, a ja się nabrałam, jak nieopierzona gęś. Sporo z nim rozmawiałam, on tak prowadził rozmowę, że ja mu niemal wyśpiewałam wszystko o sobie, między innymi, że jestem jeszcze dziewicą. Po jakimś czasie zaczął mnie "niewinnie" dotykać. To miało miejsce w pracy. Nie umiałam się temu oprzeć, byłam (jestem) tak zaślepiona, że niemal mnie hipnotyzował. Jego macanki stawały się coraz śmielsze, w końcu dochodziło do intensywnych pieszczot. Zawsze po godzinach pracy. Nigdy jednak nie doszło do pełnego seksu. Kiedy on zauważał, że ja coraz bardziej się angażuję to on się wycofywał, ot tak po prostu mnie odstawiał, kompletnie się nie odzywał, nie szukał kontaktu itp. Ja cierpiałam, nie mogłam się z tym pogodzić, w końcu postanawiałam dać sobie z tym spokój. Wówczas on wtedy niemal automatycznie ponownie mnie czarował, zwodził, uwodził, a ja ponownie mu ulegałam! Takich epizodów, podczas których mnie mamił i odtrącał było kilkanaście między nami! 3 lata temu doszła do naszej pracy pewna kobieta, 36 lat. Ma 10-letnią córkę i miała wtedy partnera, starszego o 20 lat. Ona mu rozbiła rodzinę, facet był żonaty, miał dzieci. Jego żona nadal nachodziła ją w pracy, robiła awantury, między innymi dlatego ona postanowiła przenieść się do nas. Czekała aż partner dostanie rozwód i w końcu pod koniec sierpnia zeszłego roku wzięła z nim cichy cywilny ślub. Ja jednak zauważyłam, że tuż po ślubie ona wyraźnie miała się ku sobie z tym facetem z mojej pracy, w którym jestem tak zakochana. Myślę, że właśnie dlatego zauważyłam, że jest coś między nimi. Nikt inny w pracy tego nie zauważył, wszyscy myśleli, że mi odbiło. Kilka razy nakryłam ich razem na mieście, speszyli się jak mnie widzieli, potem ta kobieta zaczęła być agresywna wobec mnie, szykanować. Po jej zachowaniu odczytałam, że na pewno musi mieć z nim romans, skoro nie może utrzymać emocji na wodzy. Potem kilka innych koleżanek z pracy widziało ich razem na mieście. Zaczęły się plotki. Od kilku miesięcy ta kobieta nie nosi już obrączki. A jedna z koleżanek widziała ją w Wielkanoc, siedziała z tym facetem w jego aucie, na tylnym siedzeniu siedziała jej córka. Bardzo się zmieszali widząc tą koleżankę. Nadal jednak oficjalnie się nie przyznają do związku. Jedynie w pracy niemal nie wychodzą ze swoich gabinetów. Unikają rozmów z innymi ludźmi. W końcu nasz ochroniarz wygadał się, że wie o tym, że oni są razem i mieszkają razem już od stycznia. Ona zostawiła męża w mieszkaniu, za które spłacają kredyt hipoteczny, zabrała córkę i wynajęła mieszkanie razem z tym facetem z pracy. Nie wiem co się stało z dotychczasową partnerką tego faceta. Wpadłam w jakąś dziką obsesję na tym tle, nie umiem odczepić się od tego, nie wiem jak jest naprawdę a dopatruję się związku między nimi. Oczami wyobraźni widzę, że są razem, biorą ślub, mają dzieci. Czuję się PRZEGRANA, gorsza od tej kobiety (( Ja byłam potraktowana jak rzecz, a do związku wybrał ją. Musiał zakochać się w niej skoro dla niej zostawił swoją kobietę (( Od pewnego czasu chodzę do psychologa, ale na razie nic mi to nie daje ( Psycholog już traci do mnie cierpliwość, mówi, że chyba siłą trzeba będzie mi wybić tego faceta z głowy. Jestem tak zaślepiona, że nie potrafię ( Płaczę po nocach, czuję się jakbym przegrała i straciła. Schudłam, chociaż i tak jestem szczupła. Zaczęłam załatwiać sobie inną pracę, nie wiem, czy mi się uda, znajomy mi obiecał, że będzie miał mnie na uwadze. Nie jestem w stanie patrzeć się na nich, na niego, na nią, bo to mnie rozrywa Boję się też, że nie będę w stanie znieść informacji jak np. on się z nią ożeni itp. Lepiej będzie dla mnie i dla nich jak mnie już tam nie będzie. Nie wiem, czy ja kiedykolwiek wyrzucę tego człowieka z głowy i czy jeszcze mam szansę na miłość, rodzinę w takim wieku????
    korrrba, 2012-04-27 20:25:50
  • avatar
    zgłoś
    Toksyczna, chora miłość...
    Przecież ja nie zmuszam nikogo, żeby czytał te pierdoły, a tym bardziej komentował... Z drugiej strony, sama się nie dziwię, że ktoś tak może pomyśleć. Każdy człowiek twardo stąpający po ziemi jak słyszy moją "niesamowitą" historię to ma ochotę puknąć się w głowę...Nordycki Smok dzięki za odpowiedź. Wiesz nawet nie oglądałam "Zmierzchu" Jeszcze odnośnie tego faceta... Ja chyba po prostu przestraszyłam się, że on naprawdę zakochał się, zaangażował i diametralnie się teraz zmieni dla tej nowej wybranki, będzie przykładnym mężem i ojcem. Do tego stopnia się zafiksowałam w tym wszystkim, że często śni mi się ich ślub, że ona jest w ciąży itp. Ja wiem, że to masakra jakaś, nigdy nie zgłupiałam tak dla żadnego faceta, pierwszy raz mi się to zdarzyło Nie wiem, czy można powiedzieć, że mienia partnerki jak rękawiczki. On dotąd był w długim związku ze starszą kobietą. Tworzyli związek na odległość, ale jednak jak dotąd nie rzucił jej dla innej. W międzyczasie "tylko" ją zdradzał, miał różne skoki w bok i różne przygody. Porzucił ją jakoś teraz kiedy ona przeprowadziła się do niego ze swojego rodzinnego miasta i załatwiła sobie pracę... Mam wrażenie, że szczególnie go ciągnie w stronę mężatek, najlepiej z dziećmi, bo to już kolejny taki dziwny przypadek. Chyba, że rzeczywiście akurat tak się składa przypadkiem. Ta obecna kobieta, koleżanka z pracy, z którą się związał, niedawno wyszła za mąż, nie zdążyła jeszcze się rozwieść i już z nim mieszka od kilku miesięcy. Jak dotąd oficjalnie jeszcze się nie odkryli, ale i tak wszyscy w pracy o wszystkim wiedzą. Razem przyjeżdżają, z tym, że ta kobieta wysiada przy takiej ślepej uliczce i idzie do pracy a on niby przyjeżdża sam Już kilkanaście osób ich nakryło i oni nawet to widzieli, dlatego sądzę, że lada dzień będą musieli zrobić coming out. On naprawdę ma niesamowity wpływ na kobiety, naprawdę bardzo wiele kobiet traci dla niego głowę. Chciałam zapytać Was facetów, czy to możliwe, aby taki facet, którego opisałam, koło 40, używający życia, lubiący panienki nagle diametralnie się zmienił, ustatkował i był dobrym mężem i ojcem? Mnie to nurtuje, że może on dla tej kobiety się zmieni i ona będzie z nim szczęśliwa, że taka partia jej się trafiła. Nordycki Smok masz rację, u mnie już jest chyba wyższy stan chorobowy, bo ciągle żyję życiem innych ( Ten psycholog to chyba za bardzo bagatelizuje mój stan....
    korrrba, 2012-04-27 22:37:52
  • avatar
    zgłoś
    Toksyczna, chora miłość...
    Nie, nie miałam na myśli siebie. Miałam na myśli tą kobietę, koleżankę z pracy, z którą on teraz jest, czy to możliwe, że dla niej się zmieni i będzie przykładnym mężem i ojcem. Ja wiem, że mnie potraktował jak przedmiot, jak dmuchaną lalę, ale dla niej jednak rzucił swoją partnerkę i związał się z nią, błyskawicznie razem zamieszkali. Mam wrażenie, że on naprawdę musiał się w niej zakochać, dlatego nurtuje mnie kwestia, czy to możliwe, by ona tak go zmieniła...Wiem, że jestem ofiarą losu ( Przegrywam życie przez swoją niską samoocenę, kompleksy i ciągłe poczucie bycia gorszą od innych. To jest u mnie automatyczne. Gdybym miała pewność siebie, wysoką samoocenę, to wiem, że ten facet nie istniałby dla mnie, byłoby mi obojętne z kim jest obecnie i co robi. A pojęcia nie mam czemu wewnętrznie czuję się gorsza od innych i nie warta miłości Jestem jaka jestem, nie jestem jakąś Megan Fox, ale do cholery chyba nie jestem też jakaś ostatnia, dbam o siebie, szczuplutka jestem, wydaje mi się, że gorsze ode mnie znajdują amatorów na siebie, więc chyba coś nie tak jest u mnie pod kopułą. Ja do tego stopnia się poniżyłam przed tym facetem, że jak zorientowałam się, że coś go łączy z tą koleżanką z pracy (a zorientowałam się jako pierwsza w pracy, pewnie z racji swoich doświadczeń z nim), to tak nie potrafiłam zapanować nad sobą, że poleciałam do niego i dopytywałam, żeby mi wskazał, co ze mną nie tak i w czym jestem od niej gorsza ( A potem musiałam iść na zwolnienie lekarskie, bo do takiego stanu doprowadziło mnie to poniżanie się przed nim...
    korrrba, 2012-04-28 00:32:35
  • avatar
    zgłoś
    Toksyczna, chora miłość...
    A tak w ogóle czemu uważasz, że mężatki uwieść najłatwiej?? Mi się wydawało zawsze, że wręcz przeciwnie, że mężatki są pewnym wyzwaniem, wysoka poprzeczka, a nastolatki łatwo zbajerować, wcisnąć kit itp.
    korrrba, 2012-04-28 00:35:58
  • avatar
    zgłoś
    Toksyczna, chora miłość...
    Wczoraj spotkałam się z przyjaciółką, rozmawiałyśmy o moim problemie, o tym wszystkim. Nie miała na mnie słów krytyki, powiedziała, że nie mam za grosz honoru, godności, że jakby była na moim miejscu i jakiś facet ot tak sobie by ją odstawił i związał się z inną to by mu postawiła krzyżyk na drogę, a nie latała za nim i żebrała o uwagę. W ogóle zauważyła, że strasznie się zmieniłam, że zgorzkniałam przez niego itp. Tak się składa, że ta przyjaciółka kiedyś miała praktykę u mnie w firmie właśnie u tego faceta, więc go zna. Powiedziała, że kilka dni temu spotkała go przypadkiem i że zaobserwowała, że wyglądał na zadowolonego, że dawno go nie widziała i że teraz wydawał się jej bardziej ożywiony, jednym słowem stwierdziła, że może rzeczywiście jest zakochany w tej kobiecie ( To mnie chyba dobiło bardziej...Ten facet rzeczywiście jest właściwie bardzo podobny do tej kobiety, z którą teraz się związał, w tym sensie, że mają niemal identyczne przejścia, doświadczenia życiowe. Są prawie rówieśnikami. Ona wyszła za mąż za faceta sporo starszego od siebie, on był wiele lat związany z kobietą dużo starszą od siebie, ona rozbiła małżeństwo tego swojego męża, on też rozbił małżeństwo swojej partnerki. Generalnie oboje sprawiają wrażenie (nie wiem tego na pewno) osób, które nie mają skrupułów, zasad, to, że ktoś jest żonaty, zajęty nie stanowi dla nich najmniejszego problemu, idą na całość, nie roztkliwiają się tak jak ja. Oczywiście generalizuję, nie wiem jak jest naprawdę. Pewnie myślicie, że urwałam się z choinki z tym swoim problemem, wczoraj w ogóle miałam słabszy dzień, więc mnie naszło na zwierzenia. Poruszam niebo i ziemię, żeby znaleźć inną pracę, bo wydaje mi się, że to jedyny ratunek dla mnie. Skoro tak reaguję na tego faceta, na jego nową wybrankę to co dopiero będzie jak dojdzie do jakiegoś ślubu między nimi, dziecka itp? Boję się, że jakiegoś zawału dostanę w pracy jak dojdzie do takiej sytuacji!!! Jeden znajomy obiecał mi pomóc wkręcić mnie do swojej firmy i wczoraj zadzwonił do mnie i powiedział, że jeszcze muszę poczekać, bo jeszcze nic nie udało się załatwić. Narobiłam sobie nadziei, liczyłam na zmianę pracy...
    korrrba, 2012-04-28 08:48:20
  • avatar
    zgłoś
    Toksyczna, chora miłość...
    Corin dzięki za odpowiedź. Jak czytam jak ktoś pisze, że zmarnowałam ładnych parę lat na takie nie wiadomo co, to aż mnie mrozi (( A tak szczerze, to uważacie, że jest jeszcze szansa dla mnie, czy już raczej jestem stracona w tym wieku? Boję się trochę reakcji facetów na to, że w tym wieku jestem dziewicą. Boję się, że po takim wyznaniu facet spieprzy i tyle go zobaczę. Sama widzę po wypowiedziach facetów tutaj jak reagują na słowo 28-letnia dziewica...Próbuję dojść, co ze mną nie tak, bo to, że jest coś ze mną nie tak to pewnik. W ogóle wypowiedźcie się mężczyźni, jakie kobiety lubicie, jakich nie lubicie, co Was odstrasza, zarówno w wyglądzie jak i charakterze? Spróbuję opisać siebie. Jestem w miarę drobna, szczupła, wzrost około 164 cm, włosy proste do ramion (podkręcam), brązowe z refleksami blond, oczy zielone. Podobno jestem zgrabna, często to słyszałam, aczkolwiek nie mnie to oceniać, każdy ma swój typ. Z twarzy chyba normalna, żadnych znaków szczególnych typu garbaty nos, czy odstające uszy. Lubię ubierać się kobieco, w spódniczki, sukienki itp. Jestem wykształcona, skończyłam studia, jakiś czas temu zrobiłam kurs prawa jazdy. Zauważyłam jednak, że kiedyś miałam więcej zainteresowań, lubiłam czytać, miałam więcej do powiedzenia. Potem za bardzo skupiłam się na swoim wyglądzie, wbiłam sobie do głowy, że faceci mają olbrzymie wymagania w kwestii wyglądu, że szukają ideału i przeciętne dziewczyny zwyczajnie nie mają szans. I przez to ciągle wydaje mi się, że jestem nie dość atrakcyjna i ciągle skupiam się na tym wyglądzie, wpadłam w jakąś obsesję niemalże. I choć często zdarza się, że słyszę komplementy, nieraz zdarza się, że na ulicy faceci mnie zaczepiali, albo mówili coś miłego, to ja i tak jakoś w siebie nie wierzę. To mi poprawia humr na chwilę. A wystarczy, że ktoś mnie choć trochę skrytykuje, to doprowadza mnie to od razu do płaczu. Pytałam nawet psychologa, czy może powinnam przez jakiś czas brać jakieś antydepresanty, że może postawiłyby mnie na nogi, ale on mi odradza, twierdząc, że nie są mi potrzebne, że problem leży gdzie indziej. Ale jednak jestem nadwrażliwa, mam każdy nerw na wierzchu, przeżywam każde niepowodzenie. Przeżywam strasznie wszelkie relacje, kontakty z facetami. Trudno mi się zdystansować do tego, wpadam w desperację, zawsze chciałam mieć rodzinę, dzieci itp. A jeszcze moją desperację potęguje mój ojciec, dla którego jestem starą panną, wyraźnie pokazuje jak bardzo jest zrozpaczony, że nie mam męża, jak bardzo wstydzi się przed ludźmi, że ma niezamężną córkę w tym wieku. On bardzo zwraca uwagę na to, co ludzie powiedzą. To wszystko powoduje, że się blokuję, ciężko mi się wyluzować, nabrać dystansu, bo tak bardzo chcę, że aż za bardzo. Umawiałam się z różnymi chłopakami, mogę podać dla przykładu, kiedyś umówiłam się z pewnym chłopkiem w pizzerii. Tak bardzo się zestresowałam randką, że zacisnął mi się żołądek i nie mogłam nic przełknąć. Chłopak zamówił pizzę, a ja nie byłam w stanie nic zjeść. Masakra Oczywiście nic nie wyszło ze znajomości. Teraz jeszcze doszła sytuacja w pracy. Widzę, że facet z pracy widział we mnie jedynie przedmiot, rzecz, w ogóle nie liczył się z tym, co czuję, wiedział, że jestem nim zauroczona. Po prostu odstawił mnie i teraz udaje, że mnie nie ma, że nic nie było między nami. Tymczasem świeżo upieczona mężatka, obciążona dzieckiem i kredytem hipotecznym stała się dla niego na tyle łakomym kąskiem, że dla niej postanowił zmienić jakoś swoje życie, porzucić swoją partnerkę i wejść w nowy związek. Co ja jestem warta dla tych facetów, z tego co widzę, jestem g*wno warta dla nich i jakim cudem ja mam mieć wysoką samoocenę, może mi powiecie???
    korrrba, 2012-04-29 11:09:27
  • avatar
    zgłoś
    Toksyczna, chora miłość...
    Nordycki Smok, Twoja ostatnia wypowiedź naprawdę mnie podniosła na duchu. Naprawdę sądzisz, że jest więcej takich facetów?? Ktoś mi tu już napisał, że byłby przerażony dziewictwem w takim wieku...W ogóle cieszę się teraz, że napisałam na tym forum, cieszę się, że odpowiadacie na moje posty, mimo, że moje problemy wydają się być dziwaczne i nieadekwatne do mojego wieku. Corin, czuję, że znalazłam w Tobie bratnią duszę. No jasne, że oglądałam "Nigdy w życiu", mam ten film i chętnie go oglądam. Powiem Ci szczerze, że ta scena, kiedy główna bohaterka wkracza do pracy ubrana w seksowną sukienkę i z bukietem kwiatów, uśmiechnięta, pewna siebie też zrobiła na mnie niesamowite wrażenie!!! I bardzo, bardzo utkwiła mi w pamięci. W tym filmie bardzo wyraźnie było widać przemianę tej bohaterki, nawet szef nagle zobaczył ją "w innym świetle" Nawet często zastanawiałam się, czy jakbym spróbowała zaryzykować i nawet poudawać na początku taką uśmiechniętą, zadowoloną z siebie i życia kobietę to czy moja sytuacja też zmieniłaby się nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jakoś nie udaje mi się do tej pory wcielić tego w życie. Jest dużo racji w tym, że trzeba odciąć pępowinę od rodziców. Z wynajęciem mieszkania w moim przypadku byłoby ciężki, zarabiam...1500 zeta na miesiąc. U mnie wynajęcie mieszkania kosztuje około 1000 złotych. Nie mam szansy na podwyżkę. Właśnie między innymi dlatego chciałam zmienić pracę... Jednak będę szczera, jak jeszcze rok wstecz facet z pracy czarował mnie, miałam totalne klapy na oczach, to nawet nie chciałam słyszeć o zmianie pracy, tkwiłam tam i nie myślałam o tym, co dalej. A teraz jak się okazało, że od kilku miesięcy mieszka z inną koleżanką to nagle mocno spadłam z obłoków na ziemię ( Nie będe ukrywała, to naprawdę mnie mocno boli ( Boję się co będzie, jeśli ich związek się powiedzie, wezmą ślub itp. Chociaż zdecydowana większość osób u mnie w pracy śmieje się z tego i właściwi robią zakłady jak długo to przetrwa to mi się wydaje, że będzie inaczej, że ten facet nie narażałby na taki szwank tej kobiety, ani siebie przy okazji, przecież ona kilka miesięcy temu brała ślub, razem pracują, nie robiłby takiego skandalu (bo w firmie aż wrze) jakby mu naprawdę nie zależało i nie miał poważnych zamiarów...
    korrrba, 2012-04-29 23:17:29
  • avatar
    zgłoś
    Toksyczna, chora miłość...
    Też żałuję, że nie stoję obok Ciebie, może jakbym dostała na żywo tego kopa to wtedy szybciej by do mnie dotarło to wszystko co usiłujesz mi przekazać Mam nie myśleć o tym pokręconym gościu, są chwile, że nawet mi się to udaje, ale czasami to wraca Teraz zamiast odpoczywać w majowy weekend to cały czas prześladuje mnie wizja ich, jak są gdzieś razem, a on się jej oświadcza i ona wraca do pracy z pierścionkiem zaręczynowym... Chociaż na logikę to się trochę kupy nie trzyma, bo ona chyba jeszcze nie zdążyła się rozwieść do cholery. Czy to jest możliwe, żebym o nim zapomniała pracując tam nadal i widując go codziennie???
    korrrba, 2012-05-02 09:43:39
  • avatar
    zgłoś
    Toksyczna, chora miłość...
    Hej, dzisiaj wszystko pękło. Takie dwie koleżanki postanowiły wprost spytać tego dfaceta, czy rzeczywiście łączy go coś z tą zamężną kobietą. Potwierdził, powiedział, że zaczęli "kręcić" jeszcze przed Nowym Rokiem. Koleżanki spytały, czy "jest dobrze" i czy jest zadowolony, odpowiedział, że tak. Roześmiały się do niego i powiedziały, że w razie jakby planował ślub, to żeby uprzedził o tym, a nie trzymał w tajemnicy jak teraz. Roześmiał się i powiedział, że dobrze. Jak tylko to usłyszałam, to od razu łzy mi poleciały... I co ja mam na to poradzić, że takie reakcje to we mnie wywołuje?? Byłam wczoraj u psychologa na kolejnej wizycie i kolejny raz usłyszałam, że on nie widzi po mnie żadnej choroby, że powinnam "tylko" zmienić podejście i sposób myślenia, że facet ten zachował się wobec mnie jak świnia i że on, psycholog już sam się złości jak tylko mówi o tym, złości go to, że ktoś mnie tak potraktował, a ja zamiast zezłościć się na tego faceta to kieruję złość na siebie i tę kobietę. I oczywiście, że nie mam absolutnie czego żałować i śmiać się z tego powinnam, a nie rozpaczać. Łatwo się mówi, dzisiaj w pracy znowu zrobił się szum jak on oficjalnie potwierdził, że jest z tą kobietą. Wróciłam do domu i pokłóciłam się z mamą, poszło o głupotę, ona na mnie naskoczyła, potem ja na nią, wtedy ona się wydarła, że jestem starą dewotką, że nic mi nie można powiedzieć i że powinnam się leczyć... Jak pytałam wiele razy psychologa, czy powinnam brać leki to za każdym razem odpowiada, że absolutnie nie, że nie widzi po mnie psychicznej choroby, a dzisiaj mama mi wykrzyczała, że powinnam się leczyć... Zaj**isty dzień mam dzisiaj...Siedzę i znowu ryczę z bezsilności. Mama chyba też płacze, nie rozumiemy się. Ona twierdzi, że jestem złą osobą, krnąbrną i sfrustrowaną starą panną. Ja z kolei uważam, że ona czepia się mnie o byle co, poza tym ona może mi wbijać różne szpile, a mi nie wolno się bronić, absolutnie, bo jak się bronię, to wtedy jestem pyskata i wredna... I jaka jestem naprawdę?
    korrrba, 2012-05-09 19:55:03
  • avatar
    zgłoś
    Toksyczna, chora miłość...
    Ja już w te sytuacji nie mam pojęcia czy rację mam ja, czy ona!!! Tak jest od zawsze, generalnie wiem, że rodzice mnie kochają, zawsze byli przesadnie troskliwi. Ale z drugiej strony nigdy nie brakowało przezwisk, wyzwisk, zwłaszcza jak wkurzyli się na mnie. Jak się odcinałam, to zawsze słyszałam, że pyskuję i jestem niewdzięczna. Dzisiaj prosto po pracy umówiłam się z koleżanką, zadzwoniłam do domu i poinformowałam, że wrócę trochę później, bo umówiłam się z koleżanką. Wróciłam do domu o siódmej i od progu mama na mnie naskoczyła, czy nie mam zegarka i nie widzę, która godzina. Odparłam, że siódma dopiero i że uprzedzałam, że wrócę później, poza tym przecież nie mam piętnastu lat, tym bardziej, że ją uprzedzałam przecież. Ona się rozzłościła i powiedziała, że jakim cudem ona ma się nie denerwować skoro jeżdżę samochodem. Odpowiedziałam, że to chyba dobrze, że nawet lepiej, że samochodem niż miałabym się tłuc pociągiem. Wówczas wbiła mi szpilę, że wątpliwe, czy dobrze, bo ona wątpi w moje umiejętności kierowcy. Wtedy szlag mnie już trafił i podniesionym głosem (krzykiem właściwie) powiedziałam, że mój brat miał różne stłuczki w tym poważny wypadek samochodowy i nie słyszałam, by wątpiła kiedykolwiek w jego umiejętności kierowcy. Wtedy wydarła się na mnie, że jestem starą dewotką (dosłownie) i że powinnam się leczyć.Wydaje mi się, że opisałam wszystko szczerze, siebie też nie wybielam. I zupełnie nie wiem, kto miał rację?
    korrrba, 2012-05-09 20:35:47
STRONA 1 z 2
REKLAMA