Zasady Króla Jamesa: jak nie zmarnować talentu

Być może będzie najlepszym koszykarzem wszech czasów, ale nie to jest najważniejsze. LeBron James, gwiazda NBA i lider Cleveland Cavaliers, to żywy dowód na to, że nie liczy się talent, z jakim się człowiek rodzi, ale to, co zrobi z nim później.

Carlos Serrao (Rodale Images)
James gra w koszykówkę, bo ma do tego talent, ale reszta jego osiągnięć jest efektem siły woli. LeBron: Zamierzam wykorzystać talent, które otrzymałem od Boga, i wszystko, czym dysponuję, aby moje życie było jak najlepsze. (fot. Carlos Serrao)

Jak zatem Jamesowi, który nie ma za sobą ani edukacji na poziomie uniwersyteckim, ani wcześniejszych doświadczeń zawodowych innych niż gra w kosza na poziomie szkoły średniej, udało się stworzyć z siebie biznes i markę o tak ogromnej wartości? "Przestańcie! - powiesz. - On przecież gra profesjonalnie w koszykówkę i zarabia na tym miliony. Nie można go porównywać z przeciętnym facetem".

REKLAMA

Cóż, naszym zdaniem można.

Liczy się cel i silna wola

Spójrz w ten sposób: prawdopodobnie poważnie traktujesz swoją pracę, ale czy na pewno robisz w niej wszystko tak, że już lepiej nie dasz rady? Czy zarabiasz tak dużo, jak możesz? Czy masz nazwisko, które w Twojej branży stało się marką? Czy aktywnie kształtujesz swój wizerunek? Czy starasz się poprawić swoją pozycję?

James gra w koszykówkę, bo ma do tego talent, ale reszta jego osiągnięć jest efektem siły woli. Ty również - pracujesz, bo masz do czegoś predyspozycje. Ale już Twoja pozycja życiowa, kondycja, zamożność, reputacja - wszystko to jest wynikiem siły waszej woli.

"Ja bardzo wcześnie zdecydowałem się, co chcę w życiu robić, dlatego dorastałem z jasną wizją tego, do czego dążę" - mówi James. Swój szybki proces dorastania opisuje jako zjawisko dwutorowe. Pierwsza część związana była z koszykówką i rozpoczęła się w ósmej klasie od pierwszego, dziewiczego wsadu. "W naszej szkole co roku odbywał się mecz pomiędzy nauczycielami a uczniami. Nigdy wcześniej nie przymierzałem się do wsadu. Po prostu wyszedłem na parkiet i w pewnym momencie wpakowałem piłkę do kosza. Widzowie oszaleli!"

Stopniowo jego talent się rozwijał, a on uświadamiał sobie, że tej szansy nie można zaprzepaścić i trzeba traktować ją poważnie. "Od kiedy zrozumiałem, że mam koszykarskie zdolności, zacząłem widzieć cel coraz jaśniej i jaśniej. Każdej zimy, wiosny, lata i jesieni, stawałem się coraz lepszy i lepszy. Mogłem grać w koszykówkę".

Dzieciak i biznesmen w jednej osobie

Druga część związana jest z dorastaniem w domu bez ojca. Jego matka, Gloria James, miała tylko jedno dziecko, a on bycie synem traktował niezwykle poważnie. "Bycie jedynym mężczyzną w domu na pewno bardzo pomogło mi szybko dorosnąć - mówi LeBron James. - Opiekowanie się nią było dla mnie najważniejsze, ponieważ nie mieliśmy w domu innego faceta, który mógłby się tym zająć".

Wpływ matki widać świetnie, kiedy jesienią 2007 roku spotykam się z Jamesem ponownie, tym razem w Los Angeles, by przygotować ten artykuł. Gloria jest razem z nim, szczupła, rozmowna, energiczna, bez wątpienia świetnie się prezentuje.

Przed rozpoczęciem sesji zdjęciowej na betonowym boisku w Culver City ktoś nieopatrznie daje Jamesowi piłkę. I zaczyna się - LeBron kozłuje, drybluje, rzuca z różnych pozycji. Jedyną osobą, która może to przerwać, jest matka. Zabiera piłkę i mówi: "Synku, mamy ściśle określony terminarz. Poza tym chciałabym zjeść obiad o czasie".

1 ... 2 3 4 ... 5
STRONA 3 z 5
Zobacz również:
REKLAMA