Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

W kuźni rekordów - Adidas Future Laboratory

Mniej więcej w połowie drogi między Würzburgiem a Norymbergą najlepsi na świecie specjaliści pracują nad technologiami, które zmieniają zawodowy sport. MH wybrał się w podróż do tego magicznego miejsca. Pora na nowy poziom wtajemniczenia. Oto nasze tournée po Adidas Future Laboratory.

Adidas Future Laboratory To tutaj tak naprawdę bite są wszystkie rekordy świata sportu.
Odosobniony teren byłego lotniska Luftwaffe znacząco zmienił się na przestrzeni lat. Nie lądują tu bombowce ani nawet samoloty cywilne. Na blisko 39 hektarach powierzchni rozpościera się siedziba niemieckiego potentata przemysłu odzieżowego.

Nad kompleksem dominuje futurystyczne, siedmiopiętrowe centrum operacyjne o nazwie Laces. Jak przystało na markę tego kalibru – która w 2016 roku przyniosła dochody w wysokości blisko 17 miliardów funtów – kampus jest profesjonalny, ale niezwykle przystępny. Wydaje się w pewien sposób wzorowany na kulturze pracy gigantów z Doliny Krzemowej.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Jak trenować, by bić rekordy?

Na zewnątrz, na zielonych, idealnie przystrzyżonych trawnikach niewielka grupa z około 3000 pracowników gra w siatkówkę lub wypoczywa, podczas gdy w środku ich koledzy jedzą obiad w jednej z kilku restauracji. Dzisiaj w menu curry z kurczaka, opracowane przez holenderskiego szefa kuchni z gwiazdką Michelina z Holandii, Holmera Stromberga. Celem naszej wizyty nie jest jednak mecz z pracownikami ani przymiarka do butów na zamówienie.

Ukryty w najdalszym zakątku obiektu – i chroniony niewiele gorzej od Banku Rezerwy Federalnej – znajduje się portal do Adidas Future Lab: stolicy sportowej innowacji. Miejscu, w którym elitarna grupa 40 badaczy, biomechaników i naukowców każdego dnia bierze udział w wyścigu o najwybitniejsze, pionierskie rozwiązania w sprzęcie sportowym, który pomoże Ci biegać szybciej, strzelać więcej goli i rozwalić życiówkę w maratonie.

W pracy pomaga im najnowocześniejszy sprzęt, czujniki, zaawansowane roboty i podkręcone maszyny, które prześwietlała nawet NASA. Witamy w przyszłości sportu i fitnessu. 

Adidas Future Laboratory Mechaniczne kończyny wyciskają z buta jego absolutne maksimum. 

Praca w tempie

Jaskrawe światło w sterylnym laboratorium nieco oślepia na wejściu. Głównie młodzi naukowcy kłębią się przy ekranach komputerów, analizując, jak kolejne modele obuwia wpływają na tempo podkręcenia i szybkość. Po drugiej stronie pokoju kolejny, jeszcze nowocześniejszy komputer śledzi biomechanikę dołu ciała sportowca wykonującego bieg wahadłowy.

Wiele się zmieniło, odkąd Adolf „Adi” Dassler w 1924 roku sklecił w całość pierwsze biegowe buty, jednocześnie pedałując, aby napędzić prymitywną maszynę do szycia stojącą w pralni swojej matki. Otwarte w 2012 r. laboratorium jest miejscem, w którym firma rozwija swoje technologie z dala od ciekawskich oczu konsumentów. Specjaliści z Future Lab nie są za bardzo zainteresowani estetyką. Każdy produkt, który tworzą, ma po prostu zrobić różnicę. Zaoferować i dostarczyć rozwiązania, które podkręcą Twoją wytrzymałość, szybkość i mobilność. W skrócie: poprawią osiągi.

Inwestycja w Laboratorium zapewne już dawno zwróciła się Adidasowi z nawiązką. Kolos spieniężył szereg projektów opracowanych przez swoich speców. Warto wspomnieć chociażby o Ultra Boost, czyli o technologii podeszwy złożonej z 3000 elastomerów, dających świetną amortyzację i „oddających” energię nacisku stopy.

Hitem okazał się także innowacyjny but Adidas Ace 16+ Purecontrol bez sznurowadeł, który zapewnia maksymalne czucie i kontrolę piłki. Gdy w dziale marketingu głowią się, jak sprytnie ugryźć temat zbliżających się wielkimi krokami piłkarskich mistrzostw świata w Rosji oraz igrzysk olimpijskich w Tokio, sztab w laboratoriach myślami wybiega jeszcze trochę dalej, ponieważ to, nad czym aktualnie pracuje, opuści laboratorium około 2023 roku.

Sądziłeś, że wszystkie rekordy padają na stadionach? Cóż, niestety. Faktycznie bije się je za zamkniętymi drzwiami. Dokonuje tego potężny sztab ludzi, których – oprócz tego samego pracodawcy – łączy jeszcze jedno: ciągły brak satysfakcji. 

Adidas Future Laboratory Znany z Wimbledonu system Hawk-Eye pomaga również badaczom. 
„To moja piaskownica” – oznajmia z uśmiechem Klaus Rolshoven, dyrektor ds. komunikacji. Nasz entuzjastyczny rozmówca pracuje dla Adidasa od 19 lat, również jako jeden z projektantów. Po chwili dowiadujemy się także, że niemal na równi z wynajdywaniem nowych rozwiązań technologicznych frajdę sprawia mu warzenie własnego domowego piwa. „Nasz zespół jest tutaj, aby stale się uczyć, popełniać błędy i zadawać pytania. Nie istnieją dla nas ograniczenia. Bierzemy pomysł, analizujemy, testujemy, poprawiamy i staramy się przekształcić to w coś fi zycznego” – mówi Rolshoven.

Posiadanie najlepszego dostępnego na świecie sprzętu rzecz jasna nie przeszkadza w wyżej wymienionych czynnościach. W rogu laboratorium – całkiem jak na stadionie – tor biegowy otoczony jest systemem kamer Vicon, które przechwytują ruch. Dokładnie tej samej technologii obrazowania używa NASA do testowania ruchomości swoich skafandrów kosmicznych.

Polubiono ją też w Hollywood: studia wykorzystywały to cacko, aby uzyskać doskonale odwzorowany ruch na potrzeby kolejnej części „Gwiezdnych wojen” i „Jurassic World”. Gdy więc zaangażowany w projekt sportowiec co chwila rusza po bieżni tam i z powrotem, każdy jego ruch śledzi 16 czujnych kamer, które natychmiast przesyłają dane do komputera. Ten zaś na potężnym ekranie wyświetla trójwymiarowy model ruchu do analizy.

TWOJA MOTYWACJA: Jak zmusić się do treningu?

Kamerom nic nie umyka, skupiają się na każdym ścięgnie sportowca, aby w finalnym rozrachunku przedstawić pełen obraz każdego ugięcia kolana lub ręki. Co dalej? Dane te zostaną wykorzystane do ulepszenia buta i przygotowania go na kolejną rundę testów. I tak do skutku, czyli do momentu, gdy ekipa uzna, że produkt jest gotów szturmować rynek. „Vicon pozwala nam w pełni przetestować przyspieszenie i hamowanie, a także ekonomię oraz komfort biegu” – wyjaśnia Rolshoven.

Szybki feedback i równie szybka poprawka: to procedura, którą opanowali tu do perfekcji. Bo konkurencja nie śpi, a ci goście doskonale o tym pamiętają. W laboratorium Adidasa nikogo nie interesuje drugie miejsce na podium – liczą się tylko rekordy. 

Adidas Future Laboratory

Wyścig z czasem

Kolejnym kluczowym cudeńkiem na wyposażeniu laboratorium jest czujnik siły marki Kistler – prostokątna płyta zdolna poradzić sobie z mocą 20 kiloniutonów (w kilogramach marne 2040), aby wykryć najmniejsze nawet zmiany w równowadze sportowca lub rytmie biegu. Płyta została w całości wykonana z kryształów kwarcowych, które pod obciążeniem mechanicznym zaczynają emitować ładunek elektryczny.

Precyzja sprzętu jest tak duża, że w 2014 r. Europejska Agencja Kosmiczna zdecydowała się na użycie tej technologii przy lądowaniu sondy Rosetta na ruchomej komecie. I owszem, niejednokrotnie pojawiały się głosy, że sięganie po rozwiązania tego kalibru podczas tworzenia obuwia to lekka przesada.

Fakty są jednak takie, że uzyskane w ten sposób dane w zawodowym sporcie mają kolosalne znaczenie. Funkcje takie jak waga i amortyzacja są bardzo często brane za marketingowy bełkot. W rzeczywistości to niemal najważniejsze czynniki wpływające na ostateczny rezultat. „Udowodniono, że zmniejszenie masy poruszającego się ciała o 100 gramów zapewnia zauważalny wzrost ekonomii ruchu” – mówi Mathias Amm, dyrektor działu produktów Adidas Running.

W sporcie, w którym liczy się każda milisekunda, nawet 1% może stanowić o porażce lub zwycięstwie i lukratywnym kontrakcie od sponsora. Ta i kilka innych teorii zadrżały w posadach, gdy w lutym tego roku wyposażony w nowe, lekkie buty maratońskie Adizero Sub 2 dwukrotny zwycięzca londyńskiego maratonu, Kenijczyk Wilson Kipsang, przebiegł maraton w Tokio w czasie 2:03:58. Ale rekord nie padł. Co więcej: zawodnik ten w przeszłości uzyskiwał już lepsze czasy. Niedługo później złoty medalista igrzysk w Rio, Eliud Kipchoge, dobiegł na metę w czasie 2:00:25, pobijając tym samym nieoficjalny rekord świata.

Przekroczył kolejną granicę, ale w przypadku Adidasa nie to było kwestią najistotniejszą. Kenijczyk dokonał tego w ramach projektu Nike Breaking 2. Walka sportowych gigantów toczy się od lat, zawsze i wszędzie. Fakt, że atleta wyposażony przez konkurenta był tak bliski przełamania granicy dwóch godzin, w jednym momencie przyćmił wysiłki Adidasa. Była to jednak kolejna przeszkoda, którą w swoim wyścigu musieli ominąć. Oraz, nie czarujmy się, mocny kop motywacji.

„Stale pracujemy. Chodzi o małe, stopniowe ulepszenia. Gdy połączymy wszystkie 20 000 kroków, które musi wykonać biegacz podczas maratonu, zrobi to różnicę” – mówi Amm. Zespół Adidasa wierzy, że rozwiązanie tkwi w przyczepności. „Testujemy to, naciskając na obuwie z pewną siłą i przesuwając je po konkretnej powierzchni. Jeśli but przesuwa się nawet o 1 mm po każdym kroku, jest to strata, która może być decydująca w momencie walki o rekord” – tłumaczy Amm.

Badania, które opublikowano w czasopiśmie „Journal of Textile and Apparel”, wykazały, że buty z dobrą przyczepnością mogą pomóc biegaczom „wyciąć” 0,05 s na każdych kolejnych 16 metrach trasy. Szybkie równanie pozwala ustalić, że w przypadku maratonu może to przyczynić się do skrócenia czasu biegu o blisko 132 sekundy, czyli o ponad dwie minuty, które w przypadku Kipchoge dałyby czas poniżej 2 godzin. Jeśli Adidas to wykorzysta, istnieją wszelkie przesłanki, by sądzić, że to właśnie buty z trzema charakterystycznymi paskami przejdą do historii. 

O krok przed

Można odnieść wrażenie, że lwia część speców w Adidas Future Lab przez pół dnia maltretuje buty. Fakt, to ważna część ich dzialalności. Ale każdy członek załogi doskonale wie, że nawet najlepsze obuwie nie pomoże, jeśli ciało sportowca jest narażone na przeciążenia lub przegrzanie.

Z tej prostej przyczyny naukowcy poddają każdą sztukę odzieży sportowej serii rygorystycznych testów w komorze klimatycznej. Siarczyste -30 OC czy może skwar poprzedzony burzą piaskową? Każdy znajdzie coś dla siebie. Teraz coś dla fanów kina sci-fi . Podczas wchodzenia do komory sportowcy dostają do połknięcia rozpuszczalną pigułkę z czujnikiem wewnątrz niej. Wówczas uruchamiane jest urządzenie radiowe na brzuchu, by uzyskać natychmiastowy dokładny odczyt temperatury ciała sportowca. Również komfort i wytrzymałość ciuchów jest kwestią najwyższej wagi.

OKIEM NAUKOWCÓW: Czy crossfit jest skutecznym treningiem?

Bardzo dbają o to choćby zawodnicy reprezentacji Nowej Zelandii w rugby. „Przeprowadziliśmy z nimi kilka symulacji, aby sprawdzić, gdzie podczas meczu najczęściej łapane są koszulki, i dowiedzieliśmy, gdzie potrzebują większej elastyczności lub solidniejszego materiału” – zdradza Mathias Amm.

Pełna kontrola

Najnowszym powodem do dumy są buty o nazwie Nemezis. Powstały z inspiracji taśmą sportową i – według ich producenta – weszły na wyższy poziom w kwestii dopasowania do stopy i mobilności. „Zainspirowali nas bokserzy, którzy owijają nią swoje dłonie” – wyjaśnia kierownik produktu Philipp Hagen.

„Aby sprawdzić wytrzymałość, umieszczamy buty w maszynie, która wygina je 100 razy na minutę. Potem czeka nas jeszcze około 80 godzin kolejnych testów” – dodaje. To zaledwie ułamek z około 2-letniego procesu tworzenia idealnego buta piłkarskiego, a wyłącznie takich oczekują najlepiej opłacani sportowcy świata. „Najważniejsza zasada: nie ma granic. Gdy wpadamy na coś szalonego, wtedy najczęściej dzieje się magia” – kończy Hagen 

Komentarze

 (3)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij