[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.3

Trening hipoksyjny - czy to ma sens?

Trening hipoksyjny, czyli w warunkach wysokogórskich, obiecuje wzrost wydolności w szybszym czasie. Jak to działa i czy warto go stosować?

trening w górach

1. Na wysokości

Trening na wysokości jest znany już od wielu lat, jednak od całkiem niedawna wcale nie musisz jechać w góry, żeby dać popalić swoim płucom. Pojawiły się namioty hipoksyjne, komory i nawet maski utrudniające oddychanie. Metod wykorzystania hipoksji również jest kilka: od kilkutygodniowych obozów kondycyjnych wysoko w górach, przez systemy typu śpij wysoko (np. w namiocie hipoksyjnym), po trenuj nisko (w normalnym powietrzu).

ZOBACZ TEŻ: Jak zacząć biegać?

REKLAMA

2. Jak to działa

Im większa wysokość, tym niższe ciśnienie, co oznacza mniejszą zawartość tlenu w powietrzu. Np. w bazie pod Mount Everestem jest mniej więcej o połowę mniej tlenu niż na poziomie morza, więc żeby dostarczyć sobie taką samą jego ilość, musisz oddychać dwa razy częściej. Rośnie też tętno. Spróbuj przez kilka minut pobiegać w komorze hipoksyjnej, a zobaczysz, jak to boli. Ale żeby dało to jakieś wyniki, nie wystarczy kilka minut.

3. Gruba sprawa

Trening w komorze hipoksyjnej skuteczniej spala tłuszcz niż na poziomie morza. To zasługa potreningowej oksydacji lipidów: organizm spłaca dług tlenowy po treningu na wysokości. Oczywiście, żeby odczuć działanie niedoboru tlenu, nie wystarczy jeden trening: efekty zobaczysz dopiero po kilku tygodniach regularnych sesji.

PRZECZYTAJ: Cheat meal - hit czy kit?

4. Szczytowa wydolność

Wyjedź na kilkutygodniowy obóz gdzieś wysoko w góry, a Twoja wydolność wyskoczy w górę. Twój organizm musi się zaadaptować do niedoboru tlenu. Żeby zwiększyć w szpiku kostnym produkcję erytrocytów (czerwonych krwinek), dochodzi do wyrzutu hormonu erytropoetyny (EPO). Dzięki temu rośnie stężenie hemoglobiny transportującej tlen z płuc do tkanek. W rezultacie, mimo mniejszego stężenia tlenu, dostawy do mięśni są podobne.

5. Powrót na niziny

Po kilku tygodniach na wyżynach zmiany adaptacyjne będą działały również po powrocie na niziny. Dodatkowe erytrocyty będą dostarczały więcej tlenu do mięśni, więc będziesz miał więcej wytrzymałości i siły. Ale nic, co dobre, nie trwa wiecznie: mniej więcej po miesiącu poziom erytrocytów wróci do normy. Przed zawodami to zatem dobry pomysł, ale dla zwykłego zjadacza chleba już niekoniecznie.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij