Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Trener personalny pilnie poszukiwany

W Polsce jest w tej chwili kilkanaście tysięcy osób, które pracują w fitness klubach jako trenerzy personalni. Ale ich kwalifikacje zawodowe są w większości przypadków wielką niewiadomą. Dlatego podpowiadamy, jak sprawdzić, czy trafiłeś na fachowca i czego możesz wymagać od instruktora w siłowni, abyś nie zmarnował wydanej na niego kasy.

fot. Vincent Dixon
 

Krzysztof Ważyński chciał przed wakacjami szybko wrócić do formy. Skończyło się na tym, że po 3 dniach pracy pod okiem instruktora miał uszkodzone ramię, a zniszczenie mięśni było tak duże, że białko z nich wydalał z siebie w brązowym moczu.

Jak powiedział mu lekarz, do którego trafił po nieprzespanej nocy, był o włos od tzw. zespołu ciasnoty, czyli takiego napięcia mięśni, które blokuje dopływ krwi do danej części ciała. Taką przypadłość często leczy się operacyjnie. Przyczyna? "Lekki trening", który rzekomo miał go przygotować do poważniejszego wysiłku.

Boli, czyli rośnie - ulubiona zasada wielu niedouczonych trenerów jest fałszywa. Zbyt ostry trening często powoduje rozpad mięśni, a nie ich wzrost.

"Trochę głupio się czułem, kiedy ćwiczenie sprawiało mi ogromny problem. Myślałem, że muszę być twardszy, bardziej skoncentrowany". Tak naprawdę brakowało mu nie koncentracji, lecz przynajmniej podstawowej wiedzy o dźwiganiu ciężarów albo też wyczucia, które podpowie, kiedy odpuścić. „Te sesje miały nauczyć mnie podstawowego programu dla początkujących, a nie rozwalić. Ale nie wiedziałem, kiedy powinienem przestać". Trener niestety też nie.

Instruktorzy bez papierów

W Polsce jest w tej chwili kilkanaście tysięcy osób, które pracują w fitness klubach jako trenerzy. Jeśli spojrzysz na to chłodnym okiem, stwierdzisz, że ich praca jest często zadaniem dla kogoś po medycynie: próbują poprawić funkcjonowanie Twojego układu krwionośnego, mięśniowego i nerwowego, kontrolują tętno i ciśnienie, ustawiają stawy i sprawdzają ścięgna, sugerują, co jeść, pić albo jakie brać pigułki. Ale w przeciwieństwie do lekarzy nie muszą dokumentować przydatności do tego zawodu dyplomem ukończenia wyższej uczelni.

"W Polsce nie ma niestety obowiązku zatrudniania w fitness klubach osób, które mogą pochwalić się legitymacją instruktora kulturystyki czy fitness - mówi Leszek Michalski z Polskiego Związku Kulturystyki, Fitness i Trójboju Siłowego, wykładowca w Szkole Instruktorów i Trenerów Kulturystyki i Fitness. - To właściciel decyduje, czy dana osoba nadaje się do prowadzenia zajęć, czy nie".

Ty nie wiesz, jakie kwalifikacje ma Twój nowy instruktor, ale najczęściej ufamy, że trafiamy w ręce fachowca. Dokładnie tak samo jak przy oddaniu auta do mechanika czy szukaniu fachowca do naprawy pralki. O ile jednak zawsze możesz reklamować stuki w zawieszeniu, to przecież trudno w nieskończoność naprawiać raz uszkodzone kolana.

fot. Vincent Dixon
Ból nie znaczy, że mięsień rośnie

Większość z nas, facetów, jest święcie przekonana, że trening dopiero wtedy daje efekty, gdy ćwiczący jest po nim skatowany. Ale ponieważ niewielu lubi i potrafi samemu zmusić się do takiego wysiłku, potrzebujemy kogoś w rodzaju sympatycznego, ale jednak stanowczego "sierżanta", który będzie odliczał do ostatniego powtórzenia zadaną przez niego serię. I w dodatku chcemy za to płacić. Problem pojawia się, gdy stojący nad Tobą trener wyznaje zasadę: "Boli to rośnie".

Jeden z niedouczonych instruktorów na początkowych zajęciach z podopiecznym zarzucił na maszynę do wyciskania nogami 400 kg - tylko po ty, by zobaczyć, czy da on radę pokonać taki ciężar (nie jest to tak szokujące, jakby się mogło wydawać - przecież każda z Twoich nóg przy każdym z kroków przenosi bez większych problemów Twój ciężar - z reguły nie masz problemów, by na maszynie pokonać 200 kg, i to kilka razy).

Klient był przez moment zachwycony - widok wielu talerzy po 20 kg na maszynie bardzo podniósł jego samoocenę. Przy próbie jednak nastąpiło wielkie buch - nie wytrzymały stawy. Facet stracił kilka lat na rehabilitację i odzyskanie sił sprzed "próby z profesjonalistą".

Bezpłatny trener osobisty to całkiem dobry chwyt marketingowy, ale trzeba mieć świadomość, że to biznes. Nie płacąc za fachową opiekę, nie licz na fachowe rady.

Oczywiście jest to przypadek skrajny. Jak wykazują badania przeprowadzone przez dr Priscillę Clarkson z Uniwersytetu of Massachusetts, dużo częściej zbyt ostry trening skutkuje rabdomiolizą wysiłkową, czyli rozpadem tkanki mięśniowej i "wylaniem się" treści komórek mięśniowych do krwiobiegu.

"Za wcześnie za dużo" powoduje zwiększone napięcie błon komórkowych i w konsekwencji ich pękanie. Potem pojawia się bardzo bolesny obrzęk, który można usunąć przez operacyjne otwarcie powięzi mięśniowych, aby zredukować ból przez obniżenie ciśnienia. "Trenerzy bez przygotowania myślą, że dają w ten żołnierski sposób motywację, a tym samym wartościowy trening" - mówi amerykańska pani doktor.

Pierwszy stopień alarmowy

Oczywiście nie jest to wynik ich złej woli, ale często po prostu niedouczenia i braku doświadczenia. Z czasem zdobywają i jedno, i drugie, ale dlaczego to Ty masz być królikiem doświadczalnym? Słynna maksyma Friedricha Nietzschego "Co Cię nie zabije, uczyni Cię silniejszym" nie sprawdza się w siłowni. Niestety, część instruktorów tego nie wie. Dlatego warto nauczyć się na błędach innych, bo na własnych jest to nauka skuteczna, ale często bolesna.

Krzysiek Ważyński, którego poznałeś wcześniej, w czasach liceum uprawiał piłkę ręczną, ale na studiach już tylko okazjonalnie. I chociaż 5 lat po rozpoczęciu pracy (jako administrator sieci komputerowej) nadal nieźle wyglądał w T-shircie, przed wyjazdem nad ciepłe morze chciał wrócić do formy. Klub u niego na osiedlu oferował trzy pierwsze wizyty w siłowni za darmo, w dodatku pod okiem instruktora.

Brzmiało super. Ale już tutaj włącza się pierwsze światełko ostrzegawcze. Bezpłatny trener osobisty to całkiem dobry chwyt marketingowy, ale trzeba mieć świadomość, że to biznes. Instruktor, nawet z dobrymi chęciami i doświadczeniem, nie będzie miał czasu, by wszystkich chętnych traktować z wystarczającą uwagą - nawet jeśli powiesz mu, że chcesz poprawić siłę i elastyczność, zaaplikuje Ci najprawdopodobniej standardowy program dla początkujących.

fot. Vincent Dixon
Drugi stopień alarmowy

Na pierwszym spotkaniu Krzysiek mozolnie wypełnił standardowy formularz: pytania dotyczyły celu ćwiczeń i sportowej przeszłości. Krzysiek wspomniał o piłce ręcznej i praktycznie zerowej wiedzy o treningu siłowym. Trener rzucił potem okiem na formularz i rzucił: "Nie odbiegasz od normy - ćwiczenia i trochę zmian w diecie powinny załatwić sprawę".

Zero sprawdzania siły, elastyczności czy uczenia poprawnej techniki wykonywania ćwiczeń. Tak jakby każdy facet był klonem jakiegoś wcześniejszego przypadku w pracy trenera. Tu już powinno włączyć się nie tylko światełko ostrzegawcze, ale wręcz zawyć alarm.

"Testy sprawdzające to absolutna konieczność - mówi Katarzyna Fujarczuk, wykładowca na wrocławskiej AWF i jednocześnie instruktorka w klubie Word Class. - Trzeba nie tylko sprawdzić, jaką siłą, elastycznością i wytrzymałością dysponuje nasz podopieczny, ale też przeprowadzić dokładny wywiad zdrowotny i sprawdzić, co delikwent jadł w ciągu ostatnich 24 godzin".

Bo skąd Twój trener będzie wiedział, jak prowadzić Cię do celu, jeśli nie wie, skąd startujesz? Trening ma być zindywidualizowany, po to mu płacisz. "Jeśli usłyszysz - 20 kg na każdą grupę mięśniową, to znak, że gość odwala fuszerkę" - mówi Katarzyna Fujarczuk. Zasada jest prosta: nie robią Ci żadnych testów, grzecznie podziękuj, wyjdź i więcej tam nie wracaj.

Trzeci stopień alarmowy

W czasie drugiego treningu instruktor zaaplikował Krzyśkowi ćwiczenia na mięśnie brzucha i nogi. "Co prawda nazajutrz miałem takie zakwasy, że schodziłem po schodach tyłem, głośno przy tym krzycząc z bólu, ale myślałem, że to norma". Wręcz przeciwnie - to powód do kolejnego alarmu.

Oczywiście nie ma nic złego w tym, że czujesz trening w kościach, ale zakwasy utrudniające ruch to spore ryzyko kontuzji na kolejnych zajęciach; masz skrócone mięśnie i podświadome chronisz to, co boli. W rezultacie poruszasz się jak pokraka, masz zmniejszony zakres ruchu, a wtedy wystarczy jedno bezsensowne ćwiczenie i kontuzja gotowa. Jednostronny wysiłek sprawia też, że zamiast poprawy mamy pogłębienie nierównowagi w sile mięśni - to bardzo częsty skutek treningu u tych, którzy nie mieli szczęścia trafić pod dobre skrzydła.

Typowy przykład: 40-letni menedżer, zapalony biegacz, który narzekał na ból dolnego odcinka pleców. Zdeterminowany facet, który robił 20 razy to, co miał robić 10. Problem polegał na tym, że tych 10, które sugerował mu trener, tylko pogłębiało problem, zamiast go rozwiązywać. "Uczeń" miał robić mnóstwo zgięć: dotykanie palców u nóg, przysiady, brzuszki itd. A potrzebował czegoś dokładnie odwrotnego: zamiast ciągłego pochylania, musiał odchylać plecy: mostki, wygięcia na piłce itd., by rozluźnić mięśnie w okolicy miednicy i z tyłu uda.

Ale wracajmy do Krzyśka: "Trzeciego dnia, jak się okazało ostatniego, przy treningu klatki i barków (wyciskanie na ławce, wyciskanie siedząc i rozpiętki) było naprawdę ciężko. Nie pamiętam ciężaru, ale z trudem dawałem mu radę. W nocy ramię bolało i spuchło. Mocz był prawie brązowy. Później lekarz wytłumaczył mi, że mięśnie były tak bardzo uszkodzone, że wręcz sikałem białkiem".

Pół roku zajęło mu wyleczenie tej kontuzji, a przez ten czas waga skoczyła do góry o jakieś 10 kilogramów. "Trener powinien wiedzieć, że najważniejszym celem treningu nie jest przyrost masy czy zrzucenie nadwagi - mówi Piotr Bochnia, menedżer ds. fitness w sieci klubów Gymnasion. - Najważniejsze jest lepsze samopoczucie po ćwiczeniach. Bardzo łatwo na pierwszych zajęciach przesadzić, bo ludzie mają dużo siły".

fot. Vincent Dixon
Przy euforii, z jaką zaczynają trening, mogą zrobić naprawdę dużo, ale dobry trener musi ich zastopować - nauczyć ruchu, oddychania, dopiero za jakiś czas dopuścić ćwiczenia z większym obciążeniem. "Najważniejsze to poznać swój organizm, wiedzieć, jak reaguje". Jak w takim razie poznać, czy trener, który się Tobą zaopiekuje, jest fachowcem? Spokojnie. Spora grupa trenerów to naprawdę świetni fachowcy: z papierami, ale co ważniejsze - z wiedzą i doświadczeniem. I stosunkowo łatwo ich zidentyfikować.

Egzamin wstępny, czyli sprawdzamy, kto cię trenuje

Rozmawialiśmy z kilkudziesięcioma trenerami w kilkunastu fitness klubach na temat ich pracy, wiedzy i doświadczenia. Z nieznanych nam przyczyn wielu z nich nie chciało wypełniać przygotowanej przez MH ankiety, chociaż ich szefowie wyrazili na to zgodę.

Odnieśliśmy wrażenie, że część z nich, na szczęście mniejsza, nie do końca była pewna tego, co mówi. Swoją wiedzę na temat treningu ocenili średnio na 8 (w skali od 1 do 10), na temat diety - na 7,5. 30% spotkało się z ludźmi, którzy pracowali w siłowniach bez żadnych uprawnień. Zgodnie twierdzili, że papiery nie są trudne do zdobycia. Jeden z nich powiedział: "Uprawnienia zdobyć łatwo, wiedzę trudno". Na następnej stronie znajdziesz 7 pytań z naszej ankiety i przykładowe odpowiedzi: w przypadku trzech trenerów nie do końca prawidłowe i wzorcowe.

Pytanie 1: Co robisz z klientem na samym początku?

Co powiedzieli instruktorzy:

TRENER 1: Po krótkiej rozmowie robimy po 10 powtórzeń na każdym urządzeniu.

TRENER 2: Zwykle robię godzinę treningu aerobowego - bieżnia, rower itp.

TRENER 3: Wybieram standardowy program dla początkujących i daję listę suplementów.

Prawidłowa odpowiedź:
Po pełnym wywiadzie medycznym i dietetycznym powinieneś mieć zrobiony pełny test siły (przysiady i wyciskania), elastyczności oraz wytrzymałości na bieżni.

Pytanie 2: Boli mnie ramię. Czy mimo tego mogę trenować?

Co powiedzieli instruktorzy:

TRENER 1: Byłeś już u lekarza? Stary, na miłość boską, na Twoim miejscu najpierw zapytałbym jego!

TRENER 2: Jasne, że tak. Pokaż mi, gdzie Cię boli i znajdziemy rozwiązanie.

TRENER 3: To normalne. Spróbuj paru ćwiczeń i jeśli będzie bolało wprowadzimy modyfikacje.

Prawidłowa odpowiedź:
Zamiast odsyłania klienta do lekarza, trener powinien zreferować problem. W końcu powinien lepiej znać i anatomię i ewentualne przyczyny.

Pytanie 3: Co powiesz, jeśli będziesz musiał odwołać trening z klientem?

Co powiedzieli instruktorzy:

TRENER 1: Nie martw się, ktoś inny zajmie się Tobą podczas mojej nieobecności. Albo przeniesiemy trening.

TRENER 2: Zawsze tu jestem.

TRENER 3: Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Masz jakąś propozycję?

Prawidłowa odpowiedź:
Trener musi wiedzieć, że czas klienta jest cenny. Jak to można okazać? Np. zagwarantować rekompensatę w postaci dodatkowej godziny za darmo.

Pytanie 4: Na jakie szkolenia i jak często chodzisz?

Co powiedzieli instruktorzy:

TRENER 1: Wszyscy w klubie mamy certyfikaty i od czasu do czasu je odnawiamy.

TRENER 2: Szkolenia? Mam zagraniczny certyfikat, zdobyty dzięki expertriting.com

TRENER 3: Klub wymaga od nas papierów. Kilku skończyło AWF.

Prawidłowa odpowiedź:
Trener nawet z legitymacją instruktora powinien zaliczyć co najmniej 20 godzin szkoleń w roku. Poznaje wtedy nowe trendy i uczy się nowych sposobów pracy z klientem.

Pytanie 5: Co powinienem zjeść przed treningiem?

Co powiedzieli instruktorzy:

TRENER 1: Dam Ci namiar na dietetyka, który ustawi Ci dietę.

TRENER 2: Dam Ci listę rzeczy, które możesz jeść. Dostaniesz też suplementy. Można je kupić u nas.

TRENER 3: Mamy program komputerowy, który pomoże Ci ustalić dietę.

Prawidłowa odpowiedź:
Generalne zasady są proste: mniej cukru, jeść regularnie, po prostu zdrowo. Za to sugerowanie suplementów na początku praktycznie dyskwalifikuje trenera.

Pytanie 6: Możesz mi podać numery telefonów osób, z którymi pracujesz?

Co powiedzieli instruktorzy:

TRENER 1: Muszę ich najpierw zapytać, czy się na to zgodzą.

TRENER 2: Gwarantuję Ci, że osiągniesz to, co chcesz. Trenowałem gościa, który zrzucił 20 kg w 2 miesiące.

TRENER 3: Oczywiście.

Prawidłowa odpowiedź:
Kupujesz efekt, a nie doświadczenie. Dzwoniąc do innych klientów, spytaj o rezultaty i ewentualne kontuzje, które były wynikiem treningu.

Pytanie 7: Jaka jest minimalna dawka treningu?

Co powiedzieli instruktorzy:

TRENER 1: Najlepiej 3-4 razy w tygodniu, po 45-60 minut.

TRENER 2: Tyle, ile będzie potrzeba. Zobaczymy w praniu.

TRENER 3: Zależy od celu. Minimum 2, nie więcej niż 4 razy w tygodniu.

Prawidłowa odpowiedź:
Początkujący potrzebują 20 min kardio 3-5 razy w tygodniu i 2-3 razy trening ogólnorozwojowy z ciężarami. Zaawansowani trenują 4 dni w tygodniu, w czasie których pracują wszystkie grupy mięśniowe.

Jakie papiery powinien mieć trener?

Legitymację instruktora można uzyskać, zdając odpowiednie egzaminy na AWF albo kończąc jeden z kursów zatwierdzonych przez Polski Związek Kulturystyki, Fitess i Trójboju Siłowego. Obejmuje on m.in. metodykę nauczania ćwiczeń, higienę żywienia i suplementacji w kulturystyce, anatomię, metody kształtowania siły, analizę obciążeń, zasady doboru treningu do typu sylwetki, przyczyny i zapobieganie kontuzjom itp.

Bądź nieufny

Nie ufaj do końca wszystkiemu, co jest napisane w obcych językach, bo to żadna gwarancja. Jeśli Twój trener chwali się certyfikatami zdobytymi za granicą, zwróć uwagę, by były to szkoły działające w ramach Europejskiej lub Światowej Federacji Kulturystyki i Fitness (www.efbb.com i www.ifbb.com).

Uwaga na internet. Certyfikat wydany np. przez expertriting.com na pewno nie ma żadnej wartości. Wystarczy zapłacić 50 dolarów, zdać prosty test i po kilku dniach znajdziesz w swojej skrzynce certyfikat trenera fitness, nawet jeśli w życiu nie miałeś sztangi w ręku.

MH 11/2006

Komentarze

 (10)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij