Idealny zegarek sportowy nie ist... Recenzja Polar Grit X Pro Titan

Z nową wersją modelu Grit X marki Polar spędziłem do tej pory 1152 godziny (z czego niemal 50 godzin stanowiły treningi biegowe, sesje na rowerze, czas w siłowni i bokserskim klubie), a mimo to wciąż nie potrafię powiedzieć o nim wszystkiego. Ta aż trudna do ogarnięcia wszechstronność jest jego największą zaletą. O wszystkich odrobinę mniej istotnych opowiem poniżej.

Polar Grit X Pro Titan fot. Polar
To ten moment, gdy książkę, w tym wypadku zegarek, zdecydowanie można oceniać po okładce. Polar Grit X Pro w wersji Titan został wystylizowany na outdoorowego twardziela ze sportowym zacięciem tylko dlatego, że takim mocnym graczem właśnie jest. Tu design spotyka się z funkcjonalnością i jest to spotkanie pełne wzajemnego szacunku i uznania.

Z tego artykułu dowiesz się:

REKLAMA
  1. Jak jest zbudowany Polar Grit X Titan
  2. Czy Polar Grit X Titan jest wodoszczelny i odporny na zmiany temperatury?
  3. Czy Polar Grit X Titan mierzy tętno?
  4. Czy GPS w Polar Grit X Titan dobrze działa?
  5. Jak oceniamy design zegarka Polar Grit X Titan
  6. W ilu kolorach występuje ten model?
  7. Jakie funkcje ma Polar Grit X Titan?
  8. Czy Polar Grit X Titan to fajny zegarek sportowy?

Polar Grit X Titan - budowa

Polar Grit X Titan ma kopertę o średnicy 47 mm i grubości 13 mm. Bez paska waży zaledwie 41 gramów. Wyposażono go w szafirowe szkło z powłoką, na której nie widać odcisków palców. Ramkę wykonano z tytanu lotniczego. Spód koperty to polimer wzmacniany włóknem szklanym. Do zegarka producent dołącza dwa paski: z perforowanej skóry (waga: 12 g) oraz fluoroelastomeru (waga: 32 g).

Całość wygląda mocno, męsko, outdoorowo i elegancko jednocześnie. Wyświetlacz 1,2 cala jest czytelny (rozdzielczość 240x240 pikseli) i dobrze doświetlony (jasność podświetlenia można ustawić - w końcu!). Wysokiej jakości szkło (szafir zarysować może tylko materiał o twardości diamentu) tylko to wrażenie pogłębia. Tak jak i tytanowa ramka ze wskazaniem kierunków świata i podziałką 360 stopni - zastosowane materiały i jasność wyświetlacza powodują, że tym razem niemal niewidoczna wydaje się czarna obwódka pod szkłem, która przecież ma dobrych kilka mimiletrów szerokości. To na tej obwódce producent umieścił kolejną podziałkę z dwiema charakterystycznymi dla modelu kreskami na godzinie trzeciej oraz logotypem Polar na godzinie szóstej.

Polar Grit X Pro Titanfot. Polar

Na bokach koperty znajduje sie się pięć przycisków funkcyjnych, dwa po lewej oraz trzy po prawej stronie zegarka. Odpowiedzialne są one kolejno za podświetlenie tarczy, menu wszystkich funkcji i nawigowanie po kolejnych ekranach. Przycisk na godzinie trzeciej, wyróżniony czerwoną kropką na środku, odpowiedzialny jest za uruchomienie pogłębionych informacji znajdujących się na wybranym ekranie. Przyciskami manualnymi użytkownik może jeszcze zablokować ekran albo uruchomić tryb treningowy - poprzez dłuższe naciśnięcie właściwego przycisku.

Zegarek ma oczywiście ekran dotykowy, co oznacza, że nawigować można po nim, równie dobrze zupełnie zapominając o tym, co napisałem w poprzednim akapicie. Tutaj producent zostawia użytkownikowi wybór; szkoda tylko, że w preferencjach zegarka nie można jednoznacznie zdeklarować się po którejś ze stron i później tego się trzymać. Osobiście z funkcji dotykowych nie korzystam nigdy - może dlatego, że odciski palców jednak na szkle zostają (nakładam na brodę balsam i olej, a później, myśląc nad czymś, na przykład tym tekstem, często jej dotykam, więc o odciski na zegarku czy telefonie nie jest specjalnie trudno), a może dlatego, że przyciski Polara Grit X Pro Titan naprawdę fajnie leżą pod palcem. Wykonane są albo z tego samego materiału co ramka, albo mają przynajmniej ten sam kolor; grunt, że ich powierzchnia składa się z wielu wypustków sugerujących mocny chwyt i pełną kontrolę. Niby detal, a jednak wrażenie pozostaje więcej niż dobre.

Polar Grit X Pro Titanfot. Polar

Perforowany pasek w zestawie dostępny jest tylko w opisywanym wariancie Titan (wraz z drugim paskiem, FKM). Pozostałe wersje kolorystyczne (ramka wykonana nie z tytanu w naturalnym kolorze, a ze stali nierdzewnej), tj. czarna (z powłoką DLC), miedziana i złota wyposażone są już tylko w ten drugi pasek. Różnica w cenie wynosi tu 450 zł (oczywiście to wersja Titan jest droższa). Dlaczego warto moim zdaniem dopłacić, opowiem później.

Ze szczegółów dotyczących wykonania zegarka warto jeszcze dodać, że ten wodoszczelny jest w klasie 100 m i współpracuje z użytkownikiem w temperaturach od -20 do +50 stopni Celsjusza, a jego bateria zapewnia działanie nawet do 7 dni od pełnego naładowania. W trybie treningowym (z GPS i pomiarem tętna z nadgarstka) Polar Grit X Pro Titan działa nawet 40 godzin. W trybie oszczędzania baterii ten czas wydłuża się do nawet 100 godzin. Przynajmniej tak zapewnia producent - moje treningi nie trwają jednorazowo tak długo, by dokładnie sprawdzić te wartości. Prawda jest jednak taka, że w ciągu ostatnich 48 dni zegarek ściągałem z nadgarstka do ładowania na pewno mniej niż 10 razy, a trenowałem - do czego przyznałem się na samym początku tego tekstu - raczej solidnie.

Polar Grit X Pro Titanfot. Polar

Właśnie, trochę mimochodem wspomniałem o pomiarze tętna z nadgarstka i GPS. Oba bajery meldują się tu na pokładzie, co w żaden sposób nie dziwi i nie zaskakuje, bo to przecież obecnie standard. Warto jednak dodać, że optyczny odczyt tętna jest w tym wypadku bardzo wiarygodny. Osobiście jednak podczas treningów i tak zalecam korzystanie z sensora tętna Polar H10. Odczyt optyczny świetnie sprawdza się w trakcie sesji kardio, ale np. podczas pracy z dużymi ciężarami zegarek potrafi trochę się pogubić. No i w siłowni czasami mocno przeszkadza, choćby podczas intensywnych ćwiczeń z kettlem. Rwanie odważnika z zegarkiem na ręce to co najmniej średni pomysł.

Polar Grit X Pro Titanfot. Polar

GPS? Krótko: nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Polar Grit X Pro korzysta z systemów wspomagany GPS, GLONASS, Galileo i QZSS. Zegarek łapie pozycję szybko, a później dokładnie zapisuje ślad. To działa.

Po tym długim trochę wstępie, będącym przecież jedynie opisem zegarka, przejdę w końcu do rzeczy. Otóż, Polar Grit X Pro Titan jest moim zdaniem sportowym zegarkiem outdoorowym, któremu naprawdę blisko do perfekcji. Co ten sprzęt robi świetnie, co dobrze, a co (jeszcze?) tak sobie?

Po pierwsze, design

Powtórzę się: gdy design spotyka się z funkcjonalnością, w świecie elektroniki użytkowej następuje małe święto i wszystkie półprzewodniki się cieszą. To ten przypadek. Polar Grit X Pro Titan wygląda moim zdaniem świetnie i pasuje tak naprawdę do każdej stylizacji. Doskonale prezentuje się ze skórzanym paskiem w zestawie z koszulą i sportową marynarką, ale równie dobrze sprawdza się w towarzystwie dżinsów i bluzy. Z założonym paskiem FKM staje się z kolei, mówiąc metaforycznie, po prostu zegarkiem sportowym - bo wygląda na gotowy do najcięższych wyzwań. I takim właśnie w momencie wymiany paska się staje; umówmy się, skóra nie nadaje się do ciężkich sesji w siłowni, gdzie krew, pot i łzy; ciężko znosi też godziny w chlorowanej czy słonej wodzie. Tworzywo sztuczne w tym wypadku sprawdza się lepiej.

Polar Grit X Pro występuje w kilku kolorach i w wersji Titan. Ta ostatnia kosztuje 2749 zł, czyli o 450 zł więcej niż warianty pozostałe. I jest to kwota, którą według mnie warto dopłacić, bo tytan dodaje mu bardziej outdoorowego charakteru, zachowując jednocześnie elementarną elegancję.

Poza tym masywność i kanciastość koperty niemal gwarantują, że zegarkiem raz czy dwa, a nawet setki razy, przywali się bądź zahaczy o elementy otoczenia (nosi się go w końcu w outdoorze i podczas treningu, prawda?). Naturalny materiał w tym wypadku sprawdzi się lepiej niż jakiekolwiek malowanie czy dodatkowe powłoki.

Polar Grit X Pro Titanfot. Polar


Wiem, co mówię - przez ponad rok użytkowałem poprzedni model, Grit X (bez dopisku Pro) w wersji czarnej i jest to w tej chwili zegarek, który, mówiąc delikatnie, nosi ślady użytkowania. Kopertę Polara Grit X Pro Titan też udało mi się już zarysować (płakałem), ale jest to ryska widoczna jedynie pod odpowiednim kątem i w określonych warunkach oświetleniowych. Jestem niemal pewien, że tańszy wariant z takiej próby wyszedłby trochę bardziej - dosłownie i w przenośni - poobijany. Poza tym naturalne materiały w naturalnych kolorach bronić będą się zawsze.

Punkt drugi dla Grit X Pro Titan: mnogość funkcji

W swoich topowych produktach Polar za każdym razem dokłada trochę dobra w postaci dodatkowych funkcji, w zasadzie zaskakując użytkownika kolejnymi rozwiązaniami. A przy tym te nowe funkcjonalności nie są jedynie wydmuszkami, one naprawdę działają i jest to według mnie rzecz zdecydowanie warta odnotowania.

Model Grit X Pro otrzymał funkcje, które jeszcze niedawno zarezerwowane były jedynie flagowcowi, czyli zegarkowi Polar Vantage V V2, oraz więcej.

W "spadku" Grit X Pro dostał między innymi test ortostatyczny (aż dziwne, że podstawowy Grit X wraz z kolejnymi aktualizacjami softu nadal jest go pozbawiony), ale umówmy się, to funkcja, z której korzystać będą jedynie profesjonaliści. Dużo większe wrażenie zrobiła na mnie obecność testów biegowego i kolarskiego.

Ten pierwszy pozwala dokładnie poznać tętno maksymalne użytkownika, maksymalną prędkość i moc tlenową, a także całkiem nieźle oszacować VO2 max.

Co to znaczy całkiem nieźle? Żeby to sprawdzić dokładnie, za jakiś czas poddam się raz jeszcze próbie wysiłkowej. Która jest zresztą podobna w konstrukcji do tego, co proponuje Polar w swoim teście. Całość polega bowiem na biegu w coraz szybszym tempie aż do osiągnięcia maksa. W warunkach laboratoryjnych osoba testująca użytkownika na bieżąco analizuje nie tylko tętno, ale też skład wydychanego powietrza, pobiera też próbki krwi. Tutaj tego oczywiście brakuje, ale sam bieg w coraz szybszym tempie w określonych zakresach tętna jest w teście Polara oczywiście obecny - po którym to algorytm podaje wynik.

Wynik, który - to trzeba powiedzieć - potrafi różnić się o dobrych kilkanaście jednostek od tego, który zegarek proponuje po wykonaniu tak zwanego testu fitness. Efektem tego ostatniego teoretycznie też jest oszacowane VO2 max, ale to testowi biegowemu zalecam zaufać.

Co prowadzi mnie w ogóle do wniosku, że Polar w jakiś sposób oznaczyć powinien wszystkie funkcje w zegarku. Dzieląc je na przykład na te przeznaczone dla profesjonalistów i półprofesjonalistów oraz na funkcje dedykowane amatorom. Bo tak jak codziennie rano nieregularny bywalec siłowni czy użytkownik biegowych ścieżek nie będzie wykonywał testu ortostatycznego, sezonu nie będzie rozpoczynał od testu biegowego czy kolarskiego, tak zawodnik przygotowujący się do kolejnych startów raczej wzruszy ramionami na widok funkcji typu test fitness czy test regeneracji nóg. Fajnym rozwiązaniem byłaby może jeszcze większa personalizacja sprzętu - tak aby tych funkcji za bardzo lub za mało pro po prostu na co dzień nie widzieć, bo i po co.

Wracając. Jakie funkcje zegarka Grit X Pro Titan zasługują na odnotowanie bardziej niż inne?

  1. Nowe, zawsze dostępne ekrany outdoorowe, czyli kompas, wysokościomierz, ostatnia znana lokalizacja, dokładne wskazania czasu świtu oraz zmierzchu, prognoza pogody na następne godziny i dni. Z jednej strony to tylko bajer, z drugiej jednzk to ten bajer, który w określonych sytuacjach naprawdę może się przydać.
  2. Wspomniane testy biegowy i kolarski. To jest ten efekt wow, który "zwykły zegarek sportowy" wrzuca na zdecydowanie wyższy poziom. Profesjonalni sportowcy pewnie i tak wybiorą laboratorium, ale dla tych wszystkich, którzy po prostu startują w różnych zawodach, niekoniecznie rangi mistrzowskiej, oraz dla tych, którzy trenują nie od przypadku do przypadku, lecz zgodnie z jakimś planem, będzie to narzędzie, dzięki któremu będą mogli lepiej monitorować formę, a następnie planować okresy przygotowawcze.
  3. Nigtly Recharge, czyli monitorowanie jakości snu. Polar robi to naprawdę dobrze, bo nie tylko określa faktyczną długość snu wraz z jego ciągłością i długimi, nieświadomymi przebudzeniami i fazami snu, ale też monitoruje w nocy średnie tętno, odstęp między uderzeniami serca, zmienność tętna (HRV) oraz średnią częstotliwość oddychania. To pomaga określić poziom regeneracji (po ostrym treningu śpi się gorzej) i ewentualnie zmodyfikować treningowe plany na kolejny dzień. Swoją drogą, polecam zdjąć zegarek z nadgarstka po raczej mocno zakrapianej imprezie. Statystyki lecą bowiem w dół już po kilku piwach, i to zdecydowanie. Pisałem o tym zresztą w MH, sprawdź tutaj.
  4. Sterowanie muzyką ze smartfona z poziomu zegarka.
  5. Współpraca z serwisem Komoot, dzięki której zaplanowaną trasę można wgrać bezpośrednio do zegarka, a następnie nawet bez telefonu na szlaku nawigować zakręt po zakręcie. Uproszczona mapka wraz z sygnałami dźwiękowymi alarmującymi o zbliżających się zakrętach to rozwiązanie bardzo sensowne na trasie. Korzystam z niego za każdym razem, gdy wybieram się na rower po szlaku, którego nie znam. Nawet z niego zbaczając, choćby z czystej ciekawości, wciąż mniej więcej wiem, gdzie jestem i jaki to etap wycieczki - bo zegarek prostą strzałką pokazuje, ile metrów (albo kilometrów) dzieli mnie od najbliższego punktu na trasie. Jedyny minus? Planując trasę w apce Komoot na smartfonie i odświeżając zakładkę "Ulubione" w aplikacji Polar Flow, całość się nie synchronizuje. Dopiero po odświeżeniu wspomnianej zakładki na stronie www, apka Flow łapie nowe dane.
  6. Hill Splitter, czyli automatyczne wykrywanie wzniesień i spadków terenu oraz dzielenie ich na odcinki. Dzięki temu jeszcze w trakcie treningu użytkownik wie, jak długi podbieg czy podjazd już pokonał, albo jak długo jedzie już po płaskim. Późniejsza analiza całej wyprawy dzięki tej funkcji jest jeszcze sensowniejsza.
  7. Powrót do punktu początkowego.
  8. Wizualizacja wzniesień.
  9. Training Load Pro jest tą funkcją, która wskazuje, jak kolejne sesje treningowe przekładają się na progres bądź regres formy. Intensywność treningu i jego wpływ na organizm jest stale zestawiany z tolerancją ciała na wzmożony wysiłek, dzięki czemu łatwiej planować kolejne sesje na biegowej ścieżce czy w siłowni. Zegarek (oraz aplikacja Flow) wskazują na przykład, kiedy zdecydowanie się przesadziło, jednocześnie informując, że trening zdecydowanie ponad normę zwiększa ryzyko złapania kontuzji bądź infekcji. To... działa. Bo dwukrotnie, gdy udało mi się zobaczyć ten składający się z kilku pikseli obrazek plastra informujący o przeciążeniu, na kilka dni musiałem odpuścić treningi ze względu na zdecydowanie gorsze samopoczucie. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby ta funkcja współgrała na przykład z testem biegowym czy fitness. Tak aby móc ustalić bazowy poziom tolerancji inny niż zero.
  10. Aplikacja Polar Flow na smartfon, aplikacja Polar Flow na iPada, desktopowa wersja serwisu Polar Flow. Wielką siłą, która stoi za każdym zegarkiem Polar, jest dedykowana apka. Zegarek w trakcie treningów i nie tylko rejestruje naprawdę pokaźną liczbę danych, które prezentuje w czasie rzeczywistym oraz podsumowuje po treningu. Te dane jeszcze wygodniej przejrzeć w aplikacji, ale najwięcej można z nimi zrobić już w serwisie www. To jest to miejsce, w którym kolejne sesje treningowe można ze sobą zestawiać, tworzyć różnorodne podsumowania, sprawdzać postępy, rezultaty kolejnych testów itd. W czasach, gdy świat ogranicza się do prostych apek z mocno ograniczoną funkcjonalnością, konsekwentne rozwijanie tak solidnego serwisu jest czymś niecodziennym. Aplikacja Polar Flow sama w sobie może być argumentem za zegarkiem tej właśnie marki.
  11. Program treningu biegowego, który potrafi przygotować do startu na 5, 10, 21 i 42 km. To narzędzie proste, ale w tej prostocie bardzo skuteczne. Jego recenzję napisałem dla serwisu Women's Health i znajdziesz ją pod tym adresem.

Polar Grit X Pro Titan - podsumowanie recenzji

W internecie krąży ten prześmiewczy mem, który zaczyna się słowami "Idealny [tu nazwa przedmiotu] nie ist...", a obrazek wcina się w te słowa, pokazując, że to zdanie traci właśnie na aktualności. W wypadku zegarka Polar Grit X Pro Titan wszystko się tu zgadza poza tym prześmiewczym charakterem, bo jest to moim zdaniem ten sprzęt, który o ideał sportowego zegarka outdoorowego mocno się ociera. Jego wygląd i wykonanie robią fenomenalne wrażenie, zestaw funkcji jest potężny i niezwykle przydatny, a całość wspomaga bezbłędna platforma do przeglądania i analizowania treningowych danych. Niektóre funkcje co prawda mogłyby działać jeszcze odrobinę lepiej, ale biorąc pod uwagę wysokie tempo wprowadzania nowych opcji przez markę, poprawki softu to tylko kwestia niedługiego czasu.

Z zegarkiem Polar Grit X Pro Titan spędziłem już 48 dni, zdejmując go z przegubu jedynie tych kilka razy, gdy musiałem podładować baterię albo zmienić pasek. Po tym czasie, skracając całą recenzję do jednego zdania, mógłbym powiedzieć tak: jestem fanem.

Polar Grit X Pro Titan

Ocena testera:
Design: 10/10
Funkcjonalność: 10/10
Cena: 9/10

Zobacz również:
Fajnie jest móc przenosić duże ciężary. Fajnie jest przenosić ciężary szybko. A połączenie obu tych umiejętności? Bezcenne. Ten plan łączy w sobie ćwiczenia, które pozwolą Ci udźwignąć każdy ciężar, w każdej pozycji, w każdym wieku. Trenuj w systemie AMRAP (tyle rund, ile zdołasz) z timerem ustawionym na 15 minut.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA