Liam McIntyre: Spartakus naszych czasów

Liam McIntyre w kolejnym sezonie serialu "Spartakus" jest jeszcze lepszym wojownikiem niż wcześniej. Klucz do sukcesu? Odpowiednia dieta i parszywa trzydziestka, czyli trening, który wyciska ostatnie poty, ale czujesz się po nim tak, jakbyś wspiął się na szczyt świata.

Trening Spartakusa 3.0 Tule Lillegraven - Rodale Images
fot. Tule Lillegraven

Parszywa trzydziestka

To najtrudniejszy trening wykonywany przez współczesnych gladiatorów. McIntyre opisuje go jako pół godziny prawdziwego piekła, podzielonego na trzy 10-minutowe części przerywane nudnościami i kończące się totalnym wyczerpaniem. Mówi jednak, że warto trochę pocierpieć, bo efekt dosłownie zapiera dech w piersiach.

Grupie ćwiczących przydziela się trzy ćwiczenia na różne partie mięśni i związane z różnymi rodzajami ruchu. Mogą to być pompki z obciążeniem, brzuszki z piłką lekarską czy sprinty z obciążeniem. Celem jest określona liczba powtórzeń, którą trzeba wykonać w ciągu minuty.

Skończyłeś wcześniej? Super, możesz odpocząć. Ważne, żebyś po upływie minuty znów wrócił do walki. Powtórzenia, których nie udało się zrobić, są liczone i musisz je wykonać na koniec. Parszywe, prawda?

REKLAMA

"Z upływem czasu masz coraz mniej odpoczynku, ponieważ wraz z postępującym zmęczeniem nie jesteś w stanie zmieścić się w minucie. To absolutnie wyczerpujące" - mówi McIntyre.

Walczysz jednak dalej, bo dopingują Cię kumple oraz czeka nagroda. "Po wszystkim jesteś wyczerpany, ale wystarczy 30 minut odpoczynku, żeby poczuć, jak ciało zmienia się wprost na Twoich oczach. To prawdziwy trening - wyciska ostatnie poty, ale czujesz, jakbyś wspiął się na szczyt świata. Czujesz, że stajesz się coraz silniejszy" - opisuje aktor.

Krąg śmierci

Oprócz ćwiczeń indywidualnych, gladiatorzy trenują też w grupie. Jeden staje na środku, a reszta formuje wokół niego krąg (zwany "kręgiem śmierci"). Ten w środku wykonuje jedno ćwiczenie, np. rzuca ciężką piłką lekarską po kolei do każdej osoby znajdującej się na okręgu i robi krokodylka. W tym samym czasie reszta podaje między sobą drugą piłkę lekarską.

Dzięki temu gość w środku ćwiczy bez przerwy, a kumple na okręgu poprawiają koordynację i siłę. Gdy środkowy wymieni piłkę ze wszystkimi, następuje zmiana i kolejny śmiałek wchodzi do środka.

"Gdy pierwszy raz znalazłem się w kręgu, zastanawiałem się, na co się zgodziłem - mówi McIntyre. - Ale to niezła zabawa, naprawdę intensywna. Uwielbiam ćwiczenia w grupie. Gdy ostro ćwiczysz, warto częściej korzystać z takich metod. To naprawdę ostry kop motywacyjny. W tym sezonie ćwiczę z moim serialowym śmiertelnym wrogiem, Markiem Krassusem. To niesamowite, jak z jednej strony wspierasz partnera, a z drugiej koniecznie chcesz być od niego lepszy. To pozytywna rywalizacja".

Dieta gladiatora

"Prawdziwi gladiatorzy byli potężnymi mężczyznami, przypominającymi trochę zawodników sumo. Tłuszcz w pewnym stopniu chronił ich przed otrzymaniem śmiertelnych ran" - mówi Barry Strauss, profesor historii na Cornell University. Na ciałach serialowych gladiatorów nie znajdziesz ani jednego zbędnego grama - oczywiście mowa o tłuszczu.

Bez energii, która płynie z jedzenia Liam McIntyre nie poradziłby sobie ze scenami walki. Żeby utrzymać masę, je na śniadanie owsiankę z dodatkiem odżywki białkowej. Reszta posiłków opiera się na chudych źródłach białka (kurczak albo ryby), warzywach i dobrych węglowodanach, np. słodkich ziemniakach albo pełnoziarnistym ryżu. Raz w tygodniu aktor daje sobie dwie godziny (podkreślmy - nie cały dzień!) na jedzenie wszystkiego, na co ma ochotę.

"Najpierw mówisz sobie: »Do diabła z tym wszystkim« i oszukujesz, ale potem zbiera Ci się na wymioty. Od razu uświadamiasz sobie, dlaczego możesz robić to tylko raz w tygodniu. Jem wtedy pizzę, hamburgera. Moja dziewczyna lubi gotować, więc w każdy piątek czeka na mnie ulubiony sernik" - mówi aktor.

Między kolejnymi sezonami serialu McIntyre miał kilka miesięcy, w trakcie których mógł sobie pozwolić na odpuszczenie diety. "Zabawne, bo próbowałem dać sobie spokój ze zdrowym jedzeniem. Jednak czułem się wtedy naprawdę źle. Moje stare ja chciało jeść świństwa, jednak nie trwało to długo" - zauważa McIntyre.

Utrzymał dietę nie tylko z powodu wyglądu. Zdrowe jedzenie dostarcza mu mnóstwo energii, dzięki której daje sobie radę ze scenami walki. "Jeśli dieta nie jest właściwa, to po prostu nie dasz sobie rady. Nie ma się co oszukiwać" - kwituje.

1 2 3
STRONA 2 z 3
Zobacz również:
Świat powoli wraca już do normy, ale niektóre pandemiczne rozwiązania, jak praca zdalna właśnie, zostaną z nami na dłużej. Wprowadź w życie taką rutynę dnia codziennego, żeby nie odbiło się to negatywnie na Twojej formie.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA