[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.6

Jason Momoa - jak zbudować mięśnie Aquamana

Miliony na całym świecie oszalały na punkcie brutalnego Khala Drogo. Poza planem Jason Momoa różni się od odgrywanej postaci w zaskakująco niewielkim stopniu. To cholernie twardy i ambitny facet, który dokładnie wie, kiedy jest pora na ciężką robotę, a kiedy można zaszaleć jak gwiazda rocka. Tak trzeba żyć.

Jason Momoa Jason Momoa, "Aquaman" (2018) Warner Bros. Pictures / DC Comics / The Hollywood Archive
Głośny śmiech Jasona wstrząsa całym pomieszczeniem, gdy pytam go o zbliżającą się "czterdziestkę". To w zupełności wystarczy mi za odpowiedź. Momoa nie jest typem gościa, który mógłby choćby w najmniejszym stopniu przejmować się swoim wiekiem. Nie w momencie, gdy o jego obecnej pracy i stylu życia marzą tysiące dwudziesto- i trzydziestolatków. Nade wszystko nie jest człowiekiem, który mierzy życie w sztywnych jednostkach, lecz patrzy na nie przez pryzmat nowych doświadczeń. Wyłącznie mocnych i pozytywnych.

"Każdy dzień ma być tym najlepszym – przekonuje. – Gdy żona mówi mi, że na kolację jemy spaghetti, na treningu pracuję jeszcze ciężej, bo wiem, że czeka nas wspaniały wieczór. Wyznaję prostą zasadę: po dobrej robocie należy się nagroda. Dopóki wiem, że czeka na mnie dobre piwo i pyszne jedzenie z grilla – mogę harować godzinami. Nie cierpię kłaść się spać, nie świętując czegoś. Życie jest za krótkie". Pełna zgoda, panie Momoa. To postawa, którą zdecydowanie warto się zainspirować – niezależnie od wieku.

I. Określ cel

Podczas dwuletniej przygody w "Grze o tron" jego postać wypowiedziała jakieś cztery pełne zdania i… zjednała Jasonowi armię fanów. Wódz walecznych Dothraków wywarł ogromny wpływ na popkulturę (duża w tym oczywiście zasługa niesamowitej ekranizacji sagi George’a R.R. Martina), a kariera aktorska Jasona wystrzeliła zdecydowanie mocniej niż po reboocie "Conana". Bierzemy też pod uwagę fakt, że dużą część wspomnianej armii stanowiły z początku fanki Khala, który w "Grze..." był napakowany jak (wybaczcie to modne, internetowe porównanie) autobus do Lichenia.

"Tak, dzięki roli Drogo mogłem nieźle pojeść. Musiałem dobudować kilka kilogramów" – wspomina Momoa wyraźnie rozmarzony. O tak, jedzenie jest integralną częścią pochodzącego z Honolulu aktora. Przestaje to jednak mieć większe znaczenie w momencie, gdy dokłada się kolejne kilogramy mięśni, nawet patrząc na sztangę.

Momoa nie jest fanem liczb, ale te, o których możemy mówić, robią po prostu zbyt duże wrażenie. Przy 193 cm wzrostu Jason oscyluje w granicach 110 kilogramów. Procent tkanki tłuszczowej: zdecydowanie jednocyfrowy. W "Justice League" z 2017 roku jego Aquaman jest nieco smuklejszy – to celowy zabieg i efekt intensywnych treningów z założycielem legendarnej Gym Jones – Markiem Twightem (autor imponującej transformacji obsady "300").

Sposobem na ostrzejszą formę Jasona były wspólne godziny wspinaczki skalnej. Sam Momoa podszedł do tej koncepcji z mocno ograniczonym zaufaniem. Jego miłość do dźwigania żelastwa jest naprawdę silna. "Nie lubię trenować wyłącznie dla lepszej sylwetki. To, co widzę w lustrze w siłowni, zupełnie mnie nie napędza. Chcę mieć cel, do którego dążę" – mówi. Treningowe podejście tego faceta jest ewenementem i – w świecie kultu idealnego sześciopaku na Instagramie – rześkim powiewem normalności.

Wspinaczka stanowi jednak wyzwanie, a tych Momoa nie zwykł unikać. Z początku potężna sylwetka chyba po raz pierwszy w życiu nie była jego sprzymierzeńcem, a przeszkodą. Wystarczyło jednak kilka treningów, aby mięśnie Jasona pojęły, że to po prostu kolejna robota, z którą trzeba sobie poradzić. Razem z egipskim wrestlerem Madą Abdelhamidem przez pół roku zasuwał na zmianę po pionowych ściankach i w napakowanej sprzętem siłowni w australijskim Gold Coast. 

REKLAMA

REKLAMA

II. Złap go i wygraj

Momoa urodził się na Hawajach, a wychował w Iowa, lecz te fakty nijak mają się do tego, że ma w sobie jakąś tonę australijskiego luzu. Nie chodzi tu jednak o te sześć miesięcy, które spędził w krainie kangurów, kręcąc "Aquamana", lecz o krótki epizod, gdy pomieszkiwał w Adelajdzie, mając jakieś dwadzieścia lat. "Uwielbiam australijskiego ducha i czuję, że Australijczycy mnie kochają – przyznaje z uśmiechem. – Mają wspaniałe podejście do życia: mocno pracują i mocno imprezują".

Momoa jest ucieleśnieniem tej krótkiej maksymy. Najlepszy dowodem będzie dieta, której trzymał się przez ponad pół roku kręcenia. Składała się ona z trzech głównych składników: mięsa, warzyw i Guinnessa. I choć ciężko nam przyznać, że tak zwany hebanowy nektar nie jest najlepszym źródłem węglowodanów, to dla Jasona miał on kluczowe znaczenie w kwestii utrzymania motywacji i równowagi… w głowie.

(Na pewno posmakowałyby mu nasze żeberka w Guinnessie. Sprawdź przepis!)

"To wszystko sprowadza się do ogólnej sumy spożytych kalorii, więc gdy chcemy spalić trochę tłuszczu, musimy po prostu zadbać o deficyt i ograniczyć Guinnessa oraz inne przyjemności do pewnego stopnia. Nie wykluczamy ich całkowicie. W ten sposób Jason pracuje o wiele efektywniej" – wyjaśnia Abdelhamid. Tego gościa po prostu nie da się nie lubić. Ścianka, na którą obaj właśnie patrzymy, to nie tylko kolejny sprzęt, który pomaga wzmacniać ciało. Wspinaczka buduje przede wszystkim jego charakter.

"Mam lęk wysokości. Chodzi o to, aby go pokonać" – mówi cicho. Ból upadku nie jest mu obcy. Lśniąca blizna, która zdobi jego lewą brew (wymagała 140 szwów), to nie tylko pamiątka mocnego wieczoru w barze w Hollywood, ale po dniach, gdy szalał trochę za mocno. Sam zainteresowany twierdzi, że został w odpowiednim momencie uratowany przez swoje matkę i żonę, aktorkę Lisę Bonet. Jego pancerz powoli opada, a ogromny facet pokazuje ogromne serce.

"Gdyby nie one, byłbym martwy – dodaje po chwili. – Kobiety mają prawdziwą siłę". Rodzina uratowała go przed samym sobą. Przed ogromnym apetytem na życie i silne bodźce. Swój dług wdzięczności spłaci z nawiązką i zawsze będzie gotowy walczyć o dobro swoich najbliższych. Wrogowie rodu Momoa, strzeżcie się!

Trening do "Aquamana"

Sylwetka Jasona została wypracowana ciężarami. Mark Twight z Gym Jones (autor przemiany Henry’ego Cavilla z "Supermana") proponuje taki zestaw na górę ciała.

Twight wziął pod uwagę treningi wspinaczkowe i tak dopasował ćwiczenia, by Momoa bez problemu mógł poświęcić jeszcze kilka godzin tygodniowo na szlifowanie umiejętności przemieszczania się w pionie. Zaproponował mu poniższą superserię.

Plan

Zacznij kolejny trening klatki ramion, łącząc trzy poniższe ćwiczenia w obwód. Po ostatnim ćwiczeniu odpocznij wedle potrzeby. Zrób pięć pełnych obwodów.

1. Wyciskanie na ławce skośnej

 

 

Nałóż na sztangę 70% ciężaru maksymalnego i wykonaj sześć ładnych powtórzeń, koncentrując się na przedłużonej fazie opuszczania sztangi do klatki. Niczego lepszego na klatę nie wymyślono.

2. Wyciskanie hantli nad głowę stojąc

 

 

Stań prosto, z nogami na szerokość barków. Napnij korpus i pośladki, a następnie wyciśnij hantle nad głowę. Powoli wróć do pozycji wyjściowej. Ósme powtórzenie masz wykonywać z trudem. Zrób 10.

3. Pompka

 

 

Na pewnym poziomie wytrenowania pompki nie sprawiają większego problemu, ale jako finiszer w tej serii sprawdzą się brutalnie doskonale. Zrób ich 25, dbając o dobrą technikę i stałe napięcie korpusu. Za prosto? Dorzuć sekundową pauzę na dole.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij