REKLAMA

Finałowa dziesiątka: Fabian Kusak

Fabian jest uzależniony od sportu, ale treningi musi godzić ze studiowaniem na dwóch kierunkach. Mimo braku czasu, funduszy i nawału obowiązków udało mu się zbudować sylwetkę godną finału naszego konkursu. Zobacz, jak tego dokonał.
konkurs Czytelnik na ok Andrzej Tyszko
Finalista konkursu Czytelnik na okładkę MH 2011: Fabian Kusak (fot. Andrzej Tyszko)
Zobacz galerię jego zdjęć z finału konkursu »

REKLAMA

Fabian sportami siłowymi i fitnessem interesuje się 6 lat, chociaż początków swojej przygody z siłownią nie wspomina zbyt miło. "Pamiętam jak dziś swój pierwszy trening z żelastwem, ja - kompletny amator, wśród napakowanych fanatyków krytykujących i drwiących z każdego wykonywanego przeze mnie ćwiczenia - mówi. - Atmosfera tego miejsca była tak przytłaczająca, że wspólnie z dwoma kumplami postanowiliśmy zorganizować własną siłownię w moim garażu".

Jak to zwykle bywa początki były trudne. "Kompletny brak wiedzy na temat anatomii mięśni szkieletowych (w szkołach na biologii uczą maksymalnie o kilku podstawowych) i treningu sprawiały, że po roku ćwiczeń, poza niewielkim wzrostem siły, nie było widać zupełnie żadnych efektów - opowiada Fabian. - Nie ma się jednak co dziwić, skoro uważaliśmy wtedy, że ćwiczeniem angażującym mięśnie pleców jest wyciskanie sztangi nad głowę" - śmieje się.

Wtedy w jego ręce trafiło jedno z wydań Men's Health, a przeczytane w nim i w kolejnych numerach artykuły diametralnie zmieniły jego podejście i nakreśliły nową ścieżkę.

"Zacząłem chłonąć wiedzę na temat treningu, odżywiania, odpoczynku i relaksu - mówi. - Zdałem sobie sprawę, że tylko odpowiednia kombinacja tych właśnie elementów pozwoli mi odnieść sukces, czyli sylwetkę a'la Men's Health".

Jak to zwykle bywa początki były trudne. "Kompletny brak wiedzy na temat anatomii mięśni szkieletowych (w szkołach na biologii uczą maksymalnie o kilku podstawowych) i treningu sprawiały, że po roku ćwiczeń, poza niewielkim wzrostem siły, nie było widać zupełnie żadnych efektów - opowiada Fabian. - Nie ma się jednak co dziwić, skoro uważaliśmy wtedy, że ćwiczeniem angażującym mięśnie pleców jest wyciskanie sztangi nad głowę" - śmieje się.

"Bywało tak, że jeśli w przerwie między jednym a drugim wykładem miałem 2 godziny wolnego, to wyskakiwałem do pobliskiej siłowni na ostry 45-minutowy trening - wspomina. - Z kolejnymi tygodniami udawało mi się wygospodarować coraz więcej czasu, dzięki czemu mogłem skupić się na odpowiednim odżywianiu i przygotowaniu posiłków na cały dzień".

Dlaczego trenuje? "Jesteście inspiracją dla wielu ludzi i tak samo, jak wy, chcę być inspiracją dla innych" - mówi. Efekty treningu, zwłaszcza te widoczne gołym okiem, dodają mu siły i wiary w to, że jest w stanie osiągać cele, o których inni będą do końca życia jedynie marzyć.

1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA