REKLAMA

Ektomorfik, endomorfik i mezomorfik, czyli trzy zmyślone postacie

W latach czterdziestych ubiegłego wieku profesor Uniwersytetu w Houston o nazwisku William Sheldon zaproponował teorię, zgodnie z którą typom ludzkich sylwetek odpowiadają określone cechy osobowości i zachowania. Typy sylwetki nazwał somatotypami. 

trening siłowy shutterstock.com

Sheldon swoją kontrowersyjną teorię próbował udowodnić na podstawie tysięcy zdjęć studentów najbardziej prestiżowych uczelni wyższych w Stanach Zjednoczonych, czyli szkół z tzw. Ligi Bluszczowej. Ostatecznie stworzył aż 80 typów różnych sylwetek, które miały korelować z określonymi wzorcami zachowania, ale środowisko naukowe odrzuciło jego śmiałe pomysły jako pozbawione jakichkolwiek podstaw.

ZOBACZ: Genetyka w sporcie - czy można oszukać naturę?

Jednak, o dziwo,  wśród tych kilkudziesięciu somatotypów są trzy, które przetrwały do naszych czasów i mają się całkiem dobrze w środowisku fitnessowym. Mowa o ektomorfiku, endomorfiku i mezomorfiku. Pierwszy z nich ma mieć problemy z nabraniem masy mięśniowej, drugi przeciwnie – ma otłuszczoną sylwetkę i trudności ze spalaniem tłuszczu, a trzeci z nich to prawie ideał – ma naturalną masę mięśniową, sylwetkę w kształcie litery V i żadnych problemów z nadmiarem tłuszczu.

Dlaczego ta trójka tak dobrze przyjęła się wśród ćwiczącej braci? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Najprawdopodobniej dlatego, że ta teoria jest wygodna i dostarcza gotowych odpowiedzi. A my wszyscy lubimy gotowce, które w łatwy i przystępny sposób tłumaczą nam rzeczywistość.

Tyle że nawet w zamyśle profesora Sheldona stuprocentowi ekto-, endo- i mezomoroficy to somatotypy, które niezwykle rzadko występowały wśród ludzi. Te trzy rodzaje sylwetki wykazują bardzo wysokie nagromadzenie jednych cech przy jednoczesnym bardzo nikłym występowaniu innych. Takich osób było mało nawet podczas badań profesora Sheldona – większość z badanych przez niego studentów wykazywało cechy mieszane. To po prostu czysto teoretyczny koncept. Nic więcej.

Tak, właśnie tak. Trzy dobrze znane typy sylwetki, na które tak lubimy zrzucać winę za nasze treningowe niepowodzenia, nie dość, że powstały na bazie błędnej teorii naukowej, to jeszcze w dzisiejszych czasach mają naprawdę mało wspólnego z pierwotnymi założeniami swojego twórcy.

Swoją drogą profesor Sheldon był psychologiem, który o treningu siłowym i ludzkiej anatomii wiedział tyle, co przeciętny Kowalski. Widać zatem jak na dłoni, że kierowanie się w swoim planie treningowym czy diecie podziałem na somatotypy jest po prostu z założenia bez sensu.

Gdyby było inaczej, Chris Pratt nigdy nie byłby w stanie przekształcić się z pulchnego Andy'ego Dwyera z Parks and Recreation w rzeźbionego Petera Quilla w Guardians of the Galaxy. Jeśli chodzi o to, jak dużo masy mięśniowej możesz zbudować lub schudnąć, ile siły możesz wytrenować, jak bardzo możesz się wyrzeźbić, a także jak szybko i daleko możesz biegać, jeździć na rowerze, pływać,  somatotyp nie ma dużo do powiedzenia. Choć oczywiście sama szeroko rozumiana genetyka już tak.

W grę wchodzą również inne czynniki związane ze stylem życia (takie jak zasoby, które masz do dyspozycji), ale dobrą wiadomością jest to, że bez względu na to, jaka jest Twoja genetyka, prawdopodobnie pozostawiają dużo miejsca na realizację każdego celu fitness, który Cię inspiruje.

Skoncentruj swoje wysiłki na celach, które chcesz osiągnąć, nie na wyssanych z palca typach sylwetki. Nie ma znaczenia, czy przypominasz ektomorfa, endomorfa, mezomorfa, czy mieszankę wszystkich trzech (jak większość ludzi). Jeśli Twój program treningowy jest dostosowany do Twojego poziomu sprawności, ograniczeń czasowych i celu sportowego w sposób, który stanowi jednocześnie wyzwanie i motywuje, jesteś na dobrej drodze, żeby osiągnąć swoje cele.

Więc jeśli jesteś endomorfem, który chce przebiec maraton, przejmuj się wygodnym obuwiem sportowym, nie somatotypem. Jeśli jesteś ektomorfem, który chce nabrać 10 kilogramów mięśni, zrób to. Istnieją oczywiście pewne genetyczne ograniczenia tego, co możesz osiągnąć ze swoim ciałem (bez wejścia na bombę), ale więcej dowiesz się o sobie, próbując, a nie przypisując swój potencjał jednej z trzech szerokich kategorii osób.

Komentarze

 (4)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA