[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Dług tlenowy, czyli sport w wielkim mieście

Codziennie miliony mieszkańców miast biega i jeżdzi na rowerze, licząc, że pozwoli im to żyć długo i w świetnym zdrowiu. Mimo to wielu z nich poważnie choruje i przedwcześnie umiera. Poznaj przyczynę tego paradoksu i zobacz, jak nie stać się ofiarą własnych treningów.

Coś podobnego! Jeszcze tydzień temu rósł tutaj las! (fot. Justin Steele)
Na domiar złego, w czasie biegu czy ostrych ćwiczeń wdychasz powietrze ustami. Tracisz w ten sposób możliwość naturalnego filtrowania powietrza przez nos, przynajmniej z części syfu, który jest w powietrzu. Owłosienie nosa może nie zawsze jest estetyczne, ale zatrzymuje największe z nich (wydzielina wyłapuje cząstki stałe, a rzęski w nosie wypychają razem z paprochami na zewnątrz). Bez tego filtra, przy szybszym i głębszym łapaniu powietrza ustami, oprócz muszek i komarów wpada Ci do środka sporo trucizn.

Kiedy widzę biegaczy albo kolarzy jadących wśród samochodów, chciałbym każdego z nich zatrzymać i zabronić dalszego wysiłku. W niektórych miejscach prawie każdego miasta powinien pojawić się znak drogowy "Zakaz aktywności fizycznej". Oczywiście, organizm nie poddaje się bez walki. Stara się zablokować dostęp szkodliwym substancjom. Zacieśnia drogi oddechowe i łapanie powietrza robi się problematyczne. Ma twardy orzech do zgryzienia: ciężko trenując domaga się większej ilości tlenu dla mięśni, z drugiej strony automatycznie broni się przed zatruciem. Szybko możesz to zauważyć: sapanie, drapanie w gardle, ból głowy i płuc, łzawienie oczu. Inne efekty są niestety poważniejsze.

Lepiej nie oddychać

W Szkocji sprawdzono, jak spaliny diesla wpływają na kolarzy. Ten smród zna każdy, kto jechał na rowerze za autobusem. Efekt zdrowotny jest jeszcze mniej przyjemny: po godzinie jazdy w rozrzedzonych spalinach u zdrowych facetów zmniejszył się przekrój żył i spadł poziom tPA - enzymu, który pilnuje, by we krwi dochodzącej do serca nie było żadnych skrzepów.

REKLAMA

W innym badaniu stwierdzono, że wydolność rowerzystów spada w takich warunkach aż o 30%, a wydolność ich płuc o prawie 1/4. W Finlandii badania trwały przez pół roku. 45 ochotników trenowało przez ten czas w warunkach zwiększonego zanieczyszczenia powietrza. Nie wiem, czy ochotnicy nie żałowali swojej decyzji, bo w tym wypadku cząstki stałe zanieczyszczeń z kominów i dużo mniejsze z silników spalinowych zwiększyły trzykrotnie ryzyko choroby niedokrwiennej serca; czasami prowadzi ona do zawału.

Czujesz oczywiście, że coś jest nie tak z Twoim organizmem, ale często tłumaczysz to spadkiem formy. Dochodzisz do mylnego wniosku, że musisz lepiej (czyli w powszechnym mniemaniu więcej) trenować. Czyli tylko łykasz więcej wszystkich zanieczyszczeń i spirala nakręca się coraz mocniej.

Czarna lista

"Najbardziej szkodliwe to tlenek węgla, dwutlenek węgla, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA) i smog fotochemiczny" - mówi dr hab. inż. Wojciech Mniszek, kierownik Zakładu Szkodliwości Chemicznej w katowickim Instytucie Pracy i Zdrowia Środowiskowego.

Ile tego świństwa znajduje się w powietrzu, wiedzą doskonale w wojewódzkich inspektoratach ochrony środowiska (WIOŚ). "W 2004 roku w ramach programu PHARE powstał w Polsce ogólnokrajowy system oceny jakości powietrza - mówi Barbara Kwiatkowska-Szygulska, naczelnik dolnośląskiego Wydziału Monitoringu Środowiska. - Dzięki temu co godzinę automatycznie są mierzone stężenia zanieczyszczeń w powietrzu w danym rejonie, co zresztą można sprawdzić na stronie internetowej" (np. air.wroclaw.pios.gov.pl - przyp. red.).

Niestety, nie ma jednego wskaźnika, który w przejrzysty sposób wskazywałby na to, czy dane miasto jest przyjazne dla swoich mieszkańców. Na poziom zanieczyszczeń ogromny wpływ ma lokalizacja, bliskość pasów zieleni, wysokie budynki oddzielające od ruchliwych ulic, róża wiatrów itd.

"By mieć w miarę wiarygodne i reprezentatywne dane dla różnych lokalizacji, badamy powietrze na trzech rodzajach stacji" - mówi Agnieszka Mikołajczyk, specjalistka ds. monitoringu w dolnośląskim WIOŚ. Pierwsze to tzw. stacje tła miejskiego. "Są one reprezentatywne dla obszarów zamieszkanych, ale bez dużego ruchu samochodowego".

1 2 3 ... 4
STRONA 2 z 4

Komentarze

 (4)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij