[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Dariusz Michalczewski: Tygrys przed skokiem

15 lat temu Tiger zdobył pierwszy z 4 tytułów bokserskiego mistrza świata. Z tej okazji przypominamy artykuł, który powstał podczas przygotowań Darka Michalczewskiego do ostatniej walki w karierze. Poznaj jego zasady treningowe i zbuduj kondycję według jego programu.

Dariusz Michalczewski w swojej zawodowej karierze stoczył 50 walk. 48 razy schodził z ringu jako zwycięzca. 40 pojedynków skończył przed czasem, nokautując swoich przeciwników. (fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)
Musisz mieć tzw. oczko, czyli wyczucie dystansu. Bez tego twoje ciosy trafiają w próżnię i sam stajesz się łatwym celem.

Na koniec każdego treningu pozostaje jeszcze skakanka. Oczywiście cały czas w rytmie zegara. Na bokserskiej sali gong odzywa się praktycznie od początku do końca treningu. Darek robi 4 rundy, z których każdą kończy 15-sekundowym sprintem.

Potem nadchodzi czas na poskładanie wszystkich elementów w idealnie działającą całość.

4 tygodnie do walki - technika

Technikę Darek szlifuje przy workach. I w ringu - razem z trenerem Fritzem Sdunkiem, który zakłada wtedy na ręce bokserskie obijacze. Treningi przy worku też odbywają się w rytmie gongu, ale ostatnich 15 sekund wykonuje już na maksa, bez oddechu. Pierwsza runda jest rozgrzewkowa, na kolejne Darek zakłada dodatkowe obciążenia na nadgarstki i wtedy aż słychać siłę ciosu. Czasem worek przytrzymuje trener, który daje znak, jakie kombinacje ciosów ma wykonać Tiger. Wybierane są często "pod przeciwnika".

Podobnie sparingi, które zaczynają się około 4 tygodni przed walką. "Zawsze analizujemy przeciwnika na wideo. Sparując, uczę się odruchów i kombinacji ciosów, które, wydaje się, dają mi największe szanse. Przygotowuję się, doskonaląc moje najlepsze akcje, ale również trenuję te, które będą niewygodne dla gościa, z którym będę boksował. Moi sparingpartnerzy też są dobierani pod tym kątem."

REKLAMA

Ale walki te mają też dać Tygrysowi "oczko", czyli idealne wyczucie dystansu. "Nie masz oczka, sam dostajesz w łeb" - mówi Michalczewski. Inaczej Twoje ciosy trafiają w próżnię, stoisz za blisko przeciwnika, nie schodzisz wystarczająco szybko z linii jego uderzeń.

Po pierwszym sparingu Darek ma lewe oko lekko opuchnięte. Krwawiące łuki brwiowe to jego zmartwienie. Wkurza się, że to zalewająca oczy krew może zadecydować o wyniku walki. "Teraz to tylko otarcie - uspokaja. - Ostatnia walka w ringu była 14 miesięcy temu. Teraz skóra musi od nowa przyzwyczaić się i uodpornić na ciosy. Smaruję twarz i łuki brwiowe wazeliną. Wtedy rękawica łatwiej się ześlizguje i nie rani tak twarzy".

Trener krzyczy też na Darka, by się dobrze zasłaniał. "To mój problem. Po udanym ataku myślę, że już ustawiłem przeciwnika. Dekoncentruję się i odsłaniam. Muszę cały czas pamiętać o trzymaniu gardy."

W głowie

"Oczywiście, że jest stres - mówi Darek. - Przecież nie ma nic ważniejszego niż walka o tytuł". Ale nerwy i strach są tylko przed walką. W ringu, gdy musi reagować w ułamku sekundy, nie ma czasu na strach. Ale im mocniej trenuje, tym jest spokojniejszy. "Wtedy jestem szybki, mam 'oczko' i wiem, że jest OK" - mówi.

Nie myśli o knock-oucie. Jeśli bokser wyobraża sobie, jak leci na dechy, musi skończyć karierę. "Nigdy w czasie walk zawodowych nie przegrałem przez nokaut, mimo że byłem liczony i leżałem na dupie". Nie są to przyjemne momenty, ale go nie blokują. Są goście, którzy są wspaniali na treningach, świetnie przygotowani kondycyjnie na sparingach, ale gdy przychodzi co do czego, na ring wychodzi połowa boksera.

"Adrenalina i stres tak im dawały w kość, że nie potrafili pokazać, na co ich stać." A jeśli nie potrafisz opanować nerwów, nie masz luzu i szybkości, "sam jesteś wtedy łatwym celem".

1 ... 2 3 4
STRONA 3 z 4

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij