Czy walka z dopingiem w sporcie jest przegrana?

Mając na uwadze powszechność nielegalnych praktyk w sporcie czy możemy jeszcze poważnie traktować osiągnięcia zawodników?

doping, doping w sporcie shutterstock.com
„Złota era” dopingu trwała od lat 70. do początku naszego stulecia, kiedy to testowanie zawodników stanowiło dziurawe sito. Lekkoatleci bili rekord za rekordem nafaszerowani sterydami, pływaczki miały podejrzanie męskie sylwetki, rowerzyści pokonywali strome alpejskie podjazdy w Tour de France w rekordowym tempie. W tym też czasie ustanowiono rekordy, które do dzisiaj nie zostały pobite. Na przykład rekord kobiecy z 1988r w sprincie na 100 metrów Florence Griffith Joyner, wynoszący 10,49 sekundy, co skłania niektórych obserwatorów do podejrzeń, że mogły temu pomóc sterydy.

REKLAMA

Dobrym przykładem jest zestawienie rekordów na podjeździe L’Alpe d’Huez (to ten najtrudniejszy z 21 zakrętami) na Tour de France w latach 1994-2004. Na dziesięciu rekordzistów tylko jeden zawodnik - Miguel Indurain w 1995 roku pokonał ten odcinek bez dopingu. Zaczęło o tym być naprawdę głośno dopiero wtedy, kiedy słynny siedmiokrotny zwycięzca Tour de France - Lance Armstrong przyznał się do stosowania EPO, kortyzonu, testosteronu, hormonu wzrostu oraz transfuzji krwi podczas swojej kariery. Powiedział też, że nie był czysty podczas żadnego zwycięskiego wyścigu. Co za rozczarowanie. Na długie lata popsuło to reputację kolarstwa w oczach opinii publicznej.

Dyskusje o dopingu

Światowy kodeks antydopingowy został przyjęty po raz pierwszy w roku 2003, a wszedł w życie w roku 2004. Ale badanie zawodników na obecność substancji dopingujących rozpoczęto już ponad pół wieku temu. Jednak przez lata testy wykrywające doping nie nadążały za pomysłowością na wpół legalnych laboratoriów pracujących na potrzeby sportu wyczynowego. Odnosiło się wrażenie, że jesteśmy wobec nich całkowicie bezradni.

ZOBACZ: Mięśnie bez treningu. Czy to możliwe?

Wielu ekspertów o bardziej liberalnym podejściu sugerowało, że powinniśmy całkowicie znieść ograniczenia dopingowe, skoro przecież inne gałęzie nauki wprowadzają rozwiązania zwiększające możliwości sportowców – mówimy tu o materiałach i technologiach, dzięki którym powstaje super sprzęt, ubrania, czy buty. Ale nie jest to takie proste. Bardzo wiele substancji używanych, jako doping ma poważne skutki uboczne. Dawno, dawno temu, jeszcze w czasach zimnej wojny, z masowego stosowania dopingu słynęły Niemcy Wschodnie, czyli NRD.

Kraje komunistyczne nie mogły się pochwalić wynikami ekonomicznymi, zamiast tego stosowano niesłychaną presję na osiągnięcia w sporcie. Dopiero po runięciu muru berlińskiego dowiedzieliśmy się więcej o skutkach wieloletniego faszerowania sportowców ogromnymi ilościami sterydów, hormonów i innych substancji, które nieodwracalnie zniszczyły ich zdrowie. Jeszcze bardziej ponure konsekwencje miało to w przypadku zawodników, którzy weszli do sportu jeszcze jako dzieci.
Z powodów etycznych nie możemy zaakceptować dopingu, ale wszyscy zdają sobie sprawę, że całkowite wyeliminowanie go jest nierealne.

Gra toczy się o zbyt dużą stawkę. Jednak działania agencji antydopingowych przynoszą efekty i sportowcy musza być obecnie znacznie bardziej ostrożni, niż kiedyś. Jednak system jest daleki od doskonałości . Roczny budżet Światowej Agencji Antydopingowej to 40 milionów dolarów, to śmieszna suma biorąc pod uwagę wysokość zarobków najlepszych światowych zawodników i pieniędzy, jakie krążą w świecie sportu.

Olimpiada w Tokio

Międzynarodowy Komitet Olimpijski twierdzi, że przeprowadzono rekordową liczbę testów przed tegorocznymi igrzyskami. I chociaż doping wydaje się trudniejszy, niż kiedykolwiek, to nie znaczy, że niemożliwy, o czym świadczą znane nam wszystkim wpadki wśród lekkoatletów. Tysiące z 11000 sportowców na igrzyskach w Tokio mogło mimo wszystko nas oszukać, a to dzięki nowym specyfikom, sprytnym taktykom i zwyczajnej korupcji.

Wiemy, że elitarni sportowcy muszą informować agencje antydopingowe o każdej zmianie miejsca pobytu, aby umożliwić niezapowiedziane testy. Jednak w ostatnim roku okazało się to trudne. Covid-19 mógł pogorszyć sytuację ponieważ zakazy przemieszczania się i blokady zakłóciły ten system.

Co biorą mistrzowie

Nie jesteśmy w stanie ustalić realnych rozmiarów dopingu w sporcie. Wiemy, że w niektórych krajach i w niektórych dyscyplinach to prawdziwa plaga. Ale dane Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) pokazują tylko ilu sportowców miało pecha i zostało przyłapanych. Zdaniem David Howmana, dawnego dyrektora WADA rzeczywista liczba jest większa niż 10%. Inni eksperci mówią o jeszcze większej skali niewykrytych przypadków.

Dziesięć lat temu przeprowadzono szczegółowe badania dotyczące „dopingu krwi”, czyli stosowania różnych metod na zwiększenie zdolności krwi do transportu tlenu do mięśni. Po przeanalizowaniu próbek pobranych od 2700 sportowców okazało się, że 14% dało wynik pozytywny. Ale w niektórych krajach tę metodę stosuje prawie 50% zawodników, chociaż naukowcy odmówili podania nazwisk.

PRZECZYTAJ: SARM-y, czyli doping XXI wieku

W ankiecie przeprowadzonej kilka lat temu zapytano po prostu 2000 sportowców, czy kiedykolwiek stosowali doping. Przy zachowaniu absolutnej anonimowości 43,6% sportowców odpowiedziało twierdząco. Jednak Yorck Olaf Schumacher, współtwórca Paszportu Biologicznego Sportowca (testu, który śledzi najdrobniejsze zmiany w odczytach krwi) twierdzi, że wyniki są przeszacowane, bo wielu sportowców nie odróżnia legalnych suplementów od nielegalnych środków.

Sportowcy (albo ich trenerzy) decydują się na ryzyko, bo korzyści ze zwycięstwa wydają się przeważać nad ewentualnymi kosztami wpadki oraz szacowanym prawdopodobieństwem przyłapania.

Co zażywają? Światowa Agencja Antydopingowa co roku aktualizuje listę setek zabronionych substancji i metod zwiększania wydolności. Na tej liście mamy zwiększający masę mięśniową syntetyczny peptyd IGF-I LR3, AOD-9604 (Anti-Obesity Drug), znany również pod nazwą Lipotropin – który jest składnikiem ludzkiego hormonu wzrostu, insulinę (zwiększa mięśnie), stymulującą amfetaminę, czy diuretyki stosowane po to, aby szybciej oczyścić organizm ze śladów dopingu.

Ale oczywiście najbardziej znane są sterydy anaboliczno-androgenne, które są chemicznie spokrewnione z testosteronem. Zwiększają rozmiar i siłę mięśni i przyśpieszają regenerację. Kolejną szeroko stosowaną substancją jest erytropoetyna (EPO), czyli hormon naturalnie produkowany przez ludzki organizm i stymulujący produkcję czerwonych krwinek. W latach 80. Rozpoczęto stosowanie syntetycznego EPO do leczenia anemii, ale szybko zainteresowało się nim środowisko sportowe. Okazało się, że nieprawdopodobnie zwiększa wytrzymałość zawodników, zwłaszcza biegaczy i rowerzystów.

Nieustanny wyścig

Ludzki organizm jest niesłychanie skomplikowany i odbywa się w nim tysiące procesów, które mają wpływ na naszą wydolność. Wiele z tych procesów można modyfikować, co stanowi pole do popisu dla wszystkich naukowców pracujących na rzecz sportu. Istnieje też wiele dróg do osiągnięcia tego samego efektu. Na przykład można zamiast wzmacniać mięśnie spowalniać ich rozpad – tak działają inhibitory miostatyny. Ponieważ w sporcie liczy się stosunek wagi do mocy, to zamiast zwiększać moc, można zbić wagę. Dlatego kolarze podobno stosują substancję AICAR pomagającą szybko schudnąć bez utraty mocy.

Ci, którzy próbują oszukać system, oprócz nowych substancji próbują kombinować ze sposobami podawania już rozpoznanych leków. Na przykład zamiast jednorazowej dużej dawki, podają a

Kreatywnością wykazał się słynny Grigorij Rodczenkow, chemik i szef moskiewskiego laboratorium, które przez wiele lat pracowało w pocie czoła, aby nikt nie wykrył substancji, jakimi faszerowani byli rosyjscy sportowcy. Opracowany przez niego koktajl sterydowy na bazie whisky - „Księżna” zawierał trenbolon, oksyandrolon i metenolon. Idea była taka, aby większość nielegalnych substancji została zaabsorbowana w ustach, ponieważ to zostawia mniej śladów w organizmie.

Jasna sprawa, że dla elitarnych zawodników stosujących doping najistotniejszą informacją jest data niezapowiedzianej kontroli antydopingowej. I gotowi są hojnie się odwdzięczyć życzliwym urzędnikom. Nieznana jest skala korupcji w tym względzie. Możemy tylko snuć domysły.
W zeszłym roku w grudniu Amerykanie zdenerwowani tym stanem rzeczy wbrew stanowisku WADA uchwalili ustawę znaną jako Ustawa Rodczenkowa (Rodchenkov Act).

Jest dosyć kontrowersyjna dla innych krajów, bo ma na celu objęcie amerykańską kontrolą antydopingową wszystkich imprez, w których biorą udział amerykańscy sportowcy i to w każdym zakątku świata. Daje możliwość amerykańskim prokuratorom nakładania kary 10 lat więzienia i 1 mln. dolarów grzywny za udowodniony nielegalny doping.

"WADA oraz niektóre rządy i organizacje sportowe wyrażają poważną obawę dotyczącą Rodchenkov Act. W szczególności może to doprowadzić do współistnienia różnych zasad w niektórych jurysdykcjach, co stoi w sprzeczności z założeniem, że wszystkich sportowców obowiązują te same reguły. A to założenie jest podstawą światowej walki z dopingiem" - napisała Światowa Agencja Antydopingowa w oświadczeniu dla Reutersa.

 

Zobacz również:
Niby wiadomo, że na piasku się nie buduje, ale trening z workiem bułgarskim daje porządnie w kość i właśnie buduje. Zwłaszcza mięśnie brzucha.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA