REKLAMA

Biegi górskie, czyli biegiem na szczyt

Bieganie to świetny trening aerobowy, który pozwala spalić tłuszcz i wyrzeźbić sylwetkę. A jeśli swoją biegową trasę zamiast po płaskim wytyczysz przez wzniesienia i góry, odkryjesz, że bieganie może być również prawdziwie męską przygodą.

amygdala imagery 2009/shutterstock.com
fot. amygdala imagery 2009/shutterstock.com
No i oczywiście odpowiednie buty. Te, w których biegasz po parkowych alejkach, mogą się nie sprawdzić. Po pierwsze, nie mają odpowiednio wyprofilowanej podeszwy, która będzie się dobrze trzymała na różnych nawierzchniach. Po drugie, buty do biegów w górach muszą bardzo dobrze usztywniać piętę. Zmniejsza to ryzyko skręcenia kostki, kiedy pędzisz po kamieniach i korzeniach w dół.

Pierwsze harce górala

Nie musisz od razu jechać w skaliste Tatry. Spróbuj czegoś łagodniejszego w najbliższej okolicy. Pokonując wzniesienia i pagórki, pamiętaj, że nie musisz cały czas biec. Nawet zawodowcy przy ostrych podbiegach przechodzą wmarsz. Pomagają sobie rękami, dociskając nimi uda. Przy podbiegach też wykorzystuj ramiona. "Są wtedy trochę jak koła zamachowe" - mówi Wasilewski. Możesz je przygotować w siłowni, ale nie buduj masy - im więcej mięśni, tym trudniej je wtaszczyć na górę. Trenuj z małymi obciążeniami i rób dużo powtórzeń - jak setki kroków na szczyt.

Ćwiczenia dolnych partii ciała możesz sobie odpuścić - Twoje nogi wykonują wystarczająco dużo pracy. Nie oznacza to jednak, że nie wymagają one uwagi. Jeśli będziesz tylko zbiegał lub podbiegał, szybko wystąpi nierównowaga siły pomiędzy przodem uda, który pracuje przy wejściach, a tyłem, mocno zaangażowanym na "zjazdach". Wtedy łatwo o kontuzję.

REKLAMA

Zanim wyruszysz w góry, sprawdź się na rowerze. Wzmocni Ci to uda i brzuch, a przy tym nie narażasz swoich stawów na wstrząsy. Popływaj. Pływanie również wymaga wytrzymałości i siły. Ale niech to będzie "prucie wody" z różną prędkością: dwa baseny w tempie "Szczęk", dwa kolejne jak w "Błękitnej lagunie".

W biegach górskich testem Twoich możliwości wcale nie jest droga pod górę. Jest nim droga w dół. Wydawałoby się, że to nic trudnego, przecież prawie całą pracę wykonuje siła grawitacji. A jednak! Potrzebujesz ciągłej koncentracji (o którą trudniej "na zmęczeniu"), a mięśnie są cały czas napięte. To właśnie zbieganie jest powodem ich bólu przez następne dni. Nie pędź więc i nie rozkręcaj od razu tzw. młynka.

"Raczej hamuj - radzi Przemek Wasilewski. - Wykorzystaj metodę górali i zbiegaj zakosami. Wolniej, ale bezpieczniej". Obniż środek ciężkości, biegnąc na ugiętych nogach. Łatwiej wtedy o kontrolę prędkości, no i w razie czego lecisz na twarz z mniejszej wysokości. W takich wypadkach przydają się kolarskie rękawiczki i kilka plastrów w kieszeni.

Wybierając nowe trasy, korzystaj z mapy. Weź poprawkę na różnicę poziomów. Nie planuj dystansu, jaki chcesz pokonać, ale czas, jaki chcesz na to poświęcić. Jeśli nie zgubisz drogi, bieganie po płaskim już na zawsze będzie dla Ciebie jak stół bez potraw - równy, ale nie ma na nim nic smakowitego.

Sztuka nawigacji

Droga na skróty może być rzeczywiście łatwiejsza i szybsza, jeśli wiesz, jak ją zaplanować. Chociaż obecnie w powszechnym użyciu są już urządzenia nawigacyjne wyposażone w system GPS, także tworzone specjalnie dla biegaczy, to nadal podstawowym narzędziem do planowania trasy i orientowania się w terenie pozostają tradycyjne mapy. Oto krótki kurs korzystania z nich, dzięki któremu zawsze trafisz do celu. Mamy nadzieję, że nie wyprowadzi Cię na manowce.

1 2 3 ... 4
STRONA 2 z 4

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA