Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.7

Aplikacja fitness do pompek [Test redaktora MH + Opinia eksperta]

Sprawdziłem smartfonową aplikację do trenowania pompek. Okazało się, że wskazówki wirtualnego coacha nie mogły zapewnić mi sukcesu.

facet pompki fot. Getty Images
Nie da się ukryć, ja po prostu nie zostałem stworzony do treningu siłowego. Zawsze lubiłem sponiewierać się, grając w koszykówkę czy pokonując kilkadziesiąt kilometrów na rowerze po górach, ale nigdy nie dawałem rady zmuszać się do tych wszystkich serii, obwodów i powtórzeń dłużej niż przez kilka tygodni.

Przyszedł jednak moment, gdy okazało się, że moje ponadczterdziestoletnie ciało nie jest już w stanie znosić takich obciążeń i jeśli się nie wzmocnię, zamiast zjazdów z górskich szczytów zostaną mi najwyżej zjazdy do bazy. Z taką motywacją zacząłem ćwiczyć.

Wybór padł – między innymi – na pompki. Głównie dlatego, że mogę je spokojnie robić w domu, bez żadnego wychodzenia na trening. Kilkanaście minut i gotowe. Zainstalowałem jedną z wielu aplikacji, które dobierają obciążenia treningowe tak, aby po jakimś czasie dojść do pewnej liczby pompek wykonywanych z rzędu. Założyłem sobie, że chcę dojść do 50 powtórzeń i wziąłem się do roboty.

Syzyfowa praca

Najpierw aplikacja Push Ups firmy Rittr Labs poprosiła mnie o wykonanie testu, ile pompek jestem w stanie zrobić, zanim padnę na ziemię. A potem redaktor naczelny MH poprosił, abym ze względów wizerunkowych utajnił wynik. Następnie co drugi dzień grzecznie wykonywałem zadawaną przez program liczbę powtórzeń.

Wyniki były zachęcające, ponieważ przeważnie po zakończeniu ćwiczeń mogłem wybrać opcję, że, jak Chuck Norris, zrobiłem wszystkie pompki. Może ze dwa razy wcisnąłem wariant: „To było za ciężkie”, a wtedy kolejnym razem zamiast większej liczby pompek powtarzałem poprzedni trening.

W końcu, po niecałych dwóch miesiącach, zobaczyłem na ekranie telefonu, że jestem już gotowy, by machnąć od strzału te założone pięćdziesiąt pompek. Odczekałem dwa dni i spróbowałem. Ku swojemu absolutnemu zdziwieniu obsmarkałem się już przy trzydziestej. Byłem tak rozczarowany, że poprosiłem specjalistę, by przeanalizował ten program i dał mi znać, czy to z nim jest coś nie tak, czy ze mną.

Dobra zmiana

Odpowiedź Macieja Bielskiego, trenera przygotowania motorycznego i założyciela Crossfit Trójmiasto, przywróciła mi wiarę we własne siły.

"Aplikacja podnosiła liczbę pompek, ale nie przekraczała ona 12-15 w jednej serii. W ten sposób można zwiększać ilość serii i w ramach jednego treningu robić wiele pompek, ale i tak nie pomoże to wykonać 50 powtórzeń z rzędu" – powiedział mi Maciej. Dodał, że lepiej ćwiczyć dwutorowo – z jednej strony siłę maksymalną ("jak lekka jest do wykonania jedna pompka"), a z drugiej wytrzymałość siłową ("ile pompek zdołasz zrobić, zanim spuchną Ci ramiona").

Tę pierwszą pomogą wypracować różne odmiany pompek. Rób po 3 do 5 serii, ze szczególnym naciskiem na technikę: przerwij ćwiczenie, jeśli poczujesz, że nie wykonujesz go poprawnie (między seriami odpoczywaj 1,5-2 min).

Drugą cechę rozwiniesz, robiąc zwykłe pompki w schemacie: jedna seria na maksa, a potem 2-3 serie z 60% maksymalnej liczby pompek (między nimi 2-minutowe przerwy).

Po 2 tygodniach sprawdź, czy Twój maks poszedł w górę i jeśli tak, odpowiednio dostosuj liczbę pompek w kolejnych seriach. Trenuj naprzemiennie: jednego dnia specjalne warianty pompek, a drugiego zwyczajną. Jeden dzień w tygodniu możesz sobie odpuścić i poleniuchować. Ćwicz tak, a wkrótce pęknie nie pięćdziesiąt, ale sto powtórzeń.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij